niedziela, 16 września 2012

Dobre po polskie

Heloł, to ja, Wasza Kejt! (jak się można tego spodziewać)

Dziś mam lepszy humor, niż wczoraj. Wczoraj był "czas apokalipsy". Ech... Rozumiem, że w życiu jest raz lepiej, raz gorzej, ale żeby tak wszystko na raz? Mimo niezbyt miłych wieści (dotyczących jednej z oczekiwanych przez Was książek, dodam, że bardzo oczekiwanej), do wieczora się pozbierałam i spokojnie wniosłam pierwsze poprawki do Lidki. Wzruszając się przy tym, bo koniec tej powieści (i jednocześnie koniec serii) normalnie jest... no, łzogenny. Bardzo związałam się z bohaterkami "Sklepiku", najbardziej właśnie z Lidką, a przy okazji z pewnym facetem, który w tomie III pojawia się i od razu zdobywa serce jednej z bohaterek oraz moje.
Mam nadzieję, że czujecie się zachęcone. ;)

Ale wracając do ad remu (wiem, wiem, że pisze się wracając ad rem, ale ja tak lubię): jak wiecie jestem nie tylko patriotką lokalną (czytaj: Poziomkową) ale i w ogóle patriotką i jeśli mam wybór, kupuję polskie produkty, polskie warzywa i owoce, polskie sery, wędliny... Ze sprzętem jest gorzej, bo rodzimego już prawie nie ma, a jeśli się trafia to "składany w Chinach".
Chcę Wam dzisiaj polecić perełkę.
Jest taka firma Joanna, która wiele lat temu wypuściła na rynek coś zdumiewająco fantastycznego:


Gdy zażyłam kąpieli w kawie ze śmietanką byłam skłonna skosztować własne ramię, tak pięknie pachniało i było tak cudnie gładziutkie. Hmm... nieco egzaltowanie to brzmi, ale produkty tej firmy są na prawdę znakomite. Polecam, polecam, polecam. Dodam, że polecam bezinteresownie i nie jestem na garnuszku tej firmy. Mam nadzieję, że nie wchłonie naszej polskiej Joanny żaden międzynarodowy moloch, bo będzie po Joannie.

Dziś (jak niemal codzień) byłam tutaj:


Nad moim ukochanym Liwcem. Bimbuś spał w samochodzie, a ja sobie siedziałam, gapiąc się w leniwie płynącą wodę. Obok kąpały się sójki, po przeciwnej stronie buszowały dzięcioły czarne, po nogach niemalże przebiegały mi piżmaki, a ja byłam szczęśliwa.
Może być na prawdę kiepsko i źle, ale wystarczy, że pojadę nad tę rzekę, gdzieś gdzie nie ma ludzi, przysiądę na parę chwil i... spływa na mnie ukojenie. Dobrze mieć takie miejsce... azyl dla duszy... Polecam again.

Na koniec przyznam się Wam, że sprofanowałam sernik królewski, na który skomplikowany przepis znajdziecie w Bogusi, a tu zaraz podam przepis prosty jak... no nie wiem co. Bardzo prosty. Nawet te z Was, które potrafią przypalić nawet wodę na herbatę, dadzą mu radę.

(kurczę, nie mam zdjęcia)

Oto przepis:

Do dużej miski wrzuć 12 jajek (bez skorupek ofkors), kostkę miękkiego masła (może być ostrołęckie), 2 szklanki cukru, kilogram białego półtłustego sera (kup już zmielony, będzie prościej), dwie łyżki mąki ziemniaczanej i jeden budyń (waniliowy albo śmietankowy). To wszystko porządnie zmiksuj (grudkami masła się nie przejmując), wylej do formy (dużej płaskiej), wstaw do nagrzanego do 170 stopni piekarnika i piecz, aż się dobrze zarumieni. Nie wyjmuj z piekarnika aż nieco ostygnie, choć i tak opadnie.

Kurczę, sernik wygląda nieszczególnie, bo zawsze wychodzi mi płaski jak omlet (chyba za dużą formę biorę), ale smakuje bosko. Te 12 jajek i 2 szklanki cukru na kilogram sera wydaje się być nieco dużo (ja już próbowałam z 10 jajkami i 1 3/4 szkl. cukru i też było okej), ale tak stoi w przepisie.
Jeśli lubisz, dodaj rodzynki i jakiś zapach. Ja nie lubię.

Dla zachęty dodam jeszcze, że robi wrażenie na gościach (smakiem, bo nie wyglądem) i da się go przygotować nawet w towarzystwie ruchliwego niemowlaka, o ile niemowlak nie przestraszy się miksera.

Teraz oddaję głos Wam. Polećcie jakieś "dobre bo polskie".

PS. Patrzę na daty spotkań autorskich. "Październik" śmiesznie nazywa się ten miesiąc, no nie? "Czerwiec" też nie lepiej. Albo "styczeń", że niby stykamy się ciałami jak najmocniej, bo zimno? :)

28 komentarzy:

  1. Czekoladowy pachnie CUDOWNIE!
    Mam, używam i polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Stop! Czekoladowy mam z innej firmy! Z Joanny mam bardzo fajny szampon z miętą i wrzosem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z jakiej masz czekoladowy? Tutaj można podawać nazwy bez posądzenia o kryptoreklamę, bo reklamujemy jawnie! :D

      Usuń
    2. Z Luksji. Pomarańcza z czekoladą! Mniam!

      Usuń
  3. A ja się podpisuję pod kupowaniem polskiego :)
    Jedzenie to wiadomo - na targu, albo w sklepiku osiedlowym, jak większe zakupy to też zawsze czytam, czy to na pewno nasze - szczególnie warzywa, owoce, sery i inne produkty z krótkim terminem spożycia (szczególnie sery i wędliny lokalne biorę, a nabiał tylko taki, który nie zawiera domieszek roślinnych czyt. oleju palmowego :().
    A z kosmetyków? Kremy i płyny pod prysznic Ziaji :) wszystkie z tych http://www.ziaja.com/offer/kosmetyki_1/cialo_1/pod_prysznic.html, chociaż mój małżonek preferuje oliwkowe.
    I polskie słodycze...mniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo tak!!!Zgadzam się- Ziaja ma świetne kosmetyki...Ja uwielbiam KAKAOWE masło do ciała,żel pod prysznic i balsam i.....no wszystko tej serii:)

      Usuń
    2. Co do polskich słodyczy (najlepszych na świecie!) to Wedel został ostatnio sprzedany po raz piąty. Tym razem Japończykom...

      Usuń
    3. Pozostaje jeszcze Solidarność, Wawel i mnóstwo pomniejszych, słodkich firm :)
      A ponieważ właśnie wróciłam z urlopu to dopiszę jeszcze do listy polskich "produktów" nasze cudne krajobrazy, góry, morze, niziny, równiny i wzgórza i całą resztę, bo odkrywanie własnego kraju zamiast dwóch tygodni leżenia plackiem gdzieś tam, to też taki mały patriotyzm :) i wcale nie wymaga wielkich poświęceń, bo na prawdę mamy cudowne zakątki i polecam każdemu podróż po Polsce :) chociażby na weekendowy wypad między Majorką, a Malediwami ;)

      Usuń
  4. Ooo, nie znałam Joanny od tej strony :) Muszę poszukać :)
    Pięknie nad tym Liwcem, sama mieszkam nad Narwią więc też mogę korzystać z rzeki, ile się da :P Ale zdjęcie cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Kasiu, no niech mi Pani nie robi większej chętni na Lidkę niż już mam, bo normalnie chyba jajo w końcu zniosę.
    Co sobie przypomnę to mnie ściska że nie wiem co się dzieje dalej;)

    Też jestem wyznawczynią hasła - "dobre bo polskie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Również jestem zwolenniczką tego co polskie. Mieszkam zaraz przy zgierskim rynku i mam wszystko świeże. Jest nawet Pani co ma własnej roboty masło i twaróg. O mleku nie wspominając.
    Co do kosmetyków to Joanna ma też bardzo fajne farby do włosów i szampony. Od dawna używam. Mogę jeszcze spokojnie polecić firmę Bielenda, która robi kosmetyki z ekologicznych upraw, oraz Celię - ta ma fajny płyn do demakijażu i kosmetyki kolorowe. Firma Bell również.

    Co do tych złych dni. Są niestety - u mnie dosyć często.
    Zdrowie się sypie, a wiadomo, że zdrowie najważniejsze.
    Mało tych jasnych promyków ostatnio, a może ja ich po prostu nie dostrzegam.

    Wierzę jednak w równowagę - i musi się w końcu do licha poprawić. Prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta piekielna równowaga... Artykuł na dawnej stronie nawet o niej napisałam.

      Usuń
    2. Z tego co wiem poprzednia strona uległa samozagładzie. Więc już raczej nie przeczytam.

      Usuń
  7. ja używam kosmetyków Ziaji i jestem mega zadowolona. Krem do twarzy oliwkowy z lekka formułą jest super. Dzisiaj muszę kupić mleczko do demakijażu gdyż mi sie skończyło i oczywiście kupię Ziaję :) polskie słodycze, chleb z piekarni obok domu, wędlina Polska, smaczne polskie sery. Niestety, jest kłopot z polskimi ubraniami... Ale pamiętam i Polsce i jak tylko mogę to wspieram naszą przedsiębiorczość. Masz Kasiu rację, że trzeba myśleć o swoim kraju. Bo to od nas zależy nasza produkcja i PKB choć na codzień nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ale są rzeczy, które kupię choć nie są z Polski. Przyznaję się bez bicia...

    OdpowiedzUsuń
  8. Z "Joanną" znamy się choć bardziej owocowo. Kowowych rozkoszy jeszcze nie zażywałam, ale kusisz więc dam się namówić:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tekst poprawilam bo iPad mi tu psoty robi;-)
    Także używam Joannę majątanie i dobre rzeczy. Co do nazw miesięcy to z woku czyli wiedzy o kulturze pamietam ze czerwiec jest od czerwi (jakieś robale) a październik od paździeży ( coś związane z rolą ale dokładnie nie pamietam) . Co do stycznia to za nic niemoge sobie przypomnieć znaczenia. Wiem ze wrzesień od wrzosu a sierpień od sierpu bo wtedy żniwa , a lipiec od lipy, listopad od opadania liści . Aaa grudzień od grudy co to sie robi z zamarznietego śniegu.
    Co do przepisów to oczywiście sernik- z serków homogenizowanych z polewą czekoladową, i oczywiście BLOK - czekoladowy, kawowy... , jak coś mogę dać przepis;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Joannę jak na razie znam tylko z szamponowej wersji, ale czuję się zachęcona do innych jej produktów.

    Miejmy nadzieję, że żaden oszołom nie stwierdzi, że to produkty propagujące satanizm albo inny idiotyzm...

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak czytam z emocją wpis Kasiulu.
    Najpierw się zasmuciłam,ze Wydawca Cię doprowadził do nerwów.Ale najważniejsze,że dałaś radę!Moc jest z Tobą.
    I się uśmiałam do łez, jakoś mi na wyobraźnie działasz Kasiu..."Do dużej miski wrzuć 12 jajek (bez skorupek ofkors)"...
    no raczej ;)
    a już widzę jak wlatują całe jaja do miski :D
    a o ślinotoku na sernik nie wspomnę...
    Warzywa,koniecznie z miejscowego ryneczku.
    Używam kosmetyków z rodzimej/krajowej firmy, wstawiam link, można odwiedzić ich stronkę...Seria z Aronii świetna.
    http://www.cylex.pl/reviews/viewcompanywebsite.aspx?firmaName=produkty-naturalne--u-w--berezi%C5%84scy-sc&companyId=10926263
    I przy następnej wycieczce,pozdrów Liwiec.
    Cmokaski dla Patinka :)
    Serdeczności Ewa M.

    OdpowiedzUsuń
  12. Solidarność Czekoladki z klasą Pistacjowe mniammmmm
    Mam nadzieję, że Solidarność ma coś polskiego (bo jeszcze się okaże, że jakieś 'zagramaniczne' wpływy)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale jak to koniec serii???? Przecież "Sklepik z Niespodzianką" miał mieć 6 części... Ja już nic nie rozumiem. Czy to wina wydawcy? Jeśli tak, to ogłoszę protest i mam nadzieję, że wszystkie czytelniczki się przyłączą ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja z Joanny uwielbiam szampon z serii "Z apteczki babuni"- miód i mleko. Świetnie myje i odżywia włosy, które w dodatku pięknie pachną miodem. Polecam. Z tych olejków do kąpieli koniecznie muszę wypróbować truskawkę ze śmietanką, bo już w duchu czuję ten zapach! :)Aż dziw bierze, że jeszcze tego nie zrobiłam!
    Przepis na sernik na pewno wykorzystam, bo jestem znana z tego, że na moje ciasta lepiej nie patrzeć, choć zjeść można, więc jak ulał będzie pasował do kolekcji!
    Co do "Sklepików...", to nie wiem czy coś sobie ubzdurałam, ale miało ich być pięć?! Lidka zapowiada się cudnie, choć szkoda, że będzie to już koniec serii. :(
    A miejsce nad rzeką-bajka!
    Pozdrawiam, Beata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo rzeczywiście miało być Sklepików pięć, po jednym dla każdej z bohaterek, ale na razie, w Lidce, opowiedziałam wszystko co chciałam i kończę na trzecim. Gdy mi się któregoś dnia (czy raczej nocy) przyśni ciąg dalszy, napiszę więcej. :)

      Usuń
  15. Gdy tylko mogę – kupuję polskie produkty. Bo dlaczego by nie? Wystarczy, że wielkie supermarkety wpychają się do coraz mniejszych mieścin i zabijają lokalny handel. Jak ma niby walczyć taka pani Stasia, co w małym mazurskim miasteczku sprzedaje warzywka i owocki ze swojego ogródka, gdy obok właśnie wybudowali pewien popularny ostatnio market, co ma ambicje na tysiące w kraju. W takiej sytuacji chętniej podchodzę do takiego straganu. Na moim bazarku mam już zaprzyjaźnioną panią, która, gdy czegoś już nie ma u siebie, pokazuje, u którego sąsiada można jeszcze coś dokupić.
    Co do kosmetyków – ziaja kozie mleko jest rewelacyjne. Poza tym Bielenda – polecam peelingi i masła do ciała. Z Joanny szampony i odżywki do włosów. Iwostin – polecam. I Pharmaceris. W ogóle polecam stronę http://www.polskiekosmetyki.org/ - można znaleźć fajne produkty.
    Kurcze, ja chyba coś źle musiałam ostatnio przeczytać, bo wydawało mi się, że Sklepików miało być 5 tomów? Chyba ze mi się coś pokićkało.
    A co do sernika to mam zamiar wypróbować powyższy przepis już w ten weekend, jak czas pozwoli :o)
    Pozdrawiam, Marta.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli chodzi o polskie słodycze to ja jestem wielką fanką - prince polo. Mmm uwielbiam te wafelki :) koniecznie orzochowe w pięknym zielonym opakowaniu :) i ptasie mleczko , tylko wedlowskie! po prostu uwielbiam :)
    może by tak ktoś zrobił np. masło do ciała inspirowane ptasim mleczkiem? :)
    Moim "polskim" kosmetycznym odkryciem jest sklep stara mydlarnia.
    http://www.mydla.pl/pl/o-firmie/
    Można tam kupić cuda i cudeńka do kąpieli . W moim rodzinnym miasteczku prowadzi ten sklep fajna młoda dziewczyna. Uwielbiam tam chodzić , ponieważ ten sklepik kojarzy mi się ze sklepikiem Bogusi :) cudowne miejsce i wspaniałe zapachy :) ceny też dobre
    naprawdę polecam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam wszelkie owocowe lub migdałowo-mleczno-miodowe żele, balsamy, szampony. Wtedy człowiek faktycznie ma ochotę zjeść samego siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. No! wreszcie dorosła kobieta która nie lubi rodzynek, ja w domu jestem dziwakiem, bo jak mogę to wydłubuję. Dlatego robię sernik na rodzinne uroczystości i wtedy daję tylko skórkę pomarańczową. Która pyszna jest, zwłaszcza na surowo, na głodzie słodyczowym wyżerana ze słoiczka. Jakbym promienie słońca szamała. :)


    A dwanaście jajców to dużo okropelnie w domu to by mnie zwyzywano, że mi sie czasy chyba pomyliły a kur nie mamy, ja chciałam a w domu pytają(a kto będzie zabijał) jakby do końca swych dni trawki dziobać nie mogły, gdacząc i jajka znosząc ku radości i pożytkowi swemu i naszemu

    OdpowiedzUsuń
  19. coraz bardziej podoba mi się ten blog...
    muszę wypróbować te smakowite kosmetyki, znam tą firmę bardzo dobrze i ufam jej od dawna,
    tak troszkę mnie dziwi ten blog, jego forma, czy pani naprawdę ma na to czas???? proszę nie dziwić się mojemu zaskoczeniu, pozdrawiam bardzo serdecznie Ania

    OdpowiedzUsuń