I pytanie do Was: jakie lubicie zakończenia? Kiedyś już o to pytałam, ale było to przed "Nadzieją", "Mistrzem", "Bezdomną", czy "W imię miłości", w czasach, gdy hołdowałam zasadzie, że moja powieść musi mieć happy end. Ale potem zasmakowałam w zakończeniach dramatycznych i... no właśnie: jakie wolicie? Radosne, czy smutne?
Dodam, że ja lubię po prostu zakończenia nieprzewidywalne, których nigdy bym się nie spodziewała, czytając książkę, takim było na przykład "Życie Pi". Naprawdę genialna książka z niesamowitą końcówką.
Właśnie skończył się nakład "Poczekajki". Na Allegro jest ostatnia sztuka (w postaci papierowej), a wiadomo, że czego nie ma na Allegro, tego... nie ma :). Te z Was, które jeszcze książki nie czytały, muszą poczekać na nowe wydanie. Uprzedzam pytania: seria poczekajkowa nowego Wydawcę już ma, ale kiedy on wznowi powieść? Nie mam pojęcia. Na pewno w tym roku.
A tutaj kolejna okładka, tym razem Czytelniczki Ani, nawiązująca do pierwszej, zielonej. Dziękuję!
A tutaj kolejna okładka, tym razem Czytelniczki Ani, nawiązująca do pierwszej, zielonej. Dziękuję!


.jpg)
Ja swoją odpowiedzią pewnie nie pomogę, bo lubię śmiać się przez łzy :)
OdpowiedzUsuńA ja lubię smutne i takie które wyciskają łzy wzruszenia z oczu .
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem zakończenie zdecydowanie musi mieć happy end, bo wtedy, jak kończę czytać dostaje skrzydeł, zaś w innym przypadku wyje z rozpaczy.
OdpowiedzUsuńOkładka jest CUDNA :) Co do zakończenia, hmmm to zależy od serii, Jakby seria Poczekajkowa czy Pogodna miała się zakończyć dramatem, byłabym wstrząśnięta! Ale po np. Bezdomnej już mogłam oczekiwać takiego zakończenia. Dlatego jestem za równowagą :)
OdpowiedzUsuńzakończenia lubię zaskakujące, choć lepiej działają szczęśliwe to czasem smutne też uznaję. Byleby seria kwiatowa skończyła się dobrze, nie pasuje tutaj dramat
OdpowiedzUsuń...bardzo lubię zakończenia zaskakujące...
OdpowiedzUsuńOkładka śliczna:)
Zdecydowanie radosne zakonczenia po smutnych nie moge sie otrzasnac i chodze do tylu trzy dni ;)
OdpowiedzUsuńW życiu tak dużo zdarzeń ma swój zły koniec,że w książkach zdecydowanie wolę szczęśliwe zakończenie.
OdpowiedzUsuńwiśniowy dworek 2 i wszystko dla milosci positive zakończ a serie z tulipanem i czarnym kotem az się prosza o szczyptę dramatyzmu
OdpowiedzUsuńDla mnie najważniejsza jest sama treść książki, jeśli ona mnie wciągnie i pochłonie to zakończenie nie ma już znaczenia :) choć nie ukrywam, że wolę szczęśliwe zakończenia, które dają radość i nadzieję. Z ciężkim sercem żegnam się z bohaterami, których pokochałam całym sercem, zostawiając ich z bólem i pustką w sercu... czuję wtedy to samo. Ciężko jest mi się po takiej lekturze pozbierać. A co do okładki, jest OBŁĘDNA! Pokusiłabym się nawet o zdublowanie "Poczekajki" w tak cudnej szacie :)
OdpowiedzUsuńDla mnie to bez znaczenia, czy zakończenie jest radosne czy smutne. W moim odczuciu zakończenie z jednej strony powinno być zaskakujące czytelnika, a z drugiej strony dopasowane do treści powieści, do charakteru i osobowości bohaterów. Ale zakończenie nie może być przeciągane na siłę i przegadane, bo co za dużo, to... Czasami lepiej jest zostawić zakończenie otwarte, by zostawić czytelnika z niedosytem, z gonitwą myśli i wieloma niewiadomymi do odkrycia. Szczególnie dobre to jest, gdy się czyta serię książek.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie stawiam na zaskakujące zakończenia :) Nie lubię tych całkiem smutnych, dramatycznych. Najbardziej przypadły mi do gustu te słodko-gorzkie, czyli szczęśliwe z nutką goryczy, chociaż i zwykłe happy end'y potrafią być piękne :)
OdpowiedzUsuńA okładka książki "Ogród Kamili" jest najpiękniejsza, jaką w życiu widziałam :) Właśnie jestem w trakcie lektury, w końcu się dopchałam w mojej bibliotece, ale marzę o niej na własność :) Pozdrawiam