niedziela, 14 maja 2017

"Zawodowy hejter niszczy tanio i skutecznie", czyli jak zostałam zmuszona do opuszczenia kraju...

Jakiś czas temu dostałam informację, że pewnej osobie za skuteczne zniszczenie mnie jako pisarki zaproponowano kilka tysięcy miesięcznie. Praktyki płacenia z pozytywne recenzje - od 500zł w górę - znałam. Tymczasem okazuje się, że zleceniodawcom, kimkolwiek oni są, płacenie za pozytywne recenzje mojej konkurencji nie wystarczało. Zaczęli opłacać zawodowych hejterów. Na początku nie uwierzyłam. Potem owszem. A ponieważ sama nie wchodzę na żadne blogi, ani strony poświęcone literaturze, poprosiłam osobę zewnętrzną, by obiektywnie przyjrzała się temu zjawisku i oto przedstawiam jak ten proceder wygląda.

Zawodowy hejter nie nazywa siebie oczywiście hejterem, tylko blogerem lub recenzentem. Zostaje "wyhaczony" przez zleceniodawcę z grona osób, które próbowały zaistnieć jako pisarz lub dziennikarz, ale ponieważ los poskąpił im talentu, zostają wyrzuceni nawet z podrzędnego portalu. Ich samoocena jest wysoka ("nie poznali się na mnie, s..syny"), frustracja również, ale zleceniodawcy potrzebna jest jeszcze u potencjalnego "pitbulla" chęć zemsty na tych "którym się udało". Łatwo jest znaleźć takich frustratów... Zleceniodawca upatruje sobie owego i pisze doń maila, oczywiście anonimowo. Od teraz frustrat nie jest już frustratem. Staje się "zawodowym hejterem". Pitbullem, który ma zagryźć. Dostaje zlecenie na konkretną osobę. Wszelkie chwyty dozwolone. Łamanie prawa cywilnego, czy karnego również, przy czym w razie gdyby osoba hejtowana wystąpiła do prokuratury czy z powództwem cywilnym, zleceniodawca - oczywiście anonimowo - zapewnia wsparcie dobrych prawników. Comiesięczna pensja płatna gotówką, pieniądze z ręki do ręki. Za szczególnie efektowny "chwyt" - premia.

Działalność hejtera polega na zakładaniu dziesiątek - jeśli trzeba to setek - kont pocztowych, by na ich bazie logować się dziesiątkami - setkami - na fejsbuki, portale książkowe, księgarnie internetowe i oczywiście fora. Wszędzie tam zawodowy hejter po pierwsze zaniża oceny książki, po drugie pisze negatywne recenzje. Przy czym nie mogą być to wpisy typu "to jest głupie", ma to być "rzetelna ocena powieści" podpisana przez np. filologa jęz. polskiego. Ma być wiarygodnie. Profesjonalnie.

Hejter ma wolną rękę w niszczeniu celu: może dowolnie i bezkarnie - i im bezczelniej, tym więcej lajków - łamać prawo, bo w razie czego dostanie "wsparcie". Oprócz działalności "fejkowej" i owych setek anonimowych kont, zawodowemu hejterowi zależy na wyrobieniu sobie nazwiska - dlatego zleceniodawca go wyhaczył, hejter musi widzieć swoje nazwisko, musi  z a i s t n i e ć. Za wszelką cenę chce się dowartościować. Być sławny. Zakłada więc swój "obiektywny" blog, na którym "obiektywnie" niszczy cel, za który mu płacą.

Zakłada też inne strony, bez żadnych zahamowań wykorzystując zdjęcia celu, montuje filmiki z wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami ofiary, z których wynika np. że cel jest ćpunem/ćpunką. Oczywiście na to są już paragrafy Kodeksu Karnego, ale hejter ma przecież rękojmię zleceniodawców, że "pomożecie? pomożemy!", zresztą czy prokurator zajmie się taką błahostką?

Działalnością niejako poboczną, ale równie skuteczną, jest podjudzanie przez zakontraktowanego hejtera ataków hejterów, że tak powiem "spontanicznych", czyli grupy z natury przepełnione nienawiścią do każdego, kto coś osiągnął. I zawiścią, jeśli ta osoba pochodzi z danego środowiska. Dochodzi do tego, że literat, który "zasłynął" dawaniem czterech liter każdemu, kto mógłby pomóc mu w karierze "literackiej" atakuje ofiarę hejtu w taki sposób, że nawet wielbiciele owego literata uznają to za niesmaczne i żenujące. Lecz akurat w przypadku takich osobników nie dziwi nic.

Co ważne: hejtowana treść jest nieważna, nieważna jest wartość merytoryczna, czy społeczna książki. Hejtuje się każdą linijkę, przecinek i kropkę. Bez względu na to, czy jest się specjalistą w danej dziedzinie, czy nie, podważa się każde zdanie i akapit. A najulubieńszym słowem hejtera - w przypadku pisarza - jest słowo "grafoman". Czyli dokładnie to, kim jest hejter, a nie jego ofiara. Jeśli zaś chodzi o hejtera zawodowego, jego zadaniem jest totalne wyszydzanie nie tylko książki, akapitu, linijki, wyrazu, okładki, zdjęcia, ale i celu. Każda wypowiedź, każdy filmik, wpis, komentarz i działanie, choćby najszlachetniejsze, jest materiałem do "obróbki".

Zaczyna się efekt kuli śnieżnej. Jakaś absurdalna, powszechna nagonka na ofiarę "zawodowego hejtera". Może być albo czynna: ocenianie książki, która się jeszcze nie ukazała, zaniżanie jej ocen, wyrabiania ogólnej opinii wszędzie, gdzie możliwe, że ofiara to grafoman/grafomanka i "nie da się tego czytać"... albo bierna: osoby, które nawet cel lubią i czytają, i chętnie by na swoim blogu pisały o jego książkach dobrze, są natychmiast atakowane, z taką zajadłością, że - ze względu na własne zdrowie psychiczne - przestają o celu w ogóle pisać. Nadal kupują i czytają książki, ale się do tego nie przyznają.

Najniebezpieczniejszą formą, jaką obiera masowy hejt, jest atak fizyczny. Grupa hejterów skrzykuje się na spotkanie autorskie np. w księgarni, bo z biblioteki zostaliby wyproszeni, osaczają cel, unieruchomiony przy stoliku, przy którym podpisuje książki i zaczynają w sposób niewybredny atakować swoją ofiarę. Przy czym jedna z osób na wstępie informuje cel, że ma psychozę maniakalno-depresyjną, więc jest bezkarna i wolno jej wszystko. Oczywiście cel nigdy więcej nie zaryzykuje spotkania z psychopatą w miejscu publicznym, rezygnuje więc ze wszelkich spotkań autorskich. A jeżeli już na jakichś się pojawia, rzadko, to z ochroną. Bo nie wiadomo, co takiemu psychopacie przyjdzie następnym razem do głowy, czy jedynie zbluzga, czy obleje kwasem, czy dźgnie nożem na przykład...
W światek pisarsko-blogerski idzie przekaz, że cel nie spotyka się z Czytelnikami, bo nimi gardzi, bo biblioteki za mało płacą, bo odbiła mu woda sodowa... to co wymyślą, nie mają znaczenia. Nikt nie wie, że cel został po prostu zastraszony. Zaszczuty. Game over.

Zleceniodawcy są zadowoleni. To za co płacą zostało osiągnięte: ofiara znika ze sceny blogerskiej, księgarskiej, bibliotecznej i publicznej. Nadal ma setki tysięcy, jeśli nie miliony Czytelników, ale przestaje istnieć w świadomości społecznej, nawet jeśli jeszcze nie zaistniała. To zleceniodawcy wystarcza. Zawodowy hejter dorobił się następnych zleceniodawców, zarabia tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy na szkalujących filmikach, szkoleniach "jak zarabiać na hejterstwie" etc i właściwie wszystko byłoby okej - nie licząc samopoczucia ofiary, która ciężko pracując na swoje dokonania, została w taki sposób, bezkarnie, odpłatnie zniszczona, gdyby nie jedno ale...

...wśród tych wszystkich oszołomów, hejtujących, bo lubią, bo muszą, bo przyjemność im sprawia niszczenie kogoś, trafia się ktoś - a jest to na przykład wspomniana wyżej osoba zaburzona psychicznie - która postanawia wykończyć cel fizycznie. W jej chorym umyśle roi się, że ten ktoś zniszczył jej życie. Najpierw zaczyna pisać listy z pogróżkami. Gdy cel nie odpowiada, pogróżki zaczynają dotyczyć nie tylko celu, ale też jego dzieci, z których jedno ma cztery latka. A że każdy bez trudu może się dowiedzieć, gdzie mieszkamy...

Teraz już wiecie, dlaczego uciekłam na koniec świata?

PS. Do zawodowego hejtera i zawodowego literata: możecie sobie nie wierzyć w boską sprawiedliwość, ale to nie znaczy, że ona was ominie. Na ludzkiej krzywdzie nie zbuduje się szczęścia, a srebrniki, które za to bierzecie, staną się waszym przekleństwem.

PS2. Do koleżanek i kolegów po piórze: to może spotkać każdego i każdą z was. Nie hejtujcie, żebyście nie byli hejtowani. Miejsca na księgarskich półkach wystarczy dla wszystkich, a hejtowanie konkurencji jest po prostu niegodne twórcy, który ma tworzyć, a nie niszczyć.

Jak się bronić przed bestiami, które lubią się znęcać, lubią zadawać komuś ból? Nie pokazywać, że boli. Nic tak nie wkurza hejterów-sadystów jak zupełny brak reakcji na ich działania. Polecam po pierwsze w ogóle nie wchodzić na żadne strony internetowe, poświęcone książkom, a z czasem w ogóle odstawić internet (ile czasu ma się nagle na pisanie, czy zabawę z dzieckiem!), lecz żeby nie stracić kontaktu z rzeczywistością - i z Czytelnikami - zatrudnić osoby, które chronią ofiarę przed atakami: moderują, blokują, usuwają, przyjmują korespondencję mailową i pocztową. Na hejtera zawodowego są również sposoby: zgłaszanie stron naruszających dobra osobiste fejsbukom, jutubom etc, jeśli jesteście bardziej zdeterminowani, macie do dyspozycji prokuraturę i sąd. Myślę, że w końcu trafi się ktoś, kto nie machnie ręką, jak ja, złoży pozew i "zawodowiec" zapłaci w końcu takie odszkodowanie, że ostudzi to zapały jemu podobnym do niszczenia ludziom życia. Bezkarność i bezczelność nie ma granic u kogoś pozbawionego wszelkich zasad, ale cierpliwość ludzka owszem.

PS3. Jak możecie się domyślać celem "zawodowego hejtera" stałam się ja. Zleceniodawców nie znam. "Zawodowy hejter" robi obecnie karierę, prowadząc szkolenia, jak niszczyć skutecznie. Chwali się ilością zleceń od kolejnych zleceniodawców, może przebierać w nich jak w ulęgałkach. Ja może stwarzam pozory osoby łagodnej i ustępliwej, ale to jedynie pozory. Mogłabym podać go do sądu, ale po co? Żeby zrobić z niego męczennika ściganego za "wolność słowa"? Tchórzem również nie jestem. Z osobami chorymi psychicznie miałam do czynienia i potrafię się przed nimi bronić, ale istnieje granica, której NIKOMU nie pozwolę przekroczyć: bezpieczeństwo mojego synka. W pewnym momencie, gdy sprawy zaszły za daleko, postanowiłam wyjechać. Według hejterów będzie, że uciekłam. Zgadza się. Uciekłam. Niech mają radochę. Myślę, że do Polski nie wrócę już nigdy, bo po prostu straciłam poczucie bezpieczeństwa we własnym domu.
Wysoką cenę zapłaciłam za to, że robię, to co kocham, za moją pasję, ale największą krzywdę, jaką mogłabym sama sobie wyrządzić, jest z pisarstwa zrezygnować. Przez hejterów.


----

Serdecznie dziękuję za Wasze dobre słowa i wsparcie, szczególnie teraz, gdy po opisaniu tego co mnie spotkało, wylewa się na mnie tony pomyj. Mogłabym wchodzić w dyskusje i polemiki, ale z ludźmi tego pokroju, których opisałam nie ma możliwości polemiki. Oni żyją z niszczenia, wyszydzania, zaszczuwania. Każdy ma prawo do swojej opinii, tak jak każdy ma prawo wyboru tego, co czyta. Ale normalny człowiek po pierwsze nie czyta tylko po to, żeby książkę i autora "zjechać", po drugie potrafi krytykować w kulturalny sposób. "Książka mi się nie podobała, za dużo w niej było... za mało... etc" - to jest krytyka. Natomiast gdy pod moim zdjęciem, bezprawnie użytym, publicznie ogłasza niejaka Anna Jaskowska Macura "Kuźwa, gdybym zobaczyła taką mordę w ciemnej uliczce, tobym się zesrała ze strachu!" - to jest hejt. Chyba nie potrzeba więcej żadnych komentarzy... Dno i dwa metry szamba.



33 komentarze:

  1. Przyznam szczerze, że zastanawiałam się dlaczego tam a nie tu. Ale taki powód nie przyszedł mi do głowy... Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co Pani przeszła, jak trudno musiało Pani być - jako kobiecie, pisarce, a przede wszystkim MATCE. Mam tylko nadzieję, że najgorsze za Panią. Jedno jest pewne - najlepsze przed Panią.

    OdpowiedzUsuń
  2. ... chciałabym coś napisać, ale nie wiem co... mogę tylko życzyć powodzenia i sił tych w środku by moc mierzyć się ze światem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brak słów.
    W tej chwili tylko tyle jestem w stanie napisać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję bardzo, przykro mi, że w ludziach tyle nienawiści, w łyżce wody utopić mogą, życzę pani znalezienia swojego miejsca na ziemi, dziękuję że jest pani ze swoimi książkami dla wiernych czytelników, pozdrawiam serdecznie Asia

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest nienormalne! Pani Kasiu, dużo zdrowia i cierpliwości życzę! I mam nadzieję, że już będzie tylko lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozdrawiam serdecznie �� i wiem, że jeśli chodzi o dziecko matka zrobi wszystko, żeby było bezpieczne. Nie wiem skąd u ludzi tyle nienawiści, brak słów. Pani Katarzyno może kiedyś... wrócicie i odzyskanie spokój i bezpieczeństwo. Autografy i wpisy dla czytelników wysyłać mailem, robić transmisję na żywo i kontakt się utrzyma w grupie zamkniętej. I tak kochamy Pani twórczość i Panią ��❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle razy zastanawiałam się, co musiało się stać, żeby tak silna kobieta, kochająca całym sercem swój mały domek, Pepsi i całą resztę czworonożnych przyjaciół postanowiła wyjechać na drugi koniec świata. Była mowa o książce, ale... nie, nie kupiłam tego. To za mało. Z tego, na ile poznajemy Tą Michalak, dowiedzieliśmy się, że całe serce oddała Poziomce. Że zawsze się podnosiła. Że pociągiem jeździła dość często. I kochała to wszystko. Nigdy, przenigdy nie wyobrażałam sobie czegoś takiego, a wyobraźnię mam bogatą. Nie rozumiem takiego zła. Po prostu nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nasz świat schodzi na psy pod każdym wzgledem. Ludzie nie mają za grosz honoru i dla kasy zrobią wszystko. Oczywiście nie wszyscy, ale mam wrażenie, że coraz więcej takich... Przykre to bardzo :(
    Pozdrawiam serdecznie Pani Kasiu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze mówiąc czytałam ten wpis i ze zdania na zdanie robiło mi się coraz bardziej słabo. W pewnym momencie pomyślałam, że już wiem o co chodzi. Aktualnie czytam książkę Agnieszki Lingas (Wszystko wina kota) i tam Aga opisuje historię pisarki (z pewnością wplatając wątki autobiograficzne), więc moja myśl to: ten post to zagajenie/wstęp/zachęta/zapowiedź do jakieś powieści (podobnej ze względu na główną bohaterkę pisarkę), o tym jak hejterzy atakują bardzo popularną autorkę. Naprawdę, przez krótki moment sądziłam, że to kanwa nowej powieści, ale doczytałam do końca i jestem w szoku. To po prostu nie mieści się w głowie. Nie wiem, co powiedzieć. Współczuję. I życzę siły. I tego, żeby nigdy Pani nie zapomniała o tysiącach osób, które czytają każdą Pani powieść z zapartym tchem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Po prostu mnie zamurowało... Nigdy bym się tego nie spodziewała. Bardzo mi przykro ;(

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurcze... - tyle, co mogę z siebie wykrzesać. Wiem, że są ludzie, którzy fałszują opinie, zaniżając tym samym oceny swojej "konkurencji", co pozostaje dla mnie nadal idiotyzmem (tak jak zostało napisane: przecież dla wszystkich starczy miejsca na półkach), ale to...? To przekracza ludzkie pojęcie. W tej chwili czuję się jak na wojnie. Gdzie tu znajdują się cechy ludzkie? To bestialstwo...

    OdpowiedzUsuń
  12. Proszę się nie poddawać. Głowa do góry! Dobrze, że Pani pisze - jak człowiek robi to co kocha, to jest szczęśliwy, a całą resztę proszę puszczać mimo uszu (to trudne, wiem...). Całym sercem trzymam za Panią kciuki: niech to całe zło przeminie jak najszybciej! Przytulam mocno i wyciskam serdeczne buziaki na policzkach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pani Kasiu Powodzenia i czekam na kolejne cudowne książki z pod Pani pióra. Moim marzeniem jest stworzyć własną powieść. Nawet rozpoczęłam ale brak czasu więc wracam gdy tylko złapie moment.Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Przykro mi, po prostu... Nie ma słów na niektórych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  15. To straszne! Niby żyję w blogosferze od kilku lat, ale nie wiedziałam, że to zjawisko aż tak się stało groźne!
    Za dobre recenzje płacą? Ja nic o tym nie wiem... Hejter/spamer mnie kiedyś na blogu odwiedził, ale zrezygnował, widać że to była zazdrość. Jednak nie potrafię zrozumieć dlaczego komuś mogła przeszkadzać pisarka Michalak a tym bardziej jak mógł grozić dziecku?!
    Na to jednak powinny być paragrafy.
    Trzymam Kasiu kciuki, by wszystko się ułożyło i pomimo tego, że jesteś daleko i nie można się z Tobą spotkać na targach to liczę, że liczba prawdziwych czytelników będzie rosła i wspierała.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przykre jest to, że człowiek za pieniądze jest gotów robić największe świństwa. Życzę dużo nowych tematów na nowe książki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Od jakiegoś czasu twierdzę, że jesteśmy wybitnie wrednym narodem. Oczywiście lubimy o sobie mówić w samych pozytywnych słowach.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana P. Kasiu. Pani powieści są bardzo mądre, życiowe i wspaniałe napisane. Rozumiem Panią dla bezpieczeństwa swojego dziecka również bym się wyprowadziła, ale uważam że takie zachowanie, które jest niebezpieczne dla Pani i najbliższych należy zgłaszać do Policji ponieważ te osoby są niebezpieczne. Bardzo Pani współczuję i życzę dużo zdrowia i twórczego wysiłku wiele z niego radości i satysfakcji. Modlę się za Panią. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak można być tak podłym.....do czego jeszcze ludzie są "zdolni".... ale karma wraca wcześniej czy później.
    Pani Kasiu trzymam za Panią kciuki,aby całe zło omijało Panią szerokim łukiem.
    Jestem Pani wielbicielką/czytelniczką. Mam spore zaległości ale to z tego względu,że w mojej bibliotece ciągłe braki Pani książek.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Brakuje słów... po prostu :/ Współczuję Ci Kasiu i mam nadzieję, że będzie taki czas, że jednak powrócić do ojczystego kraju, że ponownie poczujesz się tu bezpieczna. Nie dziwię się jednak podjętej przez Ciebie decyzji. Będąc sama matką zapewne zrobiłabym to samo.
    Trzymaj się ciepło. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Pani Kasiu, ja Panią podziwiam. Można nie lubić Pani twórczości, ale sukcesu jaki Pani osiągnęła, temu nie da się zaprzeczyć. I to jest ten problem, zazdrość, zawiść. Współczuję Pani, ale da sobie Pani radę, bo Kaśki to silne babki :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Pani Kasiu Pani jest silną osobowością. Raz stanęłam w Pani obronie.Jedna osoba dała taką recenzję o Pani twórczości chodziło o najlepszą książkę. Strasznie poruszyły mnie słowa obrażające i krytyczne Pani twórczości.Pani książki są super.Taki jest świat dzisiejszy zazdrość i nienawiść. Życzę wszystkiego dobrego.😀😂❤

    OdpowiedzUsuń
  23. Doskonale Cię rozumiem. Ja również padłam ofiarą takiego hejtu, tylko dlatego że Cię lubię i lubię czytać to co piszesz. Byłam wściekła, ale już mi przeszło.Poradziłam sobie z tym, nie dam im tej satysfakcji i nie będę się ukrywała z tym że lubię Twój styl i podoba mi się to co piszesz.Stronę zgłosiłam, została chyba zablokowana bo nic od dłuższego czasu się na niej nie dzieje.Ludzie są podli, nic na to nie poradzimy, możemy jedynie przestać się tym przejmować.Prawdziwi fani Cię nie opuszczą, nie będzie ich obchodziło co hejterzy myślą na ich temat.

    OdpowiedzUsuń
  24. To przerażające jaka siłę i moc mają tacy ludzie.
    Dziekuje za ten post. Ważny,mocny i otwiera oczy.
    Prosze pisać, ma Pani ogromną ilość fanow którzy z niecierpliwością czekają na kolejne książki.
    Dużo zdrowia i sił. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  25. Pani Kasiu ślę serdeczne życzenia, aby Pani nabrała sił, ochłonęła z tego wszystkiego, co toczyło się wokół Pani. Ja tego nie rozumiem, jak można robić coś takiego drugiemu człowiekowi, nawet jeśli nie lubimy Go, nie podzielamy jego poglądów, sympatii, jeśli nie lubimy całkowicie jego książek, lub uznajemy niektóre za słabe. To nie mieści mi się w głowie, że tak można zaszczuć drugiego człowieka, który osiągnął sukces. Jeszcze raz Pani Kasiu dużo sił, odpoczynku i przede wszystkim radości z życia i pisania.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana Pani Kasiu - nie wiedziałam... płakać mi się chcę po przeczytaniu Pani słów:( to smutne, nie wiedziałam, że takie osoby istnieją, że mogą tak krzywdzić. To dlatego Pani wyjechała, myślałam, że tylko na jakiś czas w celu inspiracji do kolejnej książki. Cała moja rodzina przesyła Pani i Pani synkowi dużo miłości i światła - zawsze Was będzie chronić dobro i miłość. Gdziekolwiek będziecie. Jest Pani wspaniała, Pani książki cudowne i nikt tego nie zmieni. Również życzę wszystkiego najcudniejszego dla Was .

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem w szoku. Nie mieści mi się w głowie, że można chcieć żyć z nienawiści! Proszę spojrzeć jaki kontrast - Pani daje coś swiatu od siebie, tworzy i daje radość wielu osobom, a hejter... wszystko wraca trzykrotnie, a największe dobro i zło siedmiokrotnie, głęboko w to wierzę. Bo czym innym jest różny gust i prawo doswojej opinii, a czym innym nienawiść i niszczenie. Dla pieniędzy.

    Czytam książki i czasem mi się nie podobają - wtedy po pierwsze nie kończę ich, a po drugie nie oceniam na żadnych portalach. Bo mnie sie może nie podobac, ale dlaczego mam odradzać innym? Mnóstwo moich ukochanych powieści ma pozytywne i negatywne recenzje. Gdybym sugerowała sie tymi drugimi, nie poznałabym ich, więc wolę sama się przekonać i ewentualnie chwalić!

    Przesyłam ciepłe myśli, proszę pomyśleć, że hejter nie dopiął swego. W końcu kolejna Pani książka w topce :) A ja zaglądam tu często, bo mało który pisarz tak od serca pisze na blogu, bardzo podziwiam i inspiruję się Pani sukcesem i wiarą w siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Serdecznie dziękuję za Wasze dobre słowa i wsparcie, szczególnie teraz, gdy po opisaniu tego co mnie spotkało, wylewa się na mnie tony pomyj. Mogłabym wchodzić w dyskusje i polemiki, ale z ludźmi tego pokroju, których opisałam nie ma możliwości polemiki. Oni żyją z niszczenia, wyszydzania, zaszczuwania. Każdy ma prawo do swojej opinii, tak jak każdy ma prawo wyboru tego, co czyta. Ale normalny człowiek po pierwsze nie czyta tylko po to, żeby książkę i autora "zjechać", po drugie potrafi krytykować w kulturalny sposób. "Książka mi się nie podobała, za dużo w niej było... za mało... etc" - to jest krytyka. Natomiast gdy pod moim zdjęciem, bezprawnie użytym, publicznie ogłasza niejaka Anna Jaskowska Macura "Kuźwa, gdybym zobaczyła taką mordę w ciemnej uliczce, tobym się zesrała ze strachu!" - to jest hejt. Chyba nie potrzeba więcej żadnych komentarzy... Dno i dwa metry szamba. PS. Print screen tej "opinii" oczywiście posiadam, strona, na której pada wiele podobnych jest ogólniedostępna.

    OdpowiedzUsuń
  29. Brak słów... Pani Kasiu życzę spokoju, radosci i spełnienia wszystkich marzeń. Niech Pani nigdy nie rezygnuje z pisarstwa jest Pani do tego stworzona.

    OdpowiedzUsuń
  30. Poczytałam u pewnego osobnika komentarze ludzi którzy nie lubią Twoich książek (nie nazwę ich hejterami, bo się za takich nie uważają ;) ) i się dowiedziałam że my te które lubimy czytać Twoje książki jesteśmy Twoimi wyznawczyniami i nie potrafimy samodzielnie myśleć.Hmm samodzielnie myśleć potrafię ale niech będzie że jestem Twoją wyznawczynią i wiesz co? dobrze mi z tym. Pozdrawiam cię bardzo bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Marta, lepiej należeć do wyznawców niż oszołomów, którzy mnie niszczą najpodlejszymi sposobami, a setkom tysięcy Polek będą mówić, co one mogą czytać, a czego nie, bo Polki nie potrafią samodzielnie myśleć... Ile w tym pogardy dla Was, Czytelniczek...

      Usuń
  31. Nie wiem co trzeba mieć w głowie aby nie czytając książki jechać po niej, po autorce i po czytelnikach. To dopiero jest brak samodzielnego myślenia tylko przyklaskiwanie w takt pozostałych.Czytam różne książki, różnych autorów i są takie które mi się nie podobają ale nigdy bym nie krytykowała i ubliżała osobom którym te książki się podobają. Dla mnie to jest nie do przyjęcia. Nie dyskutuję już nawet z takimi osobnikami bo uważam że szkoda nerwów.Ktoś kto nie ma szacunku dla drugiego człowieka nie zasługuje na uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  32. To wiele wyjaśnia...
    Pozdrawiam cieplutko i głowa do góry,nadal są ludzie którzy chętnie czytają pani książki,ja jestem jedną z nich :)

    OdpowiedzUsuń