czwartek, 27 listopada 2014

O Waszych, a właściwie naszych, marzeniach...

W marzeniach bądźmy niewinne i ufne jak dziecko...
Dziewczęta, oprócz komentarzy pod wpisem o Waszych marzeniach, dostałam też wiele bardzo osobistych maili. Na wszystkie odpowiedziałam. Ania-koordynatorka Wam je przekaże.
Z jedną osobą zaczęłam pracę nad jej marzeniem. Czy się uda? Czas pokaże....

Podsumowując akcję "Spełnienia marzeń!": z jednej strony jest mi smutno, bo wiele z Was marzy o rzeczach zwyczajnych, ale dla niektórych nieosiągalnych (zdrowie, spotkanie z osobą, która odeszła... :( , z drugiej: po burzy wychodzi słońce i zza każdego smutku wyłania się odrobina radości.
To wspaniałe i podnoszące na duchu.

Chyba dwoma najczęściej powtarzającymi się marzeniami była praca lekarza weterynarii i pisarstwo.
Dziewczyny, pomagać zwierzakom można na różne sposoby, niekoniecznie kończąc studia weterynaryjne. Powiem Wam więcej: mały odsetek absolwentów weterynarii pozostaje w zawodzie jako lekarz. Większość pracuje jako inspektorzy (i nienawidzą tej pracy) albo przedstawiciele handlowi koncernów farmaceutycznych (i też nienawidzą tej pracy) a znam jedną, która została pisarką. ;)
Jeżeli ciągnie Was do zawodu lekarza weterynarii możecie:
- zgłosić się jako wolontariuszki-pomoc lekarska w najbliższej lecznicy
- zgłosić się jako opiekunki zwierząt w najbliższym schronisku
- zajrzeć tutaj:  http://swiatoczamigoski.blog.pl/http:/swiatoczamigoski.blog.pl/tag/wolontariat-gepardy/ Ta dziewczyna ma pomysł na życie i pasję taką, że WOW!!! Gdybym nie miała własnego pomysłu i własnych pasji, poszłabym w jej ślady!

Jeżeli zaś chodzi o wydanie książki, czy tomiku wierszy... Na pewno potrzebny jest talent, co od nas nie zależy, ale jeśli już ten talent mamy, trzeba mu pomóc i "kupić los", czyli po prostu pisać i wysyłać, pisać i wysyłać. Pamiętacie moją "drogę do sławy"? Odrzucono moje pierwsze powieści kilkadziesiąt razy, ale nie poddałam się, poprawiałam, pisałam dalej. Nie ma innej drogi.
Pamiętajcie, że Wydawcy czekają na dobre teksty!
Każda propozycja wydawnicza - czy to mail, czy rękopis - jest czytana, zaręczam.

Wszystko przed Wami i wszystko w Waszych rękach, tudzież głowach i klawiaturach.
Mam świetne, silne i mądre Czytelniczki. Wierzę w Was, pamiętajcie o tym.

Na koniec - skoro w tytule wpisu jest "naszych" - wyznam w tajemnicy, że zaczęłam pracę nad swoim marzeniem, bo nikt tego scenariusza za ciebie, Kasiu, nie napisze! Pisz i wysyłaj! Poprawiaj i wysyłaj!
Ech... :))

poniedziałek, 24 listopada 2014

Spełnienia marzeń!

Przyszedł mi go głowy pewien pomysł, ale do jego realizacji potrzebne jesteście mi WY - moje kochane, niezawodne, bardzo twórcze i inspirujące Czytelniczki. Na równi z Czytenikami.


O czym marzycie?

Chcę w pewnym zacnym celu porozmawiać z Wami o Waszych Wielkich i malutkich pragnieniach, o tym jak sobie z nimi radzicie, jak do nich dążycie, ile kosztowało Was spełnienie tych marzeń - jeśli komuś udało się już je spełnić... Czy trudno było wyrwać się z marazmu codzienności, zdobyć na odwagę i powiedzieć sobie: TERAZ JA. TO MÓJ CZAS!

Przyznam się Wam, że ja nadal nie czuję się całkiem spełniona. Wciąż przede mną KSIĄŻKA MEGO ŻYCIA, na miarę "Króla Szczurów" Clavela, "Przeminęło z Wiatrem" Mitchell, czy wreszcie "Cienia Wiatru" Zafona i muszę wierzyć, że uda mi się kiedyś sięgnąć ich gwiazd - tych samych, po które sięgnęli Oni, Moi Mistrzowie (ze Stephenem Kingiem na czele) - i oto moje Wielkie Marzenie.

Mam też parę mniejszych. Marzę całą sobą o zimowym domku gdzieś w ciepłym kraju, gdzie mogłabym założyć Poziomkę - Bis, Poziomkę - letnią. Tak siedziałabym sobie mocząc nóżki w ciepłym morzu, a nie dogorywała dzień po dniu w ciągnące się bez końca ciemne, deszczowo-śniegowe wieczory. Naprawdę należę do istot ciepłolubnych i cierpię, gdy temperatura otoczenia spada poniżej 30 stopni...

Ale to moje marzenia, do których mi jeszcze...gdzie, hoho...!

Opowiedzcie mi o Waszych. Tych małych, codziennych, i tych wielkich, niezwykłych, zostawianych na specjalne okazje, gdy jesteś sama w domu, siedzisz z filiżanką herbaty, albo kieliszkiem dobrego wina i zaczynasz się zastanawiać, dlaczego właściwie jesteś nieszczęśliwa, czego do szczęścia Ci brak. Napis o tym.
Tutaj, w komentarzach do tego wpisu. Jeżeli się krępujesz, jeżeli uznasz, że Twoje marzenia są zbyt osobiste, napisz na adres Ani: anowak.koordynator@gmail.com razem z Anią przyjrzymy się im...
Jedno obiecuję spełnić! I to niekoniecznie takie "marzę o Pani książce z autografem", więc naprawdę rozwińcie skrzydła wyobraźni, przenieście się pięć lat w przód i wyobraźcie sobie  SWÓJ WYMARZONY DZIEŃ. Kim jesteście, co robicie, co i kto Was otacza za owe magiczne pięć lat, które przecież... może zacząć się już dzisiaj... :)))

Piszcie, kochane i kochani, bo marzenia Czytelników są dla mnie równie cenne i ciekawe, co Czytelniczek. Nagroda będzie podwójna: dowiecie się, czego tak naprawdę pragniecie, a przy okazji może właśnie Wasze marzenie spełnię?

środa, 19 listopada 2014

Trylogia Kwiatowa na aukcji i w Empiku


Jak wiecie została zamówiona specjalna edycja Trylogii Kwiatowej: trzy tomy w ładnym pudełku z kubeczkiem. Kolory w naturze wyszły nieco przygaszone, ale i tak pięknie się ów komplecik prezentuje, bo też przeznaczony jest na Bożonarodzeniowe prezenty. Wierzcie mi: robi wrażenie! Cena bardziej niż zachęcająca: 74,99zł (z tego co widzę na stronie empik.com), czyli jedną książkę i kubek otrzymujecie za darmo. Wiem, wiem, że niektórzy z Was nie robią świątecznych zakupów w Empiku, wiem z jakiej przyczyny i rozumiem, ale to naprawdę jedyna okazja na taki zakup, bo ta edycja jest limitowana i dostępna tylko tam.

Ponieważ Wydawca podarował mi jedną Trylogię extra, postanowiłam ją przeznaczyć na zacny cel...


... dla dzieciaczków z Hospicjum w Rzeszowie. Nie ma większego nieszczęścia, niż nieuleczanie chore dziecko. Gdy weszłam na tę stronę... łzy popłynęły... Nie uratujemy życia żadnemu z małych pacjentów tą aukcją, lecz przyda się im każda złotówka, prawda? 
Mam nadzieję, że licytatorzy będą nie tylko hojni, ale i... poważni. Ostatnio bowiem jakaś osoba podbiła cenę, po czym wycofała się z aukcji. Jak można stroić sobie żarty z chorych dzieci - nie wiem i nie pojmuję. Takie praktyki mnie osobiście oburzają, ale cóż...

Liczę, że tym razem aukcja przebiegnie bez takich "niespodzianek". Dodam, że zwycięzca otrzyma - oprócz Trylogii zaprezentowanej na zdjęciu (na życzenie w każdej książce mogę napisać osobistą dedykację) również kartkę ode mnie ze świątecznymi życzeniami i podziękowaniem. Myślę, że i cel szczytny i nagroda bardzo sympatyczna. 

Będę obserwowała aukcję z zapartym tchem!

PS. Dziękuję, Kochane, za dobre myśli i życzenia powrotu do zdrowia. Były mi potrzebne... 

piątek, 14 listopada 2014

Która okładka, a potem...

Lubicie wybierać okładki moich książek. A ja lubię, gdy je wybieracie, bo najczęściej jesteśmy zgodne. Czasem jedynie Wydawca się wyłamie i mam wtedy problem: walczyć o okładkę, czy... odłożyć ją na później.

Przed Wami fajna zabawa: trzy okładki do nieco zwariowanej powieści. Postaram się, by była radosna, pełna dobrych uczuć i z happy endem. No i żeby ulubieni bohaterowie dożyli jej końca. :)

Powieść ta otworzy nową serię, której tytułu jeszcze nie mam. Ale mam kilka pomysłów:
Seria "ona i on"
Seria "dla mnie, dla ciebie, dla niej"
Seria pełna emocji
Który pomysł się Wam podoba?

No i która okładka z poniższych? Gdy już wybierzecie okładkę, dam Wam do wyboru... książkę. Bo nie jestem do końca zdecydowana, jaką powieścią otworzę rok 2015: tą z nowej serii, czy może czymś totalnie dramatycznym z serii czarnokociej (gdy pomyślę, że mam napisać coś jeszcze bardziej wstrząsającego, niż "Bezdomna", to normalnie... już szukam chusteczek...). Ale o tym nieco później.
Dziś wybieramy okładkę.
Niebieska, fioletowa, czy zielona?
(Dla ułatwienia dodam, że główna bohaterka będzie marzyła, by wyjść za mąż...:)

czwartek, 13 listopada 2014

Dlaczego opowiadania są krótkie i kilka innych niusów...

Jak wspomniałam we wpisie poniżej w "Poradniku domowym" i w "Cichej 5" ukazały się dwa moje opowiadania (różne, to nie jest to samo opowiadanie). Dziewczynom na fanpejdżu bardzo się to z Poradnika podoba, tylko "jest za krótkie". Wyjaśniam: do czasopism Wydawca zamawia opowiadania odpowiedniej długości. Poprzednie, to czerwcowe miało mieć ileś tam znaków, a to, bożonarodzeniowe ileś tam. Z tego co pamiętam dwa razy mniej niż to wakacyjne. I ja mam się w tej ilości "zmieścić". Wierzcie mi, nie jest łatwo stworzyć fabułę, bohaterów (którzy mają jakąś przeszłość przecież, a powinni mieć również w opowiadaniu teraźniejszość i przyszłość!), początek, rozwinięcie, zakończenie i to wszystko określonej, przykrótkiej, objętości. Umiem, jak się okazuje, skoro Poradnik zamówił u mnie ("koniecznie u pani Kasi Michalak!") kolejne i to na święta Bożego Narodzenia, ale... nie przepadam za opowiadaniami. Czytać opowiadań też zresztą nie lubię. Wolę powieści.

Z najnowszych wieści: "Przystań Julii" radzi sobie BARDZO dobrze. Nie wiem, czy to prawda, bo nie dotarłam jeszcze do Empiku, ale jest na 8. miejscu na Top40! W Matrasie zaś na 3!!! Bardzo, bardzo, Wam dziękuję. Kurczę, ale się cieszę. :)))

Jestem przez parę dni poza domem, zwyciężczynie rozdawajki muszą więc poczekać na swoje nagrody aż wrócę, ale tuż przed wyjazdem dotarła do mnie trylogia kwiatowa z kubeczkiem. Powiem Wam jedno: będzie to super prezent pod choinkę, bo i pięknie wygląda, i jest pokaźnej wielkości (zadziwiająco duży!), i... w bardzo, bardzo atrakcyjnej cenie! Wydawca zapewnił, że w takiej będzie sprzedawany, ale dopóki Empik tego nie potwierdzi, boję się ją tutaj zdradzić. Musimy poczekać na oficjalne rozpoczęcie sprzedaży. Boję się jedynie o te kubki, bo wiecie, jak kurierzy obchodzą się z paczkami w transporcie. Kubka w proszku nikt by chyba pod choinkę nie chciał. Ale trzeba być dobrej myśli...

piątek, 7 listopada 2014

Wyniki Rozdawajki, "Cicha 5", pół miliona opowiadań i... tajemnicza Czytelniczka :)

Powiem krótko i na temat, że "Przystań Julii" w Rozdawajce z okazji narodzin "najmłodszej" wygrywają:
Aleksandra Wiezik
Diana Brzezińska
Aśka Buraczek
Marcelina Szawic
i Magdalena Kieroń
natomiast dwie książki niespodzianki (jako podziękowanie dla wiernych Czytelniczek) powędrują do Sabiny Kiszki i Teresy Kłos-Zakrzewicz.

Serdecznie Wam gratuluję i przyznam, że chciałabym nagrodzić każdą z ponad 300 osób, która wzięła udział w zabawie, ale jest to oczywiście niemożliwe...
Zwyciężczynie proszę by wysłały adresy do Ani-koordynatorki: anowak.koordynator@gmail.com

Teraz chcę Wam zdradzić, co mnie łączy z tak zacnymi pisarkami jak Katarzyna Bonda, Małgorzata Kalicińska, Krystyna Mirek, Natasza Socha, Małgorzata Warda i Magdalena Witkiewicz. Otóż łączy mnie ta książka: Cicha 5, do której napisałyśmy świąteczne opowiadania. Książkę ślicznie wydało Wydawnictwo Filia. Będzie wspaniałym prezentem pod choinkę. :) Ponieważ autorki są różne, opowiadania także. Myślę, że będziecie mile zaskoczone!

Wczoraj wyszedł najnowszy "Poradnik Domowy" a w nim zapowiadane nawet na okładce moje świąteczne opowiadanie "Szczęście przychodzi w Wigilię". Wolę pisać powieści, bo ledwo się rozkręciłam, ledwo zdążyłam polubić głównego bohatera, już musiałam kończyć! Ale może kiedyś pojawi się on w "pełnometrażówce"? Tak więc za niecałe 3zł możecie zatopić się w atmosferę Świąt. To nic, że dopiero początek listopada... :))) Nakład jest nieziemski - 500 000 egzemplarzy, ładnie wydanych, niemal pachnących świętami - gdy sobie pomyślę, że moje opowiadanie przeczyta pół miliona Czytelniczek, to... kosmos normalnie...


A na koniec... jeszcze jedna niespodzianka. Ciekawe, czy któraś z Was zgadnie, kto czyta i poleca na swoim blogu "Przystań Julii"..............? :)))

wtorek, 4 listopada 2014

Wielka "Narodzinowa" Rozdawajka z "Przystanią Julii"


Moje Kochane, jeśli któraś chce wziąć udział, odpowiedzcie (do 6 listopada do godz. 23:59) w komentarzu pod tym wpisem na proste pytanie:
Którego bohatera/bohaterkę kwiatowej trylogii polubiłyście najbardziej? :)
Mam do rozdania pięć egzemplarzy "Przystani Julii" (oczywiście z dedykacją): trzy na fanpejdżu i dwie na blogu.
Zatem...?

PS. Zapomniałabym: witaj (oficjalnie) na świecie, najmłodsza "córeczko"!! :)



niedziela, 2 listopada 2014

Moje książki z autografem oraz... już niedługo...


Na zaprzyjaźnionej stronie Allegro możecie kupić kilkanaście moich tytułów z autografem. Wiem, że dla wielu z Was będzie to prawdziwa gratka. Dodam, że będzie jeszcze dodanych kilka aukcji (m.in. z "Wojną o Ferrin" i "Przystanią Julii"), ale tylko do wyczerpania moich zasobów. Nie przewiduję kupowania książek i wystawiania ich po podpisaniu na aukcji.
Dostępne będą następujące tytuły (niektóre w pojedynczych egzemplarzach):

Ogród Kamili
Przystań Julii
Serce Ferrinu
Wojna o Ferrin
Sklepik z Niespodzianką - wydanie kieszonkowe (komplet)
Sklepik z Niespodzianką - Lidka
Poczekajka - wersja żółciutka
Poczekajka - wersja z parasolką
Zachcianek
Dla Ciebie wszystko - okładka miękka
Dla Ciebie wszystko - okładka twarda
Kawiarenka pod Różą

Od dziś więc przez parę dni, czy tygodni będzie można zdobyć coś, o czym niektóre z Czytelniczek bardzo marzą: książkę Kasi Michalak z autografem. :)

Tutaj jest link do wszystkich aukcji: KSIĄŻKI Z AUTOGRAFEM
Dochód z aukcji przeznaczę na zacny (nawet bardzo zacny) cel. Jak zwykle.

A już niedługo... czyli dokładnie za trzy dni... w dniu oficjalnej premiery "Przystani Julii" (która od dwóch miesięcy utrzymuje się w pierwszej dwudziestce wszystkich list bestsellerów - normalnie niesamowite!!)... Wielka Fanpejdżowo-Blogowa Rozdawajka.

Bądźcie czujne, bo potrwa niedługo, a będzie do zdobycia aż pięć książek - trzy na fanpejdżu i dwie tutaj!!

sobota, 1 listopada 2014

Światełko dla tych, co odeszli...


Dzisiaj jest dzień Naszych Drogich Zmarłych. Moją Babcię wspominam nie tylko 1 listopada, ale ten dzień poświęcam Jej szczególnie. Odeszła, gdy miałam 9 lat, ale na zawsze zapamiętałam Jej bezwarunkową miłość do mnie. Wiele, naprawdę wiele Jej zawdzięczam...

Czasem dopada mnie pytanie: jak to jest, że odchodzą dobrzy ludzie, są mordowane małe dzieci, giną w wypadkach spowodowanych przez pijanych albo naćpanych debili całe rodziny, a zbrodniarze wojenni, mordercy i psychopaci - oraz ci debile - dożywają w spokoju, dostatku i szczęściu późnej starości. W takich chwilą czuję totalny bunt i niezgodę na "sprawiedliwość" Losu, Boga, historii, czy w końcu świata, ale... potem uświadamiam sobie, że tak po prostu jest. Taki świat my sami sobie stworzyliśmy, takich wychowujemy synów i takie córki i nie ma co się temu buntować, tylko trzeba żyć jak najpiękniej, jak najlepiej i jak najpełniej - nie krzywdząc innych. Całego świata nie zbawię i nie naprawię. Mogę zmienić tylko własny mały Wszechświat, własne życie i życie tych, na których mam wpływ.

Kogo Wy dzisiaj wspominacie? Czy wierzycie, że Nasi Najbliżsi odchodzą na zawsze, czy też są przy nas w najczarniejszych godzinach naszego życia?

piątek, 31 października 2014

Okładkowe metamorfozy :)

Czyli moje zdjęcia "na skrzydełko" od "Poczekajki" aż do teraz. :) Najbardziej podoba mi się moje pierwsze "wcielenie", ale w ostatnim czuję się chyba najlepiej. Jakbym wreszcie odnalazła siebie...

2007

 2008

2009

2011


 2013

2014