czwartek, 27 grudnia 2012

Wieczorek Czwartkowy: postanowienia noworoczne!

Kurczę, ale ten czas leci. Mało nie przeoczyłam ostatniego Wieczorku Czwartkowego w tym roku! Bardzo, bardzo udanym dla mnie roku, za co dziękuję Opatrzności, ojczyźnie i Wam, drogie Czytelniczki, a także moim Wydawcom, rodzinie i przyjaciołom, sąsiadom, mieszkańcom Poziomki i okolic oraz... zagalopowałam się. W dwóch słowach: jestem wdzięczna. A z siebie dumna.

Rok temu, pamiętam jak dziś, w Sylwestra, a potem po północy, siedziałam i pisałam. Chyba "Adelę" pisałam. Bo moim postanowieniem noworocznym na zacny 2012 było: pisać, pisać, pisać. Udało się, czy raczej dokonałam tego. Zauważcie różnicę między "udało się" - jakby wszystko zależało od szczęścia, a "dokonałam tego" - gdzie coś jednak zawdzięczam sobie.

Co będę robiła w Sylwestra AD2012? Cóż, na dobry początek spojrzę wstecz, na minione dwanaście miesięcy, potem... pomyślę, czego mogę dokonać w roku 2013. I, znając siebie, zacznę pisać. Może to wyglądać na jakiś nałóg, czy obsesję, ja jednak wierzę w moc Nowego Roku i postanowień noworocznych oraz siłę autosugestii. Tym razem jednak będę pisała nie powieść, a... scenariusz. Bo tym właśnie chcę się zająć w przyszłości.

No dobra, tyle o mnie. Pytanie do Was: czy czynicie postanowienia noworoczne? Jeśli tak, czy realizujecie je? Jakie macie plany na przyszły rok? Bardzom ciekawa.

Zapraszam do dyskusji i komentarzowania.

133 komentarze:

  1. Postanowienia noworoczne są u mnie co roku :) I zawsze jest jedno najważniejsze "w końcu schudnąć i wymodelować sylwetkę do tej wymarzonej". I jakoś, kurcze, nie mam w sobie ani siły ani motywacji, aby tego dokonać. Zawsze się poddaję. Więc w tym roku moje postanowienie noworoczne będzie brzmiało: "nie poddawać się tak łatwo!":)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam postanowień noworocznych, nie wiem dlaczego. Nigdy nie wierzyłam w ich zrealizowania a moim podejściem do życia jest co ma być to będzie, zawsze kiedy nawet coś maleńkiego zaplanuje na pewno nie wychodzi. I tak żyję marzeniami bez wiary w ich spełnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój przyjaciel kiedyś stwierdził, że ma jedno postanowienie noworoczne - nie będzie jadł wątróbki. Dokonał tego :D Wątróbki nie tyka heh.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Uważam, że takie postanowienia noworoczne wiele dają, bo mamy jakiś cel i określony czas na jego zrealizowanie, co chyba motywuje ;) W tym roku planuję przede wszystkim tracić mniej czasu, a zacząć go wykorzystywać, zarówno na konstruktywne rzeczy jak i rozrywkę, ale żeby nie było takich "pustych godzin" i siedzenia przed komputerem. Chcę więcej pisać na blogu i częściej no i to też jest mój główny cel, rozwinięcie bloga :) Poza tym nie będę wydawać kasy bez sensu, tylko na rzeczy, które mi się podobają i które będę ubierać :D I na książki ostrożniej. I nie będę zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. I będę szczęśliwa i zadowolona z siebie. To chyba tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. " Poza tym nie będę wydawać kasy bez sensu, tylko na rzeczy, które mi się podobają i które będę ubierać :D I na książki ostrożniej." -> kochana, piękne słowa... Ja takimi postanowieniami każdy miesiąc zaczynam, gdy tylko pensja na konto wejdzie :D

      Usuń
    2. hmm i realizujesz..? :D Bo ja będę! aż chyba sobie założę plik w wordzie i będę zapisywać wydatki :D "Baton -1.80zł" :D

      Usuń
    3. próbowałam :D listę wydatków też robiłam. Wypróbowałam również sposób wyznaczenia kwoty tygodniowej do wydania na tzw uzupełnienie lodówki. Efekt marny.. zawsze znajdzie się coś, co trzeba kupić, a co wykroczy kwotowo poza wskazaną kwotę... :D

      Usuń
    4. Dobra rada: chodź na zakupy spożywcze najedzona (wtedy kupujesz duuużo mniej), z określoną kwotą pieniędzy i bez kart kredytowych. Więcej niż masz w portfelu nie wydasz, gwarantuję! :DD

      Usuń
    5. tak robię :D nauczyłam się też nie chodzić do restauracji, gdy jestem cały dzień bez jedzenia... bo wtedy to jadłabym, oj jadła, tylko szkoda, że oczami... a jak przychodzi co do czego, to trzy kęsy i koniec...

      Usuń
    6. Macie rację, jak idę do sklepu i jestem głodna to tyle naukupuję, a potem mam tego dość i żałuję :> Będę się najdać wcześniej, haha :D

      Usuń
  4. Witajcie!!!
    Kurczaki, no wiecie, że zapomniałam o Czwartku? Z przyzwyczajenia wchodzę na stronkę, a tu coś nowego - właśnie Czwartek... Człowiek w gorączce ogłupiały się robi...
    W 2013 życzyłabym sobie dzidzi, ale ode mnie tylko to nie zależy, więc to chyba nie jest dobry przykład... Muszę zrobić dwie rzeczy dla mojego domku: nową biblioteczkę i garderobę oraz nową kanapę - to materialne postanowienia ;o)
    Postanawiam sobie, że w 2013 roku będę bardziej cierpliwa, spokojniejsza, mniej wybuchowa. Mądrzejsza (tiaaa...)
    To tak między innymi, bo o takich postanowieniach to można by duuuużo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. PS. Jeszcze jedno postanowienie na rok 2013: płot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jeszcze regał :3 Na książki, oczywiście.

      Usuń
    2. Ja tam marzę o remoncie łazienki i kuchni, ale po przeliczeniu wszelkich kosztów uznałam, że dobrze będzie, gdy postanowienie zrealizuję do końca 2015...

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. A ja mam nadzieję, że rok 2013 przyniesie mi moje upragnione pierwsze samodzielne kroczki. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolciu zycze Ci tego z calego serca

      Usuń
    2. Pauli - dziękuję bardzo. :-)

      Usuń
    3. O, Karolino droga, to jest świetne postanowienie. Życzę Ci jego spełnienia.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Postanowień jako takich nie mam. Może więcej koncertów mojego ulubionego zespołu? Ale to już nie zależy ode mnie. :P
    Właśnie wpadłam na jeden. Mniej kłótni z mamą, tak. Ostatnio byłam bardzo 'niegrzeczna', że tak powiem. Tyle, że ja mówię to co myślę, a czasami w ogóle nie myślę, więc.. będzie trudno, aczkolwiek spróbuję. :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Co roku robię 5 postanowień noworocznych, każde na jeden kwartał i jedno które będę realizować przez cały rok. Po pierwsze - zrobię prawo jazdy, po drugie - nauczę się wreszcie pływać jak na leży ;) po trzecie - zabiorę moją Drugą Połowę do Wenecji, po czwarte - zrobię sobie własnoręcznie toaletkę. Przez cały rok natomiast będę starała się patrzeć na życie z bardziej pozytywnej strony!

    P.S. Fajna zmiana szaty graficznej bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pozwolę sobie zadać pytanie z inne beczki: znacie może jakieś domowe sposoby na przeziębienie? Mam dwa dni na postawienie się na nogi, a gorączka z godziny na godzinę mi rośnie ;o( Jakieś czary? zaklęcia? cokolwiek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam taki syrop a raczej wywar z czegoś ohydnego, smak paskudny ale postawił mnie na nogi w ciągu jednego dnia:).
      Tylko to coś trzeba robić miesiąc przed potencjalnym zastosowaniem, z czosnku, soku z kiszonych ogórków i innych zielska, (prawie jak nalewka z poczekajki haha:D)ale mi pomogła na prawdę!

      Usuń
    2. Na przeziębienie to najlepsze jest:
      *herbata z sokiem malinowym i miodem;
      * mleko z miodem i z czosnkiem(chociaż sama piję zazwyczaj tylko mleko + miód) Czosnek i cebula to w ogóle jedne z najlepszych naturalnych antybiotyków. Rozcieram czosnek np z serem białym, albo robię pastę ze startym serem żółtym i czosnkiem. Ale czasem niestety trzeba wesprzeć się np paracetamolem(jest w apapie:)
      Wracaj szybko do zdrówka, Martuś!

      Usuń
    3. Cholercia, raczej marne szanse na zrobienie tego wywaru i sprawienie, żeby przez jedną noc nabrał mocy jak po miesiącu stania ;o) Robię imprezę sylwestrową, wszystko już zorganizowane, a mi gorączka rośnie i coraz bardziej mnie rozkłada... od rana zjadłam już z tonę aspiryny, czyli 8 pigul, a tu nic...

      Usuń
    4. Małgosia -> piję herbatkę z cytryną i miodem. W sumie dorzucę do niej jeszcze ten sok malinowy :o) a jutro wydam dyspozycję, aby zakupione zostały: tona cebuli i pół tony czosnku :D właśnie sobie przypomniałam, że moja babcia robiła syrop z cebuli (cebula w piórka, zasypana cukrem).

      Usuń
    5. Aspiryna, aspiryna i jeszcze więcej aspiryny.

      Usuń
  10. Nierobię takich typowych postanowień. Jednak moje plany czytelnicze na 2013r są bardzo ambitne. Można o nich przeczytać na moim blogu. ( Notka książki do przeczytania w 2013) oraz zajrzeć na moją półkę na Lubimy czytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli chodzi o postanowienia noworoczne, to też zazwyczaj nie robię takich...jeśli rozmyślam o dokonaniach na przyszły rok, to są to raczej życzenia/marzenia...Niektóre uda mi się zrealizować a inne , o których nie myślałam czasem same się realizują;) Tak np było w tym roku z prawem jazdy- nie myślałam o tym tak konkretnie, po prostu poszłam na kurs i się udało:)
    Mam parę marzeń, ale nie wiem ile się uda zrealizować w nadchodzącym roku, bo nie wszystkie do końca zależą ode mnie( wiem,wiem jako Naczelna Drimerka Kraju, Kasia uczyła w Sekretniku,że to nasza siła woli spełnia marzenia...:) W każdym razie- myślę o dziecku(no sama nie zrealizuję, nawet siłą woli;o) o inwestycjach związanych z domem, małżeństwie...no a przede wszystkim o zdrowiu dla moich najbliższych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, znam to... też próbowałam siłą woli zajść w ciążę, ale jakoś moja wola chyba bezpłodna jest... ;o) no i małżeństwo też mi chodzi po głowie, tylko bądź tu, człowieku, mądry i, nie naciskając, zasugeruj mężczyźnie o co chodzi :D

      Usuń
    2. Pamiętajcie, że do poczęcia dziecka nie potrzebny jest cały facet, wystarczy jeden plemnik. :D:D

      Usuń
    3. Oj , to jest właśnie problem z dzisiejszymi facetami:P Z jednej strony kochają, widać to, bo się starają, dbają itp,ale jak mają powiedzeć "TAK" ,to oj, ciężko:P

      Usuń
    4. Tak... a nie młodniejemy, oj nie...

      Kejt, może to głupio zabrzmi - my wiemy, że wystarczy jeden plemnik, ale przecież go nie tak prostu ukraść :D

      Usuń
    5. Tak w ogóle to nie fair :P Powinno być tak, że jeśli kobieta chce to ma i nie musi prosić ;) Fajnie by było, nie?

      Usuń
    6. no właśnie :D jak on coś chce, to ja się muszę zgadzać, a jak ja chcę, to już nie?

      Usuń
    7. Właśnie, to czysta niesprawiedliwość! :D

      Usuń
    8. a tak już całkiem poważnie mówiąc, to wydaje mi się, że w pewnym wieku nie ma na co czekać. Coraz więcej moich znajomych ma problemy z zajściem w ciąże... a mają po 30 lat...

      Usuń
    9. No pewnie, tylko co niektórzy uważają inaczej i jest jak jest.

      Usuń
    10. Takie szalone czasy- albo szukamy super pracy, albo odpowiedniego partnera, wielkiego domu...i czas leci...A kiedyś wydaje mi się ,że ludzie tak nie kalkulowali wszystkiego, poza tym był trzeba było "płacić kary" państwu za przebywanie zbyt długo w stanie kawalerskim/panieńskim:)

      Usuń
    11. Osobiście wydaje mi się, że najgorsze jest właśnie takie kalkulowanie - stać nas czy nie stać na dziecko? A nie daj Boże na drugie? Kurcze, jeżeli człowiek tak by patrzył i obliczał, że dzidzię to sobie 'zrobi' jak spłaci takie czy inne raty, to zrobi się w pewnym momencie tragedia... jakaś paranoja... my oboje pracujemy, mamy własne mieszkanie, które dostaliśmy i co ja słyszę? że nas nie stać na dziecko... A kiedy, pytam się ja grzecznie, będzie nas stać?

      Usuń
    12. W dzisiejszych czasach każda odpowiedz brzmiała by: "Nigdy"

      Usuń
    13. dokładnie... bo gdy nawet spłacę raty za np remont łazienki to zaraz zacznę spłacać te za remont kuchni, a jak skończymy te za kuchnie, to wtedy na pewno samochód się rozkraczy i trzeba będzie kupić nowy, więc raty za samochód... i tak w koło od nowa...

      Usuń
    14. Takie błędne koło. A radość z nowego życia to zapomniana sprawa, bo tu trzeba wydać tam trzeba wydać. A prawda jest taka, że trzeba zaspokoić podstawowe potrzeby i kochać. Jasne, że czasem może być gorzej, ale tak zawsze jest.

      Usuń
  12. Może mi ktoś zacząć przypominać o naszym czwartku? Rano zawsze pamiętam, a wieczorem czytam i zapominam ;/

    Moim postanowieniem noworocznym jest zdać egzaminy semestralne w styczniu i w maju, a potem państwowy w czerwcu by mieć papierek, że jestem technikiem administracji. W czasie czekania na wyniki obijać się w wakacje ile wlezie, a gdy odbiorę dyplom (jeśli odbiorę;/) zacząć szukać pracy. Jest jeszcze parę innych postanowień, ale chce się skupić na tych wymienionych... Niech moc będzie ze mną, heh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życzę , żeby wszystkie cele zostały zrealizowane.

      Usuń
    2. Kejt!! Zakochałam się w nowym wyglądzie bloga! ;D

      Usuń
    3. @Anne19- nie dziękuje by nie zapeszyć ;)

      Usuń
    4. Haha, niech Moc będzie z Tobą!

      Usuń
  13. Pytanie do Pani Kasi . Czy na blogu będzie może jakiś konkursik noworoczny w najbliższym czasie?.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie konkursy przerzuciłam na wydawców, ale ogłaszać będę. Pierwszy na najlepszą recenzję Mistrza się szykuje.

      Usuń
  14. Ja wam chciałam się pożalić jutro rano nawiedza mój dom ksiądz z kolędą, niby po co tak prędko jeszcze nie ogarnęłam się po świętach a ten już z butami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może właśnie bez butów? :D

      Usuń
    2. Łooo... Szybko... Mam nadzieje, że naszemu coś nie strzeli, bo mama pracuje, a ja ledwo zipie przez grype więc sprzątam tylko tak by brudem nie zarosnąć.

      Usuń
    3. Kochana, do nas ksiądz zawitał 6 grudnia! Myślałam, że padnę, jak go zobaczyłam w drzwiach, z koszem pełnym suchego prania i moją bielizną w nim! :D A jak się dowiedział, że bez ślubu żyjemy.... ufff, ciekawie było...

      Usuń
    4. Właśnie,że z butami w chodzi dosłownie, echh zbiera pieniążki na sylwestra bo ta wizyta trwa z zegarkiem w ręku 5min. i do widzenia oczywiście bez koperty się nie obejdzie:D

      Usuń
    5. Ksiądz też człowiek ,chciałby zabawić się na sylwestra,to zbiera kasę:P
      No właśnie księża się tak oburzają za życie młodych na "kocią łapę" a sami eh... fundusz alimentacyjny mają...:P

      Usuń
    6. P.S. Martuś, może to Mikołaj był w przebraniu, jak 6 grudnia?;P

      Usuń
    7. Naprawdę, to jest wkurzające.. W dzisiejszych czasach powinni się cieszyć, że w ogóle ludzie chcą się pobierać i zakładać rodziny.. A co to ma za znaczenie, czy ja z nim będę mieszkać przed ślubem? Mój znajomy powiedział kiedyś: "kobieta powinna mieszkać przed ślubem z facetem minimum rok; ponadto powinna dać się facetowi upić - dopiero wtedy z nich wychodzi wszystko to, co najgorsze".

      Usuń
    8. Skoro to był Mikołaj w przebraniu, to dlaczego ja nie dostałam od niego nic, a on otworzył teczkę, żebym mogła mu tam wrzucić coś? :D

      Usuń
    9. My nie przyjmujemy księdza. A kiedyś, jak miał zostać wpuszczony to nie dotarł. W sumie, rozumiem go, ja na to 5 piętro, w kamienicy też ledwo włażę po pracy ;)

      Usuń
    10. hahah, zmęczony był pewnie i może zasnął po obiadku :) no i mu się, biednemu, nie dotarło na czas :o)

      Usuń
    11. @ Marta - chyba nawet pisałaś o tej nie spodziewanej wizycie na jakimś wieczorku, nie?
      Ten Twój kolega to mądry facet jest. Uważam zupełnie tak samo.

      A co do ślubów to teraz coraz więcej par wchodzi w związek małżeński po kilkunastu latach. Osobiście uważam, że nie liczy się papierek czy kółeczko na palcu, a to co się czuje do partnera\ki.

      Usuń
    12. Irena A. Bujak (Bujaczek) -> masz rację, on mnie właśnie w jakiś czwartek nawiedził! :D

      Usuń
    13. Ja też uważam,że żadne kółeczko czy papierek nie jest gwarancją ani znakiem miłości, ale niestety urzędy myślą już inaczej- co z tego ,że z kimś jesteś nie wiadomo jak długo,razem wszystko kupujecie itp, skoro w świetle prawa jesteście obcymi ludźmi i "nie masz prawa" do tej osoby;)

      Usuń
    14. Kółeczko, czy papierek się nie liczą, ale to właśnie uczucie sprawia, że ludzie sobie przysięgają do końca życia. Potem to już różnie bywa i bez znaczenia zazwyczaj, czy jest ślub, czy go nie ma. Chociaż, jak jest to może człowiek zanim trzaśnie drzwiami się chwilę zastanowi?
      Dla mnie ślub był ważny, jako przypieczętowanie miłości :) (a nie dlatego, że miałam trzydziestkę na karku i trzeba było, bo inaczej nie wypadało;)

      Usuń
    15. Ja nie mam problemu czy chcę papierek i kółeczko bo mnie żaden facet normalny nie chce:D więc żyję sobie sama z kotkami i patrzę jak te pary biedne się męczą ze sobą, nie wszystkie oczywiście ale cóż, i po co taki ślub potem tylko problem z rozwodami, a tak to pakuje walizki jedno albo drugie i po problemie, fakt troszkę paczek z chusteczkami się zużyje ale to jedyny wydatek:))

      Usuń
    16. Małgosia, no i to mnie właśnie strasznie denerwuje ;/

      Usuń
    17. wiecie, ja może na to jakoś źle patrzę, ale wydaje mi się, że przy małżeństwie człowiek się jednak trzy razy zastanowi zanim popełni głupotę... łatwiej jest wyjść i mieć wszystko w dupie, gdy masz świadomość, że poza wspólnym mieszkaniem nie łączyło was nic... Gdy jest ten papier, to już nie takie proste, trzeba jednak się troszkę postarać, żeby taki związek zakończyć...

      Usuń
    18. Agaaa006, jak nie normalny to szalony się znajdzie :D

      Usuń
    19. no tak, bez papierka to gdzieniegdzie niczego się nie załatwi... ja miałam nawet problem w szpitalu, gdy mój Księciunio leżał nieprzytomny po operacji... aczkolwiek jest coraz więcej orzeczeń sądu najwyższego, że konkubina to jednak niemal jak żona ;o)

      Usuń
    20. Irenko Tylko,że ja już dla odmiany chciałabym mieć kogoś spokojnego aczkolwiek nie jakąś mameję:D i już te moje wymagania, co się dziwić,żem sama siedzę:DD

      Usuń
    21. Aga, spokojnie :D jeszcze się taki nie urodził, co by Tobie nie dogodził :D

      Usuń
    22. A wiecie,że na konkubinat jest ładniejsze określenie -kohabitacja( takie od razu przyjemniejsze, bo ko(c)ha:) a konkubinat to zawsze jakoś negatywnie mi się kojarzy- z wódą ,rozrubami i 10ciorgiem zaniedbanych dzieci;)

      Usuń
    23. Pewnie zgubił mapę do mnie i przybędzie gdy stanę się ślepa i głucha:D

      Usuń
    24. Słyszałam o kohabitacji, facet na ćwiczeniach z socjologii na o tym opowiadał:))

      Usuń
    25. Heh, przypomniało mi się, jak na zajęciach z postępowania karnego sędzia nie mówił 'konkubinat', tylko 'kombinat'..
      No fakt, to się u nas trochę z patologią kojarzy...

      Usuń
    26. Aga, no co Ty, nie zgubił mapy, tylko w GPS'ie włączył sobie wszystkie drogi lokalne i tak kluczy,ale na pewno szybko dojedzie do celu(czytaj : do Ciebie:), pomoż mu:)

      Usuń
    27. albo nie wgrał jeszcze aktualnych map... faceci to przecież takie malusie pierdołki czasami są ;o)

      Usuń
    28. Bo wiecie, facetom trzeba kawę na ławę :D

      Usuń
    29. :)) mnie się zdaje,że nie dotrze nigdy, pewno go nie stać na GPS-a Mam dzisiaj jakiś czarny humor;)

      Usuń
    30. Zaraz Ci go chyba wyperswaduje, o! :P

      Usuń
    31. to dobrze, lubię jak jest ostro:D

      Usuń
  15. ja od kilku lat postanowień noworocznych nie robię - na bieżąco bardziej mi wychodzi jak postanawiam a potem realizuję :)

    fajna ta nowa grafika Kasiu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie robię postanowień noworocznych, bo potem sfrustrowana pod koniec grudnia oglądam się za siebie i myślę ile się nie udało zrealizować. Wolę więc nic sobie nie postanawiać, żeby się za rok nie biczować samokrytycyzmem. Lepiej mi cieszyć się z tego co się udało w minionym roku bez obiecywania sobie złotych gór.
    Chociaż w tym roku mam jedno postanowienie, tylko nie noworoczne, ale już przedświąteczne - mniej przeklinać i w ogóle ładniej się wyrażać, całymi, okrągłymi zdaniami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe postanowienie, też chciałaby się ładnie wyrażać. Podziwiam ludzi, którzy potrafią to robić z wdziękiem i elokwencją. Nie wielu jest jednak takich...

      Usuń
    2. Ja też podziwiam. Spotkałam dzieci z takiego domu, gdzie ładnie się mówi. Aż im pozazdrościłam elokwencji :D
      No ale zamierzam popracować nad sobą :)

      Usuń
  17. no ja Kochana Kejt wlasciwie tez zrealizowalam swoje cele i marzenia. Juz w nowym Szyszkowym domku z Fasolinia u boku :) na ten Nowy Rok - tez postanowienie zrobic plot, posadzic lawende :) i dojsc z niektorymi do ladu i skladu. aaa i jeszcze wiecej asertywnosci chyba sie nauczyc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pauli, Ty w 2012 po prostu poszłaś po całości. :D:D Dom i dziecko. Kobietooo...!!

      Usuń
  18. O jej, ile to ja mam rok rocznie postanowień. Gorzej z ich realizacją, niestety. Dlatego w tym roku postanowiłam tylko jedną rzecz. Chcę zadbać o swoją kondycję, a co za tym idzie o zdrowie. Koniec wcinania ciastek, picia coli i ślęczenia przed monitorem. Postanowiłam zadbać o swoje samopoczucie, poprzez zdrowe odżywianie i sport - zacznę biegać, jeździć na rowerze, a kto wie może nawet robić brzuszki. Wiem, że to uszczęśliwi nie tylko mnie, ale też mojego partnera, który do tej pory nie miał ze mnie pożytku, jako kompana w uprawianiu sportu.

    OdpowiedzUsuń
  19. a ja jak co roku, nie mam postanowienia noworocznego. Bo jeśli coś chcę zmienić to nie muszę robić/zmieniać tego specjalnie od Nowego Roku bo mogę w każdej chwili. poza tym wiem, że jak już coś postanowię to mi się zwyczajnie nie chce i nie się nie uda... Ja mam marzenie na 2013 rok... Chcę zajść w ciążę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zapomniałam o wieczorku! Niewybaczalne! Zabieram się za czytanie i coś o swoich planach/postanowieniach napisze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jak myślę o postanowieniach to mi nic do głowy nie przychodzi. Niedobrze...
      Ale może tak - zdać kolejne 2 sesje; znaleźć miłość życia, czytać książki, nadrobić z recenzjami (miałam Wiśniowy Dworek zrecenzować a się zabrać nie mogę), nie stracić kontaktu ze znajomymi i przyjaciółmi, być lepszą osobą i chyba po prostu cieszyć się każdym dniem.

      Usuń
    2. Uffff! Nie jestem sama! Też zapomniałam o dzisiejszym spotkaniu ;)

      Usuń
    3. To przez święta. Ja cały czas myślałam, że dziś poniedziałek. Przypadkiem o 19:40 spojrzałam na datę, a tam: czwartek. Ledwo z wpisem wieczorkowym zdążyłam.

      Usuń
    4. dla mnie dzisiaj był piątek, wczoraj miałam czwartek, o wieczorku całkowicie zapomniałam, wchodzę patrzę.. aha to dziś, w porządku może być i w piątek:D

      Usuń
    5. Mi miało prawo wylecieć, prawie całe święta przespałam :D

      Usuń
    6. Chciałam pospać niestety nie było mi dane, od Wigilii do wczoraj przez mój domek przewijała się rodzinka. miałam nadzieję dzisiaj też się nie udało bo wysłali mnie do miasta na cały dzień, potem koleżanka odwiedziła a teraz to już wiadomo:D

      Usuń
    7. Mnie by wybuch wojny nie obudził... Spałam jak zabita nafaszerowana lekami :D

      Usuń
  21. Jednym słowem dziewczyny- w 2013 będziemy czs spędzać bardzo przyjemnie, skoro tyle z nas chce mieć dzieci...Staranie sie o dzidziusia jest przecież takie miłe....;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym chciała takiego małego berbecia :D Tylko sęk w tym, że reproduktora brak ;/

      Usuń
  22. Moje postanowienia noworoczne: Znajdę dom, lub go wybuduję. Zadbam o ciało i duszę. Będę lepsza dla mojej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zmienić pracę, skończyć kurs księgowości i zdać egzamin, możliwe że również zacząć II stopień kursu lub studia podyplomowe, uczyć się jogi, zacząć poważnie myśleć o związkach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie robię postanowień noworocznych, bo nie widzę w nich większego sensu. Co mam postanawiać? Że schudnę?- wtedy zniknę! Że nie będę pić, palić albo co? Nie palę, nie piję...Ale mam plany, dużo planów i marzeń, ale o nich sza... żeby nie zapeszyć.

    OdpowiedzUsuń
  25. Powiem Wam, że głodna się zrobiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Nadszedł moment, gdy się już z Wami pożegnam. Gorączka skoczyła mi tak wysoko, że już przestaje widzieć na oczy.
    Życzę wszystkim dobrej nocy! No i oczywiście, spełnienia wszelkich marzeń i postanowień na 2013 :o)
    Pa!

    OdpowiedzUsuń
  27. Buuuu, nie działa mi opcja odpowiedź ;(

    Agaaa006, i to ja lubię (zaciera ręce z uciechy z cwanym uśmiechem) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) dobrze to lubimy dwie na ostro co z tym zrobimy?:D
      Aha u mnie również odezwał się mały głód:))

      Usuń
    2. Muszę to dokładnie przemyśleć, wiesz, żeby był odpowiedni efekt :D

      No tak głodne jesteśmy, ale ruszyć się do lodówki to za duży wysiłek, nie? :D

      Usuń
    3. Dokładnie! zbieram się już od dobrych 10min, i co mam wstać rezygnuję:D

      Usuń
    4. I ja:P Burczy w brzuchu a przeglądam na necie jakieś pierdółki;)

      Usuń
  28. Mykam skończyć książkę i lulu ;D

    Do popisania w Nowym Roku ;)

    Dobranoc ;*

    OdpowiedzUsuń
  29. Dobranoc! Szampańskiej zabawy Dziewczęta!!!Do spisania w przyszłym roku;)
    Pa!:*

    OdpowiedzUsuń
  30. Ponieważ temat schodzi na manowce (a właściwie na lodówkę) zamykam nasz dzisiejszy wieczorek i zapraszam na następny. Uwaga: Wieczorki czwartkowe przewiduję od nowego roku raz w miesiącu i raz w miesiącu Poniedziałek dyskusyjny. Będę uprzedzać i przypominać kiedy jest TEN czwartek i TEN poniedziałek.

    Następnym razem (już w styczniu) w któryś poniedziałek porozmawiamy o Roku w Poziomce, natomiast w któryś czwartek, jako że styczeń jest miesiącem "Mistrza", o... seksie. Już dziś zapraszam! :D Będzie ciekawie.

    Dzisiejszym dyskutantkom dziękuję za miłą wizytę. Wysnułam z niej jeden wniosek: 2013 będzie rokiem rozmnażania się. :) Czego sobie i Wam życzę. :))

    OdpowiedzUsuń
  31. O mało nie przegapiłam wieczorka... A tu taki fajny temat. No właśnie w tym roku wyjątkowo mam postanowienie na Nowy Rok! Chcę wcielić w życie wiele zmian i udowodnić sobie i innym , że dzięki odrobienie determinacji i siły woli marzenia mogą się spełnić. 2012 rok był dla mnie taki trochę słodko - gorzki , mam nadzieję , że wyciągnęłam sporo wniosków , dlatego w nowy rok wchodzę z nadzieją! I mam nadzieję , że 13 okaże się szczęśliwa , czego wszystkim tutaj życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuuu napisałam już po czasie :D trudno
      w takim razie DO SIEGO ROKU :D

      Usuń
  32. To ja tylko napiszę dobranoc kochane moje!!:))

    OdpowiedzUsuń
  33. Scenariusz? Widzę, że rozwija się Pani w wielu kierunkach. I dobrze! Życzę powodzenia w spełnieniu wszystkich swoich postanowień.

    OdpowiedzUsuń
  34. A ja się pochwalę, bo po raz pierwszy zrobiłam listę postanowień noworocznych! :) Numer jeden dla mnie to skończenie z traceniem czasu z Facebookiem i wykorzystanie tego czasu bardziej konstruktywnie - zapiszę się do wolontariatu. Obojętnie jakiego. Ważne, żeby czymś się w końcu zająć, bo z siedzenia przed komputerem nic nie wynika ;)
    P.S. Paniu Kasiu, scenariusze? A co z książkami?? Proszę nie mówić, że porzuca Pani pisanie powieści, bo tego nie tylko ja bym nie zniosła...

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie załapałam się tym razem na czwartkowe pogaduchy, więc chociaż troszkę napiszę teraz. Przyznam się szczerze, że nie przykładam jakiejś większej uwagi do noworocznych postanowień. Owszem, lubię pewne rzeczy planować. Jednakże to, co chciałabym osiągnąć jest tak niepewne, że wolę nie stawiać sobie jakichś wymogów odnośnie tych założeń. Napewno chciałabym, aby moja czytelnicza przygoda recenzentki trwała dalej. Żeby udało mi się udoskonalić mój warsztat pisarski, bo zdaję sobie sprawę, że daleko mi do jakichś świetnych tekstów. Marzy mi się praca związana z tym, co obecnie robię. Bardzo chciałabym połączyć pracę zarobkową z pasją - wtedy mogłabym powiedzieć, że czuję się spełniona, a nie, że pracuję, bo muszę mieć na chleb... Tylko czy to się uda? Wiadomo, jak dzisiaj wygląda sytuacja. W moim mieście nie ma w ogóle pracy, więc siedzę w domu z córką... dzięki czemu pojawiłam się w blogosferze - więc ma to też jakieś plusy :)

    Tobie, Kasiu, życzę spełnienia wszelkich postanowień. Napisz ten scenariusz, o którym wspomniałaś. Ale nie chowaj go do szuflady! Ja chcę zobaczyć w końcu na ekranie to, czego scenariusz tworzysz :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Kasiu, kiedy jest dokładna premiera "Mistrza"? ;) Mam sprzeczne informacje i się gubię ;(

    OdpowiedzUsuń