środa, 5 sierpnia 2015

Dlaczego nie będzie "Spełnienia marzeń!"...

Od razu spieszę Was uspokoić: będą. Oczywiście,  że będą. Przecież nie umarłam. Dopiero gdybym  poległa, przestałabym pisać. Ale... nie wiem, kiedy będą.
Muszę się przed Wami pokajać - choć prawdę mówiąc nie czuję się winna - że to przeze mnie termin premiery "najmłodszej" był przekładany tyle razy i to przeze mnie obecnie jest nieznany. Otóż... zepsułam się. Pisałam... pisałam... pisałam... zawsze na czas, na miejsce, na pewno... czasem dodatkowo rzeźbiłam okładki - dziesiątki okładek - w przerwach na redakcje, korekty, wywiady, aż cóż... nastąpiło zmęczenie materiału. Myślę, że to Kolekcja mnie tak wykończyła.
No i zeszły rok, w którym wydałam mnóstwo książek. Już nie pamiętam ile, ale sporo ich było.
Jeszcze na wiosnę jakoś się trzymałam i harowałam jak bury osioł, aż tu po premierze "Dzieciaczków" coś mi się stało i... się zepsułam.
O, może to "Nie oddam dzieci" wykończyło mnie emocjonalnie?
To też bardzo prawdopodobne...
Wracając do "Spełnienia marzeń": napisałam ponad połowę książki i reszta leży odłogiem.
Ja oczywiście nie leżę i nic nie robię, bo - wierzcie mi - jestem w ciągłym ruchu i ciągłym działaniu, ale prawdą jest, że nie piszę.
Źli są  na mnie Wydawcy, złe są księgarnie internetowe, które już zaczęły sprzedawać tę książkę, mimo że nie była ukończona (nie pytajcie dlaczego, pewnie z przyzwyczajenia, że Michalak nie będzie spać, nie będzie jeść, a dziesiątą książkę w roku napisze na czas...), zła jestem na siebie ja sama. Bo nie lubię zawodzić, ale... coś sobie dzięki temu uprzytomniłam i chcę się podzielić tą refleksją z Wami wszystkimi:  jestem twórcą. A nie robotnikiem w fabryce śrubek. Twórcę czasem dopada kryzys twórczy. A czasami nawet smutek egzystencjonalny!
I mnie właśnie dopadł.
Czekam, aż się naprawię.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie i poczekacie ze mną.
Wasza Kejt

22 komentarze:

  1. Pani Kasiu, mam nadzieję, że kryzys szybko minie. Na książkę oczywiście poczekamy - my, Pani czytelniczki, będziemy Panią wspierać zarówno w mocy, jak i niemocy twórczej :-).
    Pozdrawiam serdecznie :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Poczekamy :) Niech Pani szybko wraca do formy i do nas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najgorszym chyba jest kiedy Twórca pisze jak fabryka i to jeszcze taka w pełni zautomatyzowana - na akord! Wtedy to nie TWÓRCA tylko po prostu twórca i tyle!
    Proszę zadbać o siebie i odpocząć - wena wróci :)!
    pozdrawiam serdecznie z Rybnika:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda bo czekałam na nie. No nic trzeba tylko więcej cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda.... Ale proszę się nie martwić.... Może trzeba wyjechac na tydzień lub dwa na wakacje??!! Odpicząc, zrelaksować się.... Czyli Amelia też się przesunie??

    OdpowiedzUsuń
  7. Ufff... ulżyło mi po przeczytaniu początku, bo fakt, jak zobaczyłam w blogrollu tytuł posta to pomyślałam "jak to nie będzie? "
    Zmęczenie materiału rozumiem, kryzys twórczy też i będę czekać, czekać aż ... będzie :) Mam co czytać, że tak powiem.
    A w Szczecinie byłam w 2009 roku i też mi się podobało :) A półtora tygodnia temu przejeżdżałam przez to miasto w drodze z wakacji do domu...

    OdpowiedzUsuń
  8. Pani Kasiu proszę nie być dla siebie zbyt surową.To normalne,że czasem trzeba odpocząć nawet od czegoś,co się bardzo kocha.Nic na siłę.Pani odpocznie,naładuje akumulatory,a my wierni czytelnicy poczekamy i będziemy z Panią nz dobre i złe.Kiedyś ktoś mi powiedział,że jeśli się na coś długo czeka to lepiej smakuje,więc proszę sobie wyobrazić z jak wielkim apetytem będziemy pożerać i zaczytywać się w tak bardzo oczekiwanej książce:)

    Pozdrawiam cieplutko;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Droga Pani Kasiu,
    Pani sama najlepiej wie, że nigdy nie można się poddawać i zawsze należy dążyć do upragnionego celu. Ale czasami jednak trzeba się zatrzymać i odpocząć, odetchnąć. Czasem trzeba sobie odpuścić i zachować dystans do samej siebie. Ma Pani rację: nie jest Pani maszyną. Nikt nie powinien być na Panią zły, że jest pani zmęczona, a już tym bardziej Pani sama na siebie nie powinna być zdenerwowana. Najgorsza jest złość na samego siebie. To może zniszczyć człowieka. Nie można oczekiwać od siebie perfekcjonizmu na każdym kroku, bo jesteśmy tylko ludźmi. Czasem po prostu się nie da. Proszę sobie odpuścić. Niech zaparzy sobie Pani herbaty (najlepiej owocowej!), weźmie coś do pogryzienia i niech Pani pomyśli- ile udało się już Pani osiągnąć? Jest Pani wyjątkową osobą. Nikogo Pani nie skrzywdziła, więc teraz niech nie krzywdzi Pani siebie swoją własną złością. To do niczego nie prowadzi, męczy człowieka i go smuci. Proszę nad tym pomyśleć. Myślę, że warto.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  10. Droga Pani Kasiu...! Proszę się nie martwić wena naprwno wróci, a my wierne czytelniczki poczekamy na "Amelie" i na inne znakomite Pani powieści.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam na nią, ale jak trzeba poczekam dłużej. W każdym zawodzie można się wypalić, zmęczenie ludzka rzecz, trzeba odpocząć! A pisarz to zawód szczególny (-: A księgarnie trochę same sobie winne, że sprzedają książkę, która jeszcze nie została ukończona. Pozdrawiam serdecznie (-:

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani Kasiu. Nie ma się czym martwić, to jest całkowicie normalne :) Nawet najlepszym się zdarza. Nie wiem jak inni ale będę wiernie czekała na "Spełnienia marzeń " choćby rok. Też obecnie jestem w Szczecinie gdyż przyjechałam na wakacje do wuja. Muszę się z Panią zgodzić że jest pięknym i ciekawym miastem.

    Serdecznie Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedna z moich ulubionych mądrych myśli - że praca jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ale odpoczynek też nie. Proszę zatem odpoczywać, Pani Katarzynko.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pani kasiu moze wyjazd w jakieś odludne albo ciekawe miejsce dodał by pani skrzydeł. Jeśli nie to moze książka. Ostatnio zakochałam sie w twórczości pani Agnieszki Krawczyk. Ksiazki sa jak dotąd trzy bo to seria ale druga jest trochę jak o pani bo o pisarce która pisze dużo książek aż tu nagle ma pustkę i wyjeżdża do " doliny mgieł i róż " (to 2 tom) ale pozostałe tak samo ciekawe. Zachęcam ;-) i niech sie pani niemartwi ważne jest pani samopoczucie, zdrowie i szczęście a nie wydawców czy księgarni. Wszystkich naraz uszczęśliwić sie nie da, trzeba zacząć od siebie;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczecin jest przepiękny !!!!!!
    Na książki czekam z niecierpliwością, jak mawiała moja babcia, wyczekane lepiej smakuje...

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, bo bardzo czekałam. Ale mogę poczekać jeszcze dłużej, nic się nie stanie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana Pani Kasiu. Poczekamy. Skoro nastąpiło zmęczenie materiału, to materiał niech odpocznie i wybierze się na zasłużony wypoczynek. Natomiast Księgarnie internetowe oraz Wydawcy nie mogą być źli ponieważ brak weny jest czymś naturalnym dla każdego twórcy. Także proponuję się zrelaksować. Wziąć rodzinę pod pachę, zapakować do samochodu i wyjechać do głuszy gdzie "psy szczekają tyłkami, prąd zawraca, a ludzie zastanawiają się co to jest samochód!". Niech pani wyłączy telefon, całą elektronikę zostawi na boku i odetchnie. Niech się Pani nacieszy pięknymi słonecznymi dniami, radosnym świergotem ptaków, szumem okolicznego strumienia, przejrzystością jeziora w jakimś rezerwacie przyrody i przede wszystkim niech się Pani nacieszy wspólnie spędzonym czasem z rodziną. Zapewniam Panią, że taki wypoczynek przyniesie wyłącznie pozytywne efekty.
    pozdrawiam serdecznie
    Pani wierna czytelniczka Marta L.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję moje drogie za zrozumienie i słowa otuchy.
    Nadal jestem w drodze, w związku z tym nie mam dostępu do netu i rzadko mogę coś wrzucić na bloga, ale niedługo to się zmieni.
    Do przeczytania!
    :*:*

    OdpowiedzUsuń
  19. Im dłużej się czeka, tym lepiej smakuje. :D Życzę szybkiego powrotu do spokoju wewnętrznego.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja wiernie czkam, może to nawet trwać rok, a i tak poczekam. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  22. Kasiu najdroższa, czasami to oczekiwanie na książkę, podsyca smak jej późniejszego czytania :) Dlatego nie przejmuj się tylko odpoczywaj, a później pójdzie Ci pisanie w trymiga :D Jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń