środa, 4 września 2013

Najpierwsza recenzja i najpierwszy konkurs!


Oto pierwsza, zupełnie najpierwsza recenzja "Przepisu na szczęście", który już za kilka dni pojawi się w księgarniach, a następnie - mam taką nadzieję - w Waszych domach.


Jak znaleźć "Przepis na szczęście"? Recenzja przedpremierowa

Z czym Wam się kojarzy zdawałoby się tak zwyczajne pomieszczenie jak kuchnia? Dla mnie to właśnie tam bije serce domu.

To w kuchni pierwsze skrzypce grają niepowtarzalne zapachy i smaki, często kojarzące się ze szczęśliwym dzieciństwem.

Również Katarzynie Michalak szczęście kojarzy się ze smakami oraz zapachami. Na pytanie jak zatrzymać je w sobie na dłużej Autorka próbuje odpowiedzieć, oddając do rąk Czytelników swoją najnowszą książkę "Przepis na szczęście".

Miałam niewątpliwą przyjemność przeczytać tę książkę jako pierwsza, a jej lektura dała mi możliwość powrotu do ukochanych miejsc i równie ukochanych bohaterów.

Liliana. Bogusia. Danusia. Ewa. Każda z tych czterech kobiet pokazuje, że prawdziwa definicja szczęścia tkwi w, zdawałoby się, nic nieznaczących, niepozornych drobiazgach, takich chociażby jak gwiazdki śniegu spadające z zimowego bezkresu nieba. Każda jest czarodziejką w kuchni, która z miłością potrafi przygotować zarówno dania prostsze, jak i te bardziej wymyślne. Bo to właśnie miłość jest najważniejsza i w przygotowywaniu potraw, i w dzieleniu się nimi z tymi, którzy są bliscy naszemu sercu.

Książka podzielona jest na cztery pory roku. Bohaterką każdej z nich jest jedna ze znanych już Czytelnikom bohaterek powieści Katarzyny Michalak.

Bardzo dobrym pomysłem jest według mnie podział zamieszczonych w książce przepisów na śniadania, obiady i kolacje. Uroku dodają im zamieszczone przez Autorkę komentarze.

"Przepis na szczęście" to książka pisana sercem. Sercem i miłością do nawet najmniejszego daru, jakim z ludźmi podzieliła się Matka Natura..


Za piękną recenzję dziękuję Karolince Laube.


Jeszcze jedno. Można już wygrać pierwsze egzemplarze "Przepisu na szczęście", szczegóły TUTAJ.

9 komentarzy:

  1. Czytając recenzję miałam uśmiech od ucha do ucha. Chcę się poddać temu urokowi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za cynk o konkursie. Zawalczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co tu dużo pisać.Zapowiada się nie lada uczta.Recenzentce tylko pogratulować wyróżnienia i pozazdrościć,że książka już przeczytana hihihi.Dla mnie na razie to marzenie.
    UWIELBIAM twórczość Katarznki. No i w konkursie,żeby marzenie spełnić udział wezmę.
    Pozdrawiam.Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam recenzję, oblizałam się i czym prędzej wzięłam udział w konkursie. A nuż się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i ja wzięłam udział w konkursie:)))a nuż się uda:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. W konkursie nie biorę udziału, gdyż mój egzemplarz ,,Przepisu...'' już do mnie leci, więc życzę powodzenia innym uczestnikom zabaw.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja babcia zawsze powtarzała, że sercem każdego domu jest kuchnia. Coś w tym jest. Każda impreza, którą organizujemy, skupia większość gości w kuchni, chociaż w salonie stół ugina się pod wszelkimi dobrami. Jak przeganiamy gości do salonu, to zawsze słyszę "Ale tu jest tak przytulnieeee".. Widać, nie tylko my jesteśmy na tym punkcie pozytywnie 'stuknięci' ;o) Zresztą, ja też lubię te miejsce najbardziej. Moim marzeniem, które zawsze wywołuje chichot osób, którym się zwierzę jest wielka kuchnia z ogromnym oknem... Ot, marzenia posiadaczki (dzięki Ci Boziu i za to) mieszkania na warszawskim ursynowie :o) Gdy dodaje, że ta kuchnia mogłaby być w małym białym domku z czerwonym dachu gdzieś nad wodą pośród lasów, najlepiej mazurskich, większość wspomnianych puka się palcem w czoło... Nie wiem dlaczego.. :o)

    Nie mogę się doczekać premiery 'Przepisu', normalnie dni liczę! Czy można gdzieś zamówić te dzieło w przedsprzedaży?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To brzmi jak marzenie... do spełnienia :) warto walczyć, warto szukać i wierzyć. Zretszą - wystarczy spojrzeć na Kasię :) była tak uparta w dążeniu do spełnienia swoich marzeń. I co? I właśnie to... ma swoją Poziomkę, Patisia, ma swoje róże i swoich Czytelników (bo przecież nie tylko kobiety czytają Twoje książki, prawda, Kasiu?!:)). Warto wierzyć w swoje marzenia :)

      Usuń
  8. Zamówiłam baaardzo czekam :-)

    OdpowiedzUsuń