niedziela, 4 maja 2014

Vlogowania cz. II czyli o tym jak piszę...

Najpierw parę słów wprowadzenia: teledyski i trailery przenoszę do zakładki na górze strony, tam obok jest też zakładka Mój vlog, gdzie będą zebrane wszystkie filmiki. Możecie sobie tam komentarzować, jeśli macie chęć (ja z ogromną przyjemnością Wasze komentarze będę czytała, postaram się też odpowiadać, ale wiecie, jak to u mnie jest - żyję w zupełnie innej czasoprzestrzeni, nie jem, nie śpię, tylko piszę ;).

Co do filmiku nr 2 - nie jest tak łatwo nawijać do nieruchomego oka kamery, nawet mając  świadomość, że obejrzycie to Wy, moje Czytelniczki. Szczególnie, że gdy włączam kamerę mam jedynie mglisty zamysł tego, o czym będę opowiadała, ale żadnych streszczeń, planów, punktów, że o tekście na prompterze, który mogę po prostu przeczytać nie wspomnę. Jedna wielka improwizacja. Czasem myśl mi się urwie, czasem mówię nieskładnie i wybaczcie mi to, bo mówię zawsze z serca.

Nadal są to próby nagrywane amatorską kamerą i opracowywane w zwykłym programie windowsa, który lubi się zawieszać (dziękuję ci programie wmm), ale... (teraz o mnie można powiedzieć, że jestem głupia do potęgi) kupiłam program profesjonalny i... (Kasiuuuuu, rozpacz mnie ogarnia, gdy o tym myślę).... wyrzuciłam opakowanie, zostawiając sobie samą płytkę. Jak możecie się domyślić w opakowaniu był klucz licencyjny, bez którego program nie ruszył. Jak również możecie się domyślić paragon zakupu też wyrzuciłam, bo mam awersję do papierów i dokumentów wszelakich. (Boszsz... nie mam do siebie siły). W związku z tym muszę pracować na windows movie maker. I bardzo ci tak, Katarzyno M., dobrze. Męcz się, jak wyrzucasz pudełka z licencją.

Teraz, po przydługim wstępie zapraszam na...

29 komentarzy:

  1. Dziękuję za świetny filmik! :))
    Jak tak mówiłaś o tych warunkach to pomyślałam sobie, że my - czytelniczki mamy podobne warunki czytania.
    Przynajmniej ja tak mam... warunki idealne wyglądają bardzo podobnie, no ewentualnie jak jest pięknie za oknem idę z kocykiem i książką na trawę i czytam. Natomiast warunki ekstremalne bywały rożne, np. w wakacje podczas pracy sezonowej czytałam pod ladą, do tego stopnia, że klienci nie mogli się mnie doprosić! :))
    Czekam na kolejne filmiki.
    Uściski,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając w warunkach ekstremalnych (tramwaj, autobus, metro), wysiadałam na nie tej stacji co trzeba.... :))

      Usuń
    2. I właśnie tego się najbardziej boję, że mi też się to przytrafi. Z tym, że najczęściej pokonuję dłuższe trasy autobusem i na przykład jakbym się zaczytała ( a to jest pewne), to zamiast w Elblągu wysiadłabym w Ostródzie albo Warszawie, więc stosuję organiczniki w ilości stron i do tej pory zawsze wysiadam na miejscu, ale mimo wszystko ciężko jest się oderwać tak po prostu od zaraz! :)

      Usuń
  2. aaaa...Dziękuję Kasiu... ale miło tak widzieć ukochaną pisarkę "na żywo".
    Serdeczności. Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny filmik! Miło Panią zobaczyć :)
    Zaciekawiła mnie pewna sprawa. Cóż to za powieść powstawała na lotnisku? Czyżby "Rok w Poziomce"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabij, ale nie pamiętam. Ewunia nasza kochana to chyba alarm bombowy wywołała (ale to nie było autobiograficzne!!) :))

      Usuń
  4. Fajnie wiedzieć w jakich warunkach powstają książki ,w czytaniu których się zatracamy.:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Kasiu, cudowny głos ! :) Obejrzałam z przyjemnością i czekam na nastepne filmiki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę, bardzo się cieszę, że tak dobrze go odebrałyście, bo naprawdę miałam stres! :))) A książką, którą pisałam na lotnisku.... to było dawno i nie bardzo pamiętam, ale całkiem prawdopodobne, iż było to "Rok w Poziomce".
    :*:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu, uwielbiam te Twoje filmiki !! Od razu przypomina mi się nasze grudniowe spotkanie - tak wyjątkowe i ważne dla mnie. Jesteś niesamowitą osobą !! :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zdziwiłabym się, gdybyś podczas pisania tak się zatraciła, że przeoczyłabyś odlot własnego samolotu. Pasowałoby do kradzieży własnego auta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaham dokładnie!! Teraz pilnuję. I auta, i samolotu (choć już raz mnie wywoływali bo powiedzmy, że zapomniałam iż lecę :))

      Usuń
  9. Świetny filmik Kasiu :) A problem marznięcia stóp podczas pisania doskonale znam z autopsji :) Dlatego też nie dziwię Ci się, że lubisz, jak w pomieszczeniu jest ciepło :)
    PS. Też uwielbiam żelki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana Pani Kasiu te warunki pracy są po prostu idealne.
    Dzięki temu filmikowi wiem co zrobić żeby napisać moją pożal się Boże pracę licencjacką...
    Muszę kupić klawiaturę, bo ta umieszczona w laptopie doprowadza mnie do białej gorączki.
    Mam nadzieję, że wtedy moje beztalencie do pisania choć trochę drgnie do przodu.
    Co do żelek to wczoraj miałam na nie fazę i udało mi się napisać aż stronę. Dzisiaj przerzuciłam się na Toffifee i wyniki też nie są specjalnie zaskakujące. Ale przynajmniej można zrobić sobie przyjemność.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem z tymi żelkami jedyna. :)) A klawiatura oprócz laptopowej jest bardzo przydatna, tylko ją wozić ze sobą trzeba...

      Usuń
  11. Świetny filmik!
    Warunki idealne mają nie tylko pisarze, Pani Kasiu. To dotyczy również czytelników! Ja na przykład muszę mieć mój kocyk, herbatkę, coś do zjedzenia, bo jak nie mam niczego w ustach to ciągle się wiercę i nie mogę skupić, siadam w wygodnym fotelu, włączam cichutko muzykę (tak żeby nie za bardzo słyszeć słowa, bo to mnie rozprasza) - najlepsza jest klasyczna albo filmowa i dopiero wtedy mogę się zatracić w Pani książkach lub innych powieściach :D
    Trochę Pani zazdroszczę, że umie Pani tak siedzieć kilka godzin przed komputerem i pisać. Ja, nawet jak mam wenę i pomysł na dwadzieścia stron, po kilkudziesięciu minutach muszę wstać, rozejrzeć się, iść do kuchni, przynieść coś słodkiego i dopiero wtedy mogę dalej pisać :D Ale to chyba dlatego, że mam wstępne ADHD i muszę ciągle się ruszać...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, jak wciągnie mnie totalnie jakaś scena, czy wątek, to piszę do upadłego, ale najczęściej co godzinę czy dwie robię sobie przerwę na reset mózgu i rozprostowanie kręgosłupa. Wtedy oglądam Masterchefa :)))

      Usuń
  12. Masz bardzo kojący głos droga Kejt M. Z powodzeniem mogłabyś nagrywać jakąś hipnozę, czy afirmacje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty wiesz, że swego czasu rzeczywiście prowadziłam hipnozę? Całą (chyba z osiem osób) grupę potrafiłam na karaibską plażę wysłać, albo w poprzednie wcielenia....

      Usuń
    2. Jakbyś jeszcze kiedyś zechciała sesję poprowadzić to się piszę!!!

      Usuń
  13. Ma Pani taki miły, ciepły, łagodni i kobiecy głos aż miło się Panią ogląda i słucha, a tak z innej beczki to zakochałam się w Kronikach Ferrinu ;D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zauważyłam po nicku, droga Primeo :))

      Usuń
  14. Bardzo podoba mi się ten pomysł z video nagraniami, fajnie jest zobaczyć Panią na żywo opowiadającą to, co zazwyczaj pisze się na blogu. Nawiązując do elementów niezbędnych przy pisaniu, muszę powiedzieć, że mam podobnie. żelki testowałam podczas pisania licencjata, ale straszne ilości ich pochłaniałam, na co mój żołądek strajkował, jak to mówią co za dużo.... :) Testowałam też czekoladę i płatki do mleka, ale wygrywają migdały, polecam ! Aktualnie jestem w trakcie pisania pracy mgr. i egzamin zdają celująco, przy okazji, migdały dobrze wpływają na skórę, włosy i paznokcie.Herbatka też obowiązkowo malinowa :) Pozdrawiam i czekam na kolejne filmiki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żelki mi się skończyły i strajkuję. Może pomyślę o tych migdałach.... :)

      Usuń
  15. Jeżeli chodzi o ekstremalne warunki - czytałam Nadzieję podczas rejsu jachcikiem po naszym pięknym Mazurkowie. Akurat szła burza, my na środku jeziora i trzeba było szybko dopłynąć do brzegu, a ja sobie siedzę i czytam, bo przecież jak mogę nie? Oj, chyba nigdy nie zapomnę tego złowrogiego warknięcia mojego KsięciuniaBezKonia: "Może byś w końcu zostawiła tę cholerną książkę i pomogła, bo trzeba wybrać foka!?!" No, łaskawie książkę na moment odłożyłam, choć poczułam się szczerze oburzona za tę "cholerną", i pomogłam, ale jak tylko nadarzyła się okazja zamknęłam się pod pokładem i nie zważając na coraz większą falę, a przy tym kołysanie, dalej czytałam Nadzieję :)
    Oj, w tym roku również płynę w rejsik w połowie lipca... Mam nadzieję, że książki Pani Kasi na pokładzie nie zabraknie ;o)

    A film super! Kurde, zaglądam tu już nie rok i nie dwa, ale nie dane mi było jeszcze poznać Pani Kasi osobiście. No a teraz mam wrażenie, że już niemal ją poznałam! :o)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygrałaś. Twoje warunki ekstremalne były lepsze. ;D

      Usuń