czwartek, 19 maja 2016

Wasze ulubione, te, co poruszyły najbardziej, te, której najbardziej zapadły w pamięć...


Wydałam już 31 książek. Kiedyś w ankiecie wybrałyście swoje Top 3 była to "Poczekajka", "Ogród Kamili" i "Mistrz" (ankieta sprzed roku, czy dwóch, a nadal pamiętam to podium :).

Opowiedzcie mi, kochane, które z tych 31 są Waszymi naj i dlaczego? Nad którymi wylałyście najwięcej łez, które najbardziej Was rozśmieszyły, poruszyły. Może któraś zmieniła Wasze życie?
Do których wracacie najchętniej?
Które czytałyście wiele razy i jeszcze nie raz do nich wrócicie?

Jeśli chodzi o mnie to:
1. najśmieszniejsza w pisaniu była seria poczekajkowa i "Lato w Jagódce"
2. najulubieńsza, której wiele zawdzięczam (pozostanie przy zdrowych zmysłach) to mój ukochany Ferrin
3. najtrudniejsza: "Nie oddam dzieci!" (Boże, nie mogłam pisać momentami, ręce opadały mi na klawiaturę, łzy też)
4. mój najukochańszy bohater to Saris, bohaterka to Anaela
5. najfajniejszy facet: Łukasz Hardy z serii kwiatowej, zaraz za nim Patryk ze "Zmyślonej" (Sellinaris jest oczwywiście poza konkurencją ;), ach i Raul oczywiście!
6. najbardziej nienawidzę Marlenki z "W imię miłości"
7. najtrudniejsza scena do napisania: scena wypadku z Dzieciaczków oraz jak Kinga zakopuje Alusię... po prostu... nie potrafię opisać, co wtedy czułam.

Kolej na Was. Podzielicie się Waszymi przemyśleniami?

Zachęcona Waszym udziałem w blogu Leśna Polana otwieram Słoneczną stronę dla wpisów anonimowych, tylko podpisujcie się pod swoim komentarzem choćby imieniem, co?

12 komentarzy:

  1. Oj, Pani Kasiu, za dużo pytań w tym poście, przecież na temat Pani książek można by się rozpisywać miesiącami. :) No ale spróbuję się streszczać. :)
    Żadnej z Pani książek nie czytałam dwa razy, bo na razie nie przeczytałam jeszcze wszystkich z 31 Pani dzieciątek. Gdy już przeczytam wszystkie, na pewno wrócę do serii poczekajkowej, bo już wiele z wydarzeń z tych ksiażki mi uleciało, a pamiętam, że rozbawiła mnie do łez. Szczerz mówiąc, z całej serii w pamięci pozostali mi głównie Panda-pies i czarownica Berenika. :)
    I skoro już o "Poczekajce" mowa to jest ona dla mnie najzabawniejszą z Pani książek i mam do niej szczególny sentyment, to pierwsza Pani książka, która wpadła mi w łapki i przez nią wciągnęłam się do reszty we wspaniały świat powieści Katarzyny Michalak. :3
    Najbardziej poruszającą książką było "Nie oddam dzieci". Wstrząsająca powieść, tak bardzo, że po jej przeczytaniu (w jedną noc) nie uroniłam ani jednej łzy, tylko siedziałam osłupiona. Potrzebowałam potem całego dnia, żeby przemyśleć tę powieść i otrząsnąć się z emocji. "Bezdomna" też zrobiła na mnie wielkie wrażenie, zwłaszcza, że sięgnęłam po niej zaraz po serii poczekajkowej i byłam w niemałym szoku, że autorka słodkiej i optymistycznej "Poczekajki" potrafi poruszać również tak trudne tematy, ale jednak to "Dzieciaczki" moim zdaniem wywołują silniejsze emocje. Kinga ostatecznie stanęła na nogi, Marcie Sokołowskiej i jej synowi już nikt nie jest w stanie przywrócić życia...
    Moją najukochańszą Pani powieścią i najukochańszą powieścią w ogóle jest "Amelia". Uwielbiam ją za uroczą i śliczną Zabajkę, wciągający wątek z utratą pamięci i zaginioną siostrą oraz cudowną postać głównej bohaterki.
    Amelia należy do moich ulubionych bohaterek: jest niesamowicie ciepła i jednocześnie silna, byłaby doskonałą przyjaciółką, poza tym ma piękne, trochę starodawne imię. :) Poza tym uwielbiam też wójtową Olenę i Adelę z serii kokardkowej. Obie wydają się wyniosłe i niedostępne, trochę zimne, ale okazują się mieć naprawdę wielkie serca. :) Mój ulubiony bohater do doktor Sokołowski, za ten jego upór i za to, że mimo początkowego załamania wziął się za siebie i walczył o rodzinę do końca.
    Najfajniejszy facet... eeee, nie wiem. Wszyscy fajni. :) Choć Sellinaris rzeczywiście się wyróżniał. :)
    Najbardziej nienawidzę tej dziewczyny, nie pamiętam jej imienia, która próbowała uwieść Michała po śmierci jego żony, a gdy on ją odrzucił, chyba oskarżyła go o gwałt? Nie pamiętam teraz szczegółów, ale nie znosiłam jej. Jak można narzucać się mężczyźnie w żałobie tylko dlatego, że ma kasę? W ogóle nie znosiłam też całej rodziny Michała. Okropni ludzie, nie mam pojęcia, jak udało im się wychować takiego człowieka.
    Najbardziej poruszającą i najtrudniejsza sceną było jak dla mnie ostatnie spotkanie Michała i Marty, gdy gdy on zamiast poświęcić jej czas, pędzi juz na salę operacyjną. Jeszcze wtedy nie wiedział, że więcej nie zobaczy żony, że jego życie zaraz legnie w gruzach... Tak samo poruszyła mnie tylko scena, gdy Marta odbiera dziecko z przedszkola i przedszkolanka mówi, że niewiele zostało już czasu. Marta przez chwile myślała, że chodzi o jej związek, przedszkolanka miała na myśli ciążę Marty, a żadna z nich nawet nie wyobrażała sobie, że te słowa odniosą się do bliskiego końca życia Marty... Dwie mistrzowsko napisane sceny, jeszcze nic się nie wydarzyło, a już zbliżającą się burzę emocji. Dla mnie te sceny są niesamowite, tak pełne napięcia, ta niewiedza bohaterów... Dużo bardziej wzruszają mnie nawet od tych momentów, gdy Michał dowiaduje się o śmierci najbliższych, nawet od samej sceny wypadku. To są moim zdaniem dwie najbardziej zapadające w pamięć i najbardziej poruszające sceny w tej cześci Pani twórczości, którą poznałam. Pokazała Pani w nich niesamowity talent do wzbudzania emocji, również tych negatywnych...
    Proszę wybaczyć gadulstwo, tak już mam, że jak zacznę o czyś mówić, nie mogę przestać. :) i pozdrowienia dla Pani Kasi, Mistrzyni Pióra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to napisałaś! Dziękuję! Tylko jedno sprostowanie, kochana: Kinga... (więcej nie napiszę, żeby nie spoilerować).

      Usuń
    2. No tak, rzeczywiście, jak mogłam zapomnieć. :o Ale wiadomo, jak od przeczytania książki minie trochę czasu, to niestety pewne szczegóły wylatują z głowy, choćby nie wiem jak dobra była książka. Choć żeby zapomnieć aż tak ważnego "szczegółu"? Wstyd. Myślę, ze to nie byłby głupi pomysł, żeby założyć jakąś stronę czy bloga zawierająca informacje o Pani książkach. Jakieś opisy bohaterów, krótkie streszczenia i tym podobne rzeczy... Bo jednak spamiętać szczegóły 31 powieści jest niemożliwością, a czytelniczkom nieraz wyleci coś z głowy i taka strona byłaby dla nich dużym ułatwieniem. :) Mogłabym coś takiego zrobić, jeżeli nie miałaby Pani nic przeciwko. :)

      Usuń
    3. Jest taka strona w planach. Już niedalekich. ;)
      A co do szczegółów, wierz mi, że Wy, Czytelniczki, lepiej znacie moje książki, niż ja sama.
      Po ukończeniu powieści natychmiast odcinam się od niej mentalnie, żeby móc zacząć następną.

      Usuń
  2. Pani Kasiu napiszę tak szybciutko, gdyż zarośnięty ogródek wzywa głośno ;). Uwielbiam pani książki, przyznaję się, że serii o Ferinie nie znam. Dzięki "Jagódce", sieję co roku pod oknem sypialni macjejkę, dzięki "Poczekajce" pokochałam malwy i mam je teraz u siebie, dzięki pani miłości do róż, dosadziłam ich więcej u siebie. Piekę przepyszny sernik z pani przepisu, ciasto drożdżowe. Uwielbiam tak jak pani powidła śliwkowe i mam ich porządny zapas. Jak o tym czytam w pani książkach to chce mi się przenosić to do własnego życia. Pięknie pisze pani o miłości, przyjaźni, wartościach rodzinnych. Dlatego jestem pani wielbicielką, Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powidła śliwkowe... już wiem, czego mi na obczyźnie brakuje...
      Dziękuję! :*

      Usuń
  3. Pierwszą przeczytaną książką była Bogusia i do niej wracam z jakimś takim sentymentem. Najsympatyczniejsza wydaje mi się Gabrysia z Jagódki. A ta Naj... Cóż, "Poczekajka". To ona pomogła i nadal pomaga mi patrzeć inaczej na świat. Gdy nie daję rady, sięgam po nią i znów zapala się we mnie iskierka, że marzenia są warte swojej ceny. Za to najwięcej łez wylałam przy "Mistrzu" ("Nie oddam dzieci" jeszcze nie czytałam). Jak usiadłam, tak całego połknęłam na raz, rzucając przy tym w siostrę kapciem, gdy przerwała mi pod koniec. Łzy lały się strumieniami za pierwszym razem. Za drugim powoli spłynęły po policzkach. Trzeciego razu jeszcze nie było. Jest Pani mistrzynią, Pani Kasiu, naprawdę wielką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słoneczna strona?! Gdzie? :D Ja chcę! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście że Ferrin. :) Skończyłam całą kronikę. Niesamowita.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie skończyłam czytać Bezdomną, poryczałam się jak bóbr,jeszcze przeżywam historię Kingi.Sama jestem mama dwójki cudnych dzieciaków,wiem jak życie potrafi zakpić z naszych planów, jak nie wszystko układa się nam tak jak chcemy.Bardzo dziękuję Pani za tą książkę,poruszyła mnie bardzo. Monika

    OdpowiedzUsuń
  7. Ulubiona książka - Zmyślona. Bohater - Sellinaris z Pierwszego Ferrinu i Poczekajkowy, w sensie całej serii, Łukasz. Ulubiona scena - Gra o Ferrin, kiedy Anaela uświadamia sobie, co czuje do Sel.

    OdpowiedzUsuń