piątek, 20 września 2013

Siedemnasteczka!

Bo ja sobie, moje drogie, uwiłam na tym regale zaciszne gniazdko. Ot co. Skaczę sobie czasem z półki na półkę, żeby nie skostnieć - raz szósteczka, raz dziesiąteczka, raz siedemnasteczka, ale po prostu na tym Top20 zamieszkałam. :) Dziękuję! To przecież dzięki Wam, moim kochanym wiernym Czytelniczkom, tak sobie pomieszkuję!


Napisałabym coś więcej, ale lecę z nóg po pełnym wrażeń dniu. Powiem tylko, że już jutro rozwiązanie Konkursu Półeczkowego (oraz ponad 20 Waszych/Naszych półeczek), a także: DOBRE WIEŚCI (!) i pewien przemiły list, który mnie uskrzydlił.

Do przeczytania!

PS. Bardzo dziwnie jest kupować w Empiku własną książkę, ale wszystkie egzemplarze "W imię miłości" rozdałam, a chciałam podarować mojej kochanej Przyjaciółce jeszcze jeden. Czy ja nie powinnam mieć jakiejś złotej empikowej karty? :))

12 komentarzy:

  1. Gratulacje! Ja mam w planach kupić Przepis na szczęście w ten weekend :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie mieć Pani takową powinna :) Ale musiało być to dziwne uczucie kupując własną książkę?

    OdpowiedzUsuń
  3. A są w ogóle takie?:))))Ty powinnaś przyjść do empiku i brać jak swoje:))haha:)))Nie mogłam wziąć udziału w półeczkowym konkursie,bo moje książki wędrują po ludziach :)))i w domu mam raptem "Przepis"bo jego nie pożyczę:))))pozdrawiam cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. to faktycznie musi być niesamowite uczucie.... własną książkę kupować... bez dwóch zdań powinno mieć się specjalne względy :D
    nie mogę się doczekać dobrych wieści, listu i wyników konkursu! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no ja niestety , albo wlasciwie stety :) tez odpadlam z konkursu poleczkowego bo ksiazkami ktore lubie , pozyczam moim bliskim do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam, widziałam 17-steczkę. Za tydzień idę po Cobena, taka przypadłość, muszę coś czytać w oczekiwaniu na Ogród Kamili, na pewno znajdę Przepis w pierwszej trójce :-).

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzisiaj przyszła przesyłka z Gandalfa, m.in. "Przepis na szczęście". Na razie zdążyłam rozszarpać zaraz po pracy paczkę, rzucić dziecku podręczniki, wydłubać to, co dla mnie, przeczytać pierwszy rozdział, spłakać się jak bóbr po paru kartkach i zastanowić się dlaczego ja suszyłam zakwas, a tam był w butelkach... reszta komentarzy po przeczytaniu całości i tego, co leży jeszcze nie ruszone.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pani Kasiu, czy "Przepis na szczęście" będzie również dostępny w wersji mobi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Autorka dowiaduje się ostatnia. ;) Trzeba pytać wydawcy.

      Usuń
  9. Pięknie! :) 17, to też zacne miejsce, ale czuje, że i tak będzie wyżej :) Przesyłam uściski :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze, kupić własna książkę w Empiku, to byłoby coś :)
    Lubie dostawać wiadomości a szczególnie takie, które uskrzydlają i takich Ci Kasiu życzę.
    A przepisowi życzę miejsca na podium :)
    Pozdrawiam.Ewa.

    OdpowiedzUsuń