środa, 10 września 2014

Urodzinowo, czyli niezwykły Hotel Branicki, mój prezent dla Czytelniczek z Białegostoku oraz moc życzeń :))

Siedzę sobie daleko od domu, w moim ulubionym, najlepszym Hotelu Branicki (i nie piszę tego z przyczyn, które zaraz wyjawię, po prostu kocham to miejsce i niezwykłą uprzejmość personelu, tak jak zakochałam się w Białymstoku w ogóle), przygotowuję Julię, żebyście miały co czytać w listopadzie, tęsknię za dzieckiem i na dodatek zapowiadają się samotne urodziny...
Smutno mi od rana, bo mam zablokowany internet i jeszcze nie byłam na fanpejdżu (od razu poprawiłby mi się humor). Okej, zeszłam do recepcji, żeby jednak zajrzeć na ten fanpejdż a tam ponad 140 przecudownych życzeń. Czytam... czytam... i już mam łzy w oczach.
Wracam do pokoju nieco pocieszona i tam... totalne zaskoczenie: piękne życzenia od Dyrekcji hotelu, śliczny mały torcik i butelka szampana. Normalnie... no dobra, popłakałam się, bo rozumiecie: myślałam, że nikt specjalnie nie będzie o tych moich urodzinach pamiętać, nie będę miała tortu ani świeczek, a tu taka niespodzianka. Bardzo mnie to wzruszyło i bardzo dziękuję za tak niezwykłe przyjęcie, nie raz pisałam, że czuję się tu jak w drugim domu i jest to szczera prawda. To jedyny hotel, który tak nieprzeciętnie dba o gości. Jeśli kiedykolwiek będziecie w Białymstoku, to zatrzymajcie się właśnie w Hotelu Branicki.


A teraz mój prezent dla Czytelniczek z Białegostoku i okolic: jedyna księgarnia w Polsce, gdzie możecie kupić moje książki z autografem. Świat Książki na białostockim rynku (to chyba ulica Lipowa, ale głowy nie dam). Któregoś dnia weszłam do tej księgarni, przyznałam się kim jestem i zostałam tak ciepło i serdecznie przyjęta, że podpisałam wszystkie książki, jakie wtedy były (oczywiście moje). Od tego czasu gdy tylko jestem w Białymstoku wstępuję po sąsiedzku do tej księgarni i dostaję do podpisania kolejny stosik, co z przyjemnością czynię i z równą przyjemnością załączam zdjęcie z piękną ekspozycją serii owocowej na wystawie tej cudownie przyjaznej księgarni. Dziękuję!


Powiem Wam na koniec: taki jest właśnie Białystok. Bardzo, bardzo uroczy, przyjazny, miły... Będę tu wracać. Przepraszam, że nie spotykam się z Czytelniczkami z tego zacnego miasta, ale nigdy nie wiem, kiedy tu wpadnę i jak długo będę, poza tym przyjeżdżam tu, żeby intensywnie pracować i nie odrywam się od pisania.

Na koniec: kochane Czytelniczki i drodzy Czytelnicy, bardzo serdecznie Wam dziękuję za wszystkie dobre, ciepłe słowa, które wpisujecie dziś TUTAJ przy okazji urodzinowej Rozdawajki (trwa do północy, trzeba się więc spieszyć). Znów będę miała problem jak z ponad 160 osób wybrać te trzy, które obdaruję książkami... 

Teraz idę pisać, potem zdmuchnę świeczki (nie zapominając o pomyśleniu życzenia), skosztuję pięknego tortu i wypiję kieliszek szampana. 

Wspaniałe urodziny... :*:*:*

niedziela, 7 września 2014

Grzybobranie, Jessica, prezent urodzinowy i Empik 1,2,3 a na koniec: znowu porażka...

My na grzybobranie nie musimy się wybierać do lasu, u nas prawdziwki i koźlaczki rosną parę metrów od domu. I to dosyć pokaźne. Gdy tylko się wprowadziłam do Poziomki, kupiłam grzybnię w takiej dużej strzykawce i... mam. Jeszcze tylko na rydze czekam. Może będą w przyszłym roku.



Tutaj muszę się jeszcze pochwalić moją śliczną brataniczką Zosią (pamiętacie wpis o jej występie w reklamie pieluszek? niektórzy uwierzyli, że naprawdę ma na imię Jessica :D).


(Aparat jest genialny. Gdy mu nie przeszkadzam, eksperymentując z ustawieniami, robi naprawdę ładne zdjęcia...).

Co do prezentu urodzinowego: parę tygodni wcześniej skarżyłam Wam się, że nie mogę schudnąć do wymarzonych 55kg. Waga jak stanęła na 58 tak... poleciała w dół i właśnie osiągnęłam wymarzone 55. Czyli w jakieś dwa miesiące schudłam 10kg. Bez wspomagania suplementami, bez dziwnych wynalazków farmaceutycznych, bez łykania tasiemców i wacików do demakijażu. Po prostu przestałam się objadać.
Dziewczyny... nie powiem Wam, że było łatwo, ale powiem, że było warto. Czuję się młodsza o dekadę. Nakładam dżinsy sprzed lat i sukienki, w które nie miałam już nadziei się wcisnąć.
Jak to uczyniłam? Prozaicznie: dieta żelkowa i duuużo stresu. Dietę polecam (oczywiście z przymrużeniem oka, bo odchudzać się jedząc jedynie żelki może tylko taka ekstremistka jak ja), stresu nie polecam. Ale stres minął, a od żelek nadziewanych sokiem się uzależniłam (fajny nałóg, a jaki przyjemny!). Podsumowując: jeśli człowiek nie jest na lekach, które powodują zwiększony apetyt i tycie, to może schudnąć. Jak to z rzucaniem każdego nałogu bywa: wystarczy silna wola i postanowienie (noworoczne).

W nagrodę mam taki oto wynik na topce literatury obyczajowej w Empiku:


:))) Bardzo mi się on podoba...

A na koniec, żeby nie było tak słodko (od tych żelek) opowiem Wam o porażce. Kolejnej. Oczywiście związanej z ekranizacją.
Normalnie już nie mam siły.
Jakiś czas temu ukazał się tutaj wpis pod przewrotnym tytułem "Wychodzę za mąż!!!". Wychodziłam. Owszem. Na zdjęciu i w scenariuszu.
Scenariusz rozesłałam do producentów i... jednemu spodobał się tak, że już, już umawialiśmy się na zdjęcia próbne i już, już przymierzaliśmy się do kręcenia pierwszego odcinka.
Ale "już, już" rozeszło się po kościach i znów jest "nigdy, nigdy". Ech, dziewczyny, przyznam się Wam, że jestem zniechęcona i mam dosyć. Kurczę, czy naprawdę nigdy nie doczekam się moich bohaterów i moich historii na ekranie? Smutno mi...

piątek, 5 września 2014

Julcia i Kawiarenka na topce topek oraz parę wiadomości


To już nie jest najlepsza pięćdziesiątka literatury obyczajowej, to pierwsza dziesiątka wszystkich książek, które znajdują się na liście bestsellerów empik.com

Wydawcy są w pozytywnym szoku ("Przystań Julii", premiera za dwa miesiące i miejsce 5?!, pani Kasiu, GRATULACJE!!! - to fragment maila), ja w ogóle... od czasu "Dla Ciebie wszystko" na 1 miejscu w Matrasie z szoku nie wychodzę i tak sobie myślę, że... jestem szczęśliwa. Nie zmarnowałam talentu, danego mi z góry, nie odpuszczałam okładek, czy redakcji, pracowałam czasem do upadłego, dniami i nocami - ci co znają mnie na co dzień wiedzą, jak ciężko czasem bywa - ale przede wszystkim mam Was, które tak bardzo nie możecie doczekać się kolejnych książek Tej Michalak, że kupujecie je dwa miesiące przed premierą.
To fantastyczne.
Dziękuję wszystkim moim wiernym, kochanym Czytelniczkom i Czytelnikom.

I przy okazji odpowiem na parę pytań:

Rok 2015 zaczniemy od "Pani Ferrinu". Potem... cóż... potem może być długo, długo nic, bo postanowiłam zrobić sobie wakacje. Tak emocjonalnie wykończyły mnie ostatnie powieści, że... muszę odetchnąć. Mam nadzieję, że poczekacie parę miesięcy?

"Amelia" ukaże się w okładce z różami. I tutaj uwaga do wszystkich, które pisały "znów ten róż". Podliczyłam. Na 23 wydane dotychczas książki plus kilka niewydanych, ale już z okładkami, różowe są dwie (Gosia i Dla Ciebie). Natomiast zielonych coś koło sześciu, niebieskich niewiele mniej, czerwonych i fioletów też sporo. Tak więc "Amelia" będzie trzecia.

Zmiana tytułów: "Jabłoniowe Wzgórze", które było zapowiadane na końcu "Wiśniowego Dworku" ukazało się jako "W imię miłości", a kontynuacją ich obu jest "Dla Ciebie wszystko".
"Zabajka" - jej przedsmak dostaniecie w "Kawiarence pod Różą", a rozwinięcie w "Amelii". Kiedyś.
"Czarowne" ukazało się jako "Nadzieja".
Ufff...

KOLEJNOŚĆ CZYTANIA MOICH KSIĄŻEK I SERII - nowe Czytelniczki często o to pytają: ściągawkę macie w zakładce Aktualności. Tam jest kolorowo na kolorowym i czarno na różowo-waniliowym jak, co i kiedy czytać.

Nie proście mnie i nie pytajcie o egzemplarze dla blogerów i do recenzji, bo wszystko co dostaję od Wydawców (całe 20 sztuk) rozdaję najbliższym, zaprzyjaźnionym bibliotekom, organizacjom charytatywnym, a to co zostaje przeznaczam na konkursy. Egzemplarzami promocyjnymi dysponują Wydawcy.

Ponieważ coraz bardziej protestujecie przeciw uśmiercaniu głównych bohaterów, szczególnie tych, których polubiłyście, postanowiłam nieco... przystopować i gdy kiedyś napiszę znów jakąś książkę, obiecuję happy end. A może nie...? :) To byłoby takie przewidywalne...

Podsumowując: plan wydawniczy na rok 2015 składa się na razie z jednej książki: "Pani Ferrinu" (skromnie, no nie?).
W roku 2014 ukażą się jeszcze:
Kawiarenka pod Różą (24 września)
Wojna o Ferrin (16 października)
dwie książki, do których napisałam po jednym opowiadaniu, ale o tym będę jeszcze informować
oraz opowiadanie świąteczne dla "Poradnika Domowego"
i na koniec, tak bardzo przez Was oczekiwana Przystań Julii (5 listopada)

Za klika dni jest pewna szczególna dla mnie data, w związku z czym zapraszam Was na Kolejną Wielką Rozdawajkę na fanpejdżu. Bądźcie czujne. Szczególnie w okolicach 10 września. ;)

środa, 3 września 2014

Mój synek - chwile uchwycone w locie...

Obiecałam Wam zdjęcia mojego młodszego dziecka, gdy tylko... zdążę je uchwycić w obiektywie. Patiś jest ostatnio dla mnie łaskawszy i pozwala się obfotografowywać, co czynię z ogromną radością, bo... on taki kochany słodziak jest. Oto trzy zdjęcia (z ponad 100 wykonanych wczoraj po południu), które mogę Wam zaprezentować...

poniedziałek, 1 września 2014

Kolejne książki z autografem...

... na aukcji w zacnym celu, dla dzieci, które Fundacja Akogo wybudza ze śpiączki.

Jeżeli któraś z Was marzy o Ferrinie, Nadziei, czy Czarnym Księciu z moją dedykacją, zapraszam TUTAJ

sobota, 30 sierpnia 2014

A jednak nr 1!!! (Czyli marzenia się spełniają...)

Jestem szczęśliwa.
I wzruszona.
Dziękuję Wam.
:*:*:*

Moje nowe hobby... a jakie fajne!

Muszę się Wam przyznać, że jestem totalnym antytalenciem rysunkowym. Nawet ludzika (kilka kresek, kółko, kropki, buźka) potrafię wykoślawić. Z kolei jestem wyczulona na piękno, więc ta moja ułomność ciążyła mi do czasu gdy odkryłam... fotoszopa. I zaczęłam "malować" obrazem. Tworzyłam kolaże - dla własnej przyjemności, potem okładki książek i bardzo mi się to podobało, ale... czułam, że to jeszcze nie to. Że nadal jest to nie twórcze, a odtwórcze.
Parę tygodni temu w celach służbowych kupiłam aparat fotograficzny - lustrzankę. Taki zwykły, nie jakiś full wypas, ani żadne profesjonalne cudo, ale jednak lustrzankę. Bardzo ciekawa, czym się niby różni ona od cyfrówek, zrobiłam pierwsze zdjęcie i......... pokochałam to!
Stawiam pierwsze kroki w fotografii, znaczki i cyferki na aparacie to nadal magiczne symbole, ale uczę się i wiem coraz więcej.
Ponieważ najwdzięczniejszym obiektem fotografii są dzieci i kwiaty, fotografuję mojego synka i moje róże. I oto dwa zdjęcia, na ponad sto wykonanych, z których jestem zadowolona...



To oczywiście najpiękniejsza, najukochańsza Lady Emma Hamilton. Zdjęcia synka pokażę, gdy uda mi się zrobić jakieś ostre. Na razie albo on jest za szybki, albo ja za wolna... :))

piątek, 29 sierpnia 2014

Still not a king... :)))

Kurczę, no kurczę, jeszcze jeden stopień i spełniłoby się moje marzenie. :)))
Ale i tak jestem szczęśliwa: "najmłodsza" na miejscu drugim matras.pl (po rewelacyjnej cenie, tak nota bene).


A tutaj, moje Kochane, wywiad, który opublikowano na empik.com (o czym nawet nie wiedziałam): http://www.empik.com/wywiad-z-katarzyna-michalak-wywiady-empikultura,92819,a (doprawdy, jeśli chodzi o zdjęcie, byli zbyt łaskawi w odmładzaniu mnie i wygładzaniu zmarszczek :)))

I konkurs na moim ulubionym portalu granice.pl, gdzie możecie wygrać "Dla Ciebie wszystko": http://www.granice.pl/konkursy.php?idk=944

środa, 27 sierpnia 2014

6 moich książek na Top 50, czyli... oniemiałam

Oto Top50 literatury obyczajowej w empik.com.
Oniemiałam, gdy zobaczyłam sześć moich "dzieciaków" w pierwszej pięćdziesiątce. A już zupełnie oszołomił mnie numer 1 "Dla Ciebie wszystko" i... numer 4 z "Przystanią Julii"!!!! Ponad dwa miesiące przed premierą Julci, a Wy już tak bardzo jej chcecie, że ledwo Wydawca umieścił ją na stronie Empiku w przedsprzedaży już zaszła tak wysoko?!
Normalnie brak mi słów z radości, szoku i... obawy, czy sprostam Waszym oczekiwaniom...

Dziękuję!

Oto owe Top50. Okazuje się, że w pierwszej pięćdziesiątce jest więcej niż 10% moich powieści.
N.i.e.s.a.m.o.w.i.t.e.



wtorek, 26 sierpnia 2014

Premiera, Wielka Rozdawajka na fanpejdżu oraz pierwsza dziesiątka, czyli... Dla Was wszystko

 
Dziś króciutko, bo jestem w biegu.
Za dwa dni premiera mojej najmłodszej, z tej okazji jeszcze dziś NA FANPEJDŻU zacznie się wielka zabawa w rozdawanie. Poprzednio zgłosiło się po moje książki ponad 1000 osób. Mam nadzieję, że pobijecie ten rekord.

"Dla Ciebie wszystko" umościło się wygodne gniazdko w pierwszych dziesiątkach wszystkich list bestsellerów, za co Wam, Czytelniczkom, które kupują moje książki, serdecznie dziękuję. I czekam na opinie i recenzje, które możecie umieszczać w Kąciku Recenzentek II.

A teraz zmykam pisać. W nocy napisałam opowiadanie dla "Poradnika Domowego" (tak, tak, poprosili o kolejne, świąteczne, więc przeniosłam się na chwilę na Mazury, w okolice Wigilii), teraz wracam do Julii i jej przystani...

O, przypomnę jeszcze, że w takiej kolejności jak na plakacie poniżej warto czytać te opowieści. Mimo że każda z nich jest osobną historią, to jednak dobrze znać wydarzenia chronologicznie: od najmniejszej (Wiśniowy Dworek), przez średnią (W imię miłości) po największą (Dla Ciebie wszystko).