piątek, 22 lutego 2013

"Lidka" i "Mistrz" książką na wiosnę!


Jestem pozytywnie zaskoczona. Naprawdę! Dwie moje książki zostały zgłoszone do konkursu Najlepsza Książka na Wiosnę, organizowanego przez zacny portal Granice.pl. TUTAJ SZCZEGÓŁY

"Sklepik z Niespodzianką. Lidka" w kategorii powieści obyczajowe, natomiast "Mistrz" w kategorii powieści "z pieprzykiem". I bardzo fajnie. Teraz należałoby zwrócić się do Was, moje drogie Czytelniczki i Czytelnicy, byście na nie głosowali, więc się zwracam. Ja też chciałabym choć raz wygrać jakiś konkurs. (Hmmm... może powinnam wystartować w którymś organizowanym przez siebie i wygrać książkę z własnym autografem...?).

A propos wygranej: raz jeszcze serdecznie gratuluję Diunam zwycięstwa w konkursie z Bryzą Spa, a Cyrysi i Izuś wicezwycięstwa. Nagrody niespodzianki może nie będą tak wspaniałe jak nagroda główna, ale naprawdę fajne.

Na koniec zdradzę Wam jeden z pierwszych sekretów dotyczących planu wydawniczego: książka kucharska "Przepis na szczęście" ustąpiła miejsca drugiej powieści "z pieprzykiem" mojego autorstwa. Miał to być "Czarny Książę", ale coś mi się wydaje, że będzie ona nosiła tytuł... "Mistrzyni".

Teraz zostawiam Was na parę dni (głosujcie i piszcie, jak Wam się Lidzia podoba!), a sama udaję się w inny Wymiar rzeczywistości. Oczywiście pisać, pisać i pisać...

Jeszcze jedno: Karolina pilnie potrzebuje naszej pomocy, przyłączam się do prośby jej i Diunam: TUTAJ i tam po prawej stronie szczegóły. Znam niewielu ludzi tak dzielnych jak Karolina i tak zasługujących na odruch serca...

środa, 20 lutego 2013

Premiera "najmłodszej" i rozwiązanie konkursu, a nawet dwóch

Dziś oficjalnie narodziła się moja "najmłodsza", której zawdzięczamy wiosnę na tej stronie, bo za oknem, sorry, Kasiu, ale środek ciężkiej zimy. Mówię oczywiście o "Sklepiku z Niespodzianką. Lidka", który króluje sobie w pierwszych dziesiątkach wszystkich liczących się list bestsellerów. A trafił tam jeszcze przed premierą!

Cieszę się, bo to dla mnie ważna książka, w której jak zwykle starałam się przekazać Wam ważne treści. Niektóre wydarzenia przeżywałam jak własne, bo są one z życia wzięte (na przykład tragiczna historia Tomusia, brata Lidki), choć na szczęście nie z mojego.

Ponieważ Empik tym razem zaczął rozsyłać książkę wyjątkowo szybko (szybciej miały ją niektóre z Was, niż autorka), pojawiły się już pierwsze recenzje (choć książki do Top20 Recenzentek jeszcze nie zostały wysłane) i pozwolę sobie jedną zacytować, bo jest krótka, ale jakże treściwa:

 "Wspaniałe zakończenie trylogii! Tak , jak cz.II Adela, była pełna niezwykłych zdarzeń i pełna emocji, tak "Lidka" no cóż... jest nimi wprost NAŁADOWANA! P. Michalak, naprawdę potrafi doprowadzić do łez...
Ciężko będzie się teraz pożegnać z bohaterkami Pogodnej i wrócić do rzeczywistości...".

Sarze serdecznie dziękuję za te kilka zdań.

O, jest też najpierwsiejsza recenzja! TUTAJ
Jusssi, ślicznie dziękuję! (Szczególnie za obietnicę a propos "przesłodzone" ;D)

Teraz oczekiwana chwila: konkurs trzydniowy wygrywają
Ica
Klaudia
Niezapominajka
Serdecznie gratuluję!
Zwyciężczynie i Mammęmisia proszę o adres do wysyłki: wydawnictwo.kontakt@webpark.pl
Jeżeli chodzi o moje sympatie najbardziej lubię Lidkę, ale charakter mam chyba podobny do Adeli (i żółwia: na wierzchu twardy pancerz, w środku wrażliwe i miękkie).

I teraz uwaga, uwaga, przyszedł czas na rozstrzygnięcie Konkursu z Bryzą Spa, organizowanego przez Wydawcę "Mistrza".
Ta-dam, ta-dam, ta-dam, ta-dam (napięcie rośnie)...

I oto jest już informacja na stronie Wydawcy http://wydawnictwofilia.pl/mistrz81,81.html, którą z radością tutaj kopiuję:

Konkurs rozstrzygnięty!
 
Kto jedzie do SPA...
Dziękujemy za nadesłane recenzje! Są naprawdę świetne, mieliśmy duży problem z wyborem.
Pierwsze miejsce dla DIUNAM – podobało nam się prawie dosłowne przeniesienie w świat bohaterów „Mistrza”. Tego właśnie oczekujemy od książek, żeby choć na chwilę, pozwoliły nam poczuć się jak ich bohaterowie – żeby ich pragnienia były naszymi pragnieniami,  lęki naszymi lękami, a ich szczęście naszym szczęściem.

Dwa wyróżnienia: nagrodę niespodziankę oraz „Nadzieję” z podpisem autorki przyznaliśmy:

CYRYSI – za ładny język
Oraz
IZUŚ – za emocje!

oto linki:
1) diunam http://sladami-ksiazki.blogspot.com/2013/01/mistrz-katarzyna-michalak.html
2) cyrysia http://www.granice.pl/recenzja,mistrz,6298
3) izus http://www.zakurzonapolka.pl/2013/01/mistrz-katarzyna-michalak.html

Gratuluję, gratuluję, gratuluję! I już się cieszę, na spotkanie z DIUNAM! Cyrysiu, Izuś, Wam również gratuluję, a wszystkim uczestnikom dziękuję za nadesłane recenzje. Były wspaniałe. Aż chce się dla Was dalej pisać (i pisze się!).

Jeszcze odpowiedzi na Wasze pytania:
po pierwsze: nie wiem, kiedy się pojawi e-book z Lidzią. Zauważyłam, że w takich sprawach jesteście poinformowane lepiej niż ja.
po drugie: nie mam już egzemplarzy recenzenckich. Dwadzieścia zostało rozdane Top20 Recenzentek, pozostałe przeznaczyłam dla moich Przyjaciół, którym czasem chcę coś podarować oraz na wygrane w konkursach
po trzecie: rzeczywiście kwiecień będzie miesiącem "Gry o Ferrin", która będzie miała w tym miesiącu premierę w nowej okładce (nie zdradzę, kto tę okładkę będzie przygotowywał, żeby nie zapeszyć)
po czwarte: chyba znów szykują się zmiany w planie wydawniczym. Na lepsze!

Zostawiam Was teraz z "Lidzią" i wiosną. Piszcie o Waszych odczuciach po jej przeczytaniu, bo jestem bardzo ciekawa!

Wasza Kejt.

PS. Zapomniałam o często powtarzającym się pytaniu: czy lekturę Sklepiku można zacząć od Adeli albo Lidki. Otóż serię z kokardką ABSOLUTNIE I STANOWCZO (bywam czasem bardzo stanowcza) należy czytać po kolei: Bogusia - Adela - Lidka. Czytanie jej od środka albo od końca jest zupełnie bez sensu. Nie róbcie więc tego sobie, ani mnie i czytajcie od tomu pierwszego po trzeci. Myślę, że te z Was, które znają opowieść o Pogodnej, w zupełności się ze mną zgodzą.

piątek, 15 lutego 2013

Konkurs trzydniowy: Bogusia, Lidka, czy Adela?

Książki jeszcze nie dotarły, ale z nadzieją, że kiedyś to nastąpi ogłaszam Konkurs Trzydniowy - trwać będzie od teraz, do poniedziałku. Pytanie jest proste: którą z bohaterek "Sklepiku z Niespodzianką" lubisz najbardziej, która jest Ci najbliższa. Bogusia? Adela? Lidka? A może Stasia? Proszę o komentarze... Autorki trzech najciekawszych wypowiedzi otrzymają "Lidzię", jeszcze cieplutką, prosto z drukarni. (O ile do mnie dotrze - Lidzia, nie drukarnia, rzecz jasna).

W konkursie brać udział mogą wszyscy, również recenzentki z naszego Top20.

Soł, moje Kochane: Lidka, Bogusia, czy Adela?
Ja najbardziej lubię... ;) Nie powiem kogo. Zgadujcie.


czwartek, 14 lutego 2013

No i się pokiełbasiło!

A to wszystko przez "Bezdomną".

Gdy zaczynałam pisać tę książkę, o dziewczynie, która została "dzięki" mężusiowi wyrzucona na bruk, zapowiadało się ciężko, ale... no trudno, czasem trzeba poruszyć ważny problem. A problem bezdomności jest ważny. Zarówno ludzi, którzy z różnych, czasem dramatycznych przyczyn zostają pozbawieni domu, jak i traktowanie tych ludzi przez społeczeństwo. Bezdomnemu psu się współczuje, bezdomnym człowiekiem się gardzi.
Ta książka miała opowiedzieć o tym, że czasem ci pogardzani są bardziej ludzcy, niż gardzący.

Zaczęłam ją więc pisać - w Wigilię bezdomna Kinga próbuje się zabić, ale ratuje jej życie bury kocur - to możecie przeczytać w zapowiedziach. Szło mi całkiem nieźle do momentu, gdy Kinga nie zaczęła opowiadać swojej historii, bo okazało się, że jej bezdomność to normalnie pikuś, wobec tragedii, która ją spotkała.

No i wymiękłam wobec tej tragedii. Szczególnie, że ja sama o mały włos nie podzieliłabym losu Kingi. Wróciły wspomnienia, wróciła trauma, zaczęłam wyrywać sobie tę opowieść z serca i duszy i... moje coś (pisarstwo prawdopodobnie) odmówiło posłuszeństwa. Utknęłam. Nie mogę dalej pisać "Bezdomnej", a przy najmniej nie od razu. Może na raty, jak "Miasto Walecznych", przy którym również wysiadam psychicznie, poznając prawdziwe losy tamtych Bohaterów, ich rodzin, pomordowanych bestialsko, spalonych żywcem w powstańczych szpitalach...

Mam wyobraźnię bogatszą niż bym chciała. Bohaterami SIĘ STAJĘ, a ich przeżycia stają się MOIMI PRZEŻYCIAMI, musicie mi więc wybaczyć, że na razie "Bezdomnej" nie będzie. Kiedyś ją napiszę, bo ta książka musi powstać, po prostu musi. Ktoś musi przestrzec młode matki przed niebezpieczeństwem psychozy poporodowej, padło na mnie, ale... jeszcze nie teraz. "Bezdomna" plus zima = galopująca depresja.

Wydawca przesunął termin premiery, a na miejsce tej powieści wejdzie pierwszy tom czegoś, co lubicie najbardziej: trylogii o przyjaciółkach, własnym wymarzonym miejscu na ziemi, spełnianiu marzeń i poszukiwaniu miłości. Czyli zaczynamy serię różaną! Tom I "Klucz do marzeń. Kamila" już w czerwcu. Znacie mnie na tyle, by domyślać się, że trylogia - z założenia "ku pokrzepieniu serc" - będzie miała drugie dno, a nim będzie przesłanie: "jednym drobnym gestem możesz zmienić ludzkie życie".

To co, moje kochane Czytelniczki? Wybaczycie mi odłożenie "Bezdomnej" na przyszły rok? Przyjmiecie serię różaną i jej trzy bohaterki tak serdecznie, jak przyjęłyście trylogię z kokardką?

A na koniec coś bardzo ślicznego: "Kołysanka" Kasi Haczewskiej i mój kilkudniowy wówczas synuś, który za trzy dni kończy dwa latka. Nadal śpiewam mu jednak tę kołysankę...

środa, 13 lutego 2013

Odszufladkowana

"Wróżka", która od początku patronuje moim książkom (pierwszy artykuł ukazał się za czasów "Poczekajki"), pisała o nich zawsze ciepło i z sympatią. Ale po raz pierwszy zostałam doceniona przez recenzentkę mojego ulubionego miesięcznika, jako pisarka wszechstronna, pisarka-kameleon.
Już nie jestem przewidywalna, o nieee... Potrafię zaskakiwać i... będę!


Pierwszy raz skonsternowałam Was "Nadzieją". Ale jeszcze wróciłam do "owocowych" klimatów w Wiśniowym Dworku, choć nie do końca było słodko, miło i przyjemnie. Czy jednak do tej pory zawsze tak było? Te z Was, które chciały znaleźć drugie dno w moich opowieściach, odnajdowały i ból, i strach. Nie tylko miłość, ale i nienawiść. Tym, którym się nie chciało, książki zdawały się zwykłymi czytadłami.
Teraz wyszedł "Mistrz" i już wiecie, że potrafię napisać wszystko. Tylko nie wszystko chcę. Jakoś nie ciągnie mnie do horrorów i polityki. Już niedługo pojawi się "Bezdomna", a niej temat... chyba najtrudniejszy z jakim przyszło mi się zmierzyć. I nie mówię tu o bezdomności, bo z tym jakoś sobie radzę... W międzyczasie pojawi się "Gra o Ferrin" i "Powrót do Ferrinu" - te z Was, które czytały, wiedzą, że daję tam czadu, krew się leje, jest ból, są łzy, niesamowite emocje, ale i wszechogarniające uczucie. Dopełnienie.

Czy czymś jeszcze po tych tak różnych książkach mogę Was zdziwić? Hmmm... Erotykiem już nie... Kryminałem też nie... Sagą fantasy również... Macie jakieś pomysły?

Powyżej artykuł z lutowej "Wróżki". Czytając go miałam szeroki uśmiech na twarzy. Nareszcie wydobyto mnie z szufladki! Owszem, było w niej miło i przytulnie, ale świat jest taki wielki i ciekawy!!!

PS. Dziękuję za pierwsze recenzje "Mistrza". Są świetne, fenomenalne! Mam nadzieję, że weźmiecie udział w konkursie z Bryzą-spa!

wtorek, 12 lutego 2013

Final countdown: Lidka

Za osiem dni... już za osiem we wszystkich księgarniach w całej Polsce pojawi się trzeci (i jak wieść niesie ostatni) tom "Sklepiku z Niespodzianką", czyli jednej z Waszych najulubieńszych serii mojego autorstwa. Ja również ją lubię - od okładki, poprzez uroczą Pogodną, na bohaterkach skończywszy. Do postaci męskich nie jestem jakoś szczególnie przywiązana, ale Bogusię, Adelę, Lidkę i Stasię na prawdę polubiłam i trudno jest mi się z nimi rozstać. Pocieszam się, że może nie na długo, bo przecież... mam napisać serial.

Pytacie często, dlaczego kończę "Sklepik" zapowiedziany na pięć tomów na tomie trzecim. Otóż wychodzę z założenia, że lepiej napisać nieco za mało i pozostawić niedosyt, niż pisać za dużo aż do przesytu. Myślę, że po przeczytaniu Lidki przyznacie mi rację: na ten moment opowiedziałam o Pogodnej i jej mieszkańcach (niemal) wszystko. Oczywiście nie zarzekam się, że kiedyś nie wrócę do tego miejsca i nie napiszę "Sklepiku z Niespodzianką. Stasi", zwłaszcza, że namawia mnie do tego serdecznie Wydawnictwo Nasza Księgarnia, lecz na dzień dzisiejszy pozostawiam Bogusię, Adelę i Lidkę tak, jak kiedyś pozostawiłam Patrycję: niech będą szczęśliwe. Wreszcie szczęśliwe. Namieszać mogę w życiu komu innemu (i wierzcie mi: mieszam).

"Lidka" jest mi bliska - lubię bohaterkę tytułową tego tomu, lubię jej ukochanego. Ale nie tylko dlatego. W ostatnim tomie pojawia się pewien mężczyzna, który... szczególnie mnie poruszył. Myślę, że stanie się jednym z Waszych ulubionych bohaterów, bo... facet ma TO COŚ. Moment, w którym Bogusia go traci jest... no... oczy mi się spociły podczas pisania, więc Wam się pewnie spocą podczas czytania.

Na koniec powiem tak: nie wiem, jak przyjmiecie ostatni tom "Sklepiku z Niespodzianką". Mam nadzieję, że tak dobrze, jak dwa poprzednie. Jeśli zaś ktoś chce rozpocząć przygodę z moimi książkami i zastanawia się, od której zacząć, "Sklepik" będzie dobrym początkiem. Włożyłam dużo serca i ciepła w tę opowieść...

Cieszę się, że mogę przedstawić już całą, kompletną trylogię w trzech kolorowych kokardkach: oto, Panie i Panowie Bogusia, Adela i Lidka. Już za parę dni.


PS. Już nie mogę się doczekać, kiedy dostanę Lidzię taką piękną, nową i pachnącą, z satynową okładką w swoje ręce, szczególnie, że na okładce jest pewien bardzo przekochany mały chłopczyk...

czwartek, 7 lutego 2013

Ucieczka

Mam hobbitozę. To taka choroba. Poprzednio, czyli ładnych parę lat temu była to lordoza. Objawiają się te choroby - i im podobne - tym, że po kilka (czasem kilkanaście) razy chodzę do kina. Na ten sam film. (Choć mam nadzieję, że hobbitoza będzie miała łagodniejszy przebieg niż lordoza...). W domu natomiast lewituję wśród soundtracków i głównych bohaterów.

Teraz na serio: wczoraj byłam w kinie na Hobbicie po raz trzeci - po raz drugi z moim starszym synem, bo chciałam mu pokazać jak Hobbit wygląda w 3D. Tu spotkało nas rozczarowanie, bo jakości 48 klatek nie było w warszawskim Cinema City, a 24 klatki to już nie to samo! Nie rzucają na kolana, tak jak 48! Tak więc mój apel: tylko 3D i tylko CC był nie do końca słuszny: oprócz tego musi być jeszcze 48.

Gdy wracaliśmy do domu czułam się... dziwnie. Jechałam ulicami Warszawy, a duchem byłam TAM. I nagle przypomniałam sobie to niesamowite uczucie... wspaniałe... trochę straszne: tak się czułam pisząc o Ferrinie.
Ferrinie, który przez długi czas był moją Ucieczką.
Dziś "Gra o Ferrin" jest postrzegana jako zwykła powieść fantasy, jedna z tysięcy. Jednak swego czasu, gdy została wydana w kilkudziesięciu egzemplarzach, dla kilkudziesięciu osób była drzwiami do Innego Wymiaru.

Przyznam się Wam, że zatęskniłam do świata nierzeczywistości. Chyba jestem zmęczona opisywaniem dramatów... Opisywaniem rozpaczy i bezradności... Potrzebuję ucieczki do Świata Światów. Muszę jedynie znaleźć portal. Najlepiej zielony.
Kto potrafił zatracić się w Ferrinie, ten zrozumie.

To co: "Krew dell'Idarei"?

A tu sobie obejrzyjcie i posłuchajcie: HOBBIT Neil Finn

poniedziałek, 4 lutego 2013

Konkurs "Mój Przyjaciel" rozwiązany!


Dziewczyny, to był chyba jeden z najbardziej wzruszających konkursów. Poniżej Wasze opowieści i zdjęcia, a jeszcze niżej Zwycięzca.