niedziela, 14 lutego 2016

Co słychać w "Mieście Walecznych"?

Czyli najsłynniejszej z moich książek, które... nie powstały? Właściwie jedynej - no, oprócz sagi rodzinnej, do której przymierzam się równie długo, co do Miasta?
Otóż zaraz po "Zemście" zaczęłam prace właśnie nad Miastem Walecznych. Zebrałam wszystkie epizody w jeden plik, w miarę chronologicznie i już teraz widzę, że sam pierwszy tom będzie miał ok. 400 stron. Tekstu już napisanego jest ponad 450 stron, 50 przechodzi do tomu II, do jedynki trzeba co nieco dopisać i... tu zaczyna się ten sam problem, co poprzednio. Bibliografia. Książki, które uzbierałam specjalnie do tej pracy, a raczej ich treść.

Dziewczyny... pisałam na różne tematy. Niektóre (Bezdomna, Nie oddam dzieci, W imię miłości) łamały mi serce, tak jak Wam, ale to była moja wyobraźnia. Owszem, oparta na faktach, na historiach osób, z którymi rozmawiałam, ale nadal pozostawała w sferze fikcji literackiej. Potrafiłam odciąć się od pisanego tekstu po zamknięciu pliku i wrócić doń, gdy plik otwierałam.

Tym razem nie będzie tak łatwo, o nie, bo najpierw muszę przeczytać te książki - a ich treść jest... makabryczna... - potem przeżyć to, co przeczytałam ponownie i opisać emocjami. Dzisiaj zaczęłam od pierwszej z brzegu. Akurat było to o katowni Powstańców na Rakowieckiej... Boże, jak tamci zwyrodnialcy ich bili... Nie wiem, jak ja przeczytam od początku do końca dokument o rzezi Woli, nie wiem, jak doczytam o mordowaniu dzieci, paleniu żywcem rannych, katowaniu dziewczyn i chłopaków po wojnie. Pewnie będzie jak poprzednio: jedna książka i dwa tygodnie przerwy na odchorowanie, potem jeden rozdział.
Ale dam radę.
Bo tak trzeba.

A na razie pokażę Wam coś, co mnie uskrzydliło. Zmieniłam nieco okładki do obu tomów, dopracowałam je do najmniejszego szczegółu, a co najważniejsze pojawia się na nich prawdziwy główny bohater, taki, jakim go opisałam i jakim go sobie wyobrażam. Nie wiem jak Wam, ale mi się on podoba. :)



I to właśnie słychać w "Mieście Walecznych": ma już połowę treści, ma okładki, tylko nie ma najważniejszego - klamry, spinającej je w całość. Klamra leży w wielkim stosie na moim biurku i szepce: czytaj mnie... czytaj... A ja... ja chyba wrócę na Leśną Polanę. Tu jeszcze świeci słońce.

7 komentarzy:

  1. Zapewne to trudno pisać o tych wydarzeniach. Wierzę, że powstanie ciekawe dzieło okupione dużym wysiłkiem jednak dla nas czytelników oczekiwane. Będę wypatrywać tych pozycji. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Kasiu sama czytam wiele książek z literatury faktu i przyznam szczerze, że łzy same płyną mi z oczu gdyż nie mogę zrozumieć i pojąć jak człowiek może wyrządzić taką krzywdę drugiemu człowiekowi bez cienia skrupułów.Dlatego doskonale rozumiem,że Pani osobie wrażliwej na krzywdę ludzką jest bardzo trudno zmierzyć się z tak bolesny i faktami.Jestem z Panią, wspieram całym sercem i oczywiście jak zawsze czekam na książkę. Okładki są wspaniale😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisanie o trudnych tematach jest wyczerpujące psychicznie dla autora - ja przy kluczowych momentach potrafiłam funkcjonować na autopilocie bez snu na hektolitrach kawy . Wytrwałości pani Kasiu życzę ..

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu trzymamy kciuki, bo wierze, że to nie lafa wyzwanie poruszyć taki temat. Ale dasz radę, a ja nadal z niecierpliwością czekam na Miasto Walecznych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czekam i to od ilu już lat! Pierwsze zapiski i fragmenty Miasta mam jeszcze z liceum, odręczne, na pożółkych kartkach... :)

      Usuń
  5. Jejku już nie mogę doczekać się tej ksiązki. To kiedy będzie jej premiera? Jeszcze w tym roku czy w przyszłym?

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne okładki.Trudny temat, ale warto napisać, napewno będzie piękna chociaż tragiczna opowieść. ☺

    OdpowiedzUsuń