wtorek, 11 czerwca 2013

Mistrz powraca...


Imaginujcie sobie, moje drogie, że na fejsbuku jest nie tylko Klub Miłośników Książek Moich (od wczoraj), ale i strony fanów (czy raczej fanek) "Mistrza" oraz "Nadziei". I to jak fajnie prowadzone i z jakimi przesympatycznymi wpisami! Teraz, gdy będzie mi smutno i źle, mogę sobie poczytać nie tylko Księgę Gości...

To tutaj możecie wymieniać się wrażeniami z lektury moich książek (jednej ulubionej - ciekawe, czy zgadniecie która to):

https://www.facebook.com/mistrz.katarzyna.michalak?hc_location=stream

https://www.facebook.com/KatarzynaMichalakNadzieja

Chyba polubię fejsbuka, bo naprawdę dał mi dzisiaj dużo radości.
Dziewczynom - założycielkom z serca dziękuję!

PS. Dawno Mistrzunio nie gościł na moim blogu... Zapomniałam jak lubię tę okładkę... Pytanie na śniadanie: Czy czarnowłosy chłopczyk z ostatnich stron powieści był synem Raula, czy nie?

Pytanie na śniadanie nr 2: Chciałybyście przeczytać c.d. pt. "Mistrzyni"? ;)

16 komentarzy:

  1. Musiałam kilka razy przeczytać zakończenie "Mistrza" aby zrozumieć :) i zrozumiałam tak, że to był syn sąsiadki, którego obserwowała Sonia i on bardzo przypominał jej Raula :) Ale czy tak było??
    Co do "Mistrzyni" to już zaczynam jej wyczekiwać :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie było - czarnowłosy i czarnooki synek sąsiadów.

      Usuń
    2. Wiedziałam :) szkoda, że nie będzie kontynuacji "Mistrza" choć z drugiej strony może to i lepiej, niech zostanie tak jak jest. Teraz czekamy na Czarnego Księcia :D

      Usuń
  2. A mnie się wydawało, że to jej synek bawił się z synem sąsiadki i jak najbardziej to dziecko Raula. Czy powinna pojawić się kontynuacja książki? Uważam, że nie. Tutaj było już wszystko powiedziane, każdy może snuć domysły co było dalej. Czasami lepiej powiedzieć mniej niż za dużo. Swoją drogą podsunęłam książkę już trzem koleżankom i wszystkie były zachwycone. Cały czas się zastanawiam czemu Raul musił umrzeć. To była taka bezsensowana śmierć. Siedział i czekał az ten drugi go zabije. Bo helikopter był przygotowany dla jednej osoby do ucieczki czyli zaplanował, że nie przeżyje. A mógł być szczęsliwy. Książa super pochłonęłam ją w dwa dni :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie był synem Raula:)Książkę pochłonęłam ,zmuszając się żeby przyjemność czytania dozować sobie stopniowo.A co do "Mistrzyni" bardzo chętnie sięgnę po ciąg dalszy:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. "Mistrza" nie czytałam, ale niech Pani pisze ciąg dalszy. Niech Pani pisze co chce i o czym chce, bylebyśmy tylko mieli (miały?) co czytać :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Aktualnie głaszczę bardzo delikatnie " Bezdomną" i wdycham jej zapach, ale bardzo proszę o dalszy ciąg "Mistrzuni".
    "Sonia poczuła łzy pod powiekami.Dobre łzy.
    Znów miała kogo kochać.
    Miała dla kogo żyć.
    Miała z kim uciekać.
    I...miała do kogo wrócić."
    To zakończenie samo wręcz się prosi by kontynuacja była :)))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapomniałam dopisać, że czarnowłosy chłopczyk jest dla mnie synem Raula.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety to nie był syn Raula, a dzieci sąsiadów.




    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem za tym, że to był syn Raula :)
    Co do kontynuacji tej historii, to myślę, że lepiej żeby zostało tak jak jest- tzn zakończyła się w tym momencie i ma to swój czar i takie jest życie. :)
    Ale całkiem nowa książka Mistrzyni z innymi bohaterami brzmi ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpuściłam Was z lekka. Na pewno nie będzie kontynuacji Mistrza, bo Mistrz bez Raula to nie Mistrz, z kolei cudowne zmartwychwstanie jest nie w moim stylu, ale na pewno wymyślę coś ciekawego w Czarnym Księciu. Spokojna głowa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Kasiu, ładnie to tak pospuszczać czytelników ?

      Usuń
  10. O, rozbudziła Pani moje nadzieje! Niestety, muszę się zgodzić, kontynuacja bez Raula byłaby bezsensowna, jednakże to nie zmienia faktu, że nadal skrycie liczę, choć to niestety niemożliwe, że pewnego dnia przeczytam o ich dalszych losach... Proszę tylko o jedno. Niech Pani pod żadnym pozorem nie próbuję zawrzeć w "Czarnym Księciu" jakiejś cząstki Raula. On był jeden, jedyny i wyjątkowy - niech tak pozostanie! Póki co, z wytęsknieniem czekam na kolejne Pani cudeńko, które niebawem ujrzy światło dzienne.
    PS1. "Mistrz" to moje pierwsze zetknięcie z Pani piórem i mogę zapewnić, ze nie ostatnie.
    PS2. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że polska książka może być aż tak dobra!
    PS3. Gratuluję talentu literackiego. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja się wyróżnię i napiszę że było mi strasznie szkoda Raula to od początku kibicowałam Pawłowi. Więc dla mnie zakończenie to całkowity happy end. To nie było dziecko Raula.Dlaczego? Bo ja tak mówię :-D

    OdpowiedzUsuń
  12. Długo zastanawiałam się czy sięgnąć po "Mistrza", ze względu na to , że to lektura dla dorosłych, a ja takich książek nie czytam, w końcu przełamałam się,kupiłam i przepadłam ;).
    Przeczytałam książkę jednym tchem w jeden wieczór, a właściwie trochę i noc.
    Książka niesamowicie wciągająca, nie umiałabym spać gdybym nie dokończyła, nie mogłam się doczekać co dalej, chociaż rozczarowała mnie śmierć Raula i takie słodko - gorzkie zakończenie. Pani Kasie pokazała jak zwykle kunszt i klasę. Gratuluję Pani Kasiu:)

    OdpowiedzUsuń