sobota, 3 listopada 2018

Zaczytaj się w "Trzech życzeniach"!

ROZDZIAŁ I


                             Wielka radość po wielkim smutku bywa cicha 

                                             i mieszka raczej w sercu, a nie na języku.

To miejsce pachniało domowym chlebem przed chwilą wyjętym z pieca i jeszcze gorącymi powidłami śliwkowymi, prosto z rondla, gdzie smażyły się powoli przez wiele godzin… Owe aromaty, kojarzące się ze szczęśliwym dzieciństwem, uwiodły Natalię od samego progu. 
Chwilę wcześniej zapukała do otwartych gościnnie drzwi, a słysząc gdzieś z głębi domu: „Proszę!”, weszła z wahaniem do sieni i zatrzymała się tam, przymykając oczy i z zachwytem wciągając do płuc zapach dawno minionych lat. Tęsknota za beztroską, radością życia i wiarą w jasną przyszłość aż zdławiły gardło, wycisnęły z oczu łzy.
Wytarła je wierzchem dłoni, zaskoczona, że potrafi się jeszcze tak wzruszać, a słysząc ten sam głos, wołający: „Nie mogę odejść od kuchni! Kimkolwiek jesteś, wejdź do środka!”, uśmiechnęła się i podążyła za nim w głąb domu.
Już z zewnątrz zachwycał i zapraszał do środka: stary dworek, stojący w oddaleniu od zabudowań wsi, o pobielanych ścianach i oknach w szpros, z gankiem wspartym na dwóch kolumnach, a jakże!, i trójkątnym portykiem – zdawał się przeniesiony prosto z opowieści o dawnych, lepszych czasach. Ominęły go burze dwóch wojen światowych, a może był troskliwie odbudowywany przez właścicieli? Tego Natalia nie wiedziała. Znalazła się przed nim parę minut temu zupełnie przypadkiem. O ile wierzyć w przypadki…

niedziela, 14 października 2018

A 14 listopada.........

....premiera "najmłodszej"!

O której pierwsze recenzentki piszą tak:

"Ależ ta książka jest pełna emocji! Jest to chyba jedna  najbardziej poruszających pani książek. Wielkie emocje, prawdziwe uczucia, złość i miłość, gniew i wdzięczność, rozczarowanie i nadzieja"

i tak:

"Ale mi się podobała ta książka! Jest miłość, niepewność, kompromisy, zrozumienie. No piękna! Po przeczytaniu tej książki zostaje takie przekonanie, że nie ważne co by się działo nie można zatracić dobra".

Ja pisałam ją tak, by Czytelniczka po przeczytaniu ostatniej strony czuła się przytulona. I taką oddaję już niedługo do Waszych rąk.


wtorek, 4 września 2018

Dlaczego "Ścigany" jest...

...inny niż poprzednie moje powieści? Co go wyróżnia?

Zdziwcie się odpowiedzią... W każdej książce ukrywam małą cząstkę siebie - w "Ściganym" jest ich najwięcej. Danka jest mi szczególnie bliska. Po podobnych (chociaż nie aż tak tragicznych) przejściach jak ja, podobnie czuje, myśli i reaguje.
Ja też nie potrafiłabym zostawić samemu sobie rannego człowieka. Jednocześnie równie zimno potraktowałabym bandytę. Zaraz po tym, jak bym mu tej pomocy udzieliła. Bywały dni w moim życiu, w których równie obojętne było mi, czy wstanie jutro dla mnie nowy świt, czy nie. Miałam taką depresję (kto jej nie miał...?), że wolałabym się nie urodzić. Zdradzano mnie, okradano, oszukiwano. Dręczono na różne sposoby.
A jednak... zupełnie jak Danka... przeżyłam wszystko i oto jestem. Szczęśliwa. Silniejsza.

Oczywiście głównym bohaterem "Ściganego" jest Hubert, zabójca Prezydenta - przynajmniej tak sądzi reszta świata - i te z Was, które pochłonęły książkę w jeden dzień, no w dzień i część nocy, porównują go do Raula de Luki z "Mistrza" (super!), ale moim zdaniem to dwie zupełnie inne opowieści i dwaj różni bohaterowie. Raul to Raul, "Mistrz" to "Mistrz", Hubert to Hubert a "Ścigany" to "Ścigany" (mnóstwo wyjaśniłam, no nie? :)).

Jest jeszcze coś, za co lubię tę książkę: napisała się sama. Po prostu zaczęłam ją pisać i nie mogłam przestać dotąd, aż nie postawiłam ostatniej kropki. W całej mojej karierze literackiej to drugi taki przypadek (pierwszym było "Lato w Jagódce"). Kocham to! Uwielbiam jak powieść sama się pisze, ja zaś jestem tylko skromnym dodatkiem do klawiatury!

Co jeszcze odróżnia "Ściganego" od poprzednich tytułów? Jest bardzo ostry, mocny, miejscami brutalny, bezwzględny. To nie powiastka dla grzecznych dziewczynek. Tak mrocznej "mnie" jeszcze nie czytałyście. I to się podoba! Pierwsze Czytelniczki są oczarowane!

Super! Jestem szczęśliwa, że oddaję do Waszych rąk książkę, okrzykniętą jedną z najlepszych.

A oto trailer, który idealnie ukazuje nastrój tej powieści i zdradza nieco jej treść.
Endżoj!

środa, 15 sierpnia 2018

PRZEDSPRZEDAŻ!

Już jest "Ścigany" w przedsprzedaży!

Książkę można już zamawiać tutaj:
https://www.empik.com/scigany-michalak-katarzyna,p1208677892,ksiazka-p
wysyłka zwykle parę dni przed premierą.

Znak wysyła już 27 sierpnia! Tutaj link:
https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,121958,Scigany

Ravelo uruchamia przedsprzedaż od czwartku 16 sierpnia.

Czekacie tak bardzo jak ja?
Niesamowicie jestem ciekawa, jak odbierzecie moją "najmłodszą"... Takiej Kasi Michalak jeszcze nie znałyście. ;)


wtorek, 7 sierpnia 2018

"Ścigany" - fragment na pobudzenie apetytów

Dwoje samotnych do bólu ludzi, których podły Los po prostu roztrzaskał. Jego, Huberta, trzyma przy życiu chęć zemsty, ona - Danka - poddała się, przestała walczyć. Chcecie wiedzieć, jak się spotkali? Oto króciutka zapowiedź, która od razu wrzuca Czytelnika na głęboką wodę...

PROLOG

Strzał – z pistoletu czy czegoś w tym rodzaju, akurat na strzałach się nie znała – padł tak nagle i tak blisko, że… cóż, poderwałaby się na równe nogi, z krzykiem zapewne, gdyby akurat nie była zajęta umieraniem. Wyjrzała zza pnia drzewa, pod którym siedziała. Widząc osuwającą się na ziemię sylwetkę, pokręciła głową.
– Ja pierniczę! – odezwała się półgłosem. – Jak w jakimś pieprzonym Hollywood. Nawet umrzeć spokojnie człowiekowi nie pozwolą.
Po czym uniosła do ust butelkę wódki, upiła łyk i odebrało jej oddech. Alkohol sieknął gardło płomieniem, wycisnął łzy z oczu.
– Faceci są porypani, skoro lubią ten szajs – wychrypiała.
Za jej plecami rozległy się naraz krzyki. Padły kolejne strzały. Jakoś mało ją to wzruszyło. Czy cokolwiek może poruszyć kogoś, kto dziś, tej nocy, postanowił wreszcie sczeznąć?
Nawet gdy minutę czy dwie później – doprawdy nie patrzyła na zegarek – ktoś się przed nią zmaterializuje, wymierzy w jej głowę z pistoletu i warknie: – Wstawaj, tylko powoli – ona roześmieje się jedynie i rzuci:
– A jak nie wstanę, to co? Zastrzelisz mnie? Nie ma sprawy! Śmiało!
Ale ów ktoś, zamiast pomóc jej zejść z tego padołu łez, uczyni coś zupełnie odwrotnego. Tylko Danka jeszcze o tym nie wie…

c.d.n.

Może w następnej zajawce poznacie Huberta? :)