czwartek, 22 września 2016

Nr 1. Katarzyna Michalak

Otrzymałam dziś od Wydawcy zupełnie niesamowity link.

Pamiętacie, jak rok temu Biblioteka Analiz, która dokonuje badań czytelnictwa i rynku w Polsce na zlecenie Biblioteki Narodowej wykazała mnie na 1 i 2 miejscu pod względem ilości wydanych bestsellerów w roku 2014 i długości utrzymywania się "Zacisza Gosi" na owych listach?

W tym roku w rozdziale VI "Co czytaliśmy w 2015" była załączona tabela, która zaparła mi dech w piersiach... może ja załączę print screen i od razu link: www.bn.org.pl/download/document/1457976203.pdf

Widzicie, czyje nazwisko widnieje na pierwszym miejscu wśród Czytelników tzw. intensywnych, czyli po prostu czytających?
Nad Stephenem Kingiem - jednym z moich mistrzów, nad zacnym Henrykiem Sienkiewiczem, nawet nad Danem Brownem, który sprzedaje miliony egzemplarzy książek na całym świecie?
Moje.
Kurczę, muszę jeszcze kilka razy otworzyć sobie ten link, bo nie wierzę.
Najczęściej czytanym pisarzem w Polsce w roku 2015 byłam ja. I jest to fakt, potwierdzony niezależnymi badaniami, zleconymi przez BN.
Katarzyna Michalak... Taka zwykła, niepozorna ja na samym szczycie pisarskich osiągnięć...
Czekajcie, jeszcze raz otworzę sobie ten link, bo naprawdę trudno mi w to uwierzyć...
A teraz powiem po prostu: dziękuję.
Nikt nie zmusi Was do kupienia i przeczytania książki, której kupić, czy przeczytać nie chcecie. Głosowałyście/liście własnymi pieniędzmi i czasem na Katarzynę Michalak. Rozczarować się i dać drugą szansę pisarzowi można raz, ale... nie trzydzieści razy, prawda?
Ech... Dziewczęta i chłopaki też, bo wiem, że mnie podczytujecie...ależ Wy potraficie mnie zaskakiwać i uszczęśliwiać...
Mam nadzieję, że niedługo uda mi się i Was zaskoczyć. A może i uszczęśliwić, bo "Leśna Polana" według pierwszych Czytelników to książka, na którą warto było tyle czekać...
A już mam gotowy zarys drugiego tomu!
Jeżeli któraś z Was myśli, że wie, co się w nim wydarzy, to się myli. Wierzcie mi: jeszcze potrafię Was zaskoczyć... :)))
Do poczytania, moi mili.
Następny blogowy wpis, gdy będę miała dostęp do internetu.
:*

poniedziałek, 19 września 2016

Uwaga, konkurs! :)

Cześć, dziewczyny, tu Autorka. Słuchajcie, wpadliśmy z Wydawcą na pomysł. Tutaj poniżej jest opis, a ja Wam tylko powiem, że nagroda - oprócz nowiutkiej "Leśnej Polany" - będzie... super. Może spełni się marzenie którejś z Was? :D Do dzieła dziewczęta.

Wydawnictwo chce przygotować krótki film pokazujący, jak bardzo czytelniczki lubią powieści Katarzyny Michalak. Dlaczego te książki są dla Was ważne? Co w nich odnajdujecie dla siebie? Czy zmieniają coś one w Waszym życiu? Jakich emocji szukacie najczęściej w tych historiach? I jak to jest, że sięgacie wciąż po kolejne, i kolejne, i kolejne historie? 

Co trzeba zrobić?
- nagraj telefonem lub kamerą swoją wypowiedź zawierającą odpowiedzi na jedno, kilka lub wszystkie z powyższych pytań (pamiętaj o dobrym świetle i dźwięku);
- prześlij nagranie na adres film@znak.com.pl;
- my wybierzemy 10 nagrań, które po zmontowaniu udostępnimy w internecie, a autorów tych nagrań nagrodzimy niezwykłą niespodzianką, specjalną przesyłką z nowiutkim egzemplarzem „Leśnej Polany” i... czymś jeszcze. Ale to tajemnica. :)
- i nie zapomnij, że to jest tylko dobra zabawa.
- czekamy na wasze zgłoszenia do końca września.


piątek, 9 września 2016

Plany, które na pewno Was nie ucieszą...

Na fanpejdżu było głosowanie, którą wiadomość najpierw chcecie usłyszeć: złą, czy gorszą, ale że to trochę sadystyczne (no dobra: bardzo sadystyczne, ale jestem w takich klimatach - mówię o jednym z antybohaterów Leśnej Polany - i widać mi się udzieliło), to od razu napiszę jak rzeczy stoją...

Zła wiadomość jest taka, że nie będzie mnie na Targach Książki w Krakowie.
Gorsza: rozwiązałam umowę na ostatnią książkę - Moją Wielką Australijską Przygodę - przede mną więc tylko dwa tomy Leśnej Trylogii i... koniec.

Co będę robić, gdy napiszę "Błękitne Sny"? Nie wiem, bo nie umiem po prostu nic nie robić. Nawet jak jestem ledwo żywa, znajduję sobie jakieś zajęcie, chociaż w okładkach porzeźbię... Mam pewne plany, w których utwierdziło mnie pierwsze miejsce wśród pisarzy w roku 2015: pomyślałam, że czas zacząć pisać nie tylko dla polskich czytelniczek o polskich klimatach. Może więc następna książka po trylogii zostanie wydana najpierw po angielsku, pod zupełnie innym imieniem i nazwiskiem? A może będzie to nie książka, a scenariusz? A może założę wymarzone rosarium? A może... Naprawdę mam wiele pomysłów na przyszłość.

Do pisania o Polsce i dla Polaków (w szczególności dla Was, moje Czytelniczki) na pewno kiedyś wrócę. "Miasto Walecznych" trzeba dokończyć. Ta książka musi się kiedyś ukazać, ale... Tak jak zwykle plany na następny rok miałam ambitne, tak w 2017 może być pusto.

Smutno mi się zrobiło.
Hejterzy, Literaci przez duże K. i zawodowi donosiciele już otwierają szampany, ale ja bym się na ich miejscu z tymi szampanami wstrzymała. Książka, której pomysł noszę w sercu i umyśle od dawna, może się światu spodobać...

Rany, Dziewczęta, jaka ja jestem tym wszystkim, co przeżyłam w ciągu ostatnich miesięcy zmęczona...

Będę się pokazywać tutaj, będę zagajała na fanpejdżu, ale powoli wycofuję się do swojej jaskini. Jest całkiem niebrzydka. Machnie się parę malowideł na ściany i będzie okej. ;)

Do przeczytania, kochane. :* :*

piątek, 2 września 2016

Dlaczego kocham ten zawód, czyli Hotel Bristol, Wiktor i ja...

Ech... aż mi trudno zacząć, taka jestem... szczęśliwa i oszołomiona. Piszę bowiem te słowa z miejsca absolutnie niesamowitego, magicznego, dla mnie podwójnie...
Te z Was, które śledzą odcinki "Leśnej Polany", wiedzą, że mój ukochany bohater (obiecuję: stanie się on też Waszym ukochanym bohaterem, no, może zaraz po Raulu, Łukaszu, czy Sellinarisie, albo obok nich) po każdym przyjeździe do Warszawy mieszkał przez parę dni i pracował w Apartamencie Paderewskiego w Hotelu Bristol.
Pamiętacie, jak pojechałam do Juraty, by spędzić chociaż jedną noc w miejscu, które będzie moją (i Waszą) Villa Rosą? Tak teraz chciałam znaleźć się chociaż na kilka minut, może pół godziny, w miejscu, w którym "byłam" przez pół książki razem z Wiktorem. Poczuć je, wchłonąć klimat, wsłuchać się w nie, obejrzeć, a potem oddać Wam to miejsce, byście poczuły je tak jak ja.
Niestety, niestety, doba w tym apartamencie kosztuje (chyba tylko Wiktora Prado na to stać) prawie 6000zł (sześć tysięcy), ale też wiem już z czego wynika ta cena. To miejsce to czysta, najprawdziwsza historia.
Tutaj znajduje się fotel i biurko przy którym pracował Premier (Prezydent Ministrów - tak brzmiał jego tytuł) II RP Ignacy Paderewski. To nie tylko nazwa apartamentu, to rzeczywiście jego miejsce pracy i zamieszkania. Tutaj odbywały się posiedzenia niepodległościowego rządu...
No i tutaj zaczął swoją pierwszą pracę jako szesnastolatek, a potem przyjeżdżał co jakiś czas bohater Leśnej Polany, Wiktor.
Musiałam, nim zacznę ostateczną redakcję książki, przynajmniej spróbować znaleźć się tam, gdzie on.
Zebrałam się na odwagę, zadzwoniłam do Hotelu Bristol, przedstawiłam swoją prośbę, żeby choć na chwilę... poczuć atmosferę... dotknąć ścian... wyjrzeć przez okno, czy stanąć na balkonie... I oto zostałam zaproszona nie tylko na te kilka chwil: jestem gościem hotelu na całą dobę.
Mówię Wam, dziewczyny... zdjęcia, które widziałam na stronie hotelu, gdy przygotowywałam się do książki, nie oddają majestatu i zarówno piękna tego miejsca. Czuję się jak z tamtej epoki, przepiękne stiuki, kryształowe żyrandole i ogromne lustra. To po prostu coś niesamowitego.
Coś, co totalnie mnie zaskoczyło: zupełnie inaczej wyobrażałam sobie Apartament na podstawie zdjęć, zupełnie inaczej jest rozplanowany, niż w rzeczywistości! :) Wiktor musi sobie chyba wybrać inne miejsce do pracy, bo przy autentycznym biurku Ignacego Paderewskiego chyba by nie śmiał stukać w klawiaturę laptopa (ja nie śmiem, poprosiłam pana z recepcji, by zrobił mi to jedno zdjęcie, które załączam, delikatnie zabrałam laptop i przeniosłam się do innego biurka, może wydam Wam się nienormalna, skoro mogę korzystać, to czemu tego nie robić, ale czuję ogromny szacunek do historii, do autentycznych przedmiotów, które są bezcenne).
Dyrekcja Hotelu wspaniale mnie powitała: miłym listem, przepysznym torcikiem pięknie opakowanym, owocami, ciasteczkami, ale wiecie, co rozbroiło mnie zupełnie.......? W mini-barku znalazłam - nie wiem, czy to wyposażenie standardowe, czy specjalnie dla mnie, chcę wierzyć, że dla mnie: moje ukochane żelki z sokiem owocowym. :))) Bez których, sorry, ale nie mogę pisać.
Żałuję tylko jednego: że w tym pięknym miejscu nie czeka na mnie ktoś taki jak Wiktor Prado.
Ale gdybyś częściej, Kasiu, opuszczała swoją samotnię, to może byś kogoś podobnego znalazła, co? Tacy faceci w Jagódkach nie rosną!
Okej, dziewczęta, trochę się dzisiaj napracowałam, więc może wypróbuję to wspaniałe ogromne łoże, które już czeka zasłane śnieżnobiałą pościelą, a tutaj załączam zdjęcie... :)


Na zakończenie jeszcze raz dziękuję Dyrekcji Hotelu Bristol za ugoszczenie mnie i... przygotowuję następny wpis, korzystając z tego, że mam internet!!! :)

PS. Kurczę, nie mogłam się oprzeć: w tym łożu będę nocować. :) Chyba się zgubię, jest takie wielkie, choć tego na zdjęciu nie widać.... Piękny wystrój sypialni, prawda?

sobota, 20 sierpnia 2016

Dziś w nocy o 1:20 skończyłam Leśną Polanę...


Tak więc, dziewczęta, proszę otwierać szampany i opijamy narodziny najmłodszej i chyba najdłużej oczekiwanej córeczki.
Książka okazała się nie tak sielankowa, jak miała być - historie bohaterów zaprowadziły mnie na daleki Wołyń, w czasy Powstania Warszawskiego i do X Pawilonu na Rakowieckiej, czyli katowni UB - a że nim coś napiszę, muszę wszystko na ten temat przeczytać - chwilami nie mogłam. Ani czytać, ani pisać. Wystarczy zapoznać się z linkiem: 236 sposobów mordowania i torturowania Polaków przez UPA (ja doczytałam chyba do siedemdziesiątego i dałam spokój, bo widząc to wszystko moją nadwrażliwą wyobraźnią myślałam, że oszaleję), byście miały jako takie pojęcie, dlaczego pisanie Polanki tak długo trwało. Plus koszmar, który przeżyłam ze swoim synkiem, o którym piszę we wcześniejszym wpisie, plus kłopoty ze zdrowiem i jest jak jest.
Premiera z czerwca przesunęła się na listopad.
Może zdążymy z prapremierą na Krakowskie Targi Książki...
Nie obiecuję, że będę na nich obecna, bo w tym czasie wybieram się na wyprawę życia, którą opiszę w specjalnej książce (jak ja niby chcę tego dokonać, ważąc mniej niż mój cień i mają tyle siły, co muszka owocówka?), ale jeżeli będę w Polsce, postaram się również wpaść na Targi.
Pytanie na koniec: która z Was czeka na Leśną Polanę?
Bo ja naprawdę nie mogę się już doczekać, gdy pogładzę śliczną zieloną okładkę najmłodszej, przytulę ją do serca i wyszepczę "aleś ty mnie zdrowia kosztowała, mała zołzo" :)))