środa, 25 lutego 2015

Liścik miłosny ;)


PS. Dziękuję ci, kochany nowy skanerze znanej firmy, że nie skanujesz i nadal muszę robić zdjęcia telefonem. O 3:12 w nocy nie mam siły nawet się na ciebie wkurzyć na tyle, by cię wywalić przez okno. Zresztą róże pod oknem zimują i bym się rano zapłakała... Może więc dobrze, że nie mam siły.
Widzicie do czego doszło? Gadam z %#@%$#@% skanerem....

PS2. Mam nadzieję, że dożyję chwili, gdy będę mogła powiedzieć wreszcie nad czym pracujemy i co to za niespodzianka. Byle do tej wiosny....!!!

poniedziałek, 23 lutego 2015

Jakie wyniki daje twórcza inspiracja... :))

Parę dni temu pisałam, jak dzięki wspaniałemu kompozytorowi Kayanisowi dostałam twórczego "kopa" i zaczęłam pisać - trzy rzeczy na raz. Opowiem Wam, jak ta energia - pozytywna, wspaniała, twórcza energia - jest przekazywana dalej...

Swego czasu, gdy Wydawca kupił Kroniki Ferrinu i szukałam do nich okładek, trafiłam na stronę genialnej graficzki, której kilka prac - wymarzonych na okładki książek fantasy - tutaj zaprezentowałam. Była to Claudia McKinney, której prace zdobią okładki ponad 500 książek na całym świecie, oto link do Jej galerii, obejrzyjcie, bo naprawdę warto cieszyć oczy czymś tak pięknym: Galeria Claudii McKinney
Napisałam do niej parę słów pełnych zachwytu i dzięki temu się poznałyśmy. Okładki robiłam wprawdzie z Sandrą Hadryś (i przyznacie, że dała dziewczyna radę), ale od czasu do czasu wymieniałam z Claudią maile. W piątek bodajże wysłałam jej kilka zdjęć z sesji ferrinowej, bo wiem, że poszukuje nowych modeli i fotografii, które mogłaby po swojemu przerabiać i niemal natychmiast dostałam maila, którego przytaczam z pamięci "Kochana Kasiu, zdjęcia są wspaniałe! Tak mnie zainspirowały, że od razu zaczęłam prace nad jednym z nich!". Tego wieczoru łącza między Polską i Ameryką chyba były rozgrzane do czerwoności, bo wysłałyśmy do siebie mnóstwo wiadomości.

No i zaczęło się czekanie na wyniki twórczego szału...
Dziś z prawdziwą przyjemnością Wam ten wynik przedstawiam w bardzo lubianym przez fanów Claudii zestawieniu "Przed i Po". :) Jak Wam się podoba Kasia-Jagódka w wykonaniu Claudii McKinney?
:)


I jeszcze jednak ciekawostka: praca Sandry, która była punktem wyjścia do okładki "Gry o Ferrin". Też fajna, no nie?


Kurczę, ależ lubię gdy ktoś mnie inspiruje i gdy ja kogoś inspiruję. Jest to chyba największa radość twórcy... Bo Was też parę razy do czegoś zmotywowałam, czy zainspirowałam, prawda?

czwartek, 19 lutego 2015

Wasze półeczki (dawno ich tu nie było ;)

Tym razem z inspiracji Czytelniczki Moniki: prezentuję jej półeczkę, której zdjęcie zamieściła na fanpejdżu i proszę o nadsyłanie Waszych, to je tutaj ładnie wyeksponuję. Będzie mi przemiło. Adres mailowy jak zwykle: anowak.koordynator@gmail.com

Półeczka Nikona Monikona ;) Komplet, 27 sztuk :)


I następna ślicznotka od Monique. Ty masz nawet "Cichą 5"! Dziękuję!


Półeczka Karoliny, która ma prawie wszystkie książki.


A to półeczka należąca do Majeczki. :)


A to półeczka Ani, która sukcesywnie uzupełnia kolekcję moich książek. :))

piątek, 13 lutego 2015

"Nie oddam dzieci!" - nota Wydawcy oraz pytanie do wiernych Czytelniczek



Katarzyna Michalak
Nie oddam dzieci

Premiera kwiecień 2014

Dramatyczna, wstrząsająca i do bólu prawdziwa – oto długo oczekiwana książka Katarzyny Michalak z „serii z czarnym kotem”.

Michał Sokołowski, młody i utalentowany chirurg oddany swojej pracy, nie zauważa momentu, w którym staje się ona ważniejsza niż rodzina.
Dopiero gdy jego ukochana żona i najmłodszy synek giną w wypadku, Michał zrozumie, co tak naprawdę jest ważne. Za późno… 

Ale to nie koniec jego tragedii. Los bywa okrutny, a ludzie jeszcze bardziej. Pogrążonego w rozpaczy mężczyznę czeka jeszcze jeden cios, który spadnie z najmniej spodziewanej strony. Michał musi znaleźć w sobie siłę, by wykrzyczeć: Nie oddam dzieci! Albo… utraci je również.

Tylu trudnych i poruszających wydarzeń, nie było jeszcze w żadnej książce Katarzyny Michalak.
Tę powieść musisz przeczytać…
Ta historia może zmienić Twoje życie…
Ten dramat może się rozegrać tuż obok Ciebie…

Tyle Wydawca, a ja Wam powiem, że wykończą mnie takie książki... Normalnie wymiękam opisując to, czego drobną zapowiedź dostałyście powyżej. Dzisiaj popłakałam się w bibliotece, gdzie piszę i wcale nie były to oczyszczające łzy...
Ale tę książkę trzeba było napisać. A ja od tego jestem: by pisać. Nie tylko uroczo i pogodnie (chociaż czy którakolwiek z moich książek była w 100% urocza i pogodna?, bo ja sobie nie przypominam...), ale i trudno, bardzo trudno. I bardzo prawdziwie.
Ja Wam mówię, dziewczyny, kupujcie na zapas chusteczki...

Na koniec pytanie do najwierniejszych Czytelniczek, które przeczytały WSZYSTKIE moje książki, a przede wszystkim kochają Kroniki Ferrinu: przeczytała któraś z Was już ostatni tom?
Jeśli tak, to jakie wrażenia????
Bardzo jestem ciekawa.
Dodam na koniec, że dziś wysłałam piętnaście książek do najwierniejszych z Was.


Wracam do pisania, mając pod ręką paczkę chusteczek...

piątek, 6 lutego 2015

Moja "najmłodsza" już jest!

Dzisiaj ją dostałam, śliczną i długo wyczekiwaną.
Wiem, co na pewno nie będzie się Wam podobać: to nie jest 500-stronicowa "cegła", jest cieńsza niż pozostałe tomy, ale ja nawet pisząc o Ferrinie nie lubiłam lać wody, tylko po to, by książka była grubsza. Wszystko, co miałam opowiedzieć opowiedziałam.
Cała reszta, łącznie z zakończeniem - mam taką nadzieję - przypadnie miłośniczkom Kronik do gustu. :)
Tak więc witaj, najmłodsza córeczko.
I bardzo, ale to bardzo się cieszę, że w zapowiedziach Matrasu jesteś na 4. miejscu!!! :)))

Zapraszam dziś wieczorem na fanpejdż, na przepremierową rozdawajkę, a ja wracam do pisania bardzo, bardzo smutnej książki. Może chociaż zakończenie będzie miała szczęśliwe, ale bardzo w to wątpię...

PS. Jakby kto pytał, co ja robię o 3:59, to odpowiadam - na cito przygotowywałam okładkę dla Empiku do "Nie oddam dzieci!" i jeszcze przed weekendem, kiedy to będę off line chciałam powitać Piąteczkę. :) 

środa, 4 lutego 2015

A na tapecie okładki... okładunie... okładeczki...

Jak wiecie oprócz pisania zajmuję się także projektowaniem okładek do moich książek, a że ostatnio nie mogłam za bardzo pisać, siedziałam w fotoszopie (to nowy rodzaj szopy).
Trzeba bowiem przygotować okładki do zbliżających się premier i wznowień, a trochę tego jest.
Ta do "Nie oddam dzieci!" jest prawie gotowa. Pomysł na nią miałam już dawno, teraz dopieszczę szczegóły. Tutaj załączam z mottem tej powieści, bo nie wszystkie z Was bywają na fanpejdżu...


Okładkę do następnej nowości też już raczej mam. :) Mi spodobała się ta zieloniutka. I opinia kilku z Was, że jest w klimatach "Poczekajki", a ja lubię "Poczekajkę" ;)


Potem będzie długo oczekiwane wydanie "Zachcianka" w nowej sukience. Jeszcze muszę je trochę dopieścić, ale myślę, że prezentować się będzie ślicznie.


Ale teraz mała zagwozdka. Pracujemy z Wydawcą nad nową okładką dla "Mistrza" i... wyznam szczerze, że jest mi trudno, bo jakoś mentalnie przywykłam do tej z tulipanem.
Mimo to chętnie ujrzałabym na okładce Raula...

Albo Sonię... ;)

Albo Raula z Sonią...


Ale Wydawca, nie wiem czemu, jest przeciw. :)))

Do Wielkiej Niespodzianki projekt okładki już jest, ale jeszcze Wam jej nie pokażę, bo wszystko by się wydało. ;)

Jak więc widzicie mimo, że piszę mniej, niż rok temu o tej porze, to na pewno się nie nudzę. W przerwach między okładkami przygotowuję trailer pewnej powieści (dawno nie byłam na planie filmowym ;) i scenariusz do niej. Gdy prace ruszą, dam Wam znać, bo może być ciekawie...

Okej, wracam do "Nie oddam dzieci!". Przede mną masakra na drodze (nie wiem, jak ja to przeżyję), a potem będzie już tylko gorzej... Róbcie zapasy chusteczek. Myślę, że nawet "Bezdomną" ta powieść pobije w ilości wylanych łez...

PS. Wiem, że w którymś z poprzednich wpisów zapowiadałam na wiosnę "Spełnienia marzeń", ale... jakoś wróciłam do serii z czarnym kotem. Ten mrok za oknem bardziej nastraja, by pisać coś wstrząsającego, zamiast pogodnej, romantycznej komedii.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Błagam i zaklinam... oraz parę niusów plus ściągawka

Dostałam kolejnego maila mniej więcej w tym samym stylu: "Ogród Kamili" jest cudowny, tylko zakończenie mnie rozczarowało, bo nic się nie wyjaśnia". Oczywiście, że nic się nie wyjaśnia, bo to pierwszy tom trylogii! Prawie wszystko wyjaśnia się w tomie II (Zaciszu Gosi), a już na pewno w tomie III.
Ja wiedziałam, że będą takie uwagi do "Ogrodu Kamili" i prosiłam Wydawcę, by dopisać na końcu "ciąg dalszy w tomie II pt. Zacisze Gosi", ale z nieznanych mi przyczyn Wydawca się nie zgodził i stąd Wasza konsternacja, że docieracie do końca, a to właściwie początek...

Do rozpaczy mnie doprowadza, gdy zaczynacie przygodę z jakąś serią od środkowego tomu, albo nim zaczniecie książkę, czytać zakończenie (i potem piszecie "zakończenie okazało się przewidywalne"). Dziewczyny, ja naprawdę wkładam dużo wysiłku i kunsztu pisarskiego, tudzież inteligencji, wyobraźni i czego tylko chcecie, by zagmatwać powieść i by nic w niej nie było przewidywalne, a już na pewno nie zakończenie. Czytając od końca, albo od środka siebie pozbawiacie radości z niespodzianki, a mnie radości, że znów Was zaskoczyłam.
Błagam... nie róbcie nam tego!

Okej, zaapelowałam do Waszych dusz i sumień, a teraz krótki przewodnik (może nawet całkiem długi) po moich książkach, bo równie często pytacie co w jakiej kolejności czytać. A na koniec przewidywany plan wydawniczy na ten rok. Tym razem bez dat. Pamiętajcie, że najbardziej aktualne daty premier i wszystkie dotychczas wydane książki znajdują się w zakładce Aktualności. Tam jest wszystko czarno na białym. A streszczenia poszczególnych powieści znajdują się w zakładkach poświęconych danej serii.


Okej, co i jak czytać...

Seria poczekajkowa składa się z
Poczekajki
Zachcianka
Zmyślonej
W takiej kolejności należy je czytać.

Seria owocowa:
Rok w Poziomce ma kontynuację - Powrót do Poziomki
Lato w Jagódce i Spełnienia marzeń! są zupełnie oddzielnymi opowieściami
Trylogię jabłoniową najlepiej czytać: Wiśniowy Dworek, W imię miłości i na końcu Dla Ciebie wszystko. Można też zacząć od W imię miłości, poprzez Wiśniowy Dworek i zakończyć na Dla Ciebie wszystko. Wtedy całość ma logiczny sens.

Seria z czarnym kotem to zupełnie oddzielne opowieści: Nadziei, Bezdomnej i Nie oddam dzieci nie trzeba czytać po kolei.

Książki kucharskie: 
Przepis na szczęście zawiera przepisy kulinarne i opowiadania, które są kontynuacją Nadziei, Powrotu do Poziomki, Wiśniowego Dworku i Sklepiku z Niespodzianką. Warto poznać te książki, nim sięgnie się po Przepis.
Kawiarenka pod Różą zawiera przepisy na słodkości i opowiadania, które pojawią się w "Amelii"

Ferrin to Ferrin, ma pięć tomów i należy, trzeba, warto, nie można nie!, czytać je od pierwszego do ostatniego: Gra o Ferrin, Powrót do Ferrinu, Serce Ferrinu, Wojna o Ferrin i oczekiwana na dniach Pani Ferrinu. Taka jest całość i kolejność. 

Seria z tulipanem to dwie zupełnie różne opowieści (choć obie mają w opisie "erotyk") Mistrz to thriller erotyczny, a Czarny książę to kryminał, też erotyczny. Można je czytać osobno i nie po kolei. "Zemsta" jest drugim tomem "Mistrza".

Na pewno po kolei trzeba czytać serię z kokardką. Zupełnie bez sensu jest zaczynać opowieść o dziewczynach z Pogodnej od drugiego czy trzeciego tomu. Tak więc jeśli Sklepik z Niespodzianką to Bogusia, Adela a na końcu Lidka. Okej?

No i trylogia kwiatowa, którą też (błagam, zaklinam i proszę) trzeba czytać zaczynając od Ogrodu Kamili przez Zacisze Gosi, na Przystani Julii kończąc.

Dwie książki, nie należące na razie do żadnej serii to:
Amelia
i Sekretnik (poradnik jak spełniać marzenia).