sobota, 30 listopada 2013

Ha! Jestem podwójną pisarką międzynarodową!

I tym razem dołożę nową zakładkę w górze strony na wydania zagraniczne, może ktoś, kto chce poczytać powieść w swoim rodzimym języku, znajdzie tam coś dla siebie?

Dziś otrzymałam długo oczekiwane potwierdzenie od Filii, wydawcy "Nadziei", że moja śliweczka w czekoladzie zostanie wydana... no gdzie...? W Wietnamie! Nigdy bym się nie spodziewała, że w tak egzotycznym dla nas kraju znajdzie się ktoś, kto zechce wydać tak egzotyczną dla nich książkę, a jednak! Z drugiej stronie w Polsce istnieje największa... hmm... wietnamia (skoro za granicami Polski mieszka polonia, to za granicami Wietnamu - wietnamia, no nie? ;), więc Wietnamczykom powieść polska może się podobać. Tak sobie tłumaczę zainteresowanie moją twórczością.

Przy okazji wietnamskiej "Nadziei" (normalnie nadal nie mogę w to uwierzyć) przybliżyłam sobie tamten kraj i Wy zerknijcie choćby do Wikipedii: piękne miejsce, naprawdę wspaniałe. Może zostanę zaproszona na tournee po Wietnamie i zobaczę ten niesamowity kraj na własne oczy?

Na razie czekam na "Nadzieję", czyli po wietnamsku "Mong" - bardzo jestem ciekawa, czy zachowają oryginalną okładkę i jak brzmią pierwsze akapity po wietnamsku.

A tutaj poniżej już dwie moje "córeczki", które ruszyły na podbój wielkiego świata...


Ciekawe, czy zgadniecie, jakie teraz książki (trzy tytuły) są szykowane za granicę i do jakich krajów?

Tytuł pierwszego rozdziału "Nadziei" - "Mała samotna dziewczynka" brzmi po wietnamsku: "Nhỏcô đơn cô gái". :)))

czwartek, 28 listopada 2013

Trailer "Gry o Ferrin" - czyli cieszę się jak dziecko!


Ile razy przymierzałam się do trailera Kronik Ferrinu? Trzy? Cztery? Na szczęście się w końcu nie przymierzyłam i oddałam go w bardziej profesjonalne ręce, bo sama na pewno nie osiągnęłabym takiego efektu, jaki osiągnął Staszek Mąderek, autor kultowych "Stars in black".

O Ferrinie rozmawialiśmy od roku 2004, wtedy to ukończyłam scenariusz filmu pełnometrażowego, który przeczytał i zopiniował właśnie Staszek. Jego zdanie było krótkie, acz treściwe: "Kasia, nikt ci nie da kilkunastu milionów na ten film, napisz lepiej książkę" i tak oto powstała powieść "Gra o Ferrin", po niej "Poczekajka" i... dziś jestem pisarką. Wygląda na to, że zawdzięczam to poniekąd Staszkowi!

Wracając do trailera: jestem naprawdę pełna podziwu, że jeden człowiek (choć diabelnie zdolny i pracowity) w miesiąc dokonał czegoś takiego. Wystarczy wspomnieć, że wszystkie sceny plenerowe - Cztery Wodospady, Tartar, czy wreszcie walka w kręgu ognia - były kręcone... na sali gimnastycznej poznańskiej podstawówki - by docenić ilość pracy włożonej w ten półtoraminutowy film. Niektóre sceny generowane były od zera, lwianka również i to dokładnie taka, jaką opisałam w książce: skrzydlata, srebrzysta w grafitowe prążki i kropki :). I to w jeden miesiąc przez jednego faceta...! Ludzie z branży informatycznej i filmowej, którzy widzieli ten trailer, stwierdzili krótko: "Szacun!" i to Staszkowi niniejszym przekazuję.

Oczywiście wyobrażenia Wasze, i nawet moje, mijają się pewnie z wersją reżysera, ale tak to już jest. Czytamy to samo zdanie, ten sam opis i widzimy zupełnie co innego. Więcej! Widzimy to samo, a opisujemy zupełnie inaczej! Myślę jednak, że jak na tak skromny budżet i tak krótki czas, film jest świetny. I widząc jak moja wizja została z kart książki przeniesiona "do realu", cieszę się jak dziecko.

Raz jeszcze dziękuję osobom grającym w tym trailerze, Staszkowi za całokształt, Wydawcy za współfinansowanie, a w końcu Kayanisowi za obłędną muzykę. Bez niej Ferrin nie byłby Ferrinem.

Teraz zapraszam do oglądania.

I na koniec: wiem, wiem, Anaela ma za krótkie włosy, ale w ostatnim tomie Kronik na rozkaz Sellinarisa zostały ścięte przed chłostą i nie zdążyły odrosnąć. Myślę, że do filmu pełnometrażowego odrosną spokojnie. ;)

PS. Zupełnie niesamowite jest przechodzenie Sellinarisa podczas walki przez płomienie. Ile pracy nad każdą klatką to wymagało!!

PS2. Pojawienie się Sariska... :_)

środa, 27 listopada 2013

Dziś o zmianach, za to już jutro........!

Znudziło mi się w tych brzózkach. Owszem, lubię brzozy, a nawet kocham i przytulam się do nich, by nabrać energii do zmagań z Losem, ale... zmieniłam się przez te trzy lata, jakie minęły od poprzedniej sesji zdjęciowej. Nie wiem jak to możliwe, lecz odmłodniałam. Może nie na ciele, ale duchem na pewno. Jestem radośniejsza, szczęśliwsza i spokojniejsza, a to wszystko dzięki Patisiowi i... moim Czytelniczkom, czyli Wam.
Postanowiłam więc dopasować imidż do nastroju i oto nowa ja.


Zdjęcie zostało zrobione w Białymstoku, w moim ulubionym Hotelu Branicki przez zdolnego fotografa pana Przemysława Sejwę, a asystował przy tej sesji pan Piotr, któremu zawdzięczam nową fryzurkę.
Mam nadzieję, że jestem jednak do tamtej z brzózek podobna i nie będziecie miały wątpliwości, biorąc do ręki nową książkę, że ja to ja? :)

JUŻ JUTRO ferrinowa niespodzianka i zmiany w planie wydawniczym na najbliższe miesiące (nie polubicie mnie za nie, oj nie), a dziś proszę jeszcze o głosowanie w II turze konkursu "Najlepsza książka na zimę" i "Najlepsza książka na Gwiazdkę" na "Ogród Kamili". Powiem Wam, że książka w twardej okładce wygląda zjawiskowo i zgadzam się z opinią Wydawcy, że to najpiękniejsze wydanie ze wszystkich dotychczasowych. Na prezent idealne (i sama chyba kilka zakupię).

Po prawej stronie nowa miniankieta pt. "Czy lubisz zimę?" Oczywiście traktuję ją z przymrużeniem oka, ale wierzę, że będziecie radośnie głosować. Ankiety biją rekordy popularności i są pilnie śledzone przez wszystkich zainteresowanych. W zakończonej przed kilkoma dniami ankiecie "Jak zaczęła się Twoja przygoda z moimi książkami?" padła rekordowa liczba głosów, bo aż 849. Najwięcej z nich, 181 głosów, czyli 21%, otrzymały dwie odpowiedzi: "poleciła mi książkę przyjaciółka/mama/siostra/córka oraz "inaczej". Dziękuję za Wasze głosy! Wracając do zimy: w tym roku jestem na nią lepiej przygotowana niż rok wcześniej - ekogroszek jest, gałęzie przycięte, zapasy na tydzień są, odśnieżarka będzie lada moment, ziarno dla sikorek przygotowane (i już pochłaniane przez stada głodomorów). Jedyne, czego nie ma, to radości, że nadchodzi owa zima, ale jestem wybitnie ciepłolubna i wolę +30 niż -10.

Przygotowuję wpis "Przepis na szczęście" - ale tym razem nie o książce pod tym tytułem, a o moich przemyśleniach i sposobach na owo. Jak co roku przymierzam się też do artykuliku "Moje Czytelniczki", bo nazbierało się prezentów i kartek, za które chcę Wam podziękować.

Do przeczytania więc. Ja wracam do tajemniczego Miasta, gdzie wciąż ktoś ginie, czyli "Czarny Książę" pisze się!

Wypatrujcie ferrinowej niespodzianki, głosujcie w konkursie, a Magdalenę S. powtórnie proszę o adres!

poniedziałek, 25 listopada 2013

Katarzynkowe życzenia

Drodzy moi, wczoraj dostałam do Wydawcy zebrane w jeden plik życzenia imieninowe. Piętnaście stron! Ależ było mi ciepło na sercu, czytając dobre słowa od Was.... A jak było trudno wybrać dwadzieścia!

Do zwycięzców zgłosi się Wydawca z prośbą o adres z prośbą o adres do wysyłki "Ogrodu Kamili" a do trzech innych z zaproszeniem na kolację.

piątek, 15 listopada 2013

Ha! Jestem pisarką międzynarodową!

Długo trzymałam tę informację w tajemnicy, żeby nie zapeszyć, ale dziś mogę ogłosić, że "Rok w Poziomce" (czyli "God w Romaszkie" - bardzo jestem ciekawa, czy tytuł i okładka będą właśnie takie) zostanie wydany w Rosji przez jedno z największych (jeśli nie największe) rosyjskich wydawnictw, natomiast z innym krajem jest negocjowana umowa o "Nadzieję". A to dopiero początek, bo wiem, że pewną drogą memu sercu książką są zainteresowani w jeszcze innej stronie świata, natomiast kolejną zupełnie gdzie indziej. A przecież mam tych książek osiemnaście! (A jeśli liczyć wszystkie napisane, to 22). Dzieje się, Dziewczęta, ja Wam mówię...

Cieszę się, że Wydawcy, nasi krajowi, na tyle uwierzyli w moje książki, żeby prezentować je poza granicami. Bardzom ciekawa, dokąd zawędrują...

Następnym krokiem będzie scenariusz, bo ja marzenia o ekranizacji nie odpuszczę (nie byłabym sobą, gdybym odpuściła), ale to już nie w tym roku i nie w przyszłym. Choć kto wie...?

Minikonkurs ogłoszony na stronie Klubu Miłośników Książek Moich wygrywa Jolanta Prusakowska, bo zgadła, że "Rok w Poziomce", Rosja, i "Nadzieja", drugiego kraju, dopóki nie zostanie podpisana umowa na razie nie zdradzę. Jola, gratuluję!!!

A ponieważ dobrych wiadomości nigdy za wiele, oto "najmłodsza" po zaledwie tygodniu od premiery na 14. miejscu Top40 Empiku.

środa, 13 listopada 2013

Nadchodzi czas prezentów...

Zaszyłam się w leśnej głuszy, więc nie wiem, czy w metropoliach już słychać "Last Christmas, aj giw ju maj hart", ale po katalogach świątecznych takiego empiku podejrzewam, że słychać. Spieszę więc donieść, że w tym roku moi Wydawcy kochani (no i ja rzecz jasna) przygotowali dla Was piękne prezenty.

Oto jeden z nich, naprawdę ślicznie oprawiony. "Przepisik na szczęście" z uroczym dodatkiem - "Nastrojowym notesem na rodzinne przepisy". Mnie bardzo się podoba, mojej rodzinie i rodzinie Wydawcy, która natychmiast zakupiła odpowiednią ilość sztuk na prezenty, również. Jeden egzemplarz tego wyjątkowego prezentu przekazuję Klubowi Miłośników Książek Moich i na koniec ważna informacja: "Przepis na szczęście" z notesem będzie dostępny tylko w salonach Empik i na empik.com w ograniczonej ilości sztuk. Zachęcam do kupowania, póki jest!


Prezent przygotowała również Nasza Księgarnia: "Sklepik z Niespodzianką. Trylogia". Ładnie oprawiony w pudełeczko i zafoliowany. Można go kupić w księgarniach wysyłkowych i mam nadzieję że również w salonach. (Mam nadzieję, ale nie mam takich informacji - jeśli ktoś widział, niech da znać).


Pięknym prezentem będzie również "Gra o Ferrin" w nowej szatce. Zdjęcie to zdjęcie, ale wierzcie mi, że na żywo prezentuje się zachwycająco.




O "Ogrodzie Kamili" będzie jutro nowy wpis, bo mam dla Was dobre wiadomości!

A więc do przeczytania!

PS. Dziś o 5 nad ranem skończyłam dopieszczać "Powrót do Ferrinu" i wracam na ciemne ulice pewnego miasta, gdzie - owszem, spaceruje Czarny Książę, ale też giną młode kobiety.

poniedziałek, 11 listopada 2013

"Powrót do Ferrinu" blisko, coraz bliżej

Pewnie nie zgadłybyście, że pracuję teraz nad "Powrotem", zamiast pracowicie snuć intrygę w "Czarnym Księciu", ale od gotyckich kryminałów erotycznych, choćby nie wiem jak były przyjemne, też trzeba odpocząć. A że Wydawca przysłał mój ukochany Ferrinek po pierwszej redakcji, by był gotowy na luty... Muszę Wam powiedzieć, że z ogromną przyjemnością wsiąkłam z powrotem w tamten świat. Do tego stopnia, że chętnie bym tam została i wcale nie chce mi się wracać. Dopieszczam więc go, szlifuję, dopisuję i skreślam, parskając co parę stron śmiechem (ten Saris i jego teksty, no normalnie...), ale nie tylko dlatego pojawia się dzisiaj ten wpis. Otóż już niedługo Wielka Ferrińska Niespodzianka! I tak jak nie mogę się już doczekać, aż drugi tom pojawi się w księgarniach w tej wspaniałej zielono-złotej okładce, tak tej Niespodzianki również nie.

Z wieści Poziomkowych: wyobrażacie sobie, że jest niemal połowa listopada, a jedna z moich róż nadal kwitnie?! Wprawdzie powinna być złoto-różowa, a jest niemal biała, ale i tak mnie wzruszyła swoim oddaniem. Uwaga: pięknie pachnie!

W karmniku rozpoczął się sezon na słonecznik. Panuje ruch jak na dworcu. Sikorki, kowaliki, czyżyki, grubodzioby... wszystkie moje skrzydlate pieszczoszki przypomniały sobie o darmowej, suto zaopatrzonej stołówce. I Wy pamiętajcie o nich! Zbliża się zima, wszystko jedno, czy sroga, czy łagodna, nie żałujmy ptakom paru garści (dziennie) łuskanego słonecznika. I tak wystarczająco im ciężko w tym coraz dziwniejszym świecie.

Wracam do Ferrinu. Tam panuje wieczne lato...

piątek, 8 listopada 2013

Już jest! Moja "najmłodsza" - "Ogród Kamili"


Jak w tytule postu - "Ogród Kamili" zawitał dziś do księgarń w całej Polsce.

Mam nadzieję, że pierwszy tom serii kwiatowej, któremu oddałam, podobnie jak każdej swojej książce, całe serce, ucieszy Was tak, jak ucieszył mnie. I przypomni o tym, co jest w życiu naprawdę ważne: przyjaźń, wiara, że marzenia się spełniają i... przebaczenie. Ne tylko tym, przez których zostaliśmy skrzywdzeni, ale i samym sobie. Bo "Ogród" to przede wszystkim opowieść o przebaczeniu. Mam nadzieję, że między wierszami tej książki odnajdziecie uniwersalne prawdy, które jak zawsze starałam się Wam przekazać.

A teraz mam prośbę: powiedzcie mi, jak "Ogród" eksponowany jest w Empikach, Matrasach i innych księgarniach.

Czy macie już moją "najmłodszą"? A może już jesteście po lekturze "Ogrodu"? Jak Wam się podoba?

Do przeczytania!

wtorek, 5 listopada 2013

Dwie fajne recki

Dostałam link do recenzji, która naprawdę mnie rozbawiła (i ucieszyła oczywiście - Kawusiu, dziękuję!). Przeczytawszy ostatnie zdanie musiałam sprawdzić, czy rzeczywiście jestem pieprzonym MISTRZEM i... ekhm... jeśli już, to mistrzynią. Jak do tej pory nic mi nie wyrosło. ;D

Kawusia pisze:

"Od przeczytania tej książki minęły już trzy dni, a ja wciąż nie mogę się pozbierać do kupy.

Jeszcze nigdy w życiu nie czytałam takiej książki, ale już wiem że:

NIENAWIDZĘ TAKICH KSIĄŻEK!!! 

Kiedy zaczęłam ją czytać, a było to krótko po śniadaniu, przepadłam na amen!

Gdyby w przeszłości nie wymyślono Viagry, to ta powieść spokojnie by ją zastąpiła i to na pewno z lepszym skutkiem dla wątroby.

Fakt, książka naszpikowana jest seksem, ale to nie jest jakiś tam pornos.

Akcja trzyma człowieka za serce i feromony do ostatniej strony!

Każda kolejna strona pochłaniała mnie coraz bardziej i bardziej, świat rzeczywisty przestawał istnieć. Nie odłożyłam książki nawet w trakcie gotowania obiadu (oj było gorąco), ani podczas konsumpcji ... posiłku oczywiście.

Cały tłum ludzi, z którymi na ogół codziennie przypadło mi żyć, nagle przestał istnieć, bo przecież książka była ważniejsza ... w tej chwili.

Niestety, chwile bywają ulotne, wieczorem nie było już co czytać, bo za szybko książka się skończyła.

· Jeśli zdarzyło ci się w życiu oceniać ludzi po pozorach? Nie sięgaj po tą książkę!

· Jeśli postanowiłeś/łaś żyć w celibacie lub należysz do tej marnej namiastki ludzi którzy usilnie twierdzą, że są już w takim wieku, iż seks mógłby już dla nich nie istnieć? Nie czytaj tej książki.

Pani Kasiu... Jest pani Mistrzem... pieprzonym Mistrzem!!!! 

Proszę o więcej takich książek!!!!"

A oto fragment recenzji "Ogrodu Kamili", który dał mi dużo radości i nadziei, że książka Wam się spodoba (dziękuję Autorce recenzji za przemiłe słowa!).

Marta pisze:

"Muszę przyznać, ta powieść jest nie na moje nerwy, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. ;-) Pani Kasia targa emocjami czytelników jak tylko może. To NAJLEPSZA książka, którą w życiu przeczytałam! Na początku było spokojnie - pozornie spokojnie - by wraz ze stronicami "Ogrodu..." akcja rozwinęła się na tyle, że bałam się o zawał serca. Takiej burzy uczuć podczas czytania jeszcze nie miałam. Z niecierpliwością czekam na "Zacisze Gosi" i "Przystań Julii" Aż nie mogę się doczekać! Już zacieram na nie ręce :D"

Na koniec chciałabym Was uspokoić: zakończenie "Ogrodu" jest nie tyle otwarte, byście mogły dopisać sobie własne, co jest to wstęp do następnego tomu. Będzie rozwiązanie wszystkich zagadek, spokojnie. A że w kulminacyjnym punkcie "Ogród" się kończy... Znacie mnie i wiecie, że lubię podkręcić atmosferę. ;D

piątek, 1 listopada 2013

Zmiany są dobre

Jak Wam się podoba nowy wystrój strony? Na mnie ten wrzosowy fiolet działa kojąco... Ale jeszcze bardziej tęsknię do wiosny.

Obok przybyła nowa ankieta, której wyników jestem bardzo ciekawa. Wydawcy podglądają wyniki poprzedniej. Ciekawe, czy księgarnie i portale książkowe będą śledziły Wasze głosowanie w tej nowej: Gdzie kupujesz książki? Możecie oddawać kilka głosów, bo przecież kupujecie w kilku miejscach.

Dziś Święto Zmarłych, a ja czytam akurat odpowiednią lekturę:


Są to relacje osób, które przeżyły śmierć kliniczną oraz komentarz autora. Nie wiem, jak Wam, ale mi takie książki dają dużo otuchy...