środa, 4 marca 2015

"Mistrza" tom II?

Dostaję od Was w komentarzach i w mailach petycje ws. II tomu "Mistrza". To znaczy, żebym napisała, a nie żebym nie pisała. ;)
To chyba jedyna książka, której ciągu dalszego tak bardzo się domagacie (i wcale się nie dziwię, ten Raul.......).
Moim skromny zdaniem - zdaniem autorki - tej powieści nie powinno się dalej ciągnąć. Dlaczego? Odpowiem poniżej, w tekście zwiniętym, żeby nie spoilerować treści dziewczynom, które "Mistrza" nie czytały.
Ale bardzo Was proszę o Wasze zdanie. Powinien powstać tom II, czy nie?
Powiedzmy, że będzie to taki mały quiz środowy :) O, do Ani koordynatorki napiszę, żeby to samo pytanie wrzuciła na fanpejdż, a ja już piszę, dlaczego nie chcę pisać... ;)

Otóż moim zdaniem zmartwychwstanie Same Wiecie Kogo byłoby z lekka naciągane. Zginął, bardzo pięknie, i niech spoczywa w pokoju. Gdyby wrócił, to wyszedłby trójkącik, a ani Paweł, ani Sonia raczej do trójkącików się nie nadają, trzeba byłoby więc wyeliminować Pawła. Dla mnie to żaden problem - lubię zabijać głównych bohaterów - ale Wy mogłybyście mi tego nie wybaczyć, tak jak nie możecie mi wybaczyć Same Wiecie Kogo z "Zacisza Gosi".
Gdyby z kolei Same Wiecie Kto poległ na dobre, to co to byłby za "Mistrz" bez "Mistrza"? No powiedzcie same?
Odpowiem przy okazji, dlaczego Same Wiecie Kto musiał zginąć: bo wysłał na tamten świat Same Wiecie Kogo, a Same Wiecie Kto nie potrafiłby żyć ze świadomością, że zabił własnego... no... Same Wiecie Kogo. :)
Mam nadzieję, że nie zdradziłam za dużo treści.

Tak więc moim zdaniem obie opcje nie wchodzą w grę. Chyba, że macie inny pomysł na ciąg dalszy tej historii, to poproszę o streszczenie w komentarzu, a ja idę spać, bo jeszcze dzisiaj (wczoraj?) nie spałam i już na oczy nie widzę.

Kiss.

22 komentarze:

  1. to może nie II tom Mistrza tylko książka w stylu Mistrza lub Czarnego Księcia ? ja byłabym zachwycona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie:-) coś ''pikantnego'' do serii z tulipanem ;-) , tak dla odmiany;-)
      Ale c.d.''Mistrza'', to chyba nie najlepszy pomysł...

      Usuń
  2. Pewnie, że miło byłoby powrócić do znanych i lubianych bohaterów, ale czasami lepiej warto dać im odejść w spokoju;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może niekoniecznie ciąg dalszy, ale jakąś inną historię utrzymaną w sensacyjno- erotycznym klimacie z przyjemnością bym przeczytała. Więc czekam, czekam....

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zgadzam się z panią, pani Kasiu. Mimo że chęć kolejnej części jest przeogromna to jednak historia skończyła się jak się skończyła i nie należy tego zmieniać. No ale książka typu Mistrz jest jak najbardziej mile widziana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zdecydowanie odradzam.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja powiem tak. Moim zdaniem nie kontynuacja Mistrza a coś w tym guście coś ponownie erotycznego by się przydało. Takie jest moje skromne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mistrza nie czytałam jeszcze, ale jestem strasznie ciekawa wyniku dyskusji, czyli czy będzie pomysł na dalsze losy

    OdpowiedzUsuń
  8. Przerobiłam "Mistrza" za jednym posiedzeniem... jak zaczęłam po śniadaniu- skończyłam wieczorem....i chociaż Raul skradł moje serce to Paweł troszkę też.... i wskrzeszanie byłoby nie fair! Skoro stało się co się stało, niech tak zostanie;) Nie wiem jak mogłoby się to potoczyć ich losy dalej... może niech Sonia zostanie Mistrzem ;P

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo, że z jednej strony chciałabym kontynuację Mistrza, to z drugiej się zgadzam, że dziwne by było żeby X wrócił (albo kontynuacja bez niego), poprzez zakończenie właśnie książka zapada w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Choć polubiłam bohaterów, a książka stoi na półce "Ulubione" to jednak lepiej zostawić ją jako powieść jedno-tomową :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mistrz podobał mi się szalenie.. I o ile mocno przeżyłam śmierć wiadomo kogo, to moim zdaniem ta książka jest wyjątkowa właśnie dzięki takiemu, a nie innemu zakończeniu.. Ciąg dalszy w tym wypadku uważam za kiepski pomysł.. Choć jeśli powstanie, to z pewnością przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No przecież zostali główni bohaterowie... I nie koniecznie musi to być Raul bo to by było naciągnięcie na maksa

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę w końcu przeczytać ,,Mistrza"! Właśnie skończyłam czytać ,,Zmyśloną", nastepna Pani książka
    po jaką sięgnę to będzie ,,Mistrz";) Dlatego właśnie nie czytałam ,,zakazanego" tekstu tutaj, ale wierzę na słowo, iż ta książka powinna mieć jedną część, skoro Autorka tak mowi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bardzo bardzo chętnie. A kiedy " Nie oddam dzieci"?

    OdpowiedzUsuń
  15. "Mistrz" porwał nie tak, że zarwałam całą noc- skończyłam o 5 nad ranem a o 6 dzwonił już budzik i trzeba było szykować się do pracy. Mimo to nie żałuję tej nocy, choć przyznam szczerze, że chyba kilka dni ubolewałam nad zakończeniem po czym doszłam do wniosku, że takie zakończenie było po prostu najlepsze. Moim zdaniem historia Raula :) się zakończyła i nie ma co tego przeciągać, ale podobnie jak poprzedniczki uważam, że kolejna książka z serii z czerwonym tulipanem będzie BARDZO mile widziana :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mimo, iż zakończenie "Mistrza" nie należy do najszczęśliwszych i pozostawia niedosyt, to jednak nie wyobrażam sobie drugiej części tej powieści. Nie po takim zakończeniu. Jednak dołączam się do próśb o kolejną książkę utrzymaną w podobnej konwencji :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam Kasiu zarówno "Mistrza", jak i "Czarnego Księcia", ale jakoś nie czuję potrzeby kontynuacji którejkolwiek z nich, mimo iż zapierają dech w piersiach i przyprawiają o ból głowy z wrażeń i emocji. Prędzej pomyślałabym o nowej pozycji z serii z tulipanem. Może wtedy fanki i czytelniczki będę ukontentowane? ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdy czytając pierwszy raz Mistrza doleciałam do końca, moja pierwsza reakcja była właśnie taka 'ej, jak to koniec? taki koniec? ale tak nie można!'. Po chwili zastanowienia pamiętam, jak stwierdziłam, że niektóre książki się kończą i kropka. Tu nie ma miejsca na ciąg dalszy. Są książki, które kończą się tak, że aż w czytelniku wrze, bo jak można było zostawić takie totalne niedomówienia. Tu niedomówień nie ma - mamy czarno na białym zakończenie i nie psujmy tego dalej tworząc coś na siłę.

    A tak troszkę w temacie - obejrzałam ostatnio 50 twarzy Greya. Robiłam trzy podejścia i za każdym razem przysypiałam. Za czwartym razem się zawzięłam i dobrnęłam do końca. Dobrnęłam - to dobre słowo. Powiem tylko, że przez książkę nie przebrnęłam. No jakoś nie. A film... Jak dla mnie szału bez - delikatnie mówiąc. Sto razy więcej emocji wywołał u mnie właśnie Mistrz, a potem Czarny Książę. Zastrzegam, że to tylko moja opinia - znam osoby, które wyszły z kina po seansie Greya zachwycone (znam też osobę, która określiła ten film słowami 'smutny film o biciu po tyłku')...

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja po przeczytaniu Mistrza byłam pewna, że to tylko śmierć na potrzeby "wyjścia z mafii".

    OdpowiedzUsuń