piątek, 30 września 2016

Pałac polskiej Danielle Steel

Dostałam parę dni temu pytania do wywiadu do bardzo zacnego czasopisma. I jedno mnie rozbroiło do tego stopnia, że muszę się nim z Wami podzielić (przepraszam, Pani Redaktor, proszę tego nie odbierać jako naigrywanie się...). Brzmiało ono tak (cytuję z pamięci): "Jest pani nazywana polską Danielle Steel. Danielle Steel mieszka w pałacu. Jak mieszka polska pisarka, która sprzedała milion książek?".
Cóż... rozejrzałam się po mojej Jagódce. I odpisałam:
Absolutnie nie da się porównać zarobków pisarza, który pisze w jęz. angielskim na cały świat i kilka powieści rocznie (połowa pisana przez ghostwriterów) wydaje w milionach egzemplarzy, do zarobków polskiego pisarza, który sprzedał - owszem - ów magiczny milion, ale w ciągu ośmiu lat, kupując na kredyt domek, remontując go, walcząc z piecem na ekogroszek i z podlewaniem automatycznym, które podlewało moje piękne róże nawet w ulewny deszcz (no tego w odpowiedzi na pytanie nie pisałam, ale tak wyglądała moja walka o byt w ciągu tych ośmiu lat) i którego to pisarza, czyli mnie, gdy już wszystko wyremontowałam wykończyła finansowo Australia i agent wizowy (licencjonowany), który okazał się zwykłym bandyckim złodziejem.
Poziomkę sprzedałam, będąc pewna, że zostaję w Australii, spłaciłam kredyt i... cóż. Dwa miesiące później wracałam do kraju, nie mając gdzie mieszkać.
Obecnie więc polska pisarka (i to już pani redaktor napisałam) mieszka w czymś, co mogłoby być jedynie budką na narzędzia przy pałacu Danielle Steel, ale i tak by chyba nie pasowało.
Za to jest to pierwszy mój najwłaśniejszy - nie w 2/3 banku, ale mój - domek. Jagódka.
Jest ciepły, przytulny i... może z czasem pokocham go tak jak Poziomkę, chociaż... zamiast rabat z ukochanymi różami mam chwaszczak, którym zachwycona byłaby Patrycja z Poczekajki.
I wiecie co? Całkiem mi się ten chwaszczak podoba.
Znalazłam w nim nawet jedno krzaczątko róży. Brzydkie krzaczątko - pasuje to określenie, bo ma trzy listki na krzyż i nie zdołało zakwitnąć będąc ciągle deptane i zalewane tynkiem, ale kto wie, co z tego krzaczątka wyrośnie...?
Na zdjęciu więc budka na narzędzia polskiej Danielle Steel. :D
PS. Ale dopisałam na koniec wywiadu, że w planach też mam pałac. :D

16 komentarzy:

  1. Piękna budka na narzędzia ;) I to w lesie!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne miejsce. I starodrzew. I ganek. Dziękuję, że pokazała nam pani kawałek swojego świata. A biurko wciąż to samo?

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Kasiu, ja - nawet jeśli się kiedyś stanę bogata ( a mam taką nadzieję ) - nigdy nie zamienię mojego małego, klimaciarskiego domku pod lasem na pałac. Bo żadne luksusy nie zastąpią czaru miejsca, które ma duszę :) PS. Kiedyś pisałam do Pani maila, o marzeniach. Spełniło się. Wierzyłam, tak jak Pani radziła i dziś jestem właścicielką cudownej, niewielkiej ruderki pod lasem :) Czy może.. narzędziowni, idę za ciosem ;)
    Pozdrowienia zasyłam serdeczne!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj marzy mi się taka budka na narzędzia! Mogłabym być motyką albo gracą, żeby tylko w niej zamieszkać.:) Z pewnością stworzy Pani z tego miejsca cudny DOM. Tak jak z Poziomki. W końcu miejsca tworzą ludzie, nie na odwrót. A Pani Kasia, nawet jeśli ciut bardziej życiowo poobijana, to przecież wciąż ta sama, prawda? Życzę wszystkiego najlepszego i duuuuuużo siły! Agata

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny zakąte. Cisza, spokój, relaksujący śpiew ptaków i tylko własne myśli. Marzenie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda Poziomki, ale Jagódka też Jagódka też ładna i w dodatku w lesie. :) A w przyszłości, jeszcze przed pałacem, mogłaby Pani pomyśleć o zamieszkaniu w Wiśniowy Dworku ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ie każdy pałac daje szczęście, ale każda Jagódka jest miłością bo nasza swojska klimatyczna. Chociaż spełnienia marzeń o pałacu życzę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ważne, że swój :)
    Kasiu, przeglądam właśnie plan targów i ....w sobotę jak "byk" pisze że o 15 jesteś... :) Mam omamy? Prawda to?

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się podoba.W pięknym miejscu i ładnie domek się nazywa. Pani Kasiu taki domek też można pokochać.😘

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam.
    Jagódka wygląda na przytulny domek, a dom ma ciepły, a nie wielki.
    Zastanawiam się tylko czy porównanie do Danielle Steel jest trafione. Może dlatego, że nie przepadam za jej książkami, uważam, że Pani są ciekawsze i chętnie je czytam
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń
  11. Do Danielle Steel porównało mnie w wywiadzie TVN, chociaż ja bardziej utożsamiam się z Norą Roberts - ma nieco szerszy repertuar - ale cały ten wpis jest przecież z przymrużeniem oka. ;)

    I nie. Nie będzie mnie na Targach w Krakowie. Były prowadzone takie rozmowy, dlatego zostałam pewnie wpisana na listę, ale nie będzie mnie na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda... już się łudziłam, że to jednak prawda...
      pozdrawiam cieplutko! :*

      Usuń
  12. Ja myślę, że Danielle Stell jeszcze by pozazdrościła takiego domu :-) Magiczne miejsce jak dla mnie. Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  13. Spojrzałam na zdjęcie i od razu pomyślałam, że o tu to bym kory nasypała, a tam jakieś kwiatki, co masowo się rozmnażają posadziła, a jeszcze tam dalej hamak powiesiła. Bardzo klimatyczne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pani pisze z wyobrazni czy opisuje prawdę?

    OdpowiedzUsuń
  15. jejku nie wiedzialam,ze pani sprzedala :poziomke: ale jagodka tez urocza, milego mieszkania zycze i oczywiscie palacu zycze;))

    OdpowiedzUsuń