niedziela, 29 grudnia 2013

Od stycznia do grudnia, czyli działo się, oj działo...

Nim rozpocznę nowy rok wpisem o postanowieniach noworocznych (wierzę w nie święcie i co roku postanawiam), krótkie podsumowanie roku 2013.


Styczeń: przełamałam się i napisałam "Mistrza" - thriller erotyczny. Dodam, że wbrew moim obawom bardzo dobrze przez Was przyjęty. Zaskoczyłam Was, zaskoczyłam siebie. Teraz już nic nas nie zaskoczy, no nie?

Luty: premiera "Sklepiku z Niespodzianką. Lidki", a chwilę później ogromna radość i zaskoczenie: Lidzia otrzyma od Was tytuł "Najlepszej książki na wiosnę"!

Marzec: zima trzyma i będzie trzymać do końca kwietnia (tak było, pamiętacie?), sikorki pochłaniają dwudziesty kilogram ziaren słonecznika (dwudziesty w tym sezonie).

Kwiecień: nadal zima, już nie mogę wytrzymać, przygotowałam kawałek ogródka i zamówiłam pierwsze krzaczki róż. Będzie pięknie. Kiedyś.

Maj: premiera "Bezdomnej", książki, która wykończyła mnie psychicznie, fizycznie i emocjonalnie, bardzo ważnej książki, ostrej, trudnej, kontrowersyjnej i... równie dobrze przez Was przyjętej (może nawet lepiej) jak "Mistrz". Niniejszym z szufladki "Autorka literatury kobiecej" zostaję przeniesiona do szufladki przestronnej "Autorka wszechstronna".

Czerwiec: Zauważyły mnie (czy raczej "Bezdomną") media, ale że nie mam parcia na szkło i coraz bardziej cenię "polską wieś spokojną", wycofałam się do mojego azylu. Piszę.

Lipiec: jest cudnie! Róże kwitną! Kocham moje róże! W szczególności wspaniałą Erotikę, prześliczną Aquarellę i zniewalającą pięknem i aromatem Lady Emmę Hamilton. Jak dla mnie rok mógłby się składać z dwunastu lipców.

Sierpień: płaczecie nad "W imię miłości" i losami Ani z Jabłoniowego Wzgórza - ta książka jako pierwsza zostanie pół roku później przetłumaczona na język angielski, ale o tym ciiicho sza!

Wrzesień: cierpię. Choć róże nadal kwitną, wiem, że zbliża się jesień. Więc cierpię. Jedyną pociechą jest "Przepis na szczęście" i ciasto Kocham Cię. Odkryłam Hotel Branicki i Białystok. Dobrze mi tam.

Październik: to o czym marzyłam wiele, wiele lat - ukochana "Gra o Ferrin" w pięknym wydaniu. Następne tomy przygotowywane do druku. Trailer powstał. Jestem szczęśliwa.

Listopad: i rozgrzewający serce, także przepiękną okładką, "Ogród Kamili". Lubię tę książkę, otwierającą nową serię i mam duże nadzieje z nią związane. Ach ten Łukasz...

Grudzień: Święta, Wigilia, kolędowanie w gronie najbliższych. No i piękna wiosna tej zimy... A przede mną nowy, wspaniale się zapowiadający rok 2014. Już się nie mogę doczekać!

Najlepszy film jaki obejrzałam w 2013: "Życie Pi".
Najlepsza książka: "Dowód. Prawdziwa historia..." (oraz "Gra Anioła" po raz chyba czwarty).
Najlepsza muzyka: "Heart of Courage" Two Steps From Hell.
Najlepszy zakup: płot.
Najlepszy rok z dotychczasowych: 2013.
Najlepsza wiadomość owego 2013: jestem pisarką międzynarodową. Podwójną!

A u Was, dziewczęta, cóż fajnego się zadziało przez ostatnie dwanaście miesięcy?
Już za parę dni strona zmieni wystrój, domyślacie się na jaki? :)

wtorek, 24 grudnia 2013

Moje Czytelniczki, moi Przyjaciele

Tutaj poniżej, na zdjęciu, wzruszające dowody sympatii i tego, że o mnie pamiętacie, jakie dostałam w ciągu roku: prezenty od Obłoczki, Pauli, Violi, Al, Wydawnictwa Filia, moich Koleżanek-Pisarek (Agnieszki, Gabrysi i Renatki), a także dużo, dużo kartek z najprzeróżniejszych okazji: święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc, imieniny, urodziny, ale także pocztówki z wakacji (jedna nawet z Portugalii) i... tak, tak, dużo kartek dla Patisia. Są wśród Was takie, co pamiętają nie tylko o moich urodzinach, ale i o jego!

Niektóre z Was, wraz kartkami z okazji świąt Bożego Narodzenia, przysyłają mi nawet opłatek, co zawsze bardzo mnie wzrusza.

Jesteście po prostu NIESAMOWITE.


Naprawdę każdemu pisarzowi życzyłabym takich Czytelników. I Wydawców. Nigdy nie zapomnę moich ostatnich urodzi, kiedy to wielki bukiet róż i prezent od Wydawnictwa Znak dogonił mnie na stacji Łochów, gdy jechałam pociągiem do Białegostoku. Poczta kwiatowa podjechała na stację i dosłownie przez okno wręczyła mi róże i paczkę z prezentem. :)) Byłam.... bardzo zaskoczona. I uradowana.

A jeszcze bardziej, gdy dzięki Wam zdobyłam najcenniejszą nagrodę: Najlepszą Książkę na Wiosnę dla "Sklepiku z Niespodzianką. Lidki" wybraną głosami internautów w konkursie Granice.pl.

Jak co roku chcę Wam życzyć, moi kochani, tego bez czego życie nie ma sensu: miłości, spokoju i poczucia bezpieczeństwa, zdrowia - również dla Waszych Najbliższych - i w końcu... spełnienia marzeń. Tak, nawet tych, które wydawały się Wam do niedawna nie do osiągnięcia. Nadal pozostaję przykładem, że marzenia się spełniają, trzeba tylko odwagi i determinacji, by po nie sięgnąć. I to jest to, czego Wam jeszcze życzę: odwagi i determinacji. A sięgniecie gwiazd.

Do zobaczenia, moi mili, w Nowym Roku, kiedy to opowiem Wam o moich postanowieniach noworocznych.

A na koniec pytanie, również zadawane co roku: Kim jesteś, moja Czytelniczko, mój Czytelniku?
Napiszcie o sobie kilka słów, z ogromną przyjemnością Was poznam.

Pozdrawiam Was najserdeczniej.

wtorek, 17 grudnia 2013

Okładka - którą wybrać?

Nic mnie tak nie cieszy, nawet Święta, co fakt, że już za niecały tydzień dnia zacznie przybywać. Wiem, że zima mnie jeszcze zaskoczy, na pewno będzie mróz i śnieg (a może nie?), ale to że dnie będą dłuższe normalnie sprawia, że daje się żyć. A skoro do wiosny jest coraz bliżej, a wraz z nią zawitamy ponownie na uliczkę Leśnych Dzwonków w Milanówku, do Kamili i Gosi, mam do Was ważne pytanie: jeśli seria kwiatowa miałaby się kończyć na drugim tomie, którą okładkę powinnam wybrać: różową, czy zieloną?

Która Wam się bardziej podoba?


Przed "Zaciszem Gosi" dostaniecie do rąk własnych "Czarnego Księcia" - tutaj pierwsza recenzja!  i przepięknie wydany "Powrót do Ferrinu". Jest na co czekać. Bardzo jestem ciekawa jak tym nowym dzieciąteczkom się powiedzie...

A teraz już proszę o Wasze opinie na temat okładek.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

"Czarny Książę" napisał się!


Haha, "sam" się napisał...

Powiem Wam, dziewczyny, że nie żyję. Ale skoro książki będą się ukazywać w terminie, to chyba nie robi Wam różnicy?

Nie żyję zaś, bo jestem 11 ofiarą seryjnego mordercy, buszującego na kartach mojej najnowszej powieści (choć jeszcze nie "najmłodszej" - ten tytuł rezerwuję dla pozycji wydanych). Niesamowicie mnie wyczerpała ta książka, emocjonalnie i psychicznie, i chciałabym teraz napisać, że robię sobie krótkie (albo długie) wakacje, ale nic z tego, bo czeka pilna redakcja "Powrotu do Ferrinu" (luty) i "Zacisze Gosi" czyli II tom serii kwiatowej (marzec/kwiecień). 

Tak więc żegnam się na razie z Wami tutaj i wracam do Ferrinu, a Wy sobie poczytajcie początek "Czarnego Księcia". 

Będziecie miały jako takie pojęcie "z czym to się je", choć podejrzewam, że w styczniu znów Was zaskoczę.

Endżoj!!

czwartek, 5 grudnia 2013

Grudzień miesiącem prezentów!

A oto moje cztery propozycje podchoinkowe:

1. "Ogród Kamili" - moja najmłodsza, pierwszy tom trylogii kwiatowej.


Tak o "Kamilce" pisze Marta: Muszę przyznać, ta powieść jest nie na moje nerwy, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. ;-) Pani Kasia targa emocjami czytelników jak tylko może. To NAJLEPSZA książka, którą w życiu przeczytałam! Na początku było spokojnie - pozornie spokojnie - by wraz ze stronicami "Ogrodu..." akcja rozwinęła się na tyle, że bałam się o zawał serca. Takiej burzy uczuć podczas czytania jeszcze nie miałam. Z niecierpliwością czekam na "Zacisze Gosi" i "Przystań Julii" Aż nie mogę się doczekać! Już zacieram na nie ręce. :D

A tak Cyrysia: Czy polecam „Ogród Kamili”? Po tysiąckroć tak! Katarzyna Michalak kolejny raz rozpaliła iskrę w ognisku mojego serca. Pozwoliła mi uwierzyć, że można iść przez życie nie tylko marząc o miłości, ale i być kochaną oraz pokazała, jak spośród najczarniejszych chmur pochwycić promyk słońca. Nie przegapcie tej wyjątkowej lektury. Ja jestem bardzo zadowolona, wy też na pewno się nie zawiedziecie.

2. "Gra o Ferrin" - moja pierworodna, którą darzę szczególnym sentymentem (jak to pierworodną).

Tak o "Grze" pisze Tala: Na każde wspomnienie lektury tej książki, w głowie kołacze mi się jedna myśl: „O mamo! Ja chcę więcej!”. Nie pozostaje mi więc nic innego jak tylko czekać do lutego, a Was zachęcać na każdym kroku do zapoznania się z tą historią.

A tak Jamppa: Wreszcie dobra powieść fantasy polskiej autorki. Doskonale zbudowany fantastyczny świat Ferrinu stał się całą moją rzeczywistością, a niesamowite postaci jedynymi moimi towarzyszami - na czas lektury przeniosłam się do świata wykreowanego przez Katarzynę Michalak. Od dziś jestem Jej fanem! Gorąco polecam!

3. "Przepis na szczęście" - bardzo dopieszczona książka kucharska z czterema opowiadaniami i uroczym notesikiem na rodzinne przepisy.


Tak o "Przepisie" pisze Sylwia_85: "Przepis na szczęście" ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną. Oczywiście książkę oceniam na 6, ale w moim odczuciu jest poza jakąkolwiek skalą, bo autorka przywołała mnóstwo ciepłych wspomnień i znów stałam się małą dziewczynką, krzątająca się tuż obok mamy. Dziękuję.

A tak Ekspert Empiku Marlena Rychcik: Ta autorka nie zawodzi swoich czytelniczek! Bogusia z Pogodnej, Ewa z Poziomki, Liliana z Nadziei i Danusia z Wiśniowego Dworku powracają, by przekazać nam swoje mądrości i "nie-mądrości" życiowe. Jest radość, są i łzy. Jest miłość i są emocje. Wszystko w jednej cudownej książce, która zawiera nie tyle przepisy na cudownie aromatyczne potrawy, co przepisy na życie. Pozycja godna polecenia każdej kobiecie!

4. "Sklepik z Niespodzianką - Trylogia" seria, którą polecam, gdy ktoś pyta "Od czego mam zacząć przygodę z pani książkami?"


Tak o "Sklepiku" pisze Zdzicha: Na TĄ Michalak trafiłam przypadkiem. Czasami szukam tak bezmyślnie po necie fajnych książek do przeczytania. Córka została wydelegowana do specjalnego oddziału biblioteki, w której coś mieli i przytachała mamusi od razu 7 sztuk. "Sklepik" i "Owocową" Zaczęłam od Sklepiku i tyle mnie widzieli. Czytałam wszędzie, w samochodzie do pracy i z pracy, w toalecie, gotując, odpoczywając, w łóżku przed snem. Półtora tygodnia i wszystkie siedem przeczytane. No i składam zażalenie do TEJ Michalak: jakiem prawem te książki są takie krótkie no i że w ogóle się kończą.

A tak pisze Diunam: Och… mam wielki problem z tą książką. Skończyła się, a ja chcę jeszcze, JESZCZE! Pierwszy raz zetknęłam się z twórczością Katarzyny Michalak i to trochę tak od końca, bo zaczęłam od jej najnowszej powieści „Sklepik z Niespodzianką Bogusia”, ale już wiem, że będę do jej książek wracała i z niecierpliwością czekała na następne, bo to po prostu moje klimaty.

Serdecznie dziękuję Czytelniczkom, których recenzje (lub fragmenty) zacytowałam. Kochane jesteście!

A Was bardzo,bardzo zachęcam do sprezentowania Mamie, Babci, Córce, Siostrze, Narzeczonej, Żonie, czy Przyjaciółce którejś z powyższych propozycji (albo wszystkich czterech), natomiast Panom może spodobać się "Gra o Ferrin". No i "Mistrz". ;)

Wszystkie są wydane przepięknie i naprawdę nadają się na prezent. Choć gdybym miała wybrać jedną, nie wiem, którą bym wskazała - z każdą jestem związana emocjonalnie i tyle.

W grudniu będę częściej offline, niż online, bo mam sporo pracy (Wydawca już się dopomina o II tom serii kwiatowej, czyli "Zacisze Gosi", a tu jeszcze dwie książki trzeba przygotować do premiery ("Czarny Książę" - 15 stycznia i "Powrót do Ferrinu" - luty), ale w styczniu postanowiłam nieco zwolnić. Haha, już to widzę... ;)

Na pewno spotkamy się jeszcze przed Świętami, bo złożę Wam życzenia bożonarodzeniowe.

See You!