czwartek, 27 grudnia 2012

Wieczorek Czwartkowy: postanowienia noworoczne!

Kurczę, ale ten czas leci. Mało nie przeoczyłam ostatniego Wieczorku Czwartkowego w tym roku! Bardzo, bardzo udanym dla mnie roku, za co dziękuję Opatrzności, ojczyźnie i Wam, drogie Czytelniczki, a także moim Wydawcom, rodzinie i przyjaciołom, sąsiadom, mieszkańcom Poziomki i okolic oraz... zagalopowałam się. W dwóch słowach: jestem wdzięczna. A z siebie dumna.

Rok temu, pamiętam jak dziś, w Sylwestra, a potem po północy, siedziałam i pisałam. Chyba "Adelę" pisałam. Bo moim postanowieniem noworocznym na zacny 2012 było: pisać, pisać, pisać. Udało się, czy raczej dokonałam tego. Zauważcie różnicę między "udało się" - jakby wszystko zależało od szczęścia, a "dokonałam tego" - gdzie coś jednak zawdzięczam sobie.

Co będę robiła w Sylwestra AD2012? Cóż, na dobry początek spojrzę wstecz, na minione dwanaście miesięcy, potem... pomyślę, czego mogę dokonać w roku 2013. I, znając siebie, zacznę pisać. Może to wyglądać na jakiś nałóg, czy obsesję, ja jednak wierzę w moc Nowego Roku i postanowień noworocznych oraz siłę autosugestii. Tym razem jednak będę pisała nie powieść, a... scenariusz. Bo tym właśnie chcę się zająć w przyszłości.

No dobra, tyle o mnie. Pytanie do Was: czy czynicie postanowienia noworoczne? Jeśli tak, czy realizujecie je? Jakie macie plany na przyszły rok? Bardzom ciekawa.

Zapraszam do dyskusji i komentarzowania.

wtorek, 25 grudnia 2012

2013, czyli czym Was w przyszłym roku (nie)zaskoczę

Gdyby moi Przyjaciele mieli określić mnie jednym słowem, pewnie byłoby to "nieprzewidywalna". Rzeczywiście. Jestem dosyć... spontaniczna w działaniu i nawet moja rodzina, dzwoniąc po południu, by zapytać "co słychać" nie do końca jest pewna, czy dodzwoniła się do miejsca mojego zamieszkania, którym od czterech wspaniałych lat jest Poziomka w Urlach City, czy... gdzieś zupełnie indziej. Rzadko jest owo gdzieś zupełnie indziej, bo nie lubię opuszczać domu, ale jeśli już to robię, to nieoczekiwanie. Któregoś dnia budzę się i stwierdzam, że wyjeżdżam. Mówię mamie, która pod moją nieobecność opiekuje się Patisiem, że wyjeżdżam, mama, podchodząc do tego ze zrozumieniem odpowiada "okej, a kiedy mniej więcej wrócisz?" ja oczywiście nie wiem kiedy, ale jak najszybciej, bo jeszcze nie wyjechałam, a już tęsknię za dzieckiem i domem, po czym pakuję się, wsiadam w pociąg, czy pks i tego samego dnia jestem zupełnie gdzie indziej. I to jest fajne. Poczucie totalnej niezależności od nikogo i niczego. Chcę - jadę. Nie chcę - nie jadę. Uwaga: wystarczy mi samo poczucie, że jestem wolna i swobodna, rzadko je sprawdzam, bo jak wspomniałam: jeszcze nie wyjechałam, już tęsknię.

Oczywiście "pojawiam się i znikam" to nie jedyne przejawy mojej nieprzewidywalności. Przyjaciele i bliscy zupełnie nie kontrolują tego, nad czym obecnie pracuję, co piszę, jakie i z kim umowy podpisuję, o czym z kim rozmawiam. Nikt tego nie ogrania. Oprócz mnie, rzecz jasna. Ja dokładnie wiem co, kiedy i dla kogo piszę lub mam napisać. Taka sprytna szufladka w moim mózgu jest specjalnie do ogarniania nieogarniętego przeznaczona.

Czym Was więc mogę (nie)zaskoczyć w przyszłym, ale już prawie obecnym, roku 2013?

sobota, 22 grudnia 2012

Życzonka, które od lat niezmiennie mnie rozbrajają :)))



Szczęścia w życiu osobistym, sukcesów w pracy, dobrego zdrowia, domku z ogrodem i basenem, eleganckiej limuzyny, samych zwycięstw, spełnienia marzeń, miłych niespodzianek losu, grona prawdziwych przyjaciół, niewyczerpanych pokładów energii, uśmiechu na co dzień, drogi usłanej różami, satysfakcji z pracy, genialnych pomysłów, niskich podatków, słodkiego, miłego życia, świeżości spojrzenia, głównej wygranej na loterii, pozytywnej aury, pogody ducha, pomyślnych wiatrów, gorącej miłości, wygodnych butów, cudownych wakacji, szczęścia, pociechy z dzieci i wnuków, punktualnych pociągów, świętego spokoju, jachtu, żadnych trosk, powodzenia u płci przeciwnej, wysokich lotów, rześkich poranków, pomyślności, trafnych decyzji, intuicji w interesach, prezentów od losu, dużego łóżka, pękatego portfela, szerokiej drogi, miłego szefa, jasności umysłu, niebanalnych wyzwań, miłych snów, pewności siebie, wielkiej fortuny, wielu uśmiechów, bogatego wujka, błyskotliwych ripost, romantycznych wieczorów, udanych łowów, pasjonującej pracy, szansy na sukces, dużo słodyczy, pozycji lidera, szampańskiej zabawy, mocnego dachu nad głową, samych pozytywnych wibracji, pełni życia, wielu niezapomnianych chwil, dużo słońca, olimpijskiej kondycji, pomyślności, jak najmniej zmartwień, wyjścia z każdej sytuacji, uwielbienia u podwładnych, pasma sukcesów, niezmiennie zielonego światła, czystego nieba, stu lat życia, końskiego zdrowia, sławy, pokaźnego konta, manny z nieba, wysokich wygranych, ciągle nowych rekordów, niskich kosztów, bezpiecznych lądowań, wielu ciekawych znajomości, wygranych przetargów, sumiennych dłużników, taaaakiej ryby, najwyższego miejsca na podium, dobrego fryzjera, radosnych świąt, serca jak dzwon, pewnej ręki, komfortowych warunków, przyjemnych doznań, wielu wzruszeń, mocnej głowy, powodzenia, stopy wody pod kilem, otrzymania najwyższych odznaczeń, osiągnięcia wyznaczonych celów, pełnego sejfu, szczęścia w kartach, sprzyjającej pogody, dobrych zbiorów, kolorowych chwil, twórczego podejścia do pracy, połamania pióra, góry pieniędzy, samych słonecznych dni, smacznego jajka, uroku osobistego, mnóstwa prezentów, udanych negocjacji, serdecznych przyjaciół, grzecznych dzieci, udanych wakacji, miejsca w Księdze Rekordów Guinessa, większości w parlamencie, miłego wypoczynku, wesołego towarzystwa, dobrego apetytu, szczęśliwej podróży, złotej jesieni, poczucia humoru, anielskiej cierpliwości przy czytaniu tych życzeń, wiecznej młodości, licznego potomstwa, niewieszającego się komputera, sławy i chwały, lekkości bytu, pokojowego rozwiązania wszystkich konfliktów, szybkiego rozwoju gospodarczego, hojnych sponsorów, korzystnego układu gwiazd, miłosnych uniesień, czytelnych instrukcji, cichych wielbicieli/elek, mistrzowskich zagrań, dobrej nocy, wielkiej przygody, słodkich snów, wystrzałowej zabawy sylwestrowej, zgranej ekipy, pomyślności na nowej drodze życia, pociechy z pociechy, lojalnych współpracowników, bujnej wyobraźni, interesujących przeżyć, rodzinnej atmosfery, pomyślnych wieści, radości życia, dobrego serca, pełnego szkła, suto zastawionego stołu, złotej rybki, zimnego piwa, zasięgu w każdym miejscu, gry fair play, nieomylnych decyzji, miejsca w historii, głównych ról, kreatywności, podróży dookoła świata, udanych szkoleń, efektywnych poszukiwań, pakietu kontrolnego, bogatej kolekcji, dużo wolnego czasu, beztroskiego życia, dobrej passy, celnych strzałów, zdobycia Mount Everestu, wolności, trafnych wyborów, gradu prestiżowych nagród, spokoju ducha, oddechu od codzienności, samych piątek w szkole, godnych przeciwników, szczerych komplementów, wszelkiej pomyślności, codziennych atrakcji, świetlanej przyszłości, hossy na giełdzie, korzystnego horoskopu, zdjęcia na okładce, miłych sąsiadów, wiary w sukces, mocy zawsze z Wami, wielu alternatyw, przychylności bogów, tolerancji, własnego odrzutowca, gorączki sobotniej nocy, piwniczki pełnej wina, silnej woli, wyrozumiałego spowiednika, zamku w Szkocji, ambitnych planów, kilku odkryć i kilku wynalazków, owacji na stojąco, zniewalającego uśmiechu, szczęśliwego trafu, płomiennych uczuć, pomocnej dłoni, niezawodnej pamięci, nieprzemijającej urody, asa w rękawie, sprawnych hamulców, miękkiego lądowania, dużo nadzienia w pączku, strumieni szampana, kominka, rozbicia banku, recepty na szczęście, zabawy do białego rana, odwagi cywilnej, dobrej prasy, ptasiego mleczka, przygód z happy endem, długich wakacji, dużo rodzynek w cieście, zmysłowych nocy, gwiazdki z nieba, wiernego psiaka, celnego oka, sportowego wozu, różowych okularów, ruchu w interesie, stabilnej waluty, zgrabnej figury, siły perswazji, zdolności nadprzyrodzonych, ostatniego słowa, dobrego smaku, własnego sposobu na życie, w zdrowym ciele - zdrowego ducha, właściwych wniosków, widoków na przyszłość, podzielnej uwagi, czterolistnej koniczyny  i czego tylko sobie życzycie.  

wtorek, 11 grudnia 2012

"Mistrz" - inspiracje

Słuchajcie, mam dziś dla Was coś fajnego. Parę fotek i kilka linków, dzięki którym powstała moja najmłodsza, nieco skandalizująca, powieść sensacyjno-erotyczna, czyli "Mistrza". Więcej o samej książce w odpowiedniej zakładce u góry strony, dziś o jej powstawaniu.

Najpierw był pomysł. Tam poniżej macie fotografię początku powieści. Napisałam ją... nie wiem jak dawno temu. Chyba dawno, skoro jest to rękopis w pożółkłym zeszycie, bo od lat używałam do pisania komputera, potem kolejnych laptopów, a jednak coś (bez tytułu - dziwne, bo zawsze dawałam moim powieściom tytuł), co niedługo ukaże się w księgarniach jako "Mistrz" pisałam długopisem, w zeszycie w kratkę. Potem przepisałam część na tej oto stareńkiej maszynie do pisania (która obecnie stoi na honorowym miejscu w moim domu i w której klawisze z zapałem uderza Patiś - przyszły pisarz jak sądzę). Myślę, że zaczęłam pisać tę opowieść jakieś dwadzieścia lat temu. Do tej pory przeleżała w szufladzie bo nie nadszedł na nią czas. Gdy Wydawca zwrócił się do mnie z propozycją napisania erotyku, od razu pomyślałam o skromnym zeszycie w kratkę i historii Raula, porwania, mafii, niewinnej dziewczyny. Napisałam opowieść od nowa, posiłkując się zapiskami sprzed lat i oto jest. Czy raczej będzie. Już 23. stycznia w księgarniach.



Przyznam, że jeszcze nigdy nie wahałam się tak długo nad wydaniem powieści. Napisać erotyk to trudna sztuka. Musi być pikantnie, ale bez przesady, a jednocześnie nie nudno. I nie podobnie do innych erotyków, a na ile sposobów można opisać akt seksualny? Ja na szczęście mogłam wesprzeć się na szybkiej, sensacyjnej akcji. "Momenty" są jedynie ozdobnikiem.
Czy mi się udało - ocenicie sami. Pierwsze recenzje są wspaniałe.

Oprócz starego rękopisu podczas pisania towarzyszyły mi dwie piosenki. Odsłuchajcie, bo warto. No i szum morza, bo pisałam "Mistrza" w hotelu Bryza nad naszym pięknym polskim Bałtykiem. Uwaga: szykuje się wieczór z Katarzyną Michalak! Właśnie w Bryzie, w Juracie! Gdy będę znała szczegóły na pewno dam znać. Dziś otrzymałam z Bryzy zaproszenie i dziś zaczęliśmy z Wydawcą nad tym spotkaniem pracować, bo chcemy nagrać tam ciekawy wywiad.

Okej, oglądajcie, słuchajcie, a ja wracam do obowiązków. Tym razem obowiązków mamy. Wieczorem "Bezdomna" i historia Kingi...

http://www.youtube.com/watch?v=bHUH8cP7p90
http://www.youtube.com/watch?v=F_DnSMJBsmM

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Dyskusyjny Poniedziałek: Poczekajka, Zachcianek, Zmyślona

Cześć Wam,

dziś inauguracja Poniedziałków Dyskusyjnych, czyli comiesięcznych spotkań (dopóki tytuły się nie wyczerpią, co szybko nie nastąpi) z moimi książkami. Zauważyłam już jakieś cztery lata temu, że macie potrzebę podzielenia się swoimi przemyśleniami o książkach, a nie zawsze da się bez zdradzania treści, oto więc mamy: absolutnie spoilerowe Poniedziałki Dyskusyjne, wzorowane na Dyskusyjnych Klubach Książki, czyli Każdy Wchodzi na Swoją Odpowiedzialność.
I w treści dalszej wpisu i w komentarzach zdradzana będzie treść dyskutowanych książek.
Może być fajnie!
Dziś sprawdzimy...
Już od tej pory zaczyna się dyskusja, czyli czytaj więcej ale nie oczekuj potem po książce zaskakującego zakończenia, bo prawdopodobnie poniżej je poznasz.
Pamiętajcie o jednym: powyżej 200 komentarzy (a Wy ja się rozpędzicie, to potraficie dobić i do 300) blogger zwija stronę i wyświetla się komunikat: załaduj więcej. Wtedy trzeba w to kliknąć i... dyskutować dalej.

czwartek, 6 grudnia 2012

Wieczorek Czwartkowy, dziś pod hasłem: mieć, czy być?

Jest taki mężczyzna: niesamowicie przystojny, obłędnie sławny i bogaty, może mieć każdą kobietę, którą zechce (i nie mówię tu o Raulu z "Mistrza", bo ten facet, którego imię zaraz zdradzę istnieje naprawdę). Ma więc urodę, sławę, pieniądze, powodzenie, wykonuje pracę, która jest jego pasją, a tysiące dziewczyn chętnie wskoczyłyby mu do łóżka i zostały tam na dłużej, na dodatek jest zdrowy (przynajmniej fizycznie nic mu nie dolega) - jednym zdaniem: powinien być zupełnie i bezgranicznie szczęśliwy, a... zmaga się z depresją, samotnością i poczuciem winy. Jego serdeczny przyjaciel przedawkował narkotyki i zmarł, za co obwiniono tego, o kim mówię; narzeczona urodziła martwą córeczkę, a potem zginęła w wypadku samochodowym, nie udało się mu również uratować chorej siostry, mimo wszystkich pieniędzy tego świata. Już kiedyś Wam o nim opowiadałam: to Keanu Reeves.

Jest taka kobieta: mieszka w niewielkim miasteczku gdzieś w Polsce z dwoma synami - jeden cierpi od urodzenia na porażenie mózgowe, drugi miał niedawno poważne problemy z narkotykami. Mąż opuścił ją zaraz po urodzeniu bliźniaków "bo przerosło go posiadanie niepełnosprawnego dziecka". Kobieta ta walczy z każdym dniem, obraca każdą złotówkę, nie stać jej na ciuchy, czy kosmetyki, ale na rehabilitanta dla syna pieniądze zawsze znajdzie. Drugiego potrafiła wyciągnąć na czas z nałogu. Nigdy nie miała depresji, bo nie mogła sobie na nią, mając pod opieką dwoje dzieci, pozwolić, jest pogodna i urocza, ma ogromne poczucie humoru, wewnętrzne ciepło i duży dystans do życia i samej siebie. Podziwiam ją z całego serca.
Nasz bohater ma wszystko, nasza bohaterka nic. A mimo to ten pierwszy jest nieszczęśliwy, ta druga uważa się za szczęściarę, bo "przecież mogło być gorzej".

Pytanie na dziś: co byście wolały - mieć, czy być? Czy pieniądze rzeczywiście szczęścia nie dają? A jak to jest ze spełnianiem marzeń? Przecież za pieniądze można mieć (niemal) wszystko! Co myślicie o powiedzeniu: "pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy jest niczym"?

Nie wiem dlaczego w naszym kraju pieniądze są tematem tabu. Czy jesteśmy narodem tak zawistnym, że nie wolno się do nich przyznawać? Czy tak ubogim, że po prostu nie ma o czym mówić?

Ja widziałam i luksus, i straszne ubóstwo. Sama byłam kiedyś w takiej sytuacji, że stać mnie było na jedną bułkę dziennie i kisiel, jako ciepły posiłek. Wspominam to jako najczarniejszy czas w moim życiu. Głód i bezradność. Nie chciałabym przeżyć tego jeszcze raz, nawet kosztem "być" zamiast "mieć".

Bardzo podstępnym wrogiem jest pętla kredytowa, w którą wpaść może każdy, a jednak zaciskamy ją sobie na szyi, by wyjechać na wakacje, czy kupić większą plazmę, lub lepszy samochód. Będąc na dorobku i mając dostęp do łatwych kredytów kupujemy apartamenty, na których spłatę po utracie pracy nas nie stać.

Taaak... to temat rzeka.

Ciekawe, co Wy na to?

Pamiętajcie, że po 200 komentarzu blogger zwija stronę i trzeba nacisnąć "załaduj więcej" i... do dyskusji, kochane. Mieć, czy być? Pieniądze dają szczęście, czy jego nie dają? Ciekawe, co odpowiedziałby Keanu. Bo zdanie mojej Przyjaciółki znam.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Teoretycznie wróciłam

Ale praktycznie nadal jestem wyjęta z życia blogowego za sprawą twórczości własnej, która domaga się i piszczy: zajmij się mną, zajmij! oraz za sprawą stęsknionego dziecka, które domaga się i piszczy: zajmij się mną, zajmij! (Zmówili się, czy co?).

A tak bardziej serio: podjęłam dodatkowe wyzwanie, czyli projekt scenariuszowy i chcę je skończyć, by cieszyć się pisaniem "Bezdomnej". To znaczy nie wiem, czy będę się tak cieszyć, bo co zaczynam o Kindze (bohaterce "Bezdomnej") pisać, to płaczę. Ale ta powieść musi powstać i basta!

Wpadłam też na pewien pomysł i Wy się wypowiedzcie: jest Wieczorek Czwartkowy (i w tym tygodniu już Was zapraszam, choć nie wiem jeszcze o czym będziemy gawędzić), ale zauważyłam, że przydałby się Dyskusyjny Poniedziałek. Otóż... kiedyś, gdy istniało forum na Zielonej Stronie, były zakładki do poszczególnych książek (choć tych książek jeszcze wtedy mało było) i tam można było o owych książkach dyskutować, zaznaczając, że to SPOILER, czyli, że zdradza się treść. Pomyślałam, że można byłoby w każdy poniedziałek brać "na warsztat" którąś z moich książek, czy serię (bo trudno rozmawiać TYLKO o "Poczekajce", a już nie o "Zachcianku") i uprzedzając Czytelniczki, że ja w artykule będę zdradzać treść książki, a Wy w komentach również i kto książki nie czytał, ten niech się czuje uprzedzony, dywagować: czy Łukasz powinien z Patrycją postąpić tak a nie inaczej (tutaj dyskusja), czy Ewa powinna odpuścić sobie Andrzeja, czy też walczyć o szczęście etc.

Dlaczego wpadłam na ten pomysł? Bo mam do Was pytanie. Właściwie to mnóstwo pytań, które mi się rodzą w głowie, gdy czytam recenzje: na przykład - jak według Was powinna zakończyć się "Nadzieja"? Czy Liliana w drugim tomie (o ile by taki powstał, ale nie powstanie) byłaby dla A. taka sama jak dla A., czy coś ją życie nauczyło? A już najnowsze pytanie brzmi: czy według świeżo upieczonych Czytelniczek Daniel postąpił z Danką słusznie, czy nie?
Błagam, nie odpowiadajcie!!! Bo Czytelniczki, które jeszcze nie czytały Wiśniowego Dworku stracą radość czytania, ale gdyby za pół roku Poniedziałek Dyskusyjny otworzyła właśnie ta książka, owego pytania mogłybyście się spodziewać.

Soł: próbujemy? Zaczynając za tydzień od serii poczekajkowej? Komenty wchodziłyby tak jak we czwartki, w czasie rzeczywistym, nie byłby to quiz, a rozmowa, jak w Dyskusyjnych Klubach Książki...

Wypowiedzcie się, moje Kochane, a ja idę spać.

Ten Dyskusyjny Poniedziałek byłby raz w miesiącu, bo tylu książek by zapełnić tygodnie, to jeszcze nie napisałam...

PS. "Wiśniowy Dworek" powinien być obecnie promowany w Empikach i Matrasach. Zdajcie mi relację, jak to jest w Waszych miastach, okej? 

środa, 28 listopada 2012

Kochane, macie "Wiśniowy Dworek"? Macie?!

Bo dziś przecież premiera, a ja nie mam. :/
Chyba po raz pierwszy zdarza mi się nie przywitać Najmłodszej, nie wziąć jej w ręce, nie pogładzić okładki, no wiecie, jak to jest, jak się wita na świecie swoje dzieło. Jeśli nie wiecie, to albo się kiedyś dowiecie, albo spróbujcie to sobie wyobrazić.
Cudowne uczucie: oto stworzyłam coś z niczego i JEST!
Hmm... właściwie stworzyłam książkę nie tyle z niczego co z mojej wyobraźni i pracy - nie tylko mojej ale i Wydawcy, któremu jak zwykle jestem wdzięczna, bo książka prezentuje się chyba ładnie?
Mogę ją zobaczyć jedynie na zdjęciu ze strony Al, które podkradam, bo jest piękne.

No dobra, to się poskarżyłam.

A Wy?! Macie już "Wiśniowy Dworeczek" zielony jak... jak wiosna, za którą już tęsknię?
I jak? Jak Wam się podoba?

Czytacie??

Czekam na info od moich niezawodnych Czytelniczek. Podsyłajcie linki z recenzjami do Kącika Recenzentek: znając mnie jego bywalczynie zostaną docenione!

Tutaj pierwsze recenzje, za które serdecznie dziękuję (a za NIE zdradzenie głównej Tajemnicy dziękuję podwójnie!):
MALINECZKI74
MIŁOŚNICZKI KSIĄŻEK
TALI

Ja wracam do pisania. A czego? To już moja słodka tajemnica, bo "Bezdomną" na razie odłożyłam. Tajemnica jest jednak nie mniej intrygująca!

See You!

PS. Wydawca "Mistrza" przygotowuje niesamowity konkurs. I to nie jeden, ale ten, o którym już wkrótce napiszę będzie miał naprawdę genialną nagrodę!
"Mistrz" już niedługo! Już w połowie stycznia! A dla nagrodzonych Recenzentek jeszcze szybciej!

piątek, 16 listopada 2012

3 x Top 20 Recenzentek, czyli satysfakcja gwarantowana

Dziewczyny, zakończyłam konkurs na Top20 Recenzentek. Przez parę tygodni przysyłałyście linki do recenzji moich książek, które ukazały się w tym roku i... Wasze oddanie sprawie zostaje właśnie nagrodzone. Kiedyś powiedziałam i niniejszym potwierdzam, że kto naprawdę chce, wygra na moim blogu którąś z książek. Dlatego wszelkie prośby o wysłanie ot tak egzemplarza recenzenckiego z góry odrzucam, bo wolę książki rozdać Wam. Wracając do Top20: utworzyłam dwie listy zwyciężczyń, które niniejszym ogłaszam.

"Wiśniowy Dworek" otrzymują:

Anne18
Gosława K
Miłośniczka Książek
Książkowe Zauroczenie
Sihhinne
Aleksandra Świerczek
Vivi22
Elen
Sylwia85
Niezapominajka
Dunajka
Agaa006
Jola
Diunam
A.nitka
Alison2
Jasmin
Al
Michalina
Emilia Baczyńska

Natomiast... "Sklepik z Niespodzianką. Lidzię" otrzymują:

Ewka
Barbara
Angie.Wu
Irena A. Bujak
Monique
Ewa V. Maćkowiak
Tala
Asymaka
Kasiek
AiraArt
Naila
Kinga
Varia
Justilla
Antyśka
Elima
Moneczka
Trinity
Sabinka
Anek

Jednym zdaniem: każda z Was, która wzięła udział w konkursie, otrzyma książkę. Dworek lub Lidzię. Myślę, że to zacne rozwiązanie.

A teraz niespodzianka, czyli Top Topów: ze wszystkich recenzji z Kącika Recenzentek wybrałam 20, których Autorki otrzymają... i to już niedługo... "Mistrza"! Czyż nie warto brać udział w moich konkursach?

Oto Best of the Best:

1. Barbara
2. Tala
3. diunam
4. anek7
5. Al
6. Angie Wu
7. madziula
8. _MONIQUE
9. Ania - Aploch
10. Naila
11. Gosława Ka.
12. Patrycja
13. Blair Blake
14. Agnesto
15. Dubbidu
16. Karolina Laube
17. Catalinka
18. Mała Mi
19. Czytelniczka
20. Shoko

Serdecznie Wam wszystkim gratuluję!

Uwaga: jeśli któraś z Was nie zamierza czytać Mistrza, proszę dać znać, to wyślę inną książkę. "Mistrz" to erotyk sensacyjny i nie każda z Was może mieć nań chęć.

I teraz:

Recenzentki, które wygrały "Wiśniowy Dworek" proszone są o podanie adresu do wysyłki pani Annie Zemanek z Wydawnictwa Literackiego: a.zemanek@wydawnictwoliterackie.pl koniecznie z dopiskiem Top20 Recenzentek - Wiśniowy Dworek
Natomiast recenzentki, które wygrały "Sklepik z Niespodzianką. Lidkę" proszone są o podanie adresu pani Agacie Janaszek z Wydawnictwa Nasza Księgarnia: a.janaszek@nk.com.pl również z dopiskiem Top20 Recenzentek - Lidka
Recenzentki, które wygrały "Mistrza" proszone są o podanie adresu pani Marysi Stefaniak z Wydawnictwa Filia: m.stefaniak@termedia.pl z dopiskiem Top Topów - Mistrz. :)

Na koniec mała zachęta: w styczniu premiera "Mistrza". (Dla tych, którzy jeszcze o nim nie słyszeli jest zakładka tam, na górze). W związku z tym rozesłane zostaną przedpremierowo egzemplarze recenzenckie. Spodziewajcie się nowego konkursu! Razem z Wydawcą wymyślimy na tę okoliczność coś... ekscytującego. ;) I znów będzie można wygrać fajną książkę!

czwartek, 15 listopada 2012

Wieczorek Czwartkowy! Dziś pod hasłem: 50 twarzy przyjaźni ;)

Cześć, dobry wieczór, helloł! Witam Was po raz czwarty i od razu uprzedzam, że następnych dwóch wieczorków nie będzie. Wyjeżdżam w miejsce, gdzie nie będzie netu, by pisać "Bezdomną".
Gdy mnie nie będzie, pojawi się w księgarniach "Wiśniowy Dworek" - szkoda, że nie dostanę go jako jedna z pierwszych, nie pogładzę okładki, nie nacieszę oczu...
I ostatnia informacja: poniżej są podane trzy Topki Recenzentek. Jeśli zgłosiła swoją recenzję do konkursu, albo wkleiłaś link w Kąciku Recenzentek, sprawdź, może jesteś na którejś z trzech topek! Jeśli tak, wyślij adres do Wydawcy - tytuły i adresy w poście poniżej.

Okej, teraz przechodzimy do naszej cotygodniowej zabawy.

Dziś pod hasłem 50 twarzy przyjaźni. :D Nie, nie, tym razem nie ma się kojarzyć. Chociaż... czy istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną? Ja uważam, że każda ma podtekst erotyczny: albo on się kocha w niej, albo ona w nim, albo się kochali i "wiesz, nie zasługuję na ciebie, zostańmy przyjaciółmi"... Ja mam paru przyjaciół-mężczyzn i kiedyś coś tam między nami było. Conajmniej iskrzenie. Teraz, po parunastu latach została ciepła przyjaźń.

Przyjaźń z kobietą to zupełnie co innego. Po pierwsze uważam, że to słowo jest nieco nadużywane, ale to dlatego, że po prostu tęsknimy za przyjaźnią, pragniemy jej, chcemy poczucia bezpieczeństwa, zaufania do kogoś, wsparcia, możliwości zwierzenia się, czy wypłakania na ramieniu przyjaciółki. Jak jednak często zostajemy zdradzone, zranione, rozczarowane? Ile jest przypadków, że uroczy małżonek odchodzi do naszej ukochanej "przyjaciółki"?
Mimo to potrzebujemy przyjaźni.

By ją jednak utrzymać, by się nią cieszyć, należy o przyjaźń dbać. TUTAJ o tym pisałam, nie będę się więc powtarzać. Ja ze swymi przyjaciółmi mogę nie widzieć się miesiącami, czy nawet latami, ale wiem, że gdy coś złego się wydarzy, gdy będę Ich potrzebować, wystarczy jeden telefon, jedna prośba i są. Z mojej strony mogą zaś liczyć na to samo. Ale przyznam z ręką na sercu, że żałuję trochę bliskich więzów, jakie kiedyś nas łączyły. Trochę mi się drogi z moimi Przyjaciółmi rozeszły. Wieczne zabieganie, brak czasu, praca, praca, praca, dzieci, dom...

Jak wiecie jedna z moich serii - ta z kokardką - poświęcona jest Przyjaźni, takiej przez duże P i... napisałam ją chyba z tęsknoty za tym, co kiedyś miałam, a z czasem pozwoliłam temu zgasnąć. Lecz jednak póki życia, póty nadziei! Wszystko można odbudować, przyjaźń też! Chyba podniosę pierwszą cegiełkę...

Na koniec przyznam, że najtrudniej jest być swoją własną przyjaciółką, o czym pisałam TUTAJ

A jak to jest u Was, moje kochane Czytelniczki? Macie przyjaciół i przyjaciółki? Pielęgnujecie te związki? Jesteście przyjaciółmi dla samych siebie?
O tym dzisiaj podyskutujemy.

Przypominam, że Wieczorek trwa do rana, że niekoniecznie musicie trzymać się tematu i że przy ponad 200 komentarzach blogger zwija stronę i trzeba gdzieś tam na dole nacisnąć "załaduj więcej".

No, zapraszam do dyskusji. Jestem pewna, że jak zwykle dacie czadu.

niedziela, 11 listopada 2012

Co czytają faceci?

Jak zauważyłyście, tytuł nie brzmi złośliwie "Czy faceci czytają cokolwiek", ale całkiem miło: "Co czytają...", jakby z góry zakładała, że dla mężczyzny książka jest nie tylko podkładką pod szklankę z piwem. Kurczę, nie mam jakoś ostatnio dobrego mniemania o płci przeciwnej i zastanawiam się, dlaczego. Żaden mi jakoś specjalnie na odcisk nie nastąpił, w życiu prywatnym i zawodowym miłe status quo, więc...?
Więc niedługo ukaże się "Mistrz", adresowany po raz pierwszy nie do kobiet, a do wszystkich i pewnie stąd moje obawy. Jak się panom spodoba(m). Ci, którzy czytali fragmenty tej książki są pozytywnie zdumieni (że niby polska pisarka mogła napisać TAKĄ książkę) i... w rozmowach od razu, całkiem swobodnie i bez krępacji zaczynają rzucać erotyczne aluzje. Ludzie!!! To że tym razem w powieści umieściłam wątki erotyczne nie znaczy, że stałam się bardziej wyzwolona, czy bezpruderyjna! Naprawdę jestem tą samą, dosyć nieśmiałą kobietą, która niekoniecznie przez całą dobę nawija o seksie! Równie dobrze możemy podyskutować o broni snajperskiej, czy torturach, bo ten temat też w książce występuje, co nie znaczy, że ja sama lubię znęcać się nad bezbronnym jeńcem, czy rozwalać komuś głowę z Beretty kaliber .50. Myślałam, że to jasne: ja to ja, a moi bohaterowie, to moi bohaterowie, ale będę musiała zweryfikować poglądy i przygotować się na pikantne aluzje panów.
Cóż.
Sama chciałam...
Ale temat tego wpisu jest zupełnie inny.
Słuchajcie, otaczają Was faceci. Co oni właściwie czytają? Z obserwacji moich bliskich i znajomych wynika, że:
- sensację i thillery (to współtowarzysze podróży Kolejami Mazowieckimi)
- s-f albo fantasy (to mój starszy syn, którego nauczyłam miłości do książek i jestem z tego powodu dumna i szczęśliwa)
- twarde książeczki, które można nie tylko oglądać, ale i żuć (to mój młodszy syn)
- ...? Strony internetowe? Facebook?
Co czytają inni?
Kurczę, nie wiem.
Jakąś prasę? Czasopisma?
Jeśli książki, to jakie? Jak często panowie biorą te małe papierowe przedmioty do ręki?
To pytanie do Was, moje kochane. Zdajcie relację z placu boju. Wierzę, że jak zwykle będziecie niezawodne i dowiem się na jaki odbiór "Mistrza" mogę liczyć.
Teraz wracam do pisania...
See You!

czwartek, 8 listopada 2012

Wieczorek Czwartkowy czyli... pogadajmy o facetach

Dziś wieczorek zaczynamy wczesnym popołudniem, bo akurat mam internet. Wieczorem mogę go nie mieć i co? Przepadnie Wam pyszna dyskusja? Nie mogę na to pozwolić!

Hasło "Pogadajmy o facetach" zainspirowane jest książką, którą właśnie szlifuję, czyli "Mistrzem" oraz... pewną uwagą mojego kumpla. (Tylko kumpla). Otóż wykrzyknął on któregoś dnia:
- Bo wy, kobiety, szukacie facetów lepszych od siebie!
Hmmm... no rzeczywiście. Normalnie odkrył Amerykę. Od wieków kobiety szukały mocnych, silnych plemników, a faceci pięknych zgrabnych komórek jajowych. Młody, przystojny, dobrze zbudowany facet na koniu wymachujący mieczem jest tak atawistycznie w nas zakodowany, że pociąga nawet kobiety kochające kobiety. Jak do tego ów przystojniak ma silny charakter i wysoki IQ to... normalnie wymiata. Biorę go! A że nie tylko ja go biorę ale i reszta damskiej populacji, to i tak przepadnę w konkurencji z młodą, zgrabną, długonogą blondynką o niebieskich oczach.


Rzeczywiście kobieta szuka partnera, który jej po prostu zaimponuje. Inteligencją, zaradnością, bogactwem, ale przede wszystkim, przede wszystkim SIŁĄ CHARAKTERU. Facet musi wiedzieć, czego chce i do tego dążyć z determinacją przypisywaną wojownikom, nie mięczakom, którzy ową determinację wykazują jedynie w walce o miejsce na kanapie i ostatnią puszkę piwa. Tudzież orzeszki.

Przyjrzałam się bohaterom moich książek. Najbardziej lubię Łukasza z Poczekajki, Andrzeja z Poziomki, Sellinarisa i Amrego z Ferrinu, Daniela z Wiśniowego Dworku, Raula z Mistrza i - to mój absolutny numer jeden: Oliwiera z Lidki. Kurczę, dlaczego pierwsza trójka pochodzi z książek, których jeszcze nie wydałam? Pewnie piszę o coraz bardziej pociągających facetach, ot co.

Każdy z nich jest w jakimś stopniu draniem, którego jedyną słabością jest ukochana kobieta. Lubimy takich drani? A może jednak wolimy ciepłych, przewidywalnych do bólu misiaczków, którzy może wrogowi nie przyleją, ale i nam też nie?
Czy w swoim życiu spotkałyście Black Hearta, czy ci pozostali jedynie na kartach książek i możemy sobie do nich powzdychać? Ja paru spotkałam, mówię to z ręką na sercu. Oczywiście byli zajęci. W związku z tym pozostało mi otworzyć nowy plik, zatytułować go "Czarny Książę" i powzdychać do kolejnego Black Hearta. Ot co.

Przypominam na koniec, że powyżej 200 komentarzy blogger zwija stronę i trzeba nacisnąć "Załaduj więcej" i już oddaję poziomkowy zakątek do Waszej dyspozycji.


piątek, 2 listopada 2012

"Wiśniowy Dworek" już za parę dni i pierwsze recenzje

Już za 26 dni moja Najmłodsza, tym razem zieloniutka jak listki brzozy na wiosnę, trafi do Empików i księgarń w całym kraju (jak również za granicami). Cieszę się i nie mogę się doczekać, bo po pierwsze książki serii owocowej są zawsze ślicznie wydane, a Dworek ze swoją zielenią jest chyba najładniejszy (no, może jedynie Rok w Poziomce go przebija), po drugie pisało mi się tę opowieść jednym tchem. I mam nadzieję, że Wam jednym tchem będzie się ją czytało.

Już w Wiśniowym Dworku zaczęłam wprowadzać wątki sensacyjne (których do tej pory raczej nie było). To taka próba generalna przed "Mistrzem", w którym sensacja (mafia, przemyt broni, narotyki i te sprawy) jest tematem wiodącym.
W "Dworku" jest jednak subtelniej...

Wpis ten zainspirowany został pierwszymi recenzjami, które już ukazały się na Waszych blogach. Książki fizycznie jeszcze nie ma (we wtorek dostałam okładkę do zatwierdzenia), ale wiem, że Wydawca wysyła wydruk próbny, stąd pewnie recenzje.

O fabule nic więcej nie powiem, znając mnie możecie domniemywać, że dużo się dzieje, jest czasem zabawnie, czasem straszno, czasem wzruszająco. Sama miałam pod koniec łzy w oczach, gdy główny bohater, Daniel, potraktował moją ulubioną bohaterkę, Dankę, nie tyle bezwzględnie, co wręcz okrutnie... A i tak go lubię. Ma facet charakter, a za charakternymi facetami dziwnym trafem przepadam. Pamiętacie nasze dywagacie: Black Heart vs Słodki Misio?

Na koniec pozwalam sobie umieścić linki do pierwszych recenzji:
JUSSSI
ANI MARKIETANTKI
MIŁOŚNICZKI KSIĄŻEK
Dziewczyny, dziękuję za piękne opinie i za to, że nie zdradziłyście głównej intrygi!! Streścić książkę bez kluczowej informacji kto jest kim to mistrzostwo świata. Dzięki!

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do lektury? Książka, szczególnie w twardej oprawie, będzie świetnym prezentem pod choinkę, szczególnie, że nie łączy się treścią z żadnym poprzednim tomem owocowej serii.

PS. Zbliżająca się data premiery to dowód, że niedługo Święta! A po nich... styczeń. I "Mistrz". ;)

czwartek, 1 listopada 2012

Wieczorek Czwartkowy! Dziś pod hasłem: Czy wierzycie w duchy?

Witam na drugim (ale nie ostatnim!) Wieczorku Czwartkowym. Przypominam, że to dzień, w którym otwieram gościnne podwoje poziomkowej strony dla wszystkich, którzy chcą wziąć udział w dyskusji, pokomentować, pogadać, poczytać, jednym zdaniem: spotkać się w przyjaznym gronie na przyjaznej stronie.
Komentarze wchodzą na bieżąco, nie musicie czekać na moderację.
Hasła wiodącego również nie musicie się trzymać, jest ono po to, by rozpocząć dyskusję.

Pamiętajcie, że powyżej 200 komentarzy blogger zwija stronę i trzeba wcisnąć tam na dole "załaduj więcej".

Teraz parę słów ode mnie na temat wiodący.
Ja w duchy wierzę, to znaczy wierzę w byty niematerialne, które są tutaj, obok nas. Może to zbłąkane dusze ludzi, którzy odeszli gwałtowną śmiercią? Może ci, którzy jeszcze pewnych spraw nie załatwili tutaj na Ziemi, nie mogą odejść Tam (gdziekolwiek owo Tam jest)? A może dwa wymiary - ziemski i nieziemski - istnieją obok siebie, a dzieli je cienka, niewidzialna dla nas granica? Nie wiem. Miałam jednak parę... może nie spotkań z duchami, ale doznań, których nie mogę inaczej wytłumaczyć, niż obecności, czy wręcz interwencji istot nie z tego świata.

Czuję też opiekę tych, którzy odeszli, a którzy byli mi drodzy. Czuwali nade mną i może nadal czuwają, i ta obecność dała mi nadzieję w najczarniejsze dni mojego życia. Jestem Im za to wdzięczna...

A Wy? Doświadczyłyście czegoś... niesamowitego?

wtorek, 30 października 2012

Pretty Little Liars - krótka recenzja

Heloł! Rzadko coś polecam, bo to spora odpowiedzialność, ale jak już polecam... Dziś będzie o niezwykle zajmującej serii, skierowanej do młodych Czytelniczek (którą jednak czytelniczka tak stara jak ja czyta z zapartym tchem), czyli o "Słodkich kłamstewkach".

Zainteresowały mnie najpierw ciekawe recenzje na Waszych blogach, potem niezwykła okładka, czy raczej zestaw okładek (wiecie, że na tym punkcie mam fioła), napisałam więc do zaprzyjaźnionego Wydawcy, czy mógłby mi przysłać wszystkie dotychczasowe tomy i tydzień później miałam niemal komplet u siebie na półce. Musiał jednak swoje odczekać, bo... jakoś było mi z tą serią nie po drodze. Aha, już wiem dlaczego: nie miałam tomu pierwszego. Musiałam go więc dokupić, a w Urlach City to nie takie proste. Lecz gdy już dokupiłam i zaczęłam czytać...

Historia zaczyna się bardzo ciekawie: jest grono serdecznych przyjaciółek i nagle jedna z nich ginie w niewyjaśnionych przez resztę tomów okolicznościach. W międzyczasie zaczyna przysyłać pozostałym kumpelkom wiadomości - choć czy to rzeczywiście zaginiona Ali je przysyła? - to również wyjaśni się nie wcześniej niż w tomie 5, czy 6.

Książki czyta się bardzo dobrze, język jest całkiem przyjemny, choć wtrącenia na temat ubiorów, torebek, butów, restauracji są dla mnie jakimś kosmosem - jeśli rzeczywiście tym żyją młode Amerykanki, to... ja dziękuję. Mam nadzieję, że nasz nastolatki mają nieco głębsze zainteresowania. Główne bohaterki oprócz strojenia się i chadzania na imprezy, co i rusz zakochują się a to w kolegach ze szkoły, a to w koleżankach, ale specjalnie mi to nie przeszkadza, bo zagmatwanie wątków, fabuły, tajemnic, kłamstw, podstępów i manipulacji wszystko wynagradza. Autorka naprawdę ma wyobraźnię i pomysł na opowieść.

Podsumowując: z niecierpliwością czekam na wieczór, gdy Patiś zasypia, a ja biorę kolejny tom "kłamczuszej sagi" i zagłębiam się w tę niezwykle ciekawą opowieść. To nagroda i uwieńczenie dnia. Dawno nie dawkowałam sobie w ten sposób książki, by wystarczyło na dłużej i normalnie nie wiem, jak doczekam do tomu X.

Jednym słowem: polecam!

PS. Do dziewczyn, które też czytają tę sagę: jak Wasze odczucia??

niedziela, 28 października 2012

Targi Książki w Krakowie, rozrzerzony plan wydawniczy, powrót do domu i zdemolowany karmnik

Zacznę od środka, czyli planu wydawniczego, który - mam nadzieję ku Waszej radości - uległ rozszerzeniu: w roku 2013 dojdzie "Czarny Książę", a sagę rodzinną będę od razu pisała w dwóch tomach, z założeniem, że w sumie tomów będzie trzy. Takie są wyniki rozmów z Wydawcami, z którymi spotkałam się przy okazji krakowskich Targów. Ja już nie liczę, ile książek mam przygotować na lata 2013 - 2014, żeby się nie stresować. Cieszę się tylko, że część jest już gotowa. Aha: nadal nad wszystkim panuję i wszystko ogarniam. Dostałam również sygnał od jednego z moich Wydawców, że jest gotów wydać pewne bardzo przez Was oczekiwane książki, ale dopóki nie znam terminów, nie powiem nic więcej, żebyście się nie rozczarowały.

Targi Książki to dla mnie swoiste święto i obiecuję żadnych nie opuścić. Są potrzebne i mi - żebym wyszła ze swojej skorupki i spotkała się z Czytelniczkami - i Wam, czego dowód po raz kolejny miałam w sobotę. Cudowne spotkania, cudowne rozmowy, upominki (piękny kominek, książeczki dla Patisia, zakładki, kartki...), dedykacje w "Poczekajkach", czy "Poziomkach" cudnie zaczytanych niemal do okładek, wspólne zdjęcia, nowe znajomości... Coś wspaniałego. Żebym się jeszcze tak nie denerwowałam, jak to zwykle przed każdym publicznym wystąpieniem, byłoby zupełnie genialnie...
Książek kupiłam oczywiście mnóstwo, targałam potem przez pół Polski siatę i torbę podróżną, ale ja to kocham - nie tylko pisanie, ale i czytanie.

Ku mej konsternacji (tudzież konsternacji mojego Wydawcy, który zarezerwował mi hotel na dwa dni, a wymeldowałam się po jednym) po Targach stwierdziłam, że NATYCHMIAST muszę wracać do domu. Ponieważ jestem spontaniczna uczyniłam to, czego zapragnęłam. Po spotkaniu z moją kochaną Przyjaciółką wsiadłam w pociąg do Warszawy i ruszyłam na północ. I jak ruszyłam, tak stanęłam, bo przecież... przecież dopadła nas zima! Spóźniłam się na pociąg do Urli City i... i cóż, gnana pragnieniem znalezienia się w domu, parłam na północ dalej.
Do Poziomki dotarłam ok. godziny drugiej w nocy. Stała sobie całkiem spokojnie, jasna, ciepła i przytulna, nic się złego z nią nie działo.

Jeszcze w nocy odkryłam, że zima zdemolowała karmnik i - wcześniej zdemolowany przez ogrodnika - mój ukochany krzak bzu. Trzy wielkie sosnowe gałęzie nie wytrzymały ciężaru śniegu i pękły. Mniejsza o karmnik, sikorkom sypnęłam ziarna obok (zima, śnieg, głód, śmierć), ale ten bez... normalnie nie ma szczęścia. Za to szczęście mam ja, bo gałęzie mogły zdemolować mi dom.

Ranek wstał piękny i słoneczny, pociągi kursują bez problemu. Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego wracałam w nocy, zamiast spędzić uroczy wieczór w Krakowie i wracać dziś, w dzień?

czwartek, 25 października 2012

Wieczorek Czwartkowy po raz pierwszy! Hasło wiodące: miasto, czy wieś?

Witam Was, moje kochane (i kochani też) na pierwszy Wieczorku Czwartkowym, który - jeśli pomysł się Wam spodoba - będę powtarzała co tydzień.
Na czym będą polegać te spotkania? Na swobodnej dyskusji gości, czyli Was. Komentarze od wieczora aż do piątkowego poranka będą wchodziły od razu, więc... możecie zaszaleć, do czego tendencje wykazywałyście przy okazji quizów. :))
Każdy wieczorek będzie sygnowany stałym emblematem.
Co jeszcze musicie wiedzieć? Temat zadany nie jest obowiązujący, ale na dobry początek, żebyście mogły się rozkręcić, jakiś musi być. O temacie dzisiejszego wieczorku będzie niżej.
Mam jeszcze jeden pomysł a propos tych spotkań... Chciałabym, by zostawiały jakiś ślad na naszej rzeczywistości, taki... bardziej namacalny. Żeby w jakiś sposób zmieniały świat, który nas otacza. Parę pomysłów mam.
Możecie być zaskoczone, ale myślę, że połapiecie temat.

Teraz już o dzisiejszym Wieczorku.
Miałam zamiar rzucić jakieś hasło książkowe, związane z moją działalnością, na przykład "Jakie zakończenia lubicie?", "Więcej humoru, czy łez?" takie tam, ale... o to zdążę jeszcze zapytać, a podczas tych wieczorków chciałabym pogadać z Wami o życiu.
Tematem dnia jest więc: Miasto, czy wieś?
Znacie mnie na tyle, by wiedzieć, że ja tu raczej łączę, nie dzielę, nie chodzi mi więc o podział Polski na miejską i wiejską, tylko na blaski i cienie miasta i prowincji. Wypowiedzcie się na ten temat. Ja od czterech lat mieszkam w Urlach City, co z City mają niewiele wspólnego. Jest mi - Warszawiance przez 39 lat - tutaj cudownie, choć bywa ciężko, ale przyjmuję moje miejsce na ziemi zarówno z zaletami, jak i z wadami. Na dobre i na złe. Wiem jednak, że nie każda wieś jest tak szczególna, piękna i zadbana jak moje Urle. I nie wszędzie życie jest tak proste, jak tutaj. Opowiedzcie o Waszych doświadczeniach.
Czasem tęsknię za wielkim miastem, najczęściej wtedy, gdy chciałabym pobiegać po Empikach, bardzo często chodziłam również do kina - sama i ze starszym synem - i tego mi brakuje. Boję się też, że Patiś nagle zachoruje, a tutaj, w tym moim lesie, zero szpitali, pogotowie zaś dojeżdża w zaledwie 40 minut - to są te cienie. Cała jednak reszta, to niekończące się wakacje. :)

A jak to jest u Was?

Oddaję głos (i stronę) Wam.

Pamiętajcie, że po 200 komentarzu blogger zwija następne i trzeba przycisnąć "załaduj więcej"!

wtorek, 23 października 2012

Parę informacji i... pomysł!

Nie wiem, czy pamiętacie, że w sobotę można mnie będzie spotkać na Krakowskich Targach Książki. Od godz. 15 do 16 w stoisku Granice.pl i od 16:30 do 17:30 w gościnnych progach Naszej Księgarni. Nie chcę na Was naciskać, bo zamkniecie się w sobie, ale jeżeli chcecie poznać mnie osobiście, to zapraszam do Krakowa - jak wiecie plany pisarskie mam tak duże, że czasu ani sił na jeżdżenie po Polsce mi brakuje i okazji do spotkań wiele nie przewiduję (nie tylko niewiele, ale zaledwie jedno...).

Aha, zapomniałabym! Do rozdania Wam, moim Czytelniczkom, będę miała 100 miniMistrzów, czyli małych, ładnie wydanych książeczek z początkiem powieści. Choć rzecz jasna bez ciągu dalszego. Środek i koniec w styczniu...
Ponieważ pierwsze recenzje "Mistrza" zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie tutaj się nimi chwalę:
Recenzja Sabinki
Recenzja Kasi

Teraz słuchajcie: rozgryzłam Was! Quizy, quizami, ale Wy po prostu macie chęć pogadać w zaprzyjaźnionym gronie na zaprzyjaźnionej stronie (rym niezamierzony). Kiedyś, gdy istniała jeszcze "Zielona strona życia", czyli mój pierwszy blog, takim miejscem było forum i... może uczestniczki, które do dziś mają żal, że tamtą stronę zamknęłam, teraz mi nie uwierzą, ale też tęsknię do tego miejsca. Było... normalnie odlotowe. (Tak, tak, pamiętny wątek dżdżownicowy - czy któraś pamięta, o co wtedy chodziło, czy kasia - Zielona Wróżka...).
Na prowadzenie forum nr 2 nie miałabym już sił, ani czasu (czekacie przecież na następne książki!, ankieta obok świadkiem!), ale... postanowiłam umożliwić Wam swobodne pogaduchy na tematy różne - niniejszym zapowiadam WIECZORKI CZWARTKOWE.
W każdy czwartek wieczorem będę otwierała nowy wątek, zapodawała temat przewodni, umożliwiała komentarze na bieżąco, a do Was należeć będzie cała reszta, czyli radosne komentarzowanie. Niekoniecznie na zadany temat. Dyskusję zamykać będę w piątkowe poranki.
Jeżeli pomysł przypadnie Wam do gustu, będę Wieczorki powtarzała, jeśli nie, pomysł umrze śmiercią naturalną.
Najbliższe spotkanie już w ten czwartek.
Zapraszam serdecznie!

piątek, 19 października 2012

Quiz "trzecie zdanie z..." i "Poczekajki" do wygrania!

Dzisiaj jest piątek, no nie? Jakoś tak... Chyba znów mi kilka dni umknęło, bo na Cyprze byłam - mentalnie, z obłędnym Raulem, grzeczną Sonią, niegrzecznym Vinim i Andżeliką-nimfomanką (dla niewtajemniczonych: pisałam "Mistrza"). A skoro jest piątek, to przed nami weekend i przydałby się jakiś quizik, bo dawno go nie było, a przecież lubicie. Ostatnio pytań i odpowiedzi wpisałyście tyle, że blogger się zawiesił. :))

Ogłaszam więc Quiz "trzecie zdanie z...".
Pytająca mówi: "jakie jest trzecie zdanie z 86 strony "Zmyślonej"? Odpowiadająca przepisuje owo zdanie i zadaje swoje pytanie: "Jakie jest trzecie zdanie z 14 strony "Gry o Ferrin"? I tak dalej.
Zasady podobne do poprzednich quizów: jedno pytanie - jedna odpowiedź. Jeśli odpowiedziałaś źle, następna, która odpowie dobrze zadaje pytanie. Jeśli spóźniłaś się i odpowiedziałaś jako druga, skasuj komenta i odpowiadaj dalej (nie zadając pytania).

Pamiętajcie, by pilnować kolejności, bo robi się bałagan, gdy jest kilka pytań i nie wiadomo na które odpowiadać. Zresztą jesteście już tak genialne w tych quizach, że nie muszę Wam tego mówić.

Książki biorące udział w niniejszym quizie, to wszystkie wydane do tej pory oficjalnie: Seria poczekajkowa, Sekretnik, Seria owocowa (trzy tytuły), Seria z kokardką (dwa tytuły), Nadzieja, Gra o Ferrin. Więcej grzechów nie pamiętam, za te akurat nie żałuję. ;)
Już zauważyłam że mogą być różnice w wydaniach, więc należy dodać, czy to okładka miękka, czy twarda.
Zdania muszą być pełne, czyli połowy zdania, od której zaczyna się strona nie bierzemy pod uwagę. I starajcie się wybierać zdania krótkie, żeby nie przepisywać tu całego akapitu, okej? Kilka wyrazów i jest dobrze.

Wśród odpowiadających wylosuję szczęściarę, która otrzyma nowiutką, jeszcze cieplutką "Poczekajkę".

Jeśli z różnych przyczyn nie chcecie albo nie możecie wziąć udziału w quizie, na wygranie "Poczekajki" macie drugą szansę: wystarczy napisać w komencie "Dlaczego to ja powinnam dostać "Poczekajkę". Jedną najpiękniejszą czy najbardziej sugestywną odpowiedź wybiorę i wyślę książkę.
Dodam, że ja jeszcze "Poczekajki" w nowej sukience nie widziałam, będę się cieszyć razem z Wami.

Poraz rozpocząć quiz. Jak zwykle ja zadaję pierwsze pytanie (w pierwszym komencie). Komentarze wchodzą od razu, nie trzeba czekać na ich zatwierdzenie, a quiz potrwa też jak zwykle do poniedziałku godz. 22.

Bawcie się dobrze! Quizujcie, komentujcie, piszcie, wygrywajcie.
Wiem, że będziecie ŚWIETNE!
Ja zaś wracam na Cypr. Do "Mistrza"

Wasza Kejti

PS. Uwaga: jest już ponad 200 komentów, blogger zwinął więc stronę, trzeba nacisnąć taki przycisk na samym dole "załaduj więcej" i można bawić się dalej.

wtorek, 16 października 2012

Nie wierzę w przypadki, czyli rzecz o "Bezdomnej"

Jakiś czas temu zapowiedziałam Wam tutaj, na tej poziomkowo-słonecznej stronie, że po "Mistrzu" zajmę się "Bezdomną" i w tym celu będę musiała poznać życie "ludzi marginesu". Piszę to w cudzysłowie, bo dla mnie ci ludzie - bezdomni, porzuceni przez społeczeństwo, rodziny, czy los - są takimi samymi ludźmi, jak my, czasem bardziej ludzkimi, niż nasi sąsiedzi, współpracownicy, znajomi... Wegetują sobie, pogardzani przez nas, tych "normalnych", "dobrych obywatel" etc. Przez władzę są tępieni bez litości, przeganiani z miejsca na miejsce, bo przecież tacy... odrażający. A ja myślę, że władzę drażni totalna wolność bezdomnych. Bo przecież ten kto nie ma nic, nic nie może stracić. Jest wolny. O, tylko tę wolność można mu zabrać, a kto by się tam bił z bezdomnymi? To żadna siła...

Hoho, jakiś polityczny mi ten wpis wychodzi, a miał być społeczny.

Mottem "Bezdomnej", która powinna ukazać się a maju przyszłego roku jest: "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii, może się bowiem okazać, że to nie degenerat, a nieszczęśnik, któremu życie rozsypało się w pył, zaś tobie los szykuje podobną niespodziankę", bo o tym traktuje książka: o normalnej kobiecie, sympatycznej, dobrej, miłej i kochanej, która traci wszystko i trafia na ulicę. To mogło się przydarzyć - odpukać - każdej z nas...

Historia, którą w książce opowiem, poruszy Was chyba bardziej, niż "Nadzieja" - pierwsza z serii z czarnym kotem, pierwsza poważna i wstrząsająca, bez cienia zwykłej radości życia, którym cechują się moje książki i pierwsza bez happy endu. Uprzedzam, że przy "Bezdomnej" tamta to pikuś. Ja tylko zaczynam myśleć o historii Kingi - bohaterki tej powieści - i już mi się płakać chce. Co będzie, gdy zacznę ją pisać? Znów mnie sponiewiera psychicznie i emocjonalnie... Was zresztą też.

Żeby ją napisać, zaczęłam przymierzać się do rozpracowania środowiska bezdomnych - rozumiecie, muszę tych ludzi dobrze, prawdziwie przedstawić - ale jak to zrobić? Pójść na dworzec i kogoś zagadać? Trochę nieśmiała jestem, więc nie wiem, jak mi to wyjdzie...
Otóż los pospieszył mi z pomocą i podsunął bezdomną o imieniu Kasia, gdy kupowałam sobie wałówkę na wyjazd do Łodzi. Kasia stanęła obok mnie nieśmiało i poprosiła nie o pieniądze, a o coś do jedzenia, a ja nigdy nie odmawiam takim prośbom, pamiętacie?: głodnego nakarmić. Nakarmiłam więc ją, a ona, usłyszawszy, że chcę napisać o bezdomnych książkę, zapałała do tego pomysłu wielkim entuzjazmem. Umówiłyśmy się na spotkanie, oczywiście na Dworcu Wschodnim.

Miało to wydarzenie miejsce właśnie teraz, gdy zaczynam poważnie przymierzać się do "Bezdomnej" i jak tu wierzyć w przypadki tudzież w zbiegi okoliczności?

Uprzedzam raz jeszcze, że książka będzie przesmutna i bardzo dramatyczna. Nie pocieszycie się przy niej, o nie. Nie gwarantuję, że skończy się dobrze, czy choć odrobiną światła, jak "Nadzieja", ale... myślę, że warto ją napisać i warto przeczytać. Ku przestrodze. I żebyśmy doceniły z całych sił, to co mamy. Tak łatwo stracić wszystko, co się kocha...

PS. Ja to mam rozrzut tematyczny: od uroczego Wiśniowego Dworku, przez sensacyjno-erotycznego Mistrza, pogodno-poruszającą Lidkę, na Bezdomnej kończąc... Okładka tej ostatniej jest już zatwierdzona przez Wydawcę, bo też mu się bardzo spodobała, więc nie martwcie się, że ktoś coś będzie zmieniał.

wtorek, 9 października 2012

"Mistrz" - powieść "z prądem"

W tym poście zbyt wiele nie będę się rozpisywać, bo wszystko, co chcę powiedzieć jest w zakładce u góry, czyli TUTAJ. Możecie tam sobie wchodzić (o ile jesteście pełnoletnie oraz pełnoletni), czytać obszerny fragment, podziwiać dopieszczoną okładkę i trailer. A także... komentować. Wypowiadać się nie tylko nt. "Mistrza" i Waszych po nim oczekiwań, ale i na temat erotykyki w literaturze (przede wszystkim w polskiej literaturze): czy jest potrzebna, czy nie. Czy czytacie, czy niekoniecznie. Czy macie zamiar czytać, czy również nie do końca.
Bardzo jestem ciekawa Waszych wypowiedzi.

Tutaj parę słów od Wydawcy, na temat minikonkursu hasłowego:

Wszystkie hasła bardzo nam się podobały! Brawo za kreatywność!
Tymczasem wspólnie z Kasią,  zdecydowaliśmy się na: 
MISTRZ,
Powieść, która rozbudza zmysły
Czyli taką kompilację wszystkich Waszych haseł. A Grey z okładki wyleciał z hukiem...cóż? 
Natomiast konkurs wygrały:
 
panna - cotta
Tej zimy daj się uwieść Mistrzowi.

Agaaa006 Mistrz, sensacja i erotyka!

alison2
Książka, która rozpala zmysły.

Pozdrawiamy Was serdecznie i dziękujemy:)!
 
Zwyciężczynie proszę o adresy, przekażę je Wydawcy i gdy książki będą gotowe, dostaniecie je w pierwszej kolejności.
 
Jeszcze jedno: zostanie wydrukowane 100 miniksiążeczek w okładce jak wyżej, zawierających kilkadziesiąt pierwszych stron. Książeczki te będą dołączane na Targach w Krakowie do moich książek. Jeśli kupicie jakąś i przyjdziecie na stoisko Granice.pl, dostaniecie zapowiedź "Mistrza". A gdy przyjdziecie w godzinach gdy ja tam będę (15-16 w sobotę), dorzucę jeszcze autografik i dedykację.
Fajnie, no nie?

poniedziałek, 8 października 2012

Spotkanie w Łódzkiej Manufakturze - i ja tam byłam...

Cześć Dziewczyny i Chłopaki (bo na spotkaniu było kilku panów). Nadal nie mam weny twórczej (poza blogiem też nic nie piszę, blokada jakaś, czy co?), będzie więc trochę nieskładnie.

 Miejsca, w którym się odbyło nie da się opisać, to trzeba zobaczyć - Łódzką Manufaktura to ogromny kompleks, zapierający dech w piersiach (choć może po prostu zdziczałam na wsi i wszystko, co ma więcej niż dwa piętra zapiera mi dech :).

Spotkanie było fantastyczne. Poznanie kilku z Was osobiście to zawsze duże przeżycie, gdy nick okazuje się prawdziwą, świetną osobą. Spotkanie pospotkaniowe było jeszcze lepsze, uśmiałam się w Waszym towarzystwie i bawiłam znakomicie. Dziękuję!!

Teraz już nie gadam, tylko wklejam relację filmową (po raz pierwszy widzę siebie udzielającą wywiadu i... no... takie zabawne uczucie). Wywiad trwał około godziny, ale nagrało się tylko kilkanaście minut. Ale namiastkę mnie macie. :)

Tutaj: WYWIAD


A tutaj: RELACJA EWY


środa, 3 października 2012

Kim jesteś moja Czytelniczko, wyniki konkursu na Wymarzony Domek i ...

Kochane, na początek Patiś i grzybek. To moje ulubione zdjęcie ostatnich tygodni. Kurczę, synek jest jeszcze taki maluśki, a wygląda na nim jak duży chłopaczek. Jak widzicie dzierży w rącze grzyba - koźlaczka, który wyrósł ze trzy metry od domu. Pod choinką, którą wiosną zajmowały kosy. One miały gniazdo na wysokości metra (mogłabym wyjąć te ich małe naguski i skonsumować gdybym była kosożercą), teraz pod tym gniazdem wyrósł koźlaczek. Bo tak jak o Poziomkowe ptaki dbam swoją drogą (muszę zamówić na zimę 20kg łuskanego słonecznika - tak, tak, tyle zjadają okoliczne ptaki przez zimę, wierzcie mi, to bardzo dużo słonecznika...), tak na samym początku, gdy się tu sprowadziłam, sadziłam (siałam?) grzybnię. Kupiłam butelkę z taką strzykawką i szczepiłam ziemię grzybnią (trochę głupio to wyglądało). Między innymi koźlaków. No i wyrósł egzemplarz.
Wiem, mogę się wydać nienormalna, że na działce sieję grzyby, ale co tam...
Grzyb rósłby, aż by zgnił i zasiał nowe grzyby, ale Patiś to zapalony grzybiarz i go dorwał. A potem z wdzięcznie pozował do zdjęć (bo Patiś to także modelik).

Przyznam się Wam, że w tym roku boję się zimy. Nie mam pojęcia dlaczego, bo będzie to moja czwarta zima i gorszej niż pierwsza (półtora metra śniegu, pół roku mrozów, pamiętacie?) ani niż trzecia (zaawansowana ciąża, brak samochodu, do sklepu półtora kilometra, na wiosnę zalanie i brak dojazdu plus maleńkie dziecko w domu) nie przewiduję, ale... no jakoś się wyjątkowo boję. Drzewa tak wcześnie pojesienniały... Zapasy muszę zrobić ot co! W razie czego przyślecie jakieś wsparcie?

Jak widzicie obok jest nowa ankieta, która już kiedyś była (i dała mi dużo do myślenia), ale że Czytelniczek od tamtego czasu znacznie przybyło, to po raz drugi chcę więcej o Was wiedzieć. Głosujcie, moje drogie.

Niedługo powinien pojawić się jakiś quiz, bo i Wy lubicie tę zabawę, i ja uwielbiam Wam kibicować. Nie muszę dodać, że jeśli chodzi o znajomość moich książek jesteście lepsze ode mnie?

Teraz wyniki Konkursu Domkowego... Słuchajcie, ja nie lubię wybierać! Ja wolę losować, bo nie mam wtedy wyrzutów sumienia, że kogoś zraniłam. Tym razem też nie zmieściłam się w pięciu zwyciężczyniach - z nadesłanych domków wybrałam siedem. Kierowałam się najbardziej chwytającym za serce opisem, bo przecież Wasze Wymarzone Domki są najpiękniejsze jeden w jeden.
"Nadzieja" powędruje do:
AiryArt
Alison
Emilii
Ilony
Anik
Marty
i Małgorzaty
Poproszę o przysłanie via mail adresów, na które mam wysłać książki! I imion osób, którym mam je dedykować!

Teraz się z Wami pożegnam na kilka dni, bo mentalnie będę w pewnej rezydencji... Tak, tak, akcja "Mistrza" nabiera rumieńców...

Przypominam o kończącym się konkursie na Top20 Recenzentek (szczegóły w zakładce) oraz o spotkaniach w Łodzi i Krakowie. Proszę te z Was, które chcą się ze mną spotkać o przyjazd, bo naprawdę, ale to naprawdę spotkań w przyszłym roku nie będzie - przyczyny znacie: Patinek, praca, dom.

Dobra. Wy sobie głosujcie i przysyłajcie linki, ja idę pisać.

Na koniec pytanie:  Kim jesteś moja Czytelniczko? Jeśli któraś z Was ma chęć przedstawić się bliżej, napisać, jak się poznałyśmy, gdzie mieszka, jakie ma marzenia - zapraszam. To miejsce jest przede wszystkim Wasze...

niedziela, 30 września 2012

Po-cze-kaj-ka!

Kurczę, dziewczyny, ile ja maili dostawałam z pytaniami gdzie można kupić Poczekajkę, kiedy będzie wznowienie Poczekajki, jak ją zdobyć, ukraść, wydrukować... Odpowiadałam: nie wiem, nie wiem, nie wiem, aż... do dzisiaj. Dziś mam dla Was dłuuugo (rok?) oczekiwaną wiadomość: pod koniec października (na stronie Wydawcy jest informacja, że 19. października i tak zostałam poinformowana) pojawi się z księgarniach nowa, śliczna Poczekajeczka. Sukienki nie ma już może zielonej, ale cieszmy się, że w ogóle ma!

Dodam, moje kochane, że na pewno będzie ją można kupić na Targach Książki w Krakowie (stoisko FKOlesiejuk), a potem z Poczekajką pod pachą przejść do stoiska Granice.pl (godz. 15) lub Naszej Księgarni (godz. 16:30) gdzie będę ja we własnej osobie (sobowtórów nie przewiduję) i Wam ją podpiszę.
Fajnie, no nie?

Być może równocześnie wyjdzie Zachcianek w nowej odsłonie, ale tutaj głowy nie dam. Okładkę jednak prezentuję.

Przymierzamy się z Wydawcą również do następnych tomów Kronik Ferrinu, ale że tutaj nie mam pewnych wieści, to nic już nie mówię...

Przypominam, że spotykam się z Wami już za parę dni, w sobotę w Łodzi!

No i jak Wam się podobają dzisiejsze wieści? :)


czwartek, 27 września 2012

Wieści i zapowiedzi oraz Wiśniowy Dworek - fragmencik

Cześć, dziewczyny! Siedzę sobie nad morzem, naszym pięknym, szaro-błękitnym morzem i piszę... Piszę "Mistrza", moją pierwszą powieść o zabarwieniu sensacyjno-erotycznym. Przyznam, że co skończę pikantną scenę, to się waham, czy oddawać tę książkę w Wasze ręce, bo... bo sceny są naprawdę namiętne i takiej Kejt jeszcze nie znałyście. Nie tyle mnie - bo przecież nie piszę o sobie - a moich bohaterek. To jedna z nich jest tak... hmm... bezpruderyjna i wyzwolona. Druga, nieśmiała i zagubiona, dopiero siebie odnajdzie. W ramionach niesamowitego faceta dodam. TUTAJ na nowoutworzonej stronie możecie podyskutować, czy lubicie, czy też nie lubicie czytać erotyki, a może do tej pory ich nie czytałyście, a macie chęci?

Ale nie o "Mistrzu" właściwie chciałam, bo do premiery jeszcze parę miesięcy, tymczasem nadchodzą Święta (rzekła Kasia widząc na kalendarzu wrzesień), a na Święta przygotowuję wraz z Wydawcą "Wiśniowy Dworek", który dzielnie niczym pasikonik wskakuje coraz wyżej na topkę Empiku TUTAJ. Lubię pasikoniki i lubię topki.

Lubię też "Wiśniowy Dworek", bo jest kwintesencją moich poprzednich powieści: dzieje się w kilku pięknych, rodzimych miejscach (i jednym egzotycznym, za to jakim!), opowiada od dwóch przesympatycznych dziewczynach i bardzo bardzo intrygującym mężczyźnie. Jestem ciekawa, jak przyjmiecie głównego bohatera "Wiśniowego Dworku", którego postać jest co najmniej kontrowersyjna. Jego też polubiłam i mam cichą nadzieję, że Wydawca zamiast innej zamówionej książki zgodzi się na tom II "Wiśniowego Dworku", bo bardzo chciałabym powrócić raz jeszcze do tych magicznych miejsc i tych bohaterów. Dodam, że "Wiśniowy Dworek" to zupełnie odrębna opowieść i nic (oprócz okładki w serii) nie łączy jej z Jagódkami, czy Poziomkami. Można zacząć serię do "Wiśniowego".

Przypominam, że do wygrania w konkursie na Top20 Recenzentek jest 20 egzemplarzy przepremierowych właśnie mojej najmłodszej, info i konkurs TUTAJ Zapraszam Was również na spotkanie autorskie do Empik - Manufaktura w Łodzi, które rozpocznie się w przyszłą sobotę, 6. października od godz. 17. Jest to jedna z nielicznych okazji, na której możemy się spotkać, bo ja nie należę do zbyt medialnych i udzielających się "spotkaniowo" autorek. Jestem totalnie zakręcona pisaniem...

Wracając do nadchodzącej premiery, żeby Wam umilić oczekiwania, mały fragment:

wtorek, 25 września 2012

Promujemy polską erotykę, czyli konkurs na...

Post niżej jest zapowiedź książki, którą mam obecnie "na tapecie". Możecie sobie poczytać skąd wziął się pomysł, jaka będzie konwencja książki (nie, to nie zlepek scen erotycznych, połączonych jakimś blebleble, przeciwnie, będzie szybka mocna akcja sensacyjna, przetykana scenami łóżkowymi - i nie tylko ;).

Dałyście mi zagwozdkę, niezawodne Czytelniczki: czy porównywać Mistrza do niesławnego Greya, czy też nie?

Czy hasło na okładce: Polska odpowiedź na Greya! przyniesie "Mistrzowi" więcej straty, czy korzyści? A jeśli wystrzegać się porównania, to jakim hasłem można by promować "Mistrza"?

Jesteście nieocenione w wymyślaniu takich rzeczy i ogólnie w niesieniu mi pomocy w przypadkach wahań i zagwozdek (tak, tak, to Wy postawiłyście na erotyk, to Wy z dwóch książek "czarnokocich" wybrałyście Bezdomną), bardzo więc proszę o Wasze hasła, tu w komentarzach pod postem, powiedzmy do końca września. Nagrodami będą książki "Mistrz" jeszcze ciepłe, wprost z drukarni, przedpremierowo, a wyboru hasła i przyznania nagród dokona zacny Wydawca.

Przypominam jednocześnie, że "Wiśniowy Dworek" można już kupić w przedsprzedaży na empik.com, w pięknej twardej oprawie akurat pod choinkę (premiera 28.listopada). Nie przeoczcie też konkursu na nowe Top20 Recenzentek! Przenoście najlepsze recenzje z zakładki "Kącik Recenzentek" do zakładki "Top20"!!


poniedziałek, 24 września 2012

Eeeee...erotyk czyli polska odpowiedź na "50 twarzy Greya"

Stało się! W styczniu wyjdzie nowa książka autorstwa Waszej Kejt, pod niewinnym tytułem "Mistrz", za to cała reszta będzie już mniej niewinna. A to było tak: parę miesięcy temu zadzwonił do mnie Wydawca (ten, z którym tak fajnie mi się pracowało przy "Nadziei") i mówi:

- Kasia, czytałaś Greya?
Na to ja: - A co to jest Grey?
- Super-hiper bestseller erotyczny, sprzedany w 40 milionach egzemplarzy. Właśnie wchodzi do Polski... - tu Olga-Wydawca zawiesza wieloznacznie głos.
- Eeee, sondujesz mnie, czy czytam tego typu literaturę? Otóż...
- Nie sonduję. Chcę, żebyś napisała polską odpowiedź na Greya.
- ?!?!?!
- Dasz radę, no nie? Przecież miałaś w swoich książkach kilka scen.
- No miałam! Ale nie uzbierałoby się ich na jedną pocztówkę erotyczną, a co dopiero książkę!
- Nie marudź. Przeczytaj Greya, poćwicz, pooglądaj i napisz naszą odpowiedź. Termin masz krótki, bo książka musi wyjść w styczniu.
- W styczniu? To chyba styczniu 2015 roku, bo mam wtedy "okienko".
- W najbliższym styczniu. 2013. Dasz radę. To cześć, wracam pod gruszę (bo to były wakacje).
- Ale Olga! "Wiśniowy Dworek"...! i "Lidka"... I "Miasto..." - rozłączyło nas, telefon stracił zasięg.
A mi... mi bardzo się ten pomysł spodobał. Gapiłam się długie chwili w ekran laptopa, a wyraz twarzy miałam jak kot na widok ślicznej, niewinnej myszki, którą zaraz się rozkosznie pobawi.
Wyciągnęła powieść, którą pisałam "do szuflady" parę lat temu, gdzieś między Poczekajką" a "Wojną o Ferrin" - w tej powieści bez tytułu zaszalałam właśnie nie tylko erotycznie, ale i sensacyjnie - i teraz nadszedł jej czas. Czas "Mistrza".

Dziewczyny, to będzie mocno erotyzująca powieść sensacyjna, tylko dla dorosłych! (sorry, moje kochane, nastoletnie Czytelniczki), którą na pewno Was zaskoczę: że taka kochana niewinna Kasia od "Poziomek" i "Sklepików" potrafi TAK pisać.
Otóż potrafię, bo równie swobodnie opisuję sceny zabójstw, tortur, czy gwałtów, jak sceny erotyczne. Ja jestem tylko dodatkiem do klawiatury - nie są to moje projekcje, marzenia, czy doświadczenia - pamiętajcie o tym: moi bohaterowie, to nie ja!
To że piszę o  mordercy i nimfomance nie znaczy, że jestem morderczynią, czy nimfomanką - podkreślam ten fakt, bo na pewno odbędzie się polemika ile Tej Michalak jest w "Mistrzu". 

Na koniec zdradzę Wam, że mam ogromną radochę pisząc mój erotyk. Dawno tak dobrze się nie bawiłam i tak swobodnie nie pisałam... Dochodzę do jakiejś odlotowej sceny i zwykle kombinowałabym jak by ją tu ominąć, albo ułagodzić, teraz - z racji tematyki - idę na całość. Ale staram się zachować dobry smak i nie wulgaryzować treści! Jak mi to wyszło, dowiecie się już w styczniu.

Na zachętę okładeczka, dzieła niezastąpionej Graficzki (nie wiem, czy mogę zdradzić któż to jest) - która to okładeczka ma się kojarzyć! Oraz fragmencik książki z tejże okładeczki:

***


Balansowała na czubkach palców, z rękami związanymi czarną jedwabną taśmą wysoko nad głową. Włosy, szczotkowane parę chwil wcześniej dotąd, aż zalśniły jak płynne złoto, spływały po nagich ramionach aż do talii. Wyciągnięte ręce bolały, ale nie był to ból nieznośny, On nie pozwoliłby, aby cierpiała. Bardziej bolało oczekiwanie i niepewność: przyjdzie, czy nie przyjdzie?
Drzwi za jej plecami skrzypnęły cicho, na miękkim dywanie rozległy się stłumione kroki, do rozwartych nozdrzy doleciał zapach czarnookiego mężczyzny – jedyny w swoim rodzaju – który sprawił, że wnętrze skręcił bolesny skurcz, a między nogami poczuła liźnięcie ognia. I zdradliwą wilgoć. Ledwie pojawił się w pokoju, a ona już go pragnęła… Opaska, również z czarnego jedwabiu, która kneblowała jej usta, stłumiła jęk.
Stanął tuż za nią. Odgarnął palącą dłonią włosy z jej karku i pocałował gładką skórę tuż nad obojczykiem. Drugą dłonią zagarnął jej pierś. Zakwiliła, czując jak nogi uginają się pod nią, a podbrzusze zaczyna płonąć dzikim pożądaniem.
Obszedł brankę niespiesznie, stając przed nią i mierząc uważnym spojrzeniem czarnych oczu. Był kompletnie ubrany. W czerń, od stóp do głów.
Rozsunął stopą jej nogi, a ona wstrzymała oddech, wiedząc, co stanie się za chwilę. Zacisnęła powieki, zacisnęła zęby.
On wbił dwa palce w jej wilgotną, gorącą płeć i rzekł niskim, miękkim jak aksamit głosem:
- Jesteś gotowa.

Obudził ją własny jęk. Całe ciało drżało z szoku. Zęby szczękały jak w febrze. Próbowała unieść pękającą z bólu głowę, ale opadła bezwładnie na skórzane siedzenie samochodu.
- Leż spokojnie – usłyszała głos mężczyzny ze snu i mimowolnie zacisnęła uda.
Nie! Nie rób mi tego! Odejdź! Błagam, nie rób mi krzywdy! – chciała wykrzyczeć, ale nie mogła wydobyć głosu.
Mężczyzna pochylił się ku niej, dotknął zimnego od potu czoła dziewczyny, zajrzał w przerażone oczy i zacisnął palce na jej nadgarstku, mierząc puls, ale Sonia, nadal w ponarkotykowym szoku, zrozumiała to inaczej.
Po policzku spłynęła łza. On ją teraz… on ją…
- Proszę… - zdobyła się wreszcie na szept. – Proszę nie robić mi krzywdy…
Uniósł brwi i zrozumiawszy, czego ona się obawia, pokręcił głową, po czym cofnął się na swoje siedzenie i zapatrzył w mrok za oknem.
Spróbowała usiąść prosto i po kilku próbach, na które on nie zwrócił uwagi, w końcu jej się to udało. Marna to była pociecha, ale mimo wszystko w pozycji pionowej poczuła się lepiej.
Autem zakołysało. Zjeżdżali z asfaltu w polną drogę, by po chwili zagłębić się w las. Sonia po raz kolejny tej nocy zesztywniała z przerażenia.
- Czy pan mnie… - Pytanie nie chciało przejść przez zaciśnięte gardło. - Czy pan mnie zabije? – wykrztusiła wreszcie.
On spojrzał na nią obojętnie.
- Nie jestem mordercą – rzucił, po czym dodał: - Zazwyczaj nie. 

 ***
Na koniec uwaga wewnętrzna: zastanawiałam się przez dłuższy czas, czy nie napisać tej książki, otwierającej zresztą serię dobrych polskich erotyków, pisanych przez dobre polskie pisarki, pod pseudonimem, bo wiecie, to trochę wstyd, że będziecie czytać TAKĄ Michalak i w ogóle, i rodzina też będzie czytać i dziwić się, co też w tej niewinnej główce się kluje, ale pewnego dnia stwierdziłam: jeśli wstydzę się tego, co piszę, nie powinnam pisać. Koniec. Kropka. A że w tym przypadku treść jest bardzo okej, bo interesującej akcji i mocnej fabuły macie do upojenia, to na prawdę nie ma się czego wstydzić. W razie czego spinajcie "momenty" spinaczami, żeby latorośle nie podczytywały. :D:D Koniec końców "Mistrz" ukaże się pod moim szyldem.

No, moje miłe, powiedziałam, co chciałam powiedzieć, a teraz Wy! 
Wypowiedzcie się, kochane, co o tym wszystkim sądzicie...

PS. Greya z racji wykonywanego zawodu p r ó b o w a ł a m przeczytać, naprawdę się starałam i... rzekłam do siebie po którejś próbie: Kasiu, napisz ty jednak swego Mistrza...