środa, 24 lutego 2016

Wciąż jedyneczka! I ogólnie co u mnie słychać...

Na moim ulubionym portalu ravelo.pl "najmłodsza" nadal jest na miejscu 1. Podoba Wam się ta opowieść, dostaję od Was piękne słowa, recenzje i komentarze - bardzo Wam za nie dziękuję.

Leśna Polana pisze się. Choć przyznam, że zrobiłam sobie ostatnio krótkie wakacje (jakoś za dużo tego pisania - ciągnie mnie do Miasta Walecznych i tam coś ciągle dopisuję) i popracowałam nad okładką do Polanki. (Rozumiecie: wakacje to dla mnie praca z photoshopem...). Mam nadzieję, że się Wam spodoba, ale nim ją zaprezentuję, musi spodobać się najpierw Wydawcy.

Przede mną ciekawy czas... Będę miała dla Was kilka niespodzianek. Powstają trailery do co najmniej dwóch moich powieści (ale jakich....? :), tak, sporo się będzie działo w najbliższych tygodniach i miesiącach, ale czy u mnie kiedykolwiek działo się niewiele lub nic? Naprawdę czasem czuję się jak bohaterka filmu sensacyjno-obyczajowo-podróżniczego. :) Ale co przeżyję, ile nowych znajomości pozawieram, ile ciekawych rzeczy zanotuję w pamięci, tyle Wy przeczytacie.
Wiem, od jakiegoś czasu mówię zagadkami, ale niedługo wszystkie się rozwiążą.

Po małej ankiecie na fanpejdżu, odnośnie Klubów Miłośników Książek Katarzyny Michalak, doszłam do wniosku, że jesteście za bardzo rozrzucone po Polsce i świecie, byście zebrały się chociaż po kilka osób w jednym miejscu, ale... ale... może reaktywujemy Forum? (Specjalnie pisane wielką literą, bo kiedyś to było... szalone miejsce... ważne dla mnie i dla Was, i zawsze pisane wielką literą :)). Miałybyście kącik - Klub MKKM - w którym dyskutowałybyście o moich książkach i nawiązywałybyście znajomości i przyjaźnie. Tak było!
To jest mój ostatni pomysł, z którym muszę się "przespać".
Kto jest za wirtualnym Klubem MKKM?

wtorek, 16 lutego 2016

Kartki dotarły!!!!


Dziś jest mój (i pewnie niejednej z Was) szczęśliwy dzień.
Dostałam wiadomość od Wydawcy - i od Was już też - że Wielka Akcja Kartkowa ma szansę zakończyć się powodzeniem!
Po ponad miesiącu kartki wysłane z miejsca, gdzie jestem (pocztą expresowo-priorytetowo-lotniczą) dotarły do Wydawcy i są już do Was rozsyłane!! Prawdopodobnie szły przez Biegun Południowy, potem Północny, zahaczyły o Kanadę, Alaskę, Indie, może Japonię i oto... są w Polsce.

Dziewczyny, sorry, ale już nie powtórzę takiej akcji, choć o nią pytacie. Ile nerwów mnie to kosztowało... tylko ja wiem. Dodam, że na wszelki wypadek zamówiłam następne 200 sztuk, gdyby te poprzednie brakujące nigdy nie dotarły i nie wiem co sobie z tymi następnymi zrobię. Chyba ścianę wytapetuję. Świetny pomysł: cała ściana w moich podobiznach. Miałabym chyba koszmary senne. ;D

Nic to. Wszystko dobre, co się dobrze kończy.
Karteczki w drodze do Was.
Jeśli nie dotrą do przyszłego poniedziałku, piszcie tutaj: m.stefaniak@wydawnictwofilia.pl
Ale dopiero po przyszłym poniedziałku, okej? Dajmy Wydawcy się uporać z wysłaniem kilkuset kartek a Poczcie Polskiej z ich dostarczeniem. Niektóre mogą tym razem krążyć po Europie albo obu Amerykach, miejmy to na uwadze.

PS. Która z Was jest już szczęśliwą posiadaczką kartki z moim autografikiem? :)

niedziela, 14 lutego 2016

Co słychać w "Mieście Walecznych"?

Czyli najsłynniejszej z moich książek, które... nie powstały? Właściwie jedynej - no, oprócz sagi rodzinnej, do której przymierzam się równie długo, co do Miasta?
Otóż zaraz po "Zemście" zaczęłam prace właśnie nad Miastem Walecznych. Zebrałam wszystkie epizody w jeden plik, w miarę chronologicznie i już teraz widzę, że sam pierwszy tom będzie miał ok. 400 stron. Tekstu już napisanego jest ponad 450 stron, 50 przechodzi do tomu II, do jedynki trzeba co nieco dopisać i... tu zaczyna się ten sam problem, co poprzednio. Bibliografia. Książki, które uzbierałam specjalnie do tej pracy, a raczej ich treść.

Dziewczyny... pisałam na różne tematy. Niektóre (Bezdomna, Nie oddam dzieci, W imię miłości) łamały mi serce, tak jak Wam, ale to była moja wyobraźnia. Owszem, oparta na faktach, na historiach osób, z którymi rozmawiałam, ale nadal pozostawała w sferze fikcji literackiej. Potrafiłam odciąć się od pisanego tekstu po zamknięciu pliku i wrócić doń, gdy plik otwierałam.

Tym razem nie będzie tak łatwo, o nie, bo najpierw muszę przeczytać te książki - a ich treść jest... makabryczna... - potem przeżyć to, co przeczytałam ponownie i opisać emocjami. Dzisiaj zaczęłam od pierwszej z brzegu. Akurat było to o katowni Powstańców na Rakowieckiej... Boże, jak tamci zwyrodnialcy ich bili... Nie wiem, jak ja przeczytam od początku do końca dokument o rzezi Woli, nie wiem, jak doczytam o mordowaniu dzieci, paleniu żywcem rannych, katowaniu dziewczyn i chłopaków po wojnie. Pewnie będzie jak poprzednio: jedna książka i dwa tygodnie przerwy na odchorowanie, potem jeden rozdział.
Ale dam radę.
Bo tak trzeba.

A na razie pokażę Wam coś, co mnie uskrzydliło. Zmieniłam nieco okładki do obu tomów, dopracowałam je do najmniejszego szczegółu, a co najważniejsze pojawia się na nich prawdziwy główny bohater, taki, jakim go opisałam i jakim go sobie wyobrażam. Nie wiem jak Wam, ale mi się on podoba. :)



I to właśnie słychać w "Mieście Walecznych": ma już połowę treści, ma okładki, tylko nie ma najważniejszego - klamry, spinającej je w całość. Klamra leży w wielkim stosie na moim biurku i szepce: czytaj mnie... czytaj... A ja... ja chyba wrócę na Leśną Polanę. Tu jeszcze świeci słońce.

czwartek, 11 lutego 2016

Uchylam rąbka tajemnicy, trochę o najmłodszej, o kartkach, których nie ma i gdzie obecnie jestem...

Jest jedyneczka!! :)
Może zacznę od "najmłodszej", bo przecież niedawno miała swoją premierę. Radzi sobie bardzo dobrze! Na ravelo.pl jest na miejscu 1!
Czytacie, płaczecie i piszecie piękne komentarze o "Spełnienia marzeń!" tutaj i na fanpejdżu. Dziękuję Wam, kochane. Trudna była ta książka, jak już wiecie. Cieszę się, że mimo to sprostałam zadaniu... Dziękuję także za zdjęcia "najmłodszej", które podrzucacie mi na fanpejdż. Ja doczekam się jej pewnie za jakiś miesiąc...

Teraz gratka dla oczekujących na drugi tom "Mistrza", zdradzę Wam maleńki szczególik, który Was nie tyle ucieszy, co wkurzy, bo będzie naprawdę maleńki i tylko podsyci Waszą niecierpliwość, by dorwać "Zemstę" w łapki i dowiedzieć się wreszcie, kto na kim i za co będzie się mścił. Otóż... (i to jest ten rąbek tajemnicy) w tej powieści powraca paru bohaterów, których polubiłyście z innych moich książek (może nawet pokochałyście...). Wśród nich jest jeden z Waszych największych ulubieńców! Oczywiście nie zdradzę który, bo lubię się z Wami droczyć. Ale będziecie happy. Mniej więcej przez 90% powieści będziecie happy. I to drugi maleńki spoilerek: myślę, że tym razem za zakończenie dostanę nie tyle karki z życzeniami, co koperty z wąglikiem.
Pamiętajcie jednak, dziewczyny, gdy już pochłoniecie "Zemstę" w kilka godzin i dopadną Was mordercze zapędy: ja się Wam mogę jeszcze przydać! :)))

Już wiem, kiedy będzie premiera "Zemsty" i gdzie można ją już zamawiać w przedsprzedaży!  13 kwietnia, a gdzie? Tutaj: ravelo.pl

Pytacie o akcję kartkową... Jak już mówiłam, podpisane przeze mnie kartki, wysłane ponad miesiąc temu do Wydawcy (który miał je rozesłać do Was) do tej pory nie dotarły. Bardzo jestem ciekawa, co ten ktoś, kto zwinął kilkaset kartek z moim autografem, z nimi zrobi. Spali? Utopi w oceanie? Będzie sprzedawał na Allegro? Wkurza mnie to. Wkurza, że Wy czekacie, my z Wydawcą zrobiliśmy wszystko, co trzeba i o czasie, a przez jakiegoś %$@%$#@ wszystko się sypnęło. Powoli tracę nadzieję, że te kartki do Polski dotrą. Zamówiłam następne 200, ale nie będę ich już wysyłać, muszą poczekać na mój powrót. I jeśli nie dotrą tamte zaginione, Wy też musicie nadal być cierpliwe. Sorry, dziewczyny, ale kradzieży przesyłki - priorytetowej, poleconej, opłaconej, ubezpieczonej - nie przewidziałam. (Naprawdę mnie to wkurza...)

Na koniec informacja gdzie jestem... Fizycznie, w tej chwili jestem w centrum handlowym, bo ku mojemu zdumieniu najlepiej zaczęło mi się pisać w tłumie anonimowych, gadających do siebie, a nie do mnie, ludzi. Zadziwiające, no nie? Mam przecież swój pokój do pracy, w nim ładne biureczko, wieczory i noce należą do mnie, gdy synek pójdzie spać, a ja piszę w centrum handlowym. To chyba nie jest normalne, ale cóż... nikt nie powiedział, że pisarz musi być normalny.
Ale tak naprawdę jestem na drodze do Leśnej Polany... Zakończyłam tym razem o czasie, a nawet przed czasem, "Zemstę" - już jest niemal gotowa do druku - i płynnie przeszłam do następnej książki. Miało być to "Miasto Walecznych", ale z powodów organizacyjnych (nieco niezbędnej bibliografii zostawiłam w domu), premiera zostanie przesunięta na 1 sierpnia. I dobrze. Tak powinno być. Za to pod koniec maja albo na początku czerwca dostaniecie opowieść trochę w stylu Ogrodu Kamili, trochę Sklepiku z Niespodzianką, trochę Roku w Poziomce... Lubicie te klimaty. :) Fajnie mi się zaczęła pisać ta powieść. Lubię bohaterki, lubię miejsce, polubię pewnie bohaterów (jeszcze się nie pojawili w powieści, ale w mojej wyobraźni już owszem :).

Na koniec powiem jedno: kocham moją pracę. Nie wiem, czy istnieje coś piękniejszego, niż kreowanie nowej rzeczywistości... Na dodatek takiej, którą pokochają potem setki tysięcy Czytelniczek.... :)))

czwartek, 4 lutego 2016

Witaj "najmłodsza"! Czyli jak to ze "Spełnieniem marzeń" było...

Ciężko było.
Dla mnie wykorzystywanie seksualne dziecka przez najbliższą osobę, która powinna je chronić, a nie krzywdzić to coś zupełnie niewyobrażalnego. Był we mnie taki bunt, gdy najpierw słuchałam historii kobiet, które były pierwowzorami Klaudii, a potem tę historię opisywałam, że... prawdę mówiąc nie wiem, jak z nią sobie poradziłam.
Chyba po raz pierwszy od czasu mojego debiutu pisarskiego nie potrafiłam "wejść" w postać głównej bohaterki, stać się nią i przeżywać to co ona.
Może też dlatego, że dziewczyny, które mi o swoich przeżyciach opowiadały były niesamowicie... jak to określić... zdystansowane? Skryte? Zamknięte na przeszłość i to, co przeżyły?
Wstyd i poczucie winy molestowanego dziecka (dziecka, nie bydlaka, który je molestuje!!!) są tak wielkie, że niemal całkowicie wypierane są z pamięci dziecka, czy dziewczyny. Stąd tak trudno do tych wspomnień dotrzeć...
"Spełnienia marzeń!" o dziewczynie, która zdobywa się na ogromną, heroiczną odwagę i w dniu swych 18 urodzin ucieka od  t a m t e g o jest więc pisane z dystansem. Niemal bezemocjonalnie. W Klaudii nie ma takich emocji, jakich oczekiwalibyśmy bo gwałconej przez "tatuśka" od najmłodszych lat dziewczynie. One zostały ukryte, bo tylko dzięki temu mogła przeżyć. Doczekać. Dotrwać do czasu, gdy będzie mogła powiedzieć: już nigdy mnie nie dotkniesz, nie uderzysz i nie zobaczysz nigdy więcej. Proste te marzenia, prawda? Takich zwyczajnych, codziennych marzeń Klaudia ma więcej: skończyć szkołę, zarobić na skromne utrzymanie, nie bać się już więcej. Klaudia nie marzy o lexusie, willi i księciu, jej marzenia są tak skromne i ciche, jak ona sama.
Oprócz trudnego tematu, ale i dziewczęcych marzeń, chciałam zderzyć brudną "miłość" t a m t e g o z czystą, niewinną, bezinteresowną i prawdziwą miłością Kamila do tej okaleczonej przez własnego ojca dziewczyny. I niełatwą, dodam, bo Klaudia nie pozwala się kochać. Nikomu.
Mam nadzieję, że to mi się udało, a ten opis moich zmagań z tą arcytrudną powieścią zachęcił Was do jej przeczytania, a nie zniechęcił.
Warto poznać tę historię, bo zło jest nie w nagłówkach gazet, a tuż obok, za ścianą, czy za płotem.
Zło ma znajomą twarz.


środa, 3 lutego 2016

Wyniki rozdawajki z "Zemstą"!



Dziewczyny, wyślijcie swoje adresy do pani Małgosi Ochab: ochab@znak.com.pl i cierpliwie czekajcie na wysyłkę. „Zemsta” jest jeszcze w fazie redakcji. Niektóre z Was dostaną więc wydruk, a niektóre dopiero gotową książkę.
Ale wszystkim Wam gratuluję i dziękuję raz jeszcze za piękne słowa o „Mistrzu”!

I jeszcze jedno: Moje Zaufane Recenzentki oczywiście dostaną egzemplarze "Zemsty" bez względu na rozdawajkę. Zgłoście tylko chęć jej otrzymania do p. Małgosi. 


To najbardziej trzymająca w napięciu i wzruszająca książka, jaką czytałam. Pełna wzruszeń, szczególnie pod koniec. Poleciłam ją mojemu ukochanemu, który wciągnął się w historię bohaterów równie mocno, jak ja. Polecam każdemu, kto lubi historie miłosne z odrobiną pikanterii i kryminału.
Beata Przybycińska

Mistrz to po prostu arcydzieło. Miłość, namiętność i zbrodnia w jednej intensywnej historii. Czytając, czułam jak ta opowieść mnie oblepia i wchłania. A zakończenie złamało mi serce.
Przeczytanki

Mistrz to jedyna książka dla której do tej pory zarwałam noc, nie potrafiłam funkcjonować przez kilka dni, emocje we mnie buzowały! JEST ABSOLUTNIE NUMEREM 1!!!
Anna Bakensztos

Co tu dużo mówić: Mistrz jest po prostu fenomenalny. Każda kobieta chciałaby być bohaterką tej gorącej powieści.
Natalia Parzych


"Mistrz" mnie zupełnie zaskoczył. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów. Przy "Mistrzu" pierwszy raz płakałam. Ta historia jest wyjątkowa i dlatego pragnę poznać dalszą część jako pierwsza

Karolina Ołdakowska



Mistrz to książka którą się czyta jednym tchem, do której chce się ciągle wracać i za każdym razem "smakuje" tak samo bardzo dobrze i chce się jeszcze i jeszcze... To książka która rozpala wszystkie zmysły. Nawet jeśli do mnie nie trafi bo niestety jakoś szczęścia nie mam w Pani konkursach to jak tylko trafi do sprzedaży będę pierwsza w księgarni żeby ja kupić bo od kiedy dowiedziałam się że będzie Zemsta czekam na wiadomość że już można ja mieć . Chociaż przyznam że bardzo bym chciała jeszcze szybciej poszerzyć swoją kolekcję!

Magdalena Szymańska



Wszystkie książki Katarzyny Michalak są rewelacyjne ale Mistrz jest wyjątkowy- bardzo długo "dojrzewałąm" do tego, aby go przeczytać chociaż zamówiłam go jeszcze przed premierą. Przede mną przeczytał mój syn a ja nadal nie wiedziałam czy czytać. Kiedy wreszcie się odważyłam żałowałam, że tak długo czekałam. Książka okazała się "mistrzowską" i pełną emocji oraz trzymającą w napięciu od początku do ostatniej strony. Właśnie dlatego bardzo chciałabym przeczytać ZEMSTĘ jako jedna z pierwszych.

Anna Pigła



Mistrz” był moim pierwszym spotkaniem z piórem Katarzyny Michalak i to było jak grom z jasnego nieba – miłość od pierwszego akapitu. Kasia zabrała mnie na emocjonalny rollercoaster i naraziła na morze skrajnych emocji, które były niczym w porównaniu z falą tsunami jak zalała mnie podczas odkrywania zakończenia. Oj co ja wtedy o Tobie Kasiu myślałam, nie chcesz wiedzieć... Dziś nie pytam Cię dlaczego? Bo poznałam już trochę Twojego pióra i wiem, że jesteś autorką nieobliczalną i zdolną do wszystkiego, a Twoje działania są przemyślane i nastawione na określony skutek. I pewnie dlatego masz taki liczny Fan-Club. Cóż, „Zemsty” pragnę, jak żadnej innej książki, bo wciąż mam nadzieję, że On w jakiś sposób wróci, (choć patrząc na nazwisko autorki moje nadzieje wydają się płonne). „Zemsta” powinna trafić w moje ręce, gdyż od rozstania z „Mistrzem” jestem na czytelniczym głodzie i tylko ta powieść może zaspokoić mój apetyt i zakończyć moje cierpienie.

Agnieszka Trześniewska



"Mistrz" to jedna z niewielu książek którą przeczytałam dwa razy i za każdym razem tak samo poruszyła moje serce. To książka po przeczytaniu której długo nie mogłam dość do siebie, byłam jakby w innym świecie, myślami cały czas przy bohaterach. Zakończenie sprawiło, że moje serce rozpadło się na kawałki, wycisnęło mnóstwo łez i wzbudziło skrajne emocje. Zemsta... mam nadzieję że będzie zaskakująca i bolesna. Bardzo chciałabym móc ją przeczytać.

Elżbieta Durka



Dlaczego kocham "Mistrza"? Bo jest mistrzowski, napisany tak że porywa nie tylko serce ale umysł i ciało to książka o której się nie da zapomnieć. A dlaczego to ja powinnam dostać jeden z egzemplarzy "Zemsty" ? Ponieważ wydaje mi się a może nawet nie wydaje.... Ja to wiem że nie dość że dorówna "Mistrzowi" to prześcignie go w wyścigu o moje serce <3 comment-3--="">

Sylwia Kochmańska



Mistrza pokochałam od pierwszych słów, które przeczytałam na Pani blogu jako zapowiedź książki. Później z niecierpliwością czekałam aż ukarze się w księgarniach. przeczytałam ją, a raczej pochłonęłam jednym tchem. Do dziś jest to jedna z moich ulubionych książek, do której wracam bardzo często, bo poprawia mi humor. Uwielbiam ją czytać, mimo że niektóre fragmenty znam na pamięć. Jest to fascynująca opowieść o miłości mimo wszystko. Dająca nadzieję, że wbrew wszystkim przeciwnością losu można kochać i być szczęśliwym... Gorąco polecam Wszystkim, którzy jeszcze jej nie przeczytali. A na "Zemstę" czekam równie niecierpliwie jak kiedyś czekałam na "Mistrza". Liczę na to, że pokocham ją tak samo jak Mistrza albo jeszcze bardziej ;)

Kamila Wysocka