czwartek, 4 maja 2017

"Czerwień Jarzębin" nr 1 w Matrasie i Empiku trzy tygodnie przed premierą!


 Jeżeli myślicie, że autor, który napisał ponad trzydzieści książek, z których każda bez wyjątku była na listach bestsellerów, a ostatnio każda docierała do pierwszych miejsc tych list śpi spokojnie i pisze ot tak sobie, pewien, że następna wejdzie na szczyt także, to jesteście w błędzie.

Okej, może inni pisarze i Literaci tak mają, że skoro raz "zaliczyli jedynkę", to następny raz zwisa im i powiewa, myślą, że tak już będzie zawsze, albo w ogóle poczytność ich książek w ogóle tych pisarzy, czy Literatów nie interesuje. Piszą dla siebie, dzieło to dzieło samo w sobie etc...

Ja należę nie do Literatów, a do rzemieślników. Pragnę, chcę i kocham, gdy moimi powieściami, moimi małymi dziełami rąk i umysłu zachwycają się Ci, dla których je tworzę: Czytelnicy. Dlatego zawsze z zapartym tchem śledzę listy bestsellerów i wspinaczkę moich "najmłodszych" po tychże. Jak kiedyś wspomniałam: napisać jedną książkę, która została dobrze przyjęta przez Czytelników, to jest osiągnięcie, napisać drugą i trzecią, noooo... to już coś, ale napisać trzydziestą którąś, która po raz trzydziesty któryś jest okrzyknięta przez Czytelników najlepszą w dorobku Tej Michalak, wierzcie mi, to NAPRAWDĘ duże COŚ. :)))

Tak, staram się sięgać coraz wyżej, nie spoczywać na laurach i pisać, byle coś tam wcisnąć Wydawcy i Czytelnikom, ale szukać nowych źródeł inspiracji, nowych gatunków, w których być może się odnajdę, a na pewno będą wymagały ode mnie dużo więcej wysiłku, niż "napisz Kasia coś w twoim stylu i będzie okej". Już jakiś czas temu wyszłam z szufladki "poczekajkowo-poziomkowo-sklepikowej", czego niektórzy zdają się nie zauważać. Tematy, które poruszam są coraz poważniejsze, coraz bardziej prawdziwe i wstrząsające i... podoba się Wam to! Mnie, gdy otrząsnę się po lekturze materiałów źródłowych i przeniesieniu tego na karty mojej powieści... okej, też się podoba, że dałam radę. Przeżyłam.

Teraz na przykład przeprowadzam eksperyment na żywym organizmie, czyli moim mózgu: piszę jednocześnie - to znaczy raz fragment jednej, raz fragment drugiej - dwóch powieści na raz. Są ZUPEŁNIE różne, i pod względem emocjonalnym i czaso-przestrzennym. Bardzo jestem ciekawa, jak długo zdołam tak mentalnie przeskakiwać z kontynentu na kontynent i z emocji na emocję. Dopóki daję radę, mam frajdę z "podwójnego"pisania i satysfakcję, bo tego jeszcze nie przerabiałam.

A na razie jestem przeogromnie szczęśliwa, że "Czerwień Jarzębin" wskoczyła na pierwsze miejsce dwóch największych księgarń. Ach! Tu mi się przypomniało... i zaraz odnajdę w zakamarkach internetu... jak kiedyś w pierwszej dwudziestce Empiku znalazło się pięć moich książek.
To dopiero było niesamowite.
Mój starszy syn jednym słowem określiłby, "co zrobiłam z systemem", ale że ja takiego słowa nie używam... :)))

Dziękuję, Czytelniczki i Czytelnicy! To dzięki Wam mam tyle radości w życiu!
:*


2 komentarze:

  1. A Kasia buduje napięcie przed Jarzębinami... :) A ja się doczekać nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż nie zaskoczyła mnie Pani, wiedzialam, że tak będzie.😊 A tak na poważnie to serdecznie gratuluję i strasznie się cieszę.😊 Są autorzy, po których książki sięga się w ciemno, bez czytania opisów na okładkach, czy wcześniejszym przeczytaniu opinii innych czytelników. Wyczejujemy na kolejną książkę autora bo wiemy, że nigdy nas nie zawiódł. Pani Kasiu Pani dla mnie jest właśnie takim autorem, za co serdecznie dziękuję.😊

    OdpowiedzUsuń