piątek, 25 listopada 2016

Dlaczego "Leśna Polana" jest dla mnie wyjątkowa...

Odkryłam to dopiero dzisiaj! I spieszę się z Wami tym odkryciem podzielić...

Zwykle nie zachwalam własnych książek, bo mają bronić się same, choćby wysokimi notowaniami na listach bestsellerów i dobrymi recenzjami, ale o "Leśnej Polanie" muszę jednak napisać kilka słów od siebie. Powinnam nagrać z tej okazji filmik vlogowy, bo bardzo lubicie mnie oglądać, ale sama ostatnio na siebie patrzeć nie mogę, więc Wam tego oszczędzę za to napiszę, co odkryłam dzięki tej powieści.

1. Odkryłam, że dacie radę. Skoro przebrnęłyście przez drastyczne wątki "Leśnej Polany", to jesteście gotowe na "Miasto Walecznych". Przy okazji potwierdziło się, że moje Czytelniczki to mądre, wrażliwe kobiety, dla których naprawdę warto pisać nawet coś tak trudnego jak leśna trylogia.

2. Potwierdziła się moja teza, że - niestety - zło zawsze zwycięża. Tylko w powieści może zostać ukarane - i zostanie - ale w realnym życiu zło zwycięży nad Dobrem z paru powodów: Dobro kieruje się sumieniem, prawem, honorem, dotrzymuje przysiąg, nie łże, jednym słowem: ma ZASADY. Natomiast zło jest bezwzględne i bez sumienia, nie obchodzi je nikt i nic, po trupach niewinnych istot dąży do celu, czasami nawet zadaje cierpienie ot tak, dla fanu, za nic ma prawdę, honor, przysięgi, po prostu musi wygrać z Dobrem. Tutaj. Zostanie natomiast ukarane na Tamtym Świecie i gdyby wszyscy podli, okrutni, bezwzględni sadyści, którzy niszczą i mordują dla przyjemności, wiedzieli, co ich czeka, jaka kara, świat już dziś, w tej chwili stałby się Rajem na ziemi. Ja wiem, ale nie powiem. Okej, może kiedyś powiem...

3. Dzięki Gabrysi nauczyłam się prosić o pomoc! I to jest moje osobiste, największe odkrycie. :) Do tej pory byłam "Kasia Poradzę Sobie Sama". Dzisiaj zaś - dopiero dzisiaj! - gdy nie miałam jak dojechać na stację kolejową, otworzyłam szeroko oczy, palnęłam się w czoło i powiedziałam sama do siebie: Kobieto, otaczają cię życzliwi ludzie, którzy chętnie by ci pomogli, ale NIE SĄ JASNOWIDZAMI!!! Nie zadzwonią do ciebie pół godziny przed odjazdem pociągu i nie zagają: "Nie chciałaby pani, pani Kasiu kochana, przejechać się dziś do Białegostoku? Chętnie podrzucę panią na stację". Ale gdy ty im powiesz, że musisz się tam dostać, bez problemu cię na tę stację zawiozą. Więcej! Będąc już jasnowidzem, zaproponują, że cię z tej stacji przywiozą, gdy będziesz wracała, tylko zadzwoń i powiedz kiedy. Ufff... Zadziwiające! Potrafię nie tylko pomagać, ale i prosić o pomoc! Może dla Was to jest śmieszne, ale nie dla mnie. Zawsze miałam problem z wyartykułowaniem "potrzebuję pomocy", nie przez głupią dumę, bynajmniej!, przez to, iż myślałam, że ja jestem od jej udzielania, a nie otrzymywania. Smutne, no nie? Ale dobrze, że wreszcie się przełamałam. :)

4. Dzięki Waszym pytaniom po przeczytaniu "Leśnej Polany": "Jak znaleźć takie przyjaciółki jak Gabrysia, Julia i Majka", znalazłam odpowiedź: najpierw trzeba STAĆ się taką przyjaciółką. Przyjaźń nie polega na wiszeniu godzinami na telefonie i zwierzaniu się z każdej chwili i "ile pączków dzisiaj usmażyłam". Przyjaźń to po pierwsze bezwarunkowa akceptacja drugiej osoby, ze wszystkimi jej wadami, co jest BARDZO trudne, zdolność do wybaczania i wyciągania ręki na zgodę, ale przede wszystkim do bycia "na czas, na miejsce, na pewno" wtedy, gdy jesteś Przyjacielowi potrzebny. I to nie do smażenia pączków. Moi - nieliczni, ale sprawdzeni - Przyjaciele wiedzą, że mogą na mnie liczyć o każdej porze dnia i nocy. Gdy o trzeciej nad ranem dzwonią, płacząc, ja wsiadam w samochód i jadę na ratunek. Ale wiedzą też, że gdy będą tak dzwonili noc w noc i dzień w dzień - i ja to wiem również - za którymś razem nie dam rady i będę musiała odejść, albo odejdzie mój Przyjaciel. Po prostu trzeba znać umiar. Bycie przyjacielem, to nie oplatanie kogoś niczym trujący bluszcz, to nie żerowanie na czyimś czasie i życiu. To proporcjonalne branie i dawanie. Bardzo łatwo to pisać, a trudno wprowadzić w życie, ale... jeśli chcecie mieć przyjaciół na dobre i na złe, polecam popracować nad sobą. Ja popełniłam wiele błędów, straciłam wielu wspaniałych Przyjaciół, czasem nie wiem dlaczego odeszli, co zrobiłam nie tak, raz ja odeszłam, żeby nie zranić Przyjaciółki bardziej, niż zraniło ją moje odejście bez słowa wyjaśnienia. Do dziś ciąży mi to na sumieniu, ale wiem, że postąpiłam dobrze. Przyjaźni uczymy się całe życie, tak jak miłości. Dla mnie na miłość już chyba za późno, bo za bardzo przyzwyczaiłam się do samotności, ale przyjaźń staram się pielęgnować.

Chyba żadna z napisanych przeze mnie książek tak na mnie nie wpłynęła, jak "Leśna Polana". Być może dlatego, że materiały które czytałam, przygotowując się do niej, były bardzo drastyczne. Wywołały we mnie tak straszny gniew i bunt, że przewróciły mój świat do góry nogami, czy raczej odarły mnie ze złudzeń, a potem, taką nagą i wrażliwą, otuliły... trudno mi to określić. Prawdą? Oczywistością? Katharsis - tak bym określiła to, co przeszłam. Teraz jestem dużo spokojniejsza, pogodzona z Losem, który naprawdę ostatnio mnie nie oszczędza, i z jakimś takim dystansem patrzę na ludzi i rzeczywistość, która mnie otacza. Na podłych ludzi szczególnie. Żal mi ich. Nie wiedzą, co czynią. Co czynią przede wszystkim sobie. Ale to ich wybór. Nikt nie zmusza nikogo do bycia podłym i okrutnym...

Drugi tom, który właśnie kończę - po tym przewrocie wewnętrznym, gdy pisałam tom pierwszy - dobrze i silnie postawił mnie na gruncie. Czuję, że wiem co robię i po co to robię. Piszę powieści nie dlatego, żeby być na pierwszych miejscach list przebojów, a dla siebie i moich Czytelników. Tylko tyle i aż tyle.
Fajnie mieć świadomość celu...
Może na Was ta książka wpłynęła, czy wpłynie w inny sposób, będzie tylko poruszającą powieścią o czasach zezwierzęcenia i bestiach w ludzkim ciele, ale może znajdziecie też to drugie i trzecie dno, które - zupełnie dla siebie nieświadomie - w niej ukryłam.

Wracam do "Czerwieni Jarzębin". Muszę - jak zdradziłam na fanpejdżu - wyciągnąć Wiktora z więzienia. Kto zgadnie za co go aresztowano, ma ode mnie książkę z dedykacją... ;)

PS. Ach, i spełniłam dzięki "Leśnej Polanie" jedno z marzeń, które umieściłam na liście "Nie do spełnienia"! Nagrałam piosenkę! :D Więc jednak da się! :D

23 komentarze:

  1. Serdecznie Ci gratuluję! CZego? Że ta jedna książka wywołała w Tobie tak wiele zmian. Choć myśl o ponownym spotkaniu z bestią nieco mnie przeraża to nie mogę się doczekać, by poznać ciąg dalszy.
    Wiktor w więzieniu? Hmmm... mam dwa pomysły - albo za coś małego z pozoru np. stawianie się stróżom prawa podczas kontroli albo za zrobienie komuś krzywdy

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie pobicie albo zabójstwo ojca ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. myślę że Wiktora aresztowano bo stanął w obronie Gabrysi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten wpis daje naprawdę dużo domyślenia i jest wyjątkowo osobisty... Muszę przyznać, że dla mnie "Leśna Polana" to również książka wyjątkowa, co prawda nie zaznajomiłam się jeszcze z wszystkimi Pani dzieciątkami, ale jak na razie jest ona u mnie na pierwszy miejscu ;] A co do Wiktora... myślę, że pewnie zaatakował kogoś w przypływie gniewu

    OdpowiedzUsuń
  5. Sądzę,że ojczyn spreparował fałszywe dokumenty i podrzucił mubdo firmy

    OdpowiedzUsuń
  6. Pani Kasiu pięknie to pani napisała, jestem pod wrażeniem. Jestem ciekawa dalszych losów bohaterów powieści. Też tak myślę, że chodzi o pobicie albo morderstwo tego okrutnego kata co tak bił synów. Przeszli piekło na ziemi 📚😘

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Kasiu dałam swój wydruk mojej cioci i podobnie jak ja uważa że jest to jedna z najlepszych książek tego roku.
    A tak przy okazji jest szansa otrzymania egzemplarza finalnego?😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Oczywiście, że zaufane recenzentki powinny dostać książkę! Upomnę się u Wydawcy. :*

      Usuń
  8. Jeszcze nie przeczytałam "Leśnej Polany" - czeka na odbiór w Księgarni. Wiem jednak po przeczytaniu tych kilkunastu odcinków, że muszę ją mieć i przeczytać.
    Poruszyła Pani ważny wątek o przyjaźni. Mieć przyjaciół to wielki skarb. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasiu, pięknie to wszystko ujęłaś. "Leśna polana" to książka wyjątkowa i skłania do przemyśleń ��. Myślę, że Wiktor trafił do więzienia, bo zgładził bestię, czyli swego ojczyma.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Leśna Polana" to książka która poruszyła moją duszę do entej potęgi!!!!Nawet dłonie trzęsą mi się z emocji kiedy wpisuję ten komentarz. Wczoraj w nocy skończyłam czytać bo wciągnęła mnie jej magia. Gratuluję Pani Kasi tak lekkiego i trafnego pióra z całego serca. Oby więcej takich książek było na świecie i więcej takich wrażliwych mądrze opisujących literatów! Aby takie przesłanie pozytywnej energii zwyciężyło wreszczie zło, które pięciopalczastym pejczem z kolczastymi żelaznymi hakami chce zawładnąć Naszym Światem dobrych, wrażliwych ludzi, którzy nie mogą się pogodzić ze złem i NIGDY nie dołączą do złej mocy!!! Zawsze będą walczyć, bo oprócz dobrych serc mają jeszcze odwagę i siłę przeciwstawiać się złym mocą.
    Co do Wiktora, to myślę, że trafi do więzienia po zabójstwie Tamtego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam tą wspaniałą książkę w ciągu dnia ;) nie mogłam przestać i nie wiem jak dam rade wytrzymać do kolejnej części:( jest inna niż wszystkie pani książki do tej pory,wyjątkowa i niepowtarzalna :) jest pani po prostu niezwykła! Co do Wiktora, to znając panią to musi być coś zaskakującego i nieprzewidywalnego, to nie może być za zabójstwo Tamtego..Dlatego nie wiem :) być może ojczym wrobi go w jakiś przekręt,coś związanego z firmą. Niech się pani zlituje nade mną i jak najszybciej pozwoli wziąć do ręki kolejną część tej wspaniałej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Za posługiwanie się nielegalnymi dokumentami.

    OdpowiedzUsuń
  13. książkę dostałam od syna zachwyciła mnie przeczytałam w ciągu jednego dnia i z niecierpliwością czekam na część drugą:)
    jeśli chodzi o Wiktora myślę że wziął na siebie winę za pobicie może nawet śmierć Tamtego ze staną w obronie Patryka który zadał ciosy pejczem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oto zwyciężczyni zagadki!! Gratulacje! Proszę przesłać adres p. Ani Steć stec@znak.com.pl koniecznie z dopiskiem "Leśna Polana z dedykacją".

      Usuń
  14. Leśną Polanę muszę przeczytać. Bardzo szczerze i mądrze napisałaś o przyjaźni, bez banałów i patosu. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mieszkam w Usa ,recenzje ksiazek czytam na biezaco,ale z ksiazkami jest roznie..przewaznie zaopatruje mnie syn😀mam paskudny zwyczaj..czytam poczatek i srodek i oczywiscie koniec,chcac znac zakonczenie..no coz w przypadku Lesnej polany mam problem...nie mam ..konca a wiec przeczytalam trzy czwarte powiesci i obiecalam sobie,ze nie dotre do konca tego tomu i zaczekam na Czerwien..prosze miec litosc nade mna i w przyblizeniu okreslic date edycji..blagam i oczywiscie Merry Christmas dla wszystkich a dla Pani wyjatkowo cieple zyczenia nieustannej tworczej weny i radosci w oczach najblizszych buziaki dla Wszystkich z b.zimnego Nyc agata

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam Leśną polanę już za sobą i jako recenzentka wspomnę, że jestem miło nią oczarowana :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam, Pani Kasiu. W tym roku Święty Mikołaj przyniósł mi "Leśną Polanę" i w ten sposób dołączyłam do grona Pani czytelniczek. Przedwczoraj skończyłam czytać i jeszcze nie doszłam do siebie. Wiem, że podobno to, co czytelnicy uważają za nierealne, wydarzyło się naprawdę. Mino wszystko uważam, że w obecnych czasach Tamten nie ma już takiej mocy działania i nie może zaszkodzić tylu ludziom. Uważam, że to fikcja i mam nadzieję, że historia dobrze się skończy. Życzę wielu sukcesów w nowym roku, pozdrawiam. Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytalam Lesna Polane jednym tchem jest wspaniala czytajac chce sie wiecej i wiecej nie mogac sie oderwac. Nie moge sie doczekac dalszych losow bohaterow. Uwielbiam Pani ksiazki. Wiktor Prado troszke przypomina mi. Raula de Luce.... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja babcia każe sobie kupić JUŻ TERAZ kolejną część. Leśną dostała od nas pod choinkę ;) :D Proszę się pospieszyć :P :)

    OdpowiedzUsuń