sobota, 30 sierpnia 2014

A jednak nr 1!!! (Czyli marzenia się spełniają...)

Jestem szczęśliwa.
I wzruszona.
Dziękuję Wam.
:*:*:*

Moje nowe hobby... a jakie fajne!

Muszę się Wam przyznać, że jestem totalnym antytalenciem rysunkowym. Nawet ludzika (kilka kresek, kółko, kropki, buźka) potrafię wykoślawić. Z kolei jestem wyczulona na piękno, więc ta moja ułomność ciążyła mi do czasu gdy odkryłam... fotoszopa. I zaczęłam "malować" obrazem. Tworzyłam kolaże - dla własnej przyjemności, potem okładki książek i bardzo mi się to podobało, ale... czułam, że to jeszcze nie to. Że nadal jest to nie twórcze, a odtwórcze.
Parę tygodni temu w celach służbowych kupiłam aparat fotograficzny - lustrzankę. Taki zwykły, nie jakiś full wypas, ani żadne profesjonalne cudo, ale jednak lustrzankę. Bardzo ciekawa, czym się niby różni ona od cyfrówek, zrobiłam pierwsze zdjęcie i......... pokochałam to!
Stawiam pierwsze kroki w fotografii, znaczki i cyferki na aparacie to nadal magiczne symbole, ale uczę się i wiem coraz więcej.
Ponieważ najwdzięczniejszym obiektem fotografii są dzieci i kwiaty, fotografuję mojego synka i moje róże. I oto dwa zdjęcia, na ponad sto wykonanych, z których jestem zadowolona...



To oczywiście najpiękniejsza, najukochańsza Lady Emma Hamilton. Zdjęcia synka pokażę, gdy uda mi się zrobić jakieś ostre. Na razie albo on jest za szybki, albo ja za wolna... :))

piątek, 29 sierpnia 2014

Still not a king... :)))

Kurczę, no kurczę, jeszcze jeden stopień i spełniłoby się moje marzenie. :)))
Ale i tak jestem szczęśliwa: "najmłodsza" na miejscu drugim matras.pl (po rewelacyjnej cenie, tak nota bene).


A tutaj, moje Kochane, wywiad, który opublikowano na empik.com (o czym nawet nie wiedziałam): http://www.empik.com/wywiad-z-katarzyna-michalak-wywiady-empikultura,92819,a (doprawdy, jeśli chodzi o zdjęcie, byli zbyt łaskawi w odmładzaniu mnie i wygładzaniu zmarszczek :)))

I konkurs na moim ulubionym portalu granice.pl, gdzie możecie wygrać "Dla Ciebie wszystko": http://www.granice.pl/konkursy.php?idk=944

środa, 27 sierpnia 2014

6 moich książek na Top 50, czyli... oniemiałam

Oto Top50 literatury obyczajowej w empik.com.
Oniemiałam, gdy zobaczyłam sześć moich "dzieciaków" w pierwszej pięćdziesiątce. A już zupełnie oszołomił mnie numer 1 "Dla Ciebie wszystko" i... numer 4 z "Przystanią Julii"!!!! Ponad dwa miesiące przed premierą Julci, a Wy już tak bardzo jej chcecie, że ledwo Wydawca umieścił ją na stronie Empiku w przedsprzedaży już zaszła tak wysoko?!
Normalnie brak mi słów z radości, szoku i... obawy, czy sprostam Waszym oczekiwaniom...

Dziękuję!

Oto owe Top50. Okazuje się, że w pierwszej pięćdziesiątce jest więcej niż 10% moich powieści.
N.i.e.s.a.m.o.w.i.t.e.



wtorek, 26 sierpnia 2014

Premiera, Wielka Rozdawajka na fanpejdżu oraz pierwsza dziesiątka, czyli... Dla Was wszystko

 
Dziś króciutko, bo jestem w biegu.
Za dwa dni premiera mojej najmłodszej, z tej okazji jeszcze dziś NA FANPEJDŻU zacznie się wielka zabawa w rozdawanie. Poprzednio zgłosiło się po moje książki ponad 1000 osób. Mam nadzieję, że pobijecie ten rekord.

"Dla Ciebie wszystko" umościło się wygodne gniazdko w pierwszych dziesiątkach wszystkich list bestsellerów, za co Wam, Czytelniczkom, które kupują moje książki, serdecznie dziękuję. I czekam na opinie i recenzje, które możecie umieszczać w Kąciku Recenzentek II.

A teraz zmykam pisać. W nocy napisałam opowiadanie dla "Poradnika Domowego" (tak, tak, poprosili o kolejne, świąteczne, więc przeniosłam się na chwilę na Mazury, w okolice Wigilii), teraz wracam do Julii i jej przystani...

O, przypomnę jeszcze, że w takiej kolejności jak na plakacie poniżej warto czytać te opowieści. Mimo że każda z nich jest osobną historią, to jednak dobrze znać wydarzenia chronologicznie: od najmniejszej (Wiśniowy Dworek), przez średnią (W imię miłości) po największą (Dla Ciebie wszystko).

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Quiz okładkowy: róże, czy niezapominajki?

Cześć, bohaterką Kawiarenki pod Różą (do której okładkę wybrałyście), jest Amelia. W "Kawiarence" czterema opowiadaniami zaczyna się opowieść o niej, która będzie kontynuowana w książce pod tytułem... no jakżeby inaczej "Amelia".

Tutaj krótki opis Wydawcy:

Amelia wiedziała tylko, że ta maleńka cukierenka
jest jej przeznaczeniem.
Miała nadzieję, że wśród róż, czekolady,
i babeczek z karmelem
odnajdzie wreszcie ukojenie.
Oprócz tego nie wiedziała nic.

Pewnego słonecznego dnia na progu uroczej, starej kamieniczki
w miasteczku o nazwie Zabajka stanęła dziewczyna.
Otworzyła szeroko drzwi i uśmiechnęła się do świata.
Jaśmin pachniał oszałamiająco a drzewa zieleniły się intensywnie obmyte porannym deszczem.
Dziewczyna omiotła spojrzeniem senne miasteczko
- Tak, tu będzie mi dobrze - pomyślała. - Tu zostanę.

Tajemnicza postać o pięknych i czarnych jak węgiel oczach, która pewnego dnia zjawiła się w Zabajce, zburzyła spokój mieszkańców miasteczka. Jej niekonwencjonalne zachowanie spędzało sen z powiek wielu szanownych dam. Ale Amelia nic sobie z tego nie robiła.
Nie miała nic do stracenia. Przecież nie wiedziała nawet kim jest,
a bez pamięci nie miała nic. Tylko tę uroczą cukierenkę i tajemniczy list, który kurczowo ściskała w drobnych dłoniach...
 
Piękna historia osadzona w małym miasteczku, wśród sosnowych lasów, w uroczej cukierence. Opowieść o pamięci, która czyni nas tym,
kim jesteśmy. I o tym, kim możemy się stać, jeśli tylko chcemy. 
I do Was pytanie: która okładka? Róże, czy niezapominajki? Bardzo Was proszę o szybkie głosowanie, bo okładka Kawiarenki z zapowiedzią Amelii zaraz idzie do druku!! 


niedziela, 24 sierpnia 2014

Od czego zacząć przyszły rok?

Powoli kończę książki, przygotowywane do wydania w tym roku. Za kilka dni w księgarniach pojawi się "Dla Ciebie wszystko", "Kawiarenką pod różą" jest gotowa do druku, jutro oddaję Wydawcy  "Wojnę o Ferrin", pozostanie tylko "Przystań Julii"...

I tak się zastanawiam, nad czym pracować po ukończeniu serii kwiatowej?
Czy coś w klimatach pogodno-poczekajkowych? A może coś wstrząsającego z serii czarno-kociej?


Mam ochotę i na to, i na to.
A moje drogie Czytelniczki? Za jakimi klimatami tęsknią? Co poczytałyby do poduszki?

PS. Zupełnie w innej czasoprzestrzeni się poruszam. Jest sierpień, jeszcze lato, a ja już myślę - i to na serio - o zimie, czy nawet przyszłej wiośnie, chociaż NIE CIERPIĘ jesieni i zimy!

PS2. Zauważyłam ostatnio narzekania na nadmiar akcji w moich powieściach... Hmm... Powiem Wam tak: nie lubię nudzić się, czytając książkę, więc tym bardziej nie będę się nudzić, pisząc książkę. Może kiedyś napiszę tę autobiografię i wtedy akcja będzie leniwa i dużo opisów przyrody, ale to jeszcze nie w tym dziesięcioleciu... ;) Wracam do Ferrinu. Tam dopiero się dzieje...

piątek, 22 sierpnia 2014

"Dla Ciebie wszystko" - ja już mam! :)

Dziś dostałam od Wydawcy pierwszy egzemplarz mojej "najmłodszej", z bardzo miłym listem, za który dziękuję.
Muszę Wam powiedzieć, że mimo obaw i kontrowersji, okładka - taka właśnie jak jest, w różach i różowościach - wygląda prześlicznie. Zdjęcie nie oddaje jej uroku, ale gdy będziecie mieć książkę w rękach, przyznacie mi - nie tyle mi, co Wydawcy, bo to on zdecydował, że nie błękitna, tylko różowa - rację.
Ja niniejszym przyznaję.


Mam nadzieję, że książka spodoba się Wam tak, jak jej poprzedniczki, że będzie godną kontynuatorką wątków z "Wiśniowego Dworku" i "W imię miłości"....

No i "najmłodsza" znów pnie się w górę na listach bestsellerów (tu poniżej w Matrasie, w świetnej cenie) - pewnie po bardzo dobrych recenzjach przedpremierowych - za co i Recenzentkom, i Wam, Czytelniczkom, dziękuję.


A teraz, skoro skończyłam prace nad "Kawiarenką pod Różą", siadam do ostatniego szlifu "Wojny o Ferrin". O Kawiarence niedługo napiszę. I będzie quiz okładkowy.

A już teraz zapowiadam Wielką Premierową Rozdawajkę "Dla Ciebie wszystko" na fanpejdżu, 28 sierpnia, w dniu oficjalnej premiery.
Bądźcie czujne!

wtorek, 19 sierpnia 2014

O cytacie na fanpejdżu i o tym jak piszę (i dlaczego nie mam pojęcia skąd ten cytat)

  Na fanpejdżu adminka Ania wymyśliła dzisiaj fajną zabawę: zrobiła zdjęcie cytatu z którejś z moich książek i pyta dziewczyny, skąd pochodzi ten cytat. Całe szczęście, że nie pyta mnie, bo ja... nie mam pojęcia.
Tu jeszcze jedna dygresja: często pytają mnie wywiadowcy w wywiadach "jak ja to robię", jakim cudem tworzę, jedna po drugiej tak wielowątkowe powieści i czy nie mylą mi się bohaterowie, miejsca, wydarzenia.
Otóż nie, bo widzicie, po napisaniu książki totalnie się od niej odcinam. Spada w moim umyśle żelazna kurtyna i nie pamiętam z tego co napisałam prawie nic (oczywiście oprócz imion głównych bohaterów, ale już nazwisk niekoniecznie). Potem jest wprawdzie drugie i trzecie czytanie, redakcje i korekty, ale i po nich zapominam o książce i to moim zdaniem jest sedno talentu, którym zostałam obdarzona: wchodzę w powieść całkowicie i do końca, stając się jej bohaterami i przeżywając ich emocje i historię jak swoje własne, ale potem równie całkowicie i do końca z tej powieści wychodzę. Ponieważ nie przeżywam już poprzednich książek, nowe powstają... hmm... od nowa. A że każda historia i każdy bohater jest inny, inaczej to widzę, czuję i przeżywam i dzięki temu mogę pisać na najprzeróżniejsze tematy, tworzyć róże postaci, które są jedyne i niepowtarzalne.

Oczywiście to że "nic nie pamiętam" jest lekką przesadą, bo amnezji nie mam, ale rzeczywiście w quizach nt. treści moich książek Czytelniczki biją mnie na głowę. Gdy w Klubie Miłośników Książek Moich prowadząca ogłosiła też fajny konkurs na 10 cytatów (pamiętacie? 10 cytatów i to podchwytliwych, z 10 moich książek), ja osiągnęłam wynik zaledwie 7/10.

Na pocieszenie (siebie) dodam, że jak przychodzi co do czego (np. IV część Kronik Ferrinu - te dopiero są rozbudowane i wielowątkowe), to pamięć nagle mi wraca i wyłapię każdą nieścisłość, którą przepuści redakcja.

A teraz pytanie (bo nadal nie znam odpowiedzi): z której, na Boga!, książki pochodzi ten cytat??

PS. Muszę Wam powiedzieć, że bardzo mi się takie tworzenie podoba, bo żyję tyloma istnieniami, ilu bohaterów stworzę i przeżywam takie przygody (w zaciszu mojego pokoju) na jakie bym się nie odważyła...

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Zagadka

Szukając w sieci zupełnie czego innego, znalazłam takie oto zdjęcie:


Jestem ciekawa, czy ktokolwiek z Was zgadnie, co z tego maleństwa wyrośnie. :)))
Jeśli nikt nie zgadnie, niedługo podam rozwiązanie...

Dwie dziewczyny już odgadły, więc zagadka rozwiązana: to maleńka panda wielka.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Najbliższe premiery

Oto jakie książki ukażą się do końca roku:

28 sierpnia - już za dwa tygodnie! - "Dla Ciebie wszystko". Warto byłoby przedtem przeczytać "Wiśniowy Dworek" i "W imię miłości" - przeszłość bohaterów nie pozostaje wtedy tajemnicą.
Książka już otrzymuje wysokie noty i doskonałe recenzje od pierwszych Czytelniczek, mam nadzieję, że Wam też się spodoba...


24 września - "Kawiarenka pod Różą", czyli początek przygód uroczej Amelii z okładką wybraną przez Was (i przez Wydawcę, ja byłam za różową".  Jest wzorowana na lubianym przez Was "Przepisie na szczęście", czyli opowiadania przeplatane przepisami. Tym razem na słodkości, a wszystko w klimacie sklepikowo-poczekajkowym. 


W październiku oczekiwana przez miłośników Kronik Ferrinu (i przeze mnie, bo to mój ulubiony tom tego pięcioksięgu) "Wojna o Ferrin". Powiem krótko: powraca Anaela i wszystkich chwyta za gardło, żeby przeprowadzić ukochany Ferrin przez obiecaną przez bogów rzeź...


A w listopadzie... trzeci i ostatni tom kwiatowej serii, czyli "Przystań Julii". Już teraz wiem, dokąd los rzuci tytułową bohaterkę, czy Kamila będzie szczęśliwa z Łukaszem, a Gosia... no właśnie, co z biedną Gosią? Ale nie powiem. Pozostawię Was w niepewności, bo jak mnie znacie, po moich książkach można się spodziewać wszystkiego...


Usatysfakcjonowałam Was tyloma premierami jeszcze przed końcem roku? Przyznajcie, że tak. Gdybyście mogły, którą książkę już chciałybyście mieć w swoich rękach i się w niej zaczytywać? I ciekawe, czy zgadniecie, jaką powieścią zaczniemy rok 2015...

Ahaaaa.... jeszcze będą dwie książki, w której znajdują się moje opowiadania, ale o tym w swoim czasie, gdy książki te ukażą się w sprzedaży. No teraz na pewno Was usatysfakcjonowałam...

PS. "Poczekajka" z autografem już za 905zł na aukcji Fundacji Akogo!! :))
Ta książka jest dla wszystkich, dla Ciebie też. Jeśli tylko chcesz wejść do świata tak wspaniałych ludzi, którzy dla siebie potrafiliby zrobić naprawdę wszystko, którzy kochają się i dla tych swoich najbliższych, gotowi są zmienić całe swoje życie. Jeśli gotowy jesteś na milion różnych emocji - przeczytaj. Będziesz płakał, uśmiechał się, a nawet śmiał. Ta przygoda z "Dla Ciebie wszystko" będzie dla Ciebie okazją do zastanowienia się, ile Ty poświęciłbyś dla dobra swoich bliskich.  - See more at: http://www.blaskksiazek.pl/2014/08/przedpremierowo-katarzyna-michalak-dla.html#sthash.7wa4r1oM.dpuf



środa, 13 sierpnia 2014

905zł !!!!!!!

Jestem w szoku!
Tyle za jeden egzemplarz "Poczekajki" z autografem już pragną zapłacić licytujący! A to jeszcze nie koniec!
Co za radość dla Fundacji i dla mnie...
Dziękuję i z zapartym tchem obserwuję dalszy rozwój tej niezwykłej licytacji, z której każda złotówka wspomoże biedne dzieciaki. Niesamowite, że dzięki Waszej hojności ja również mogę pomóc...

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

"Poczekajka" z autografem na aukcji!

Dziewczęta (i chłopcy) na stronie Allegro fundacji Akogo możecie od dziś licytować "Poczekajkę" z autografem.
Cena wywoławcza to zaledwie 10zł (książka jest nowiutka), a cel zacny: wspieramy dzieci w śpiączce i walczymy o ich wybudzenie razem z Kliniką Budzik.
Pamiętajcie, że trzeba pomagać. Pamiętajcie, że to może przydarzyć się każdemu dziecku i każde może potrzebować kiedyś pomocy tej fundacji. Pamiętajcie na koniec, że książkę z moim autografem nie tak łatwo zdobyć, więc... potrójnie warto!
Liczę na Waszą hojność, pokażcie, moi Kochani, na co Was stać.
Ostatnia organizowana przeze mnie aukcja dla jednej z Czytelniczek okazała się ogromnym sukcesem i wierzę, że teraz też nie zawiedziecie.
Tak więc....


niedziela, 10 sierpnia 2014

Stosik, czyli co leży na mojej szafce nocnej oraz ważna ankieta

Czasem pada w wywiadach pytanie, co czytam. Odpowiedź jest zawsze taka sama: wszystko, byle było ciekawe. Naprawdę potrafi zachwycić mnie bardzo różnorodna tematyka.
Obecnie obok łóżka mam stosik książek. Oto on:


"Wyspa na prerii" - ujęła mnie przepiękna oprawa książki, przeczytałam w parę godzin, uśmiechnęłam się parę razy, fajna opowieść.
"Szept cyprysów" - zakupiona wczoraj ze względu na przepiękną okładkę, ciekawe, czy treść jej dorówna.
"Kenia, Tanzania i Zanzibar" - zakupiona w celach wiadomych, dzięki temu przewodnikowi wiem, że farelka... może się przydać ;)
"Do światła" - od czasu "Metro 2033" mój syn, tak jak i ja zachwycony tą serią podrzuca mi co lepsze tomy, ten jest naprawdę dobry, czytam.
"Akademia wampirów" - polecona bodajże przez którąś z Was, ale... utknęłam gdzieś w połowie, może do niej wrócę
"Pierwsza dama" - dobry thriller polityczny (choć czytałam lepsze)
"Diana - moja historia" - kurczę, wiem, że powinnam przeczytać, ale... też utknęłam
"Kameliowy ogród" - znów kupiona ze względu na okładkę, teraz równie na czasie jest autorka Sarah Jio, fabuła naprawdę ciekawa i nie wiem dlaczego nie mogę tej książki skończyć
"Dom służących" - kupiona chyba dlatego, że ostatnio wszystko, co ma "służące" w tytule trzeba przeczytać, zaczęło się ciekawie, ale... muszę chyba zrobić drugie podejście
"Smaczne życie Chalotte Lavigne" - dostałam w prezencie i nie zajrzałam, ale brzmi smacznie.

Czytałyście którąś z powyższych? Podobała się? Macie zamiar przeczytać?

Mniej więcej raz w roku pytam Was w arcyważnej ankiecie, jak trafiłyście na moje książki. Liczę, że i teraz nie zawiedziecie, oddając rekordową ilość głosów, a mi i Wydawcom dając dużo interesujących informacji...

sobota, 9 sierpnia 2014

Dlaczego nie będzie autobiografii oraz o znikających komentarzach (i książkach)

Jedna z Czytelniczek napisała w miłym komentarzu, że chętnie przeczytałaby moją autobiografię. Wierz mi, moja droga, że nie byłoby to nic ciekawego. Wiodę nudne do bólu życie dzielone między komputer, ogród a dzieci. Z przerwami na odskoki typu "o, tam jeszcze nie byłam" - wsiadam w pociąg, pks, samolot i jadę, tudzież lecę. I ląduję w bardzo dziwnych miejscach, gdzie mam mnóstwo dziwnych przygód, które - gdy opisuję je potem w książkach - uznajecie za nieprawdopodobne i "Kasię jak zwykle poniosła wyobraźnia".
Pozostańmy więc przy powieściach.
Poza tym usłyszałam kiedyś, że pisarz zaczyna pracować nad autobiografią, gdy brakuje mu pomysłów na książki, a ja pomysłów mam tyle, że życia mi nie wystarczy (lub oczu, palców, czy mózgu) na ich spisanie.
Choćby teraz mam ochotę napisać:
dwie bardzo poruszające powieści z serii czarnokociej
kilka tomów nowej serii obyczajowej
co najmniej dwa tomy sagi rodzinnej
nadal i stale "Miasto Walecznych"
jeszcze za dwie książki fantasy
jedną sci-fi
pięć książek z serii podróżniczo-przygodowej (podróże dalekie) i trzy z tej samej (podróże nieco bliższe)
oprócz tego dwa scenariusze seriali i dwa filmów pełnometrażowych.
Widzicie gdzieś tutaj miejsce na autobiografię? :))

Dostaję sygnały, że znikają komentarze. Komentarze hejterskie kasuje moderator, ale takie normalne... nie mam pojęcia co się z nimi dzieje... Przepadają w czeluściach internetu. Spam jest sprawdzany co jakiś czas, tak więc tam też ich nie ma, ale... dla chcącego nie ma nic trudnego. Każdy, komu na tym zależy, kontakt ze mną lub Anią Nowak-koordynatorką nawiąże i to co chce przekazać - przekaże.
Dodam, że czasem przepadają też maile do mnie i ode mnie, ale cóż... listy też giną i odnajdują się po latach. Nie odsądzajcie mnie więc od czci i wiary i nie obrażajcie się, tylko jeśli macie coś ważnego do powiedzenia/napisania piszcie do skutku.

Fundacja, która dostała kilkadziesiąt książek z autografami na aukcję... milczy. Aukcja miała się odbyć pod koniec lipca i...? Nie wiem, co się z tymi książkami stało. Czytają je, czy co? Nieco tym skonsternowana przekazałam następną partię książek innej fundacji i mam nadzieję, że ta jednak przekaże je na aukcję, Wy będziecie mogły zdobyć moją książkę z autografem, a wspólnie pomożemy biednym dzieciakom.

Wpis ten ozdobię banerkiem z fanpejdża, na którym trwa właśnie sympatyczna (i rekordowa) rozdawajka...


Bierzecie w niej udział? :)

czwartek, 7 sierpnia 2014

Randka w ciemno, czy zakochana w...?

A to było tak...

Była sobie sympatyczna, choć nieco postrzelona dziewczyna, której wymarzyło się mieszkanko w Wenecji. Tak właśnie, i nigdzie indziej!, chciała pojechać na kilka tygodni, pomieszkać w uliczce nad kanałem, poczuć zapachy tego pięknego miasta i poznać jego smaki.
Jak postanowiła, tak uczyniła.
Zaraz po ukończeniu studiów za zarobione przez pięć lat pieniądze poleciała prościutko do Wenecji. Ale... ktoś nad nią czuwał. Jej kochający, czasem nadopiekuńczy starszy brat, dla którego smarkula młodsza o dwanaście lat była oczkiem w głowie. Ów brat poprosił swojego przyjaciela, arcyprzystojnego Włocha, by miał oko na jego postrzeloną siostrę, która ma zwyczaj przyciągania najprzeróżniejszych przygód. Włoch, Giovanni nazwijmy go roboczo, oczywiście się zgodził, bo jasnowłosa, uśmiechnięta dziewczyna bardzo przypadła u do serca i tak oto wysnuła mi się wakacyjna opowieść, której zakończenia nie znam, a tytuł i okładkę stworzyłam specjalnie na okoliczność tego wpisu.


A to było drugie tak...

Pewna pisarka miała przyjaciółkę. Nieco szaloną globtroterkę, która jednego dnia potrafiła zajadać kiełbaski z grilla w ogrodzie owej pisarki, drugiego wysyłać jej pocztówkę z Australii, czy innej Wenezueli. I za to pisarka - która wrosła w cztery ściany swojego domu - ją kochała. Tę przyjaciółkę. Ale pewnego razu przyjaciółka złamała rękę, nogę, głowę, czy coś tam i nie mogła wyruszyć w następną podróż, która była już opłacona, umówiona i w ogóle.
Wybłagała więc - używając nacisków, szantaży i podstępów - by w tę podróż ("wiesz, poleżysz sobie na plaży, opalisz się, wykąpiesz w krystalicznie czystej wodzie, jednym słowem wyrwiesz się ze swojego zaścianka i odpoczniesz od bębnienie w klawisze") pojechała pisarka.
Czegóż nie robi się dla przyjaciół ze złamaną ręką, nogą czy tam głową.
Pisarka wsiadła w samolot do Mombasy, gdzie na lotnisku miał ją odebrać niejaki Thomas. Przewodnik, mówiący po polsku. ("Jest okej. Polubisz faceta"). Na widok owego przewodnika - nie wspominając już o Mombasie, pisarce odebrało oddech, bo takiego faceta jeszcze nie widziała. Krokodyl Dundee, przeniesiony z australijskiego buszu wprost do Afryki. Ów zmierzył ją mało przyjaznym, niemal wilczym spojrzeniem, bo spodziewał się kumpeli-globtroterki, a otrzymał... cóż... pisarkę, która na safari po afrykańskim buszu przytargała laptop oraz farelkę, żeby w nocy nie było jej zimno.
I tak się rozpoczęła Wielka Afrykańska Przygoda. Po drodze on jej uratował życie (ach ta malaria), ona jemu (ach ci kłusownicy) i gdy przyszła pora rozstania na tym samym lotnisku w Mombasie...


No to którą opowieść byście, moje kochane, przeczytały?
"Zakochaną w Wenecji", czy "Randkę w ciemno w Kenii"?

wtorek, 5 sierpnia 2014

No i jest! 1 000 000!!!


Oto licznik odwiedzin wskazał milion wejść w me skromne progi!
Jeśli wierzyć statystykom bloggera, od dnia otwarcia bloga (pierwszy post został napisany 26 lipca 2011 roku, a więc przy okazji obchodzimy trzecie urodziny "słonecznej strony), oprócz tego, że odwiedziłyście mnie już ponad milion razy, ja napisałam dobrze ponad 300 postów, a Wy zostawiłyście ponad 13 500 komentarzy.

Najwięcej odwiedzin ma zakładka Aktualności, zaraz potem Seria z tulipanem (tylko dla dorosłych ;), najwięcej osób przeczytało post "Zacisze Gosi napisało się, ale...", a najwięcej odwiedzin (ponad 46 000) było w lipcu tego roku, a najwięcej wejść (ponad 3000!) było w dniu, kiedy to wywiad ze mną ukazał się na głównej stronie onet.pl.

Tyle statystyk.

Blog powstał w miejsce "zielonej strony" - czy są tutaj czytelniczki, które pamiętają te szalone chwilę na niej spędzone? Moje bardzo osobiste, a czasem zupełnie odjechane wpisy, forum, na którym dyskutowałyśmy nt. zielonej wróżki i różnych takich, Wasze niesamowite komentarze, które były ważną częścią początków mojej pisarskiej codzienności? Naprawdę dawałyśmy nieraz czadu... :))

Teraz strona ma raczej charakter informacyjny, bo ze zrozumiałych względów nie mogę być już tak bezpośrednia i otwarta jak kiedyś, ale też potrafimy się fajnie bawić. Wieczorki Czwartkowe, quizy, podczas których zadziwiałyście mnie znajomością moich książek - raz udało nam się nawet zamulić bloggera (podczas quizu poziomkowego) - tyle było wejść na raz, dobre jesteśmy, no nie? :)) - ankiety, wpisy do Księgi Gości i Kącika Recenzentek... To wszystko jest wspaniałe, niesamowite i bardzo Wam dziękuję, że jesteście.

Mam nadzieję, że strona będzie trwała, Wy będziecie mnie odwiedzać i zostawiać komentarze i nadal to miejsce pozostanie miejscem naszych spotkań. Ja najbardziej lubię zaglądać do Księgi Gości, gdzie zostawiacie dla mnie najpiękniejsze słowa, Wy najbardziej lubicie zaglądać do Serii z tulipanem (tylko dla dorosłych;), ale mam nadzieję, że kiedyś powstanie nowa seria, która zainspiruje Was do odwiedzin jeszcze bardziej.

Kurczę, przyznam, że jestem tak oszołomiona tym 1 000 000, że - ja, pisarka, z ponad 20 książkami na koncie - nie bardzo wiem, w jakie słowa ubrać myśli.

Powiem więc tylko jedno: DZIĘKUJĘ!!!

Dziś czuję, że naprawdę "sky is the limit". A więc otwieramy wirtualnego szampana...


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

"Dla Ciebie wszystko" - pierwsza recenzja, oraz dlaczego Łukasz i czy karmicie rybki...

28 sierpnia zbliża się wielkimi krokami (nie chcę tego pisać! naprawdę nie chcę, bo kocham lato, kocham ciepło, kocham słońce i mogłabym mieć taką pogodę, nawet z tymi 30 stopniami w cieniu, przez cały rok), a wraz z nim premiera najmłodszej, czyli "Dla Ciebie wszystko".
Możecie ją już zamawiać w przedsprzedaży, ale ja chciałam dziś przedstawić Wam pierwszą recenzję, jaką przesłała Cassiel. Link do recenzji TUTAJ
Oczywiście miałam obawy, jak będzie się dalszy ciąg losów Ani z Jabłoniowego Wzgórza i Daniela z Wiśniowego Dworku (oraz paru nowych i starych bohaterów) podobał i... podoba się!
Bardzom rada!

Ja ostatnio nie bywam w necie, bo jestem gdzie indziej, ale spostrzegłam, że zakończyła się ankieta "Gdybyś mogła wybierać, kto byłby Twoim Jedynym?" i okazuje się, że ponad połowa z Was pragnęłaby faceta takiego jak Łukasz z "Ogrodu Kamili". Ja też. Na drugim miejscu jest Biorę wszystkich (ja też), na trzecim Raul de Luca (ja też), a na czwartym Aleksiej z "Nadziei" (ja też). Czyli jesteśmy zgodne. Tak się tylko zastanawiam, jakie cechy ma Łukasz Hardy, które tak Was (nas) w nim pociągają. Moim zdaniem to taki black heart o złotym sercu. Wie facet, czego chce i po prostu do tego dąży, a chce miłości pewnej kobiety. Koniec. Kropka. To samo Raul i Aleksiej. Lubię takich zdecydowanych facetów. I nie tylko ja.

Zauważyłam, że rybki są jakieś... wychudzone. Czy dokarmiacie je? To złote rybki, trzeba więc pomyśleć najpierw marzenie i dopiero potem je dokarmiać. Liczę na Was!

Na koniec załączam zdjęcie jednej z moich róż. Nie mam pojęcia co to za odmiana, bo karteczka odpadła, ale bardzo piękna.


I idę zrobić coś pożytecznego, czyli popisać.
Niedługo będę miała być może ciekawe wiadomości.
Trzymajcie kciuki i dokarmiajcie rybki w moim imieniu!!