środa, 2 kwietnia 2014

"Zacisze Gosi", "Poczekajka" i jeszcze kilka pytań...

Świetna wiadomość dla Czytelniczek: "Zacisze Gosi" w świetnej cenie TUTAJ
"Ogród Kamili" również!
 

I pytanie do Was: jakie lubicie zakończenia? Kiedyś już o to pytałam, ale było to przed "Nadzieją", "Mistrzem", "Bezdomną", czy "W imię miłości", w czasach, gdy hołdowałam zasadzie, że moja powieść musi mieć happy end. Ale potem zasmakowałam w zakończeniach dramatycznych i... no właśnie: jakie wolicie? Radosne, czy smutne?
Dodam, że ja lubię po prostu zakończenia nieprzewidywalne, których nigdy bym się nie spodziewała, czytając książkę, takim było na przykład "Życie Pi". Naprawdę genialna książka z niesamowitą końcówką.

Właśnie skończył się nakład "Poczekajki". Na Allegro jest ostatnia sztuka (w postaci papierowej), a wiadomo, że czego nie ma na Allegro, tego... nie ma :). Te z Was, które jeszcze książki nie czytały, muszą poczekać na nowe wydanie. Uprzedzam pytania: seria poczekajkowa nowego Wydawcę już ma, ale kiedy on wznowi powieść? Nie mam pojęcia. Na pewno w tym roku.
A tutaj kolejna okładka, tym razem Czytelniczki Ani, nawiązująca do pierwszej, zielonej. Dziękuję!

12 komentarzy:

  1. Ja swoją odpowiedzią pewnie nie pomogę, bo lubię śmiać się przez łzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja lubię smutne i takie które wyciskają łzy wzruszenia z oczu .

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem zakończenie zdecydowanie musi mieć happy end, bo wtedy, jak kończę czytać dostaje skrzydeł, zaś w innym przypadku wyje z rozpaczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka jest CUDNA :) Co do zakończenia, hmmm to zależy od serii, Jakby seria Poczekajkowa czy Pogodna miała się zakończyć dramatem, byłabym wstrząśnięta! Ale po np. Bezdomnej już mogłam oczekiwać takiego zakończenia. Dlatego jestem za równowagą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zakończenia lubię zaskakujące, choć lepiej działają szczęśliwe to czasem smutne też uznaję. Byleby seria kwiatowa skończyła się dobrze, nie pasuje tutaj dramat

    OdpowiedzUsuń
  6. ...bardzo lubię zakończenia zaskakujące...
    Okładka śliczna:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie radosne zakonczenia po smutnych nie moge sie otrzasnac i chodze do tylu trzy dni ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. W życiu tak dużo zdarzeń ma swój zły koniec,że w książkach zdecydowanie wolę szczęśliwe zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
  9. wiśniowy dworek 2 i wszystko dla milosci positive zakończ a serie z tulipanem i czarnym kotem az się prosza o szczyptę dramatyzmu

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie najważniejsza jest sama treść książki, jeśli ona mnie wciągnie i pochłonie to zakończenie nie ma już znaczenia :) choć nie ukrywam, że wolę szczęśliwe zakończenia, które dają radość i nadzieję. Z ciężkim sercem żegnam się z bohaterami, których pokochałam całym sercem, zostawiając ich z bólem i pustką w sercu... czuję wtedy to samo. Ciężko jest mi się po takiej lekturze pozbierać. A co do okładki, jest OBŁĘDNA! Pokusiłabym się nawet o zdublowanie "Poczekajki" w tak cudnej szacie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie to bez znaczenia, czy zakończenie jest radosne czy smutne. W moim odczuciu zakończenie z jednej strony powinno być zaskakujące czytelnika, a z drugiej strony dopasowane do treści powieści, do charakteru i osobowości bohaterów. Ale zakończenie nie może być przeciągane na siłę i przegadane, bo co za dużo, to... Czasami lepiej jest zostawić zakończenie otwarte, by zostawić czytelnika z niedosytem, z gonitwą myśli i wieloma niewiadomymi do odkrycia. Szczególnie dobre to jest, gdy się czyta serię książek.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie stawiam na zaskakujące zakończenia :) Nie lubię tych całkiem smutnych, dramatycznych. Najbardziej przypadły mi do gustu te słodko-gorzkie, czyli szczęśliwe z nutką goryczy, chociaż i zwykłe happy end'y potrafią być piękne :)
    A okładka książki "Ogród Kamili" jest najpiękniejsza, jaką w życiu widziałam :) Właśnie jestem w trakcie lektury, w końcu się dopchałam w mojej bibliotece, ale marzę o niej na własność :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń