czwartek, 8 listopada 2012

Wieczorek Czwartkowy czyli... pogadajmy o facetach

Dziś wieczorek zaczynamy wczesnym popołudniem, bo akurat mam internet. Wieczorem mogę go nie mieć i co? Przepadnie Wam pyszna dyskusja? Nie mogę na to pozwolić!

Hasło "Pogadajmy o facetach" zainspirowane jest książką, którą właśnie szlifuję, czyli "Mistrzem" oraz... pewną uwagą mojego kumpla. (Tylko kumpla). Otóż wykrzyknął on któregoś dnia:
- Bo wy, kobiety, szukacie facetów lepszych od siebie!
Hmmm... no rzeczywiście. Normalnie odkrył Amerykę. Od wieków kobiety szukały mocnych, silnych plemników, a faceci pięknych zgrabnych komórek jajowych. Młody, przystojny, dobrze zbudowany facet na koniu wymachujący mieczem jest tak atawistycznie w nas zakodowany, że pociąga nawet kobiety kochające kobiety. Jak do tego ów przystojniak ma silny charakter i wysoki IQ to... normalnie wymiata. Biorę go! A że nie tylko ja go biorę ale i reszta damskiej populacji, to i tak przepadnę w konkurencji z młodą, zgrabną, długonogą blondynką o niebieskich oczach.


Rzeczywiście kobieta szuka partnera, który jej po prostu zaimponuje. Inteligencją, zaradnością, bogactwem, ale przede wszystkim, przede wszystkim SIŁĄ CHARAKTERU. Facet musi wiedzieć, czego chce i do tego dążyć z determinacją przypisywaną wojownikom, nie mięczakom, którzy ową determinację wykazują jedynie w walce o miejsce na kanapie i ostatnią puszkę piwa. Tudzież orzeszki.

Przyjrzałam się bohaterom moich książek. Najbardziej lubię Łukasza z Poczekajki, Andrzeja z Poziomki, Sellinarisa i Amrego z Ferrinu, Daniela z Wiśniowego Dworku, Raula z Mistrza i - to mój absolutny numer jeden: Oliwiera z Lidki. Kurczę, dlaczego pierwsza trójka pochodzi z książek, których jeszcze nie wydałam? Pewnie piszę o coraz bardziej pociągających facetach, ot co.

Każdy z nich jest w jakimś stopniu draniem, którego jedyną słabością jest ukochana kobieta. Lubimy takich drani? A może jednak wolimy ciepłych, przewidywalnych do bólu misiaczków, którzy może wrogowi nie przyleją, ale i nam też nie?
Czy w swoim życiu spotkałyście Black Hearta, czy ci pozostali jedynie na kartach książek i możemy sobie do nich powzdychać? Ja paru spotkałam, mówię to z ręką na sercu. Oczywiście byli zajęci. W związku z tym pozostało mi otworzyć nowy plik, zatytułować go "Czarny Książę" i powzdychać do kolejnego Black Hearta. Ot co.

Przypominam na koniec, że powyżej 200 komentarzy blogger zwija stronę i trzeba nacisnąć "Załaduj więcej" i już oddaję poziomkowy zakątek do Waszej dyspozycji.


186 komentarzy:

  1. Droga Kasiu. Poruszyłaś temat rzekę. Bo o facetach można by rozmawiać i dyskutować oraz spierać się długo i namiętnie. I żeby ci faceci byli co najmniej tak namiętni jak te nasze spory i dyskusje... Eh No ale. Ja nie szukałam i nadal nie szukam faceta lepszego od siebie bo i tak nie znajdę :) A taka to ja zadziora jestem. Ja szukam faceta inteligentnego i zwariowanego, żeby razem ze mną lubił się wygłupiać i nie brał życia zbyt na serio ale szukam też takiego, który dorówna temperamentem do mojego. Mówią, że to faceci myślą tylko o seksie. Otóż nie tylko faceci o nim myślą albo to ja powinnam być facetem. No i szukam i szukam i jeszcze takiego nie znalazłam. Aha. No i chciałabym, żeby był jeszcze takim facetem, co to spyta czy ja herbaty się napije a potem mi ją zrobi i przyniesie z uśmiechem na ustach i miłością w oczach, w domu nie będzie rozrzucał ubrań tam gdzie stoi, jak coś rozleje to weźmie szmatkę i wytrze, książkę mi kupi, nie będzie żłopał piwa codziennie, życia za tv nie odda a zamiast wybierze swoją rodzinę (czyt. mnie i dziecko) no i będzie chciał mieć co najmniej troje dziatków :) Co ja bym jeszcze chciała? Żeby rozwojowy był :) Czy dużo chcę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie mam słabość do mężczyzn o silnym charakterze, którzy potrafią postawić na swoim. Gdy kobieta może sobie pozwolić na bycie małą, bezbronną iskierką...
    Ale czy taki mężczyzna jest dobry na życie? Łatwiej chyba żyje się z przewidywalnym misiem, niż z nieobliczalnym typem spod ciemnej gwiazdy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczaki, za wcześnie jest dla mnie na ten wieczorek, bo ja jeszcze w pracy... a po pracy wychodzę sobie z dziewczynami z pracy na małego drineczka i żeberka do jeffs'a... a mój KsieciunioBezKonia będzie siedział w domu i zmywał :o] No mam go, tego KsieciuniaBezKonia (dobrze, ze nie bez głowy ;o)) i chyba to jest to. W sumie to już chyba wiemy, ze to jest to. Czekam tylko teraz na jego ruch (wiadomo ocb), a potem to już szybciutko sce do ołtarza, a potem trójeczkę dzieciaczków... W sumie to już o dzieciach rozmawialiśmy, ale (o zgrozo) stwierdziliśmy, ze nie stać nas teraz na dziecko! Ale w sumie oboje chcemy czegoś podobnego. W sumie mamy te same zainteresowania, oboje kochamy mazury, oboje kochamy żeglować, obojgu nam się marzy wyprowadzka z tej ponurej warszawy i domek gdzieś na wsi. Jedyne utrapienie z tym moim Szczęściuniem to jest takie, ze w sumie mało reformowalny jest... czasami trzeba mu kilka razy coś powtarzać i pokazywać, zanim zaczai, ze nie wrzucamy czarnych skarpetek do pustej pralki, bo ja, nie daj Boże, wrzucę tam białe ciuchy i po bieli możemy zapomnieć... no ale w końcu się nauczył :o) to, co mam mu do zarzucenia, to to, że zdaniem moim i nie tylko, troszkę za mało o mnie dba.. Nie musi mi rzucać kwiatów pod nogi, obsypywać prezentami etc, ale od czasu do czasu mógłby o mnie troszkę więcej zadbać.. Nawet zrobić sam z siebie tę głupią kolację albo zainteresować się, że ja nie mam niespożytych sił i naprawdę, gdy wracam po całym dniu cholernie ciężkiej pracy, to jedyne o czym marzę, to położyć się z książką albo nawet i bez książki. A nie, ja wchodzę do domu, siadam i mówię „kochanie, mam prośbę, zrób mi jajecznicę...” a on z autentyczną powagą i bezradnością, patrząc na mnie, mówi „ale ja nie chcę jajecznicy”... Mamusia go, kurde blaszka, rozpuściła do granic możliwości, a ja w porę nie zareagowałam i tylko pogłębiłam ten stan. Ale walczę z tym dzielnie :o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że to nie zabawne, ale tak to opisałaś, aż się uśmiałam do łez :D

      No musisz go trochę wychować sobie, ale nie jest stracony :D

      Usuń
    2. Osz to cały facet i jego mama która go rozpieszcza, mój kolega przyznał się ostatnio,że jak był dzieckiem to mama do snu czytała mu lektury szkolne...:)

      Usuń
    3. Poważnie? I później MY biedne nie możemy sobie poradzić z takim Piotrusiem Panem:)

      Usuń
    4. oj ja wiem, że to zabawnie wygląda, ale jakby tak spojrzeć na to z bliska... ufff, trzeba się narobić, żeby swój cel osiągnąć :D
      mama mojego Księciunia do dziś głaszcze go po główce i obiadki mu gotuje, a chłop 33 lata ma.. a ja, głupia, jako że mam we krwi matkowanie, to dalej tak go traktowałam..

      Usuń
    5. a ja napiszę Ci, że takiego syneczka, którego mama rozpieściła mam w domu... Wychować się go już nie da bo za późno i teraz ja wracam po pracy, on wraca po pracy i kto musi wszystko w chałupie ogarnąć, zakupy zrobić, uprać, uprasować, sprzątnąć i pod nos obiad podać? Nie wspomnę, że mamy 2,5 letnią córkę więc ktoś musi się nią zająć. Zgadnij kto... Nie twierdzę, że Twój się nie zmieni ale ja, gdybym mogła, zastanowiłabym się drugi raz bardzo długo i poważnie... Eh

      Usuń
  4. Serio to już czwartek??

    A ja Wam powiem, że nie szukam ideału. Albo kogoś silniejszego czy też lepszego ode mnie... Co to, to nie. Ideały są przereklamowane :D Szukam kogoś, kto mnie i moją niepełnosprawność zaakceptuje jak coś normalnego. Kogoś kto nie będzie patrzył na mnie z litością i nie będzie uważał, że z niczym nie dam sobie rady. Potrzebuje kogoś, kto będzie mnie traktował normalnie, nie bał się sprzeciwić i wyrazić swoje zdanie. Kogoś kto nie będzie kto będzie uważał, że trzeba na mnie chuchać i dmuchać... Nooo i żeby był sobą, ale musi cieszyć się z życia, czasem potrafić zaszaleć, i być wyrozumiałym na moje dziwactwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wiedziałam, że o czymś zapomniałam!

      Czarnego charakteru nie spotkałam w swoim życiu, ale taki Łukasz mógł by mi stanąć na drodze :D Dziś koleżanka odesłała mi moją serię Poczekajkową i przypominałam sobie co ciekawsze fragmenty i strasznie się rozmarzyłam z Łukaszem w roli głównej :D

      Usuń
    2. a ja się jeszcze z Łukaszem nie zapoznałam, ale znając mnie spodobałby mi się :)

      Usuń
    3. Łukasz i mi się podoba ^^ To taki ciemny typ, ale jednak z dobrym serduchem. A jak się na coś uprze.. to nie ma bata, musi mieć :P

      Usuń
    4. Łukasza pokochałam gdy był tym czarnym charakterem, wiedziałam po prostu wiedziałam o drugiej dobrej stronie ukrytej po pancerzykiem.

      Usuń
    5. Wiesz? Też od razu zawrócił mi w głowie. Mimo, że miał dość niecne plany względem Patrycji. Gabriel od początku do końca mnie wnerwiał... i cóż, jak się okazuje, były ku temu powody do samego końca. Nie lubię typa i już ;]

      Usuń
    6. To ciekawe, co mówicie, wydawało mi się że dość jednoznacznie wykreowałam obu: Gabriela miało się kochać, Łukasza nienawidzić, a tu się okazuje że już w Poczekajce mieli drugie ja...

      Usuń
    7. Gabriel owszem, miał się jawić na księcia na czarnym rumaku... Amrego... Ale mimo wszystko było gdzieś tam czuć, że facet ma drugie dno, które później zaczęło dawać o sobie znać.
      A Łukasz? Cóż... no zimny wyrachowany drań na samym początku, ale gdzieś tam miało się nadzieję, że jednak jest zupełnie inny. I co? Tak było :P

      Usuń
    8. no przepraszam Kejt, ale tu mówisz, że Gabriela miało się kochać, a Łukasza nienawidzić.. Po pierwsze to ja zdecydowanie wolałam łukasza, a po drugie to na wstępie do dzisiejszego wieczorku powiedziałaś, że lubisz m.in. Łukasza... o Gabrielu słowem nie pisnęłaś... ;o) mamy podobne gusta, nawet gdy wyłazi to gdzieś z drugiego dna :D

      Usuń
    9. No tak, ale mi się zmieniły preferencje w drugim tomie dopiero.
      Zresztą Łukasz jak Łukasz, ale Sellinaris, to był dopiero kawał (fascynującego) drania.

      Usuń
    10. Jej Selinaris zachwycił mnie mimo swej brutalności!! Na prawdę jestem jakaś nie ten teges ale On miał dopiero w sobie to COŚ!! I przecież dopiero na koniec okazuje się jaki jest na prawdę..może mam intuicję? hihihi

      Usuń
    11. A ja takiego przeczucia nie miałam... Chociaż jak tak pomyślę,to chciałam żeby był inny.

      Usuń
  5. Oj Kasiu poruszyłaś temat rzeka, ja dzisiaj tak szybko, bo już mnie wołają. Lubię takich niegrzecznych i nic na to nie poradzę. Oczywiście są granice tego puszenia się, ale lubię facetów zaradnych, zorientowanych, potrafiących na swoim postawić, takich prawdziwych facetów co byli 50 lat temu, co na swoją głowę brali męskie sprawy. Nigdy w życiu nie wytrzymałabym z takim misiaczkiem, co by na każde moje zawołanie biegł, oj szybko by mi się znudził i jeszcze bym go w tyłek kopnęła. facet czasami musi powiedzieć stanowcze NIE.

    Ja jestem za równouprawnieniem, ale w granicach rozsądku, jak to mówi moja babcia, facetów dla urody się w domu nie trzyma. A jak by mi taki misiu powiedział, że w piecu nie umie napalić, albo zapytał jak się olej w samochodzie zmienia, to nie ręczę za siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyny Wy tu o czarnych księciach piszecie, no super, biegnie taki na złamanie karku, żeby z łap smoczych swoją księżniczkę wybawić, ten rozwiany włos, ten urok, ta siła... wiecie co mam na myśli. Fajnie o takich w książkach czytać, tylko ja uwielbiam i dałabym się pokroić za Witolda z Poziomki.
    Wiem, wiem zaraz podniesiecie larum dlaczego nie Andrzej itd. Typ Andrzeja jakoś mi nie odpowiada i byłam wściekła czytając "Powrót do Poziomki" ze ta Ewa jest taka głupia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to mnie zaintrygowałaś bom nie czytała jeszcze "Powrotu..."

      Usuń
    2. a ja nie czytałam "Jagódki"

      Usuń
    3. Witold jest ok, tylko jakiś taki ciapowaty, na ojca dla dziecka to i owszem ale nie wiem czy chciałabym mieć go za życiowego partnera.
      Ooo w Jagódce ten Paweł nooo On mnie się podobał!

      Usuń
    4. Witold? Nie... za kluchowaty dla mnie. To już faktycznie wolę Andrzeja. Biedak, miał przejścia z Ewką ;]

      Usuń
  7. Melduję,że jestem!
    ooo mężczyźni jakże ten temat jest u mnie akurat na topce i właśnie zastanawiam u jakiego typu chciałabym spędzić może niekoniecznie resztę życia ale najbliższe lata..
    Hmnnn czy spotkałam takiego Łukasza z Poczekajki albo poziomkowego Andrzeja? Chyba raczej nie mimo,że niejeden raz byłam przekonana,że tak. Kurczę no lubię tych mrocznych, tajemniczych ale z dobrym serduchem za pazuchą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda,że już niestety na wyginięciu...

      Usuń
    2. Ano szkoda... Ale jeszcze zdarzają się wyjątki ;)

      Usuń
    3. Mnie te wyjątki omijają szerokim łukiem teraz coraz większym. nawet pół wyjątku nie widać na horyzoncie.

      Usuń
    4. Chyba za dużo nas porządnych kobiet się naprodukowało..

      Usuń
    5. Może stworzymy jakąś nadprodukcję czy coś? :D

      Usuń
  8. Ja bym chciała takiego hm trochę po środku... Chyba jestem zbyt wymagająca żeby w ogóle jakiś zechciał ze mną być. Nie żebym szukała go na łeb na szyje faceta... Choć ostatnio mój najlepszy kolega (czasem szkoda, ze tylko kolega) znalazł mi nawet fajnego kolegę.
    Dziewczyny stwierdzam fakt, że z facetami pracuje się znacznie lepiej niż z kobietami, ja swoich kolegów z pracy lubię ... I z Łukaszem albo Patrykiem bym się umówiła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię pracować z mężczyznami, zwykle są spokojniejsi, nie panikują i nie wprowadzają nerwowej atmosfery jak kobiety (oczywiście to pewne uogólnienie).

      Usuń
  9. O facetach... cóż... siedzi taki z pilotem w dłoni i skacze po kanałach. A potem mówi: "Unikasz mnie", a ja nie jego, tylko letewizora unikam jak ognia!
    I chyba już nie szukam. Jest jak jest. Ale jakby sie jakiś rycerze niekoniecznie na koniu (może być na rowerze) nawinął, to kto wie... może by się we mnie księżniczka obudziła ( bo póki co, to wiedźma jestem- z kurzajką na nosie i z odkurzaczem zamiast miotły) I ponoć strasznie wysoko zawiesiłam poprzeczkę i tak trudno żyć z ideałem.... czyli ze mną???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, trudno! Po prostu nie znalazł się jeszcze taki co z wiedźmy księżniczkę zrobi :D

      Usuń
    2. Ale się znajdzie, dziewczyny, tego kwiata pół świata! Choć wiecie co, ostatnio doszłam do wniosku, że coraz trudniej znaleźć jest drugą połówkę. Każdy się gdzieś śpieszy, nie ma się czasu nawet na kawę ze znajomymi, a co dopiero na randki. Stąd te portale randkowe, bo kto dziś chodzi na potańcówki?
      Ale wiecie co? Moja kumpela poderwała faceta z kawiarni. Siedziała i czytała książkę, a podszedł do niej facet, i zaczął rozmowę właśnie na temat tej książki i tak się jakoś złożyło, że umówili się żeby podzielić wrażenia. Było to całkiem niedawno, więc nawet nie wiem jak to się potoczyło. Ale podobno powiedział jej, że gdyby nie uśmiech, który miała na twarzy podczas czytania, to nawet by nie próbował zagadać. Więc dziewczyny może uśmiech jest tym magnesem :):):)

      ps. racja, ideałów nie ma i nigdy nie będzie

      Usuń
    3. Fajna historia!:) Brawo dla tego Pana za odwagę jestem w szoku!

      Usuń
    4. Myślę, że takie luz i otwartość przychodzi z wiekiem, pan dobrze po trzydziestce, ale podobno przystojny i wygadany. No i wolny (chyba):)

      Mnie kiedyś dziadziuś po 70 próbował na psa wyrwać i kawę proponował, ale się nie dałam :):):)

      Usuń
    5. Mnie ciągle takie dziadziusie podrywają i zaczęłam zastanawiać czy aby na pewno ze mną wszystko w porządku?:):)

      Usuń
  10. Właściwie mamy to, co chciałyśmy (choć mnie tam nikt o zdanie nie pytał, czego chcę): równouprawnienie, a wraz z nim zniewieściałych facetów i zmężniałe kobiety. A miało być tak fajnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. równouprawnienie jest przereklamowane, ot co

      Usuń
    2. Zgadzam się. Wyszłyśmy na nim "jak Zabłocki na mydle".

      Usuń
  11. PS. Najbardziej mnie przeraża, gdy z tonącego promu ewakuują się w pierwszej kolejności młode byki, a dzieci i kobiety (już mniejsza o te kobiety, ale dzieci!!) idą na dno. To jest jakaś masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo facety to egoiści nic poza własnym czubkiem noska ich nie obchodzi..sumienia to to nie posiada, stwierdzi,że dziecko śmiało może umierać.

      Usuń
    2. No nie zgadzam się, że faceci to egoiści nie można tak generalizować, znam mnóstwo empatycznych, ciepłych mężczyzn i to nie są absolutnie"ciepłe kluchy", są to mężczyźni narażający często własne zdrowie i życie dla innych i znam też wiele egoistycznych kobiet i to tak bardzo, ze przechodzi ludzkie pojęcie. Jesteśmy tylko ludźmi i każda płeć może wykazywać pozytywne jak i negatywne te najgorsze cechy ludzkie.

      Usuń
  12. Faceci.. Jak już wspomniano powyżej wielokrotnie, to doprawdy temat rzeka. Sama nie wiem, jaki mam ideał mężczyzny. Swego czasu szalałam za niebieskookimi blondynami. Ale potem przewróciło mi się w głowie i do dnia dzisiejszego liczą się dla mnie jedynie piwnoocy bruneci (mój mąż taki właśnie jest).
    Co cenię w facecie? Hmm.. Z całą pewnością prawdomówność. Nie chciałabym słyszeć słodkich kłamstewek, choćby w dobrej mierze. Wolę prawdę, choćby miała być gorzka. Co jeszcze... A no tak, no wierność i jeszcze raz wierność. Ma nie widzieć poza mną świata ;] Nie jestem jakoś szczególnie zazdrosna, ale nagminne gapienie się na inne już by mnie wyprowadzało z równowagi ;]
    I cóż... Nie skłamię mówiąc, że uwielbiam czarne charaktery... Typów spod ciemnej gwiazdy. Tylko musi taki mieć charakterek, a nie jedynie zgrywać macho ;]
    I powtórzę się Kasiu... Ja chcę RAULA z "Mistrza"... Czemu tacy faceci nie chodzą na co dzień po ulicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki szaleję za fikcyjnymi facetami, to nie ma nic mi za złe :P Byłoby gorzej, jakbym takiego poznała w realu.. Oj sama boję się siebie, co mogłoby się wydarzyć :P

      Usuń
    2. Nie mów o tym głośno bo jeszcze się sprawdzi :P Wtedy będziesz miała zagwozdkę :P

      Usuń
  13. No cóż... oczywiście ja wolę drani ! Szczególnie z książek. :P Można sobie o takich przystojniakach pomarzyć. Ahhh, ja jeszcze nie spotkałam takiego w życiu i raczej nie spotkam. Na razie muszę się zadowolić tym co mam, czyli niczym. Forever alone. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślę, że każda kobieta chciała by przeżyć jakiś burzliwy romans z takim "Złym Chłopcem". Mnie tak właśnie się zdarzyło, ale z perspektywy czasu wydaje mi się, że nie było warto. To znaczy takim mężczyzna z czarnym charakterem w dzisiejszych czasach nie równa się rycerzowi na białym koniu. Uważa się zaś za bóstwo i choć może pobudza kobiecą wyobraźnie, to w ogromnym stopniu pochłania zbyt dużo jej dobrej energii. Tak przynajmniej wnioskuje z własnego doświadczenia.
    Obecnie jednak jestem w stałym związku już od 6 lat. Wszystko zaczęło się jeszcze w Liceum, gdzie nikt nie wierzył, że uda na się przetrwać. A tu proszę taki staż, wspólne mieszkanie i plany na przyszłość. Mam wrażenie, że większość naszych znajomych widzi nas jako "parę idealną". Wiadomo jak wszyscy kłócimy się, najczęściej o jakieś nic nie znaczące głupoty, czasem nie możemy się zrozumieć, albo chcemy postawić na swoim. Jednak choćby nie wiem co, jedno za drugim stoi murem! A i na co dzień w sercach mamy miłość, w oczach szczęście a w głowie poczucie bezpieczeństwa. Bo wyznajemy zasadę, że trzeba walczyć o to, co wartościowe a nie poddawać się przy pierwszej trudności. Mój Mężczyzna nie jest łatwy. Ma swój świat, swoje zainteresowania i różne dziwactwa, ale kocham go za to jaki dla mnie jest i za to, że daje mi poczucie bezpieczeństwa. Nie zamieniłabym go na żadnego innego! Bliżej mu do Misiaka niż Złego Chłopca, ale gdyby trzeba było przyjechałby na swoim "białym rumaku" na koniec świata żeby mnie uratować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe czy znajdzie się jakaś, która powie, że woli spokojnych, miłych i uczynnych facetów, a nie typów z pod ciemnej gwiazdy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież Te spokojne misiaki też są w związkach, pytanie tylko z kim? :) A może to jest tak, że kobieta będące z takim miśkiem, nie postrzega go jako miśka, a ktoś patrzący z zewnątrz już tak. Już głupoty piszę...

      Usuń
    2. A wicie,że moja najlepsza przyjaciółka ma takiego Misia? I jest w niego wpatrzona jak w obrazek, ja bym się z takim zanudziła a oni są jak jedność wszędzie razem...

      Usuń
    3. Jeśli by spojrzał na mojego męża... no cóż. Do niegrzecznego chłopca mu bardzo daleko. Raczej bliższy jest miśkowi ;] Taki przyłóż do rany chłopczyk :P

      Usuń
    4. Justyna, prawdę piszesz. Każdy jest inny. To co dla jednej osoby jest takie, a takie, dla drugiej może być inne.

      Usuń
    5. Ja wolę miłych, spokojnych i uczynnych (zupełnie, jak mój mąż). Przynajmniej można na nich polegać i oprzeć się bezpiecznie na ramieniu. Lepiej nie marzyć o typie spod ciemnej gwiazdy, bo takiego żadna kobieta nie zmieni i najczęściej kończy się to poranieniem emocjonalnym i dziurą w sercu. Tacy faceci są fajni w książkach, ale w życiu potrzebujemy tych swoich zwyczajnych mężczyzn, bo codzienność to nie tylko szaleństwa i wieczna zabawa. Odnalezienie się w rutynie codziennego dnia to dopiero jest wyzwanie dla związku :)
      Jak miły i uczynny to nie znaczy, że zaraz ciapa bezwolna, bo taki facet też potrafi postawić na swoim i pokazać "pazurki".

      Usuń
    6. Ja też wolę tych miłych, spokojnych uczynnych, ciapowatych, jako to koleżanki wyżej określiły.

      Usuń
    7. Też znam takie małżeństwo. On misiek a ona wpatrzona w niego jak w obrazek. On w nią zresztą też. I tak znają się już ponad 15 lat a małżeństwem są 8 lat...

      Usuń
  16. A a przede wszystkich szukam d.o.b.r.e.g.o. człowieka, takiego najtrudniej znaleźć ;-) A jak się jeszcze oczekuje inteligencji (bo sama głupia nie jestem) i poczucia humoru (bo lubię się śmiać) i zaradności (przecież w dzisiejszych czasach i ode mnie się tego oczekuje!), no to Houston mamy problem :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak,tak z nimi źle ale bez nich jeszcze gorzej. Ja z moim osobistym "miśkiem" obchodziliśmy pod koniec października 18 rocznicę ślubu i myślałam, oczywiście, że zapomniał i byłam lekko mówiąc "nabzdyczona" od rana ale kiedy wróciliśmy do domu i wyciągnął z bagażnika bukiet czerwonych róż, uklęknął i zapytał czy wyszłabym jeszcze raz za niego, to jeszcze dziś staje mi klucha w gardle, na samo wspomnienie, uwierzcie nic więcej nie było potrzeba NIC. Nie zawsze jest różowo, docieraliśmy się i ścieraliśmy ostro nie raz. I jak tak myślę, o tym moim mężczyźnie, to jest w nim po maleńkiej szczypcie z każdego bohatera książek naszej Keit. Kiedy trzeba jest łagodny, czuły zabawny i ustępliwy, ale czasami oooo pokaże mi inne oblicze i tupnie, kiedy przeginam. Kocham go tak bardzo, bardzo jak w dniu ślubu, choć może nie, teraz jest to miłość dojrzała, która z roku na rok ewolułuje, ale nie stygnie. Także miłe Panie, które nie spotkały jeszcze swojego mężczyzny, życzę Wam takiej miłości i spełnienia w niej z całego serca. :DDDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 18 rocznica? To już ładny staż :) Gratuluję :) Ja ze swoim jestem od 10 lat, ale po ślubie 3,5 roku :) Także do takiej rocznicy nam jeszcze daleko :)

      Usuń
    2. No właśnie takiego Pana szukam :D Ma może młodszego i wolnego brata ?;D

      Usuń
    3. Dzięki Wielkie, oczywistym jest,że nie całe życie człowiek upija sobie z dziubków i idzie po płatkach róż, ale żeby zawsze i w radości i w smutku stać przy sobie murem i czy to "misiek" czy "zimy drań" to miłość jest najważniejsza i jeśli nas kocha, szanuje i słucha tego co mamy do powiedzenia to dla ludzi może być nawet UFOLUDKIEM, bo przecież to my z nim żyjemy a nie ludzie.

      Usuń
    4. no ma, ma też super facet, ale niestety żonaty od 3 lat :DDDD

      Usuń
  18. Cóż chyba dziś sobie nie podyskutuje za dużo. Nie bardzo mam co powiedzieć. Moje doświadczenie w sprawach damsko-męskich jest równe zeru.
    Ale jak już tak piszemy o swoich ideałach, a raczej cechach które cenimy - ideałów w końcu nie ma - to w tym temacie się wypowiem :)
    Najważniejsze dla mnie chyba to by moja druga polówka mnie kochała, była wierna i o mnie pamiętała.
    Zawsze chciałam by TEN JEDYNY był silny, bo ja po mimo pozorów nie jestem, silny psychicznie oczywiście. Gdy czuje się bezsilna i nic układa się po mojej myśli, by powiedział że wszystko będzie dobrze, nie pytając o nic. Innymi słowy by był dla mnie oparciem - bo to chyba ważne w związku, by móc liczyć na drugą osobę. By ze mną wytrzymywał, bo najłatwiejszego charakteru to ja nie mam :D
    Mimo, że nie potrzebuję faceta by mi szafkę naprawił to nie mogłabym być z kimś kto nie potrafi poradzić sobie z najzwyklejszymi sprawami.
    Sama nie wiem co jeszcze, chyba takie oczywistości jak by się nie narkotyzował, nie był pijakiem, nie siedział z piwem przed tv, gdy ja sprzątam itp. Ale to chyba po prostu odnosi się do szacunku i miłości, bo jak kocha i szanuje - tak prawdziwie - to chyba oczywiste jest, że powinien chcieć spędzać czas ze mną a nie przed tv z wspomnianym wcześniej piwem. Nie powinien robić wyrzutów o pierdoły, robić awantury o nic, nie szanować rodziny swojej drugiej połówki itp.
    Kurczę ciężko jest znaleźć takiego faceta. Przynajmniej na studiach nikogo takiego nie widzę. Mam wrażenie, że to jeszcze chłopcy - pod względem stabilności emocjonalnej. Wolą imprezy, wolą iść na wódkę, przeżywać przygody z co nową dziewczyną. Może nie poznałam jeszcze po prostu takiego normalnego faceta. Bo tego szukam faceta, mężczyzny a nie chłopaka na miesiąc. Ale ze mną tak było zawsze. Od początku szukałam tego jedynego a nie przygód. Ale zdaje sobie sprawę, ze życie to nie bajka. Że są problemy, ciężary, niepewności i czasem choć kogoś kochasz, to nie wystarcza. Przecież to oczywiste, że prawdopodobnie na 100% pierwszy chłopak nie będzie ostatnim.
    Ale wierzę w prawdziwą miłość. Mam przykład, rodzice koleżanki - choć razem pracują, cały czas są w sobie zakochani i choć oczywiście kłócą się (każda para czasem musi) to są w sobie zakochani jak na początku. Więc, co prawda od niedawna ponownie ale wierzę i będę na nią czekać. Chyba nie ma sensu szukać miłości, sama przyjdzie. Osobiście wkurza mnie, gdy ktoś mówi mi "Idź na imprezę! Jak inaczej chcesz kogoś spotkać?!". Kto powiedział, że nie spotkam fajnego faceta w bibliotece, w księgarni, kawiarni czy autobusie. Wierzę w przeznaczenie ale wiem też, że czasem przeznaczeniu trzeba pomóc. Trochę odbiegłam od tematu ale cóż, już tak mam :D
    A co do drani... kurczę, też mam do nich słabość. Lubię tych pani Kasi książkowych bohaterów, każdy ma w sobie coś co mnie ujmuje i chyba jest to głównie ta słabość do ukochanej kobiety. Ale chyba nie chciałabym z takim być. Facet powinien kiedy trzeba być łagodnym, współczującym, przytulić a kiedy indziej postawić do pionu, czy sprowadzić na ziemię jak jego połówce odbije.
    I znów się rozpisałam. Co jest ze mną nie tak? Chyba nie mam się komu wygadać, a że tu tak miło... :) No cóż to znak, że najwyższy czas zebrać przyjaciółki z całej Polski i umówić się na winko a może nawet dwa :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Co tu taka cisza, niby temat rzeka, ale chyba zamarznięta..

    OdpowiedzUsuń
  20. a ja myślałam że wszystkie oglądają "Na Wspólnej " :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie to leci, ale nikt tego nie ogląda tylko czekają na W11 :D

      Usuń
    2. "Na Wspólnej"? No ja Cię proszę.. Oglądałam kiedyś, jak to się ledwo zaczęło. Ale ileż można? To już się ciągnie jak "Moda na sukces" :P

      Usuń
    3. Miłośniczko, ja też oglądałam ale teraz to już nudne jest. Za to teraz to ja mam parcie na "Lekarzy" a zwłaszcza na tego, który został ordynatorem oddziału ginekologicznego :)

      Usuń
    4. Jeszcze nie oglądałam w sumie "Lekarzy". Tyle co na reklamach pokazują ;] Jakoś mnie nie ciągnie. W ogóle nie potrafię się ostatnio wciągać w żadne seriale.
      Jedyny, któremu od lat jestem wierna, to "Ostry dyżur". Widziałam już tyle razy wszystkie serie... ale mimo wszystko mogę cały czas na to patrzeć :D

      Usuń
  21. O, o facetach to można gadać i gadać, a potem przychodzi miłość i cała gadanina ulatuje w kosmos :). To znaczy, dobrze jak ulatuje gorzej, jak dziewczyny trzymają się tych swoich opracowanych wzorców i z niczego nie zechcą zrezygnować. I dalej czekają licząc na gwiazdkę z nieba, a raczej na gwiazdora.
    To smutne, jak ludziom jest teraz trudno się odnaleźć. Z jednej strony kobiety walczą o równość z facetami, a z drugiej chcą być przez nich adorowane. A faceci mają mętlik w głowie i często boją się kobiet, związku, odpowiedzialności itd. Do tego dochodzi łatwość kontaktów i nastawienie na konsumpcję (jak to gdzieś ktoś powiedział: jak się chcę napić mleka nie muszę kupować od razu całej krowy).
    I jak tu żyć? Z nadzieją drogie pani, z nadzieją że nie wszystko stracone i nie wszyscy najlepsi faceci już wybrani :) i rozglądać się uważnie pamiętając, że czasem niepozorna żaba może okazać się księciem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weźmy np. takiego Shreka, niby zwykły ogr, a potem ze trzy razy robili go królem :D

      Usuń
    2. i zaśpiewa przepiękną piosenkę Marka Grechuty
      Będziesz zbierać kwiaty
      będziesz się uśmiechać
      będziesz liczyć gwiazdy
      będziesz na mnie czekać

      I ty właśnie ty
      będziesz moją damą
      i ty tylko ty
      będziesz moją panią

      Będą ci grały skrzypce lipowe
      będą śpiewały jarzębinowe
      drzewa, liście, ptaki wszystkie

      Będę z tobą tańczyć
      bajki opowiadać
      słońce z pomarańczy
      w twoje dłonie składać

      I ty właśnie ty
      będziesz moją damą
      i ty tylko ty
      będziesz moją panią

      Będą ci grały nocą sierpniową
      wiatry strojone barwą słońca
      będą śpiewały, śpiewały bez końca

      Będziesz miała imię
      jak wiosenna róża
      będziesz miała miłość
      jak jesienna burza

      I ty właśnie ty
      będziesz moją damą
      i ty tylko ty
      będziesz moją panią

      Usuń
    3. Kasiula Amonim - taaaa, on to miał farta z tym :D

      Usuń
    4. polecam repertuar Marka Grechuty uwielbiam jego piosenki "Dni, których nie znamy" jest debeściarska. POLECAM :DDD

      Usuń
    5. mnie ostatnio naszło na takie starocie.. cały weekend spędziłam na słuchaniu m.in. tych kawałków :D

      Usuń
    6. Pani Katarzyno, może i księciem żab, w końcu ile jest wśród nas prawdziwych księżniczek ;)
      kum kum

      Usuń
    7. tak, tak Marek Grechuta to jest to co kobiety lubią najbardziej. Oczywiście mam na myśli siebie :)

      Usuń
    8. Ta piosenka idealnie pasuje do tego tematu.:D
      Fajnie czasem wrócić do takich piosenek...

      Usuń
  22. Powiem Wam, że po moim ostatnim lubym mam awersje do Panów. Znaczy nie stronie od nich ani nic takiego, ale dobrze mi z tym, że jestem sama. A ten jedyny? Zjawi się gdy nadejdzie pora :)

    OdpowiedzUsuń
  23. o tak masz racje, jak mówiła mi pewna Pani "co komu znaczone na środku drogi rozłożone"

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja uważam, że najistotniejsze jest to, aby mężczyzna, z którym kobieta chce spędzić życie, był dobrym człowiekiem. A to, czy taki jest, zależy od wzorców, które wyniósł z domu, i od jego własnych życiowych doświadczeń. Myślę, że istotnym fundamentem tej dobroci jest też w wielu przypadkach wiara w Boga.
    Tacy dobrzy mężczyźni są, wiem o tym. Do czasu aż ich nie poznałam, myślałam, że mogą istnieć tylko w książkach Pani Kasi.
    Jednego z tych mężczyzn znam wirtualnie. Jego żoną jest osoba bardzo mi bliska, dziewczyna niepełnosprawna, tak samo jak ja. Ania i Piotr mają dwoje dzieci, a historia ich miłości jest czymś nieprawdopodobnym. Żałuję, że nie mogę opowiedzieć o nich na forum.
    Drugiego z tych mężczyzn poznałam prawie dokładnie rok temu. I powiem Wam, że nie spodziewałam się, że mogą istnieć jeszcze tacy dobrzy mężczyźni jak on.

    OdpowiedzUsuń
  25. a z piosenek to jeszcze może być taka:

    "jeszcze zdążymy
    w dżungli ludzkości
    siebie odnaleźć
    tęskność zawrotna przybliża nas
    zejdą się wreszcie
    tory sieroce naszych dwóch planet
    cudnie spokrewnią się ciała nam
    (...)
    nie jest za późno"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare Dobre Małżeństwo, prawda? Jejku, jak ja długo tego nie słyszałam...

      Usuń
  26. W pewnej książce lub filmie, bohaterka powiedziała "Ja potrzebuję mężczyzny, który będzie mnie kochał bardziej niż ja jego" I ja całkowicie się z tym zgadzam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć taki układ jest najlepszy. Gorzej, gdy jest odwrotnie.

      Usuń
  27. Ja uważam, że nie tylko faceci mają wady, kobiety również, nie ma co generalizować... po prostu coś takiego jak ideał nie istnieje i nie sądzę, by ktokolwiek posiadający rozum w niego wierzył, na początku zawsze jest cudownie, a później...? Czasem jest to po prostu kwestia szczęścia, że trafiamy na człowieka, z którym jako tako potrafimy się dogadać, gorzej, gdy w związku jest fałsz i perfidia, a my mamy klapki na oczach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Później to pojawia się Pani zwaną szarą rzeczywistością księżniczki zamieniają w kopciuszki a książątka w hmn.. no wiemy w co:)
      Nie ma co czarować znam tylko jedno fajne małżeństwo z kilkunastoletnim stażem ale i u nich po tylu latach zdarzają zgrzyty.
      Grunt to wzajemny szacunek, tak mi się wydaje...

      Usuń
    2. Też racja, ja nigdy nie przeczyłam, że nie mam wad :D

      Usuń
    3. Nooo ja ze swoimi nawet się nie kryję, jestem za bardzo szczera..!!:D

      Usuń
    4. Aguś, zgadzam się z Tobą w stu procentach, szacunek w związku to podstawa, obok zaufania i szczerości oczywiście

      Usuń
  28. Odpowiedzi
    1. No właśnie tak patrzę nikt nic nie pisze..

      Usuń
    2. Chyba się nam kobitki rozmarzyły :D

      Usuń
    3. Chyba tak, puściły wodze fantazji:)

      Usuń
    4. A tam od razu rozmarzyły.
      Film z moim oglądałam.
      Ale jaki lipny... aż żałuję tych dwóch godzin poświęconych na niego. Mój mąż kilka razy przysnął w trakcie, więc wszystko jasne :P

      Usuń
    5. A co oglądaliście? :D

      Agaaa006 - no wiesz, przy takim temacie to nic dziwnego :D

      Usuń
    6. "Kolekcjoner dusz"... Brzmiało Fajnie. Zapowiadało się super. W praniu wyszedł lipton ;]

      Usuń
  29. jakich lubimy facetow, chyba ile kobiet, tyle gustow ;-) kazda z nas szuka idealu odpowiadajacego naszym oczekiwania i wyobrazenia. ale w zyciu jest roznie nie zawsze znajdujemy ksiecia z naszych marzen, chocniektorym sie udaje :-) jest takie madre powiedzenie: kocha sie za wady, a nie za zalety :-P i kocha sie za nic :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. no to ja Was teraz zaskoczę. Po marudzeniu na swoich mężów z moją koleżanką doszłyśmy do wniosku, że najlepiej będzie jak z tą koleżanką zamieszkam. Ona też ma córkę. I tak będziemy sobie razem mieszkać, wychowywać nasze córki. Raz ona umówi się na seks a ja zajmę się jej córką a potem ja się umówię na seks a ona zajmie się moją córką. Konkluzja jest taka, że faceci są mi potrzebni do seksu i zrobienia dziecka (takie czasy) a życie ułożę sobie z kobietą... Co Wy na to? Bo mam wrażenie, że kobieta prędzej się domyśli, dobre słowo powie, pomoże i sama od siebie coś zrobi bez upominania i przypominania. I zrozumie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jeszcze na to nie patrzyłam, ale coś w tym jest...

      Usuń
    2. Hahaahah vivi22 dobre! Również rozważałam taką opcję..:)

      Usuń
    3. Agaa, ja tę opcję nadal rozważam :)

      Usuń
    4. Jeżeli mi nie wyjdzie z tym kolegą wprowadzę tą opcję w życie:)

      Usuń
  31. Swoją drogą mówiłam już, jak poznałam mojego męża? Hehe... Byłam nastką, gdzieś 14-15 lat. Szłam na mieście z koleżanką i rzucił mi się w oczy fajny chłopak. Taki brunet wieczorową porą. Pamiętam, że koleżanka powiedziała mi, abym nie robiła sobie nadziei, bo coś z nim jest ponoć nie tak, na coś poważnie chory. Młoda głupia dałam na spokój. Mijają cztery lata. Poznaję chłopaka przez sieć z mojego miasta i tak od słowa do słowa z czasem się umawiamy. Kilka spotkań, fajnie się rozmawia, stajemy się sobie coraz bliżsi. Któregoś dnia chciałam zobaczyć z ciekawości, jaką mu fotkę do dowodu wstawili. Otwieram... a tam brunet wieczorową porą. Zamarłam... Popatrzyłam na swojego już wówczas chłopaka. O matko jedyna. Faktycznie. Te same rysy, tylko starszy. To samo spojrzenie... No a dziś mija 10 lat odkąd jesteśmy razem :P
    Wierzycie w przeznaczenie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz gdy czyta się takie historie ;) Aż Ci chyba zacznę zazdrościć... Ale się jeszcze zastanowię :D

      Usuń
    2. To taki skrót całej historii :) Gdybym miała dokładnie opisać, co wówczas zaszło, to zbrakłoby tu miejsca :)

      Usuń
    3. ładnie :) Czyli byliście sobie przeznaczeni. Ja swojego poznałam dając ogłoszenie towarzyskie w telegazecie. Mój mąż odpisał jako jeden z ostatnich. Na pierwszej randce spytał dokąd jedziemy na urlop. Dodam, że randka była w lutym. Pomyślałam sobie, hola, hola nie za daleko w przyszłość wybiegasz? W tym roku minęło nam 5 lat po ślubie a w lutym będzie 8 jak się poznaliśmy...

      Usuń
    4. Ale coś czuję, że było by ciekawie :D

      Usuń
    5. My się poznaliśmy dzięki portalowi randki.o2.pl :DD
      Nie szukałam wówczas faceta, bo spotykałam się akurat z jednym. Szukałam przyjaciela :D On miał też zaznaczone, że nie szuka miłości, a chce poszerzyć grono znajomych :) Początkowe spotkania z mojej strony były czysto towarzyskie :)) Opowiadałam mu o innym :P A potem on mi wyznał, że od pierwszej chwili go strzeliło i już nie myślał o nikim innym :P

      Usuń
    6. vivi22 - no to mnie zaskoczyłaś! Ale, kurcze, to działa? Kiedyś o tym z koleżanką rozmawiałyśmy, ale bałyśmy się odezwu "dla jaj"

      Usuń
    7. vivi22 gratuluję :)
      widać da się poznać w niekonwencjonalny sposób drugą połówkę :)

      Usuń
    8. O Jaaa EKSTRA!!:) Wiecie do mnie się odezwał kolega z przed 12 lat.. i teraz coś zaczyna się dziać tylko nie wiem dokładnie co.. no ale nie zapeszajmy.

      Usuń
    9. Irenko, jak widać działa. Muszę przyznać, że najwięcej facetów odpowiedziało z nadzieją i myślą o seksie (co mnie nie interesowało) ale działa. Choć muszę przyznać, że faceci mało interesujący byli w większości bo to jakieś takie życiowe niedorajdy mi się wydawały...

      Usuń
    10. Jak coś, to wiesz, czekamy na relacje :D

      Usuń
    11. Agaaa popieram Irenkę! Proszę mi tu potem dać znać, jak to się rozwinęło :D

      Usuń
    12. Miłośniczko Książek, Twoja historia jest bardzo ciekawa.
      A ja w przeznaczenie wierzę - jak mi tak wygodnie. ;)

      Usuń
    13. Irenko zdam,zdam trzymajcie kciuczki co?

      Usuń
    14. Anetko, no właśnie, o to też nam chodziło... Ja w ogóle to mam szczęście do takich co lubią pociągać... Jeden był podobno tak ze stresowany, że naszą pierwszą randkę po tym jak zaczęliśmy chodzić, upił się...

      Usuń
    15. Dzięki Karolina :)
      Faktycznie, tego typu historie nie zdarzają się na co dzień :) Jak komu opowiadam historię naszego związku, to każdy wpierw robi wielkie oczy, a potem "Ty tak na poważnie? omg :D"

      Usuń
    16. Dziwi mnie, że o tym tutaj mówię... Co wy ze mną robicie, hm? ;>

      Usuń
    17. Trzeba się czasem uzewnętrznić! dobrze robi dla duszy..

      Usuń
    18. Łatwiej się wygadać obcym, niż komuś z bliższego otoczenia. Nie będą Cię osądzać. Więc prościej jest się otworzyć :)

      Usuń
    19. Agaaa006 - kciuki zaciśnięte :D

      Miłośniczka Książek - fakt, moi znajomi mają już mnie dość :D Wy jeszcze nie :P buhahaha

      Usuń
    20. Irenko, my też jesteśmy Twoimi znajomymi. Wypraszam sobie... ;)

      Usuń
    21. no właśnie nie byłam pewna czym mogę się tak nazwać:)

      Usuń
    22. Anetko, chodzi mi o tych tu, na miejscu ;)

      Wy, blog i wszystko co z nim związane jesteście... hm... takim moim drugim światem ;) Nikt z stąd nie podziela mojej pasji i możliwość rozmowy o książkach i w ogóle jest wielce radująca...

      Usuń
    23. Właśnie mamie opowiadałam jak bardzo lubię spędzać czas z wami tutaj na blogu, siedzę i uśmiecham do monitora!:)

      Usuń
    24. Jeszcze trochę i zaczniemy przewidywać przyszłość, a co! :D


      Yyyy... Chyba późna pora uderza mi do głowy :P

      Usuń
  32. Czy tylko mnie irytują świąteczne reklamy na początku listopada? ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Ciebie... Byłam w Kauflandzie ostatnio i co widzę? Cały dział ozdóbek... choinek... pierdołów świątecznych... To był jeszcze październik... No ja Was proszę! Nie na 2 m-ce przed świętami :/

      Usuń
    2. mnie nie irytują tylko śmieszą... Reklama środków czystości w tv, w sklepie Flo świąteczne ozdoby, w sklepach udekorowane witryny, choinki, światełka. Jeszcze tylko chodzących po ulicy Mikołajów i Aniołków z opłatkiem brakuje i już można sobie składać życzenia...

      Usuń
    3. Mi brakuje jeszcze reklamy coca coli mikołajem:) MASAKRA nawet do sklepu strach wchodzić bo od progu bombki, girlandy itp.

      Usuń
    4. Taa... Ta reklama jest... brak słów normalnie. No ręce opadają.

      W ogóle dzisiejsze święta to nie to co kiedyś. Nie ma już tego nastroju. Ludzie są zmęczeni, poirytowani. Aby tylko je odpykać. No przynajmniej w moim otoczeniu tak jest...

      Usuń
    5. Irenka u mnie identycznie. Człowiek nie ma czasem chwili, żeby spokojnie pomyśleć, a tu już musi przygotowywać dania, latać za prezentami (skąd brać kasę!!) i co? Tyle na głowie, 3 dni i po krzyku..

      Usuń
    6. Dokładnie! Moje rodzeństwo ostatnio stwierdziło,że nie ma sensu indywidualnie składać życzeń z opłatkiem tylko zwykłe oficjalne bo szkoda czasu... a mi jakoś smutno lubię cmokać i życzyć o serducha każdemu coś wyjątkowego..

      Usuń
    7. Irenko, myślę że Święta dalej mają swój urok tylko to my się starzejemy, nie mamy już tyle chęci, mamy za to obowiązki, życie nie jest już takie kolorowe... Nasze dzieci też tak powiedzą gdy dorosną. Że ich dorosłe Święta nie mają już takiego uroku bo wszyscy zapędzeni, życiem styrani... A ja jestem przekonana, że Święta mają urok tylko musi prócz Świąt być coś jeszcze na co czekamy. Teraz, gdy mam Emilkę a ona już ma prawie 2,5 roku i jest już rozumiejącym i porozumiewającym się dzieckiem, czekam na Święta z niecierpliwością. Ciekawa jej reakcji, entuzjazmu, radości... To trochę tak, jakbym ja na nowo przeżywała Święta będąc dzieckiem, wiesz? :)

      Usuń
    8. Anetko, masz racje. Tylko ja uważam, że to też wina nas dorosłych. Przytłoczyła nas odpowiedzialność i codzienne obowiązki. Gdy widzimy, że inni się nie starają to i my przestajemy. No bo po co, nie? Nie potrafimy lub nie chcemy postarać się odszukać tej magi.

      Cóż, tak... Też tak mam. Ale gdy widzę, że tylko ja imama się staramy no to rozumiecie...


      Ale dobra, bo zamulam rozmowę :D Koniec smutnych tematów

      Usuń
    9. Czemu zamulasz? Normalne tematy trzeba o wszystkim rozmawiać no nie?

      Usuń
  33. Irenko, dlatego musimy znaleźć sobie cel i zauważać drobne radości :) Działa :) Faktycznie, gdy widzisz że tylko Ty się starasz a reszta ma wszystko w poważaniu to i chęci odchodzą. Ale ja staram się dla siebie i dla swojej rodziny a nie dla całego świata. Staram się, żebym ja i moja rodzina cieszyła się ze Świąt na przykład. Zresztą dla mnie szklanka jest zawsze do połowy pełna. Dla mojego męża zaś do połowy pusta. I tu zderzają się nasze życiowe motta i ideały i jest masakra. Ale ja dalej trwam przy swoim i dalej się staram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że masz racje tylko ja ostatnio stałam się pesymistką do kwadratu. Kiedy jednak wezmę się w garść będę myśleć jak Ty :D

      Usuń
  34. zmykam bo północ za chwilkę a jeszcze "Kwiaciarka" na mnie czeka :) Dobrej nocy życzę wszystkim i do następnego czwartku...

    OdpowiedzUsuń
  35. z racji tego, ze nie da sie jskos u mnie w odp pidac to do milosniczki ksiazek: ja jak najbardziej wierze w przeznaczenie (z maloletnich czasow) :-P jak mialam 6 lat dostalam od mojego kolegi z piaskownicy pierscionek z gumy do zucia, jak to dziecko spytalam sie czemu mi go daje, a on oswiadczyl mi bez ogrodek, ze jak bedzie duzy to sie ze mna ozeni :-D i takim oto sposobem po tylu latach moj wybranek z mlodzienczych lat spelnil swoja obietnice i dzis jest moim mezem ;) wiec tak - wierze w przeznaczenie :D
    a co do swiatecznej goraczki w listopadzie, no coz tez sie kiedys oburzalam, na dzien dzisiejszy juz przywyklam i po prostu nie zwracam na to uwagi. najwazniejsze jest zeby nie zatracic sie w tej goraczce i zachowac umiar :) a ja bez bicia przyznaje sie ze kupilam dzis swiateczne ozdoby :D ale coz zapasy musze robic, na nowe mieszkanie ot co o_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja historia równie ciekawa ^^ Gratuluję :D

      Usuń
    2. Takie historie wywołują uśmiech i dają nadzieję, wiecie? Ja przynajmniej tak to odbieram :D

      Usuń
    3. Ja też tylko niestety jestem za stara i nic mnie podobnego nie spotka, jednak miło poczytać tego typu opowieści:)

      Usuń
    4. A tam za stara! Na miłość nigdy nie jest za późno. W ten czy inny sposób :D

      A po za tym... Czy to nie do Ciebie odezwał się stary znajomy?:P Nie wiesz jeszcze co będzie dalej :)

      Usuń
    5. Myślę,że będzie jak zwykle...:)

      Usuń
    6. Eee... Tylko bez takich pesymistycznych myśli mi tu! :P

      Usuń
    7. Nie przewiduj mi tu w czarnych barwach. Trzeba mieć nadzieję :) Życzę powodzenia :)

      Usuń
  36. Zastanawiam się jaką by tu książkę zacząć czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Dziewczynki uciekam spać. Dobranoc!:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Odpowiedzi
    1. Czytasz o tak późnej porze? Oczy sobie zepsujesz ;]
      Ja tam zaraz do łóżka mykam.
      Więc dobrej nocy :)

      Usuń
    2. Ja uwielbiam w nocy czytać :D Mam wtedy spokój i ciszę :D

      Usuń
  39. A to pech! Nie miałam dostępu do internetu i przegapiłam dwa wieczorki ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą kolejne :) Jeszcze będziesz miała okazję pogadać z innymi blogerkami :)

      Usuń
  40. Cześć, Dziewczyny. Dziękuję Wam za udział w dyskusji i wieczorkowo-czwartkowe spotkanie. Było ciekawie! Widzę, że poglądy na wiadomy temat ;) mamy zbliżone.

    Ja oddaję się... no czemużby innemu: pisaniu, w przerwach uczę Patinka pluć (spokojnie, spokojnie, pastą do zębów po myciu tychże) a także grabię liście. Jest ich... sporo. Będę miała co robić w przerwach między pisaniem (i uczeniem Patinka pluć) aż do wiosny.

    Jakbyście mnie szukały jestem w ogrodzie/przy biurku/w liliowej łazience.

    Cześć pracy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech nasza pracowita mróweczka w przerwie między, pisaniem, uczeniem plucia oraz grabieniem nie zapomni o odpoczynku u odżywianiem!;)

      Usuń
    2. Zapracowana ta mróweczka. ;) Ale wdzięczne to zajęcia, nie pójdą na marne!

      Usuń
  41. Dziś temat przyjaźni będzie bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń