środa, 2 lipca 2014

Moje plany wakacyjne

Pozytywnie zmotywowana Waszymi komentarzami pod poprzednim wpisem (za które serdecznie dziękuję) znów widzę świat w jaśniejszych kolorach. Dziś wyszło słońce (oraz burza połamała ostatnie róże, których nie połamały poprzednie ulewy), łykam żelazo, odpuściłam sobie zajęcia, które nie są niezbędne i "na wczoraj" (prasowanie - jak ja go nie cierpię...), ogólnie rzecz biorąc trochę odpoczęłam i wzięłam się w garść.
Oraz zaczęłam planować wakacje.
Bo mamy początek lipca, czyli dwa najpiękniejsze miesiące w roku przed nami.
Miesiące ciepłych dni i ciepłych nocy (może nie dzisiaj, bo ma być znów 15 stopni), słońca, wypoczynku etc.
W związku z tym mam następujący gryplan na te piękne miesiące: napisać "Kawiarenkę pod Różą" oraz "Przystań Julii"!
Wtedy plany wydawnicze na ten rok zostaną zrealizowane, a ja będę miała wolne do... no nie wiem... do września.
Przyznacie, że ambitne zadanie przede mną.
Ale dla Was mam to oto zdjęcie.


Może... kiedyś... będą to moje wakacje marzeń: bez laptopa, bez telefonu, bez maili i... czy ja dobrze widzę? Bez ludzi?
A podobno miałam wyjść ze swojej złotej klatki zwanej Poziomką i pobyć wśród społeczeństwa, by nie zdziczeć zupełnie...
Tak na serio, to chciałabym pojechać do Portugalii (Algarve), gdzie można popływać z delfinkami - to jedno z moich Wielkich Marzeń. Lecz jeszcze nie czas... jeszcze nie w tym roku...

A Wy, moje drogie, jakie macie plany na te wakacje? Wyjeżdżacie gdzieś? A może działeczka pod miastem i błogie nicnierobienie? Bo chyba nie remont mieszkania!?
Bardzom ciekawa, jak odpoczywają moje Czytelniczki...

8 komentarzy:

  1. Niech Pani pisze, zwłaszcza Julie, bo już się nie mogę doczekać. Po Zaciszu,które skończyłam kilka dni temu czuje wielki niedosyt. Musze się dowiedzieć jak potoczą się dalsze losy Kamili :D
    A czy to będzie już ostatnia część, czy planuje Pani coś jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
  2. Póki co siedzimy w domu i ogarniamy remonty :/. A na wakacje wybieramy się w październiku/listopadzie, gdzieś gdzie jest cudownie ciepło są palmy i kolorowe drinki :). Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję wyrwać się w Bieszczady bliżej jesieni, z małym psem na gorące lato raczej odkładam wyjazd. I mała Vika podrośnie i w Biesach chwycą kolorki. Ale mam świetny deptak w moim mieście, na jego granicy, gdzie i sarenki są i zające. Więc tam będę się wybrać na spacerki. Oby pogoda dopisała, bo dziś za oknem tak mocno leje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyjazd to na pewno niw wchodzi w grę. Najbliższe dni to czytanie Zacisza Gosi, jedzie już do mnie :-) Długo to trwało ,ale tak to jest jak każdą złotówkę trzeba kilka razy obejrzeć zanim się ją wyda. Uzbierałam ,zakupiłam i czekam. Same cudne chwile mnie czekają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie wróciłam ze spóźnionego "miesiąca miodowego" (co tam 2 lata opóźnienia ale jest ;D) z Włoch. Baterie naładowane, choć chandra łapie, jak widzę pogodę za oknem, ale powooli...powooli wychodzi słonko :) Kasiu kochana, kończ zaległości i ODPOCZYWAJ!!! Należy Ci się z naddatkiem :*

    OdpowiedzUsuń
  6. W planach książka, działka i błogi odpoczynek. Mam zamiar po raz enty wziąć się za wszystkie Pani dzieła, po kolei. Tylko Ferrinu zdobyć nie mogę. Chyba pora na wycieczkę do księgarni. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i nie pozwoli wpadać w doła! :)
    Buziaki, Pani Kasiu!

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja już po urlopie i właśnie miałam "nicnierobienie" wstawałam o 10 po 12 już drzemka :) ja czekam na "Przystań Julii" dwa tomy już czekają na koleżankę :) dzisiaj byłam trzeci dzień w pracy i jestem wykończona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że Pani jakoś pomogłyśmy, bo na tym rzecz polega, by się wspierać nawzajem. Powodzenia w realizacji tych ambitnych planów, które przepięknie zaowocują :) Ja zamierzam przez te dwa najpiękniejsze miesiące nauczyc się niebywale trudnej sztuki, a mianowicie cieszenia się z drobnych rzeczy i doceniana ich przede wszystkim. I prócz tego pragnę ulepszyć więzy z rodziną, naprawić i umocnić relacje z lubym, bo od września niestety będę witać w rodzinnym gniazdu jedynie w weekendy i cudem moze raz w tygodniu...
    Ściskam gorąco, Pani Kasiu!

    OdpowiedzUsuń