piątek, 17 maja 2013

Warszawskie Targi Książki i Ważny Dzień


 Dziewczyny, ale ja się wczoraj nacieszyłam!! To dzięki Wam! Odebrałam nagrodę za Najlepszą Książkę na Wiosnę, czyli "Sklepik z Niespodzianką. Lidka", która Waszymi głosami wygrała w konkursie organizowanym przez Granice.pl, ale też trzy dyplomy: za wygraną w kategorii powieści obyczajowe (dla Lidzi), za wygraną w kategorii powieści z pieprzykiem (za Mistrza) i, uwaga!, wyróżnienie Jury dla "Bezdomnej", czego w ogóle się nie spodziewałam, ale co mnie również ucieszyło, bo docenienie tej książki przez krytyków jest bardzo ważne.


Na zdjęciach widzicie przepiękną statuetkę z drewna i grawerowanego mosiądzu oraz dyplomy, a także śliczne róże, które dostałam od Wydawcy Lidzi, czyli Naszej Księgarni. Dziękuję! Naprawdę byłam wzruszona. Pierwsza nagroda jest chyba najważniejsza i pamięta się ją z największym sentymentem.

Równie mocno ucieszyłam się z wygranej Magdy Witkiewicz dla "Szkoły Żon" (Najlepsza Książka na Lato), bo - jak możecie przeczytać we wstępie odautorskim - tę powieść uważam za moją chrzestną córeczkę, nagroda więc zostaje w rodzinie. ;) Magdzia, jeszcze raz Ci serdecznie gratuluję! 

A teraz informacja dla tych z Was, które wybierają się na Targi jutro: będziecie mogły mnie spotkać w godzinach 15:30 - 16:30 na stoisku Naszej Księgarni (nie sposób nie zauważyć, bo jest ładnie oznaczone).

Powiem Wam, że byłam sceptycznie nastawiona do targów organizowanych po raz pierwszy nie w Pałacu Kultury Na Uki i Na sztuki, a na naszym słynnym Basenie Narodowym (na wszelki wypadek zabrałam ze sobą kalosze, czepek i płetwy ;) ale bardzo miło się rozczarowałam: przestrzeń, dużo miejsca, ładne przestronne stoiska, dużo mniejszy tłok... To jest to. Może na klimacie nieco Targi straciły za to na komforcie zyskały.

Zapraszam Was serdecznie!

PS. Kalosze, czepek i płetwy nie będą jutro potrzebne. Mam nadzieję.

poniedziałek, 13 maja 2013

Okładeczki, okładeczki!

Dziewczęta, szukając najlepszych okładek do Kronik, znalazłam młodą polską ilustratorkę, której talent mnie zachwycił. Załączam dwie okładki, do dwóch pierwszych tomów, które w ekspresowym tempie, bo na dziś były potrzebne, stworzyła Sandra ( https://www.facebook.com/sandy.lynx )
A Was proszę o opinię. Jak się Wam podobają? Wiecie, że z Waszym zdaniem się liczę, proszę więc o szczerość.
Więcej już nie gadam, tylko przedstawiam:



I do wyboru bardziej tradycyjne, z ilustracjami niesamowitej Claudii McKinney z Deviantartu (wrzucam bez tytułu i nazwiska, bo czcionka z powyższych nie pasuje, chodzi o klimat):


środa, 8 maja 2013

Top20 Czytelniczek - rozwiązanie konkursu


Właściwie to będzie Top30, bo dwadzieścia Czytelniczek w konkursie ogłoszonym na recenzję "Nadziei" wybrał Wydawca, a dziesięć książek z mojej osobistej, łatwokurczliwej puli egzemplarzy autorskich oddam w dobre ręce ja.

Uwaga: osoby wymienione poniżej proszone są o wysłanie adresu na który ma dotrzeć egz. promocyjny książki pani Małgorzacie Ochab ochab@znak.com.pl
Dziewczyny, podkreślam, że to będzie egzemplarz promocyjny, czyli nieostateczny, ale już gotowy. Im szybciej wyślecie adres, tym szybciej dostaniecie książkę.

A oto nasze nowe Top20 gratuluję, dziewczyny!!

1. Bujaczek
2. Izuś
3. Czytelniczka
4. Antyśka
5. Lena173
6. Anek7
7. Sihhinne
8. Jusssi
9. Malineczka74
10. Gosława Ka
11. Szalona Książkoholiczka
12. Bożena
13. Madziula
14. Elen
15. Kruszynka
16. Naila
17. Trinity
18. Barbara
19. Nomina
20. Pręgusek

A oto moje Top10, z którym chciałabym się podzielić "Bezdomną". Wy, moje drogie, przysyłajcie swoje adresy na mój prywatny albo tutaj: wydawnictwo.kontakt@webpark.pl na wszelki wypadek z dopiskiem Osobiste Top10 KejtM ;D Uwaga: Wy, moje Kochane, musicie poczekać, aż gotowe książki przyjdą z drukarni, potem do mnie i dopiero ja będę je do Was wysyłać. Ale poczekacie, co? Jeśli nie chcecie czekać, mogę poprosić Wydawcę o wysłanie Wam już teraz egz. promocyjnych. Tylko wspomnijcie o tym w mailu!!

1. Al (dla synowej;)
2. Tala
3. Ewa Maćkowiak
4. Ejotek
5. Diunam
6. Mammamisia
7. Sylwia 85
8. Kiti (i jej Recenzje)
9. Paula
10. Klaudia Klotilda

Mam nadzieję, że 30 osób będzie miało dzisiaj uśmiech na twarzy. Pogoda piękna, wszystko kwitnie, jakby chciało nadgonić ten nieudany kwiecień.

PS. Dopisuję, żeby jeszcze sześć buź się uśmiechnęło, że ze specjalną specjalnością książki otrzymają:

1. Kasiek
2. Miłośniczka Książek
3. Gosia Michniewska
4. Cyrysia
5. Sabinka
6. Karolinka L.

Dodać do tego dwie zaprzyjaźnione biblioteki, jeden egzemplarz dla rodziny i jeden dla mnie i już wiecie, dlaczego nie mam do rozdania egzemplarzy recenzyjnych, o które prosicie w mailach?

sobota, 4 maja 2013

Co ona czyta, czyli... stosik

Wiem, że lubicie stosiki. Oglądać i pokazywać. Wiem też, że to bardzo nieprofesjonalne ;) takie chwalenie się stosikami na blogach i robią to tylko blogerki-amatorki. Blogerki-profesjonalistki tego nie robią. Ale że jestem odwrotna... I wiem również, że ciekawi Was, co czytam, gdy nie piszę, oto mój stosik:


1. "Czas honoru" J. Sokół - książka napisana przez scenarzystę serialu, trochę o serial oparta, a trochę nie. I bardzo dobrze, bo książki pisane jako rozwinięty scenariusz czegokolwiek to porażka, tymczasem "Czas honoru" jest po prostu dobry. Dobrze napisany, dobrze się czyta, dobrze przenosi w tamte czasy no i nie szkaluje tamtych Bohaterów jako to teraz w modzie. Odrobinę i miejscami jest nierealny, ale nie da się pisać o czasach okupacji stricte tak jak było - wiem coś o tym, bo sama przecież piszę "Miasto Walecznych". Realizm musi się łączyć z fikcją literacką i pan Jarosław Sokół robi to bardzo dobrze. Polecam.

2. "Dowód" E. Alexander - o lekarzu, który przeżył własną śmierć i opisuje, co się z nim działo w czasie, gdy był Tam. Powiem Wam, że warto, a nawet trzeba przeczytać tę książkę, by nabrać nadziei i wyzbyć się strachu przed śmiercią. Ja ostatnio zaczęłam się jej bać i ta książka (dziękuję Wydawnictwu Znak za ten prezent) dosłownie spadła mi z nieba w odpowiednim momencie. Polecam!

3. "W ziemiańskim dworze" M. Łozińska - życie w polskim dworku opisane... ot tak po prostu, piękne, zwyczajnie, zrozumiale. Niby dokument, a czyta się jak powieść. Książkę kupiłam, by pracować nad sagą rodzinną, która dzieje się w tamtych czasach i tamtych miejscach, a przeczytałam dla przyjemności. Pięknie opowiedziane, z podziałem na cztery pory roku. Polecam.

4. "Wyklęci. Podziemie zbrojne 44-63" - zbiór dokumentów na temat Żołnierzy Wyklętych, czyli działających w konspiracji antykomunistycznej po wojnie. Odkłamywanie historii jest niezbędne i ta książka jest potrzebna. Czyta się trudno, nie tylko ze względu na formę (dokumenty, listy, zapiski, pamiętniki), ale i na treść. Na cierpienie i beznadzieję ludzi, którzy nie pogodzili się z drugą, chyba jeszcze gorszą okupacją. Kupiłam na potrzeby "Miasta Walecznych", bo moi bohaterowie też przejdą przez to piekło i... przeczytam na pewno.

5. "Jutra może nie być" G. Gargaś - debiut młodej, zdolnej polskiej pisarki, polecony mi przez zaprzyjaźnioną (i wiarygodną) blogerkę i "wycyganiony" od Autorki z dedykacją (dziękuję!). Czytałam tylko recenzje - bardzo zachęcające - nabrałam chęci i oto mam, w stosiku i kolejce do przeczytania.

6. "13 wojen i jedna" K. Miller - czekając na wywiad wpadła mi w ręce ta książka, zaczęłam czytać i kupiłam. Kurde, naprawdę mocna. Prawdziwa. Przejmująca. Dobra. Choć przeczytałam zaledwie kilkanaście stron (ciągle ten brak czasu) już wiem, że będę czytała do końca z zapartym tchem i że mogę polecić. Więc polecam. Aha: to wspomnienia korespondenta wojennego, czy też raczej reportera. Dla ludzi o mocnych nerwach albo ciekawych świata, jak ja.

7. "Niezwykła wędrówka Harolda Fry" R. Joyce - pierwsza z nowej serii Znaku "Dobre strony" - opowieść o tym, jak starszy człowiek postanowił uratować życie przyjaciółce i wyruszył w podróż. Idąc do niej ponad 500 mil wierzył, że będzie na niego czekała i nie umrze. Co spotkało go na końcu wędrówki, tego nie zdradzę, ale powiem, że to, co spotkało go w trakcie jest wzruszające, przejmujące i daje nadzieję. Patrząc na dzisiejszy zdziczały świat daje nadzieję na to, że ludzie mimo wszystko są dobrzy. W większości. Książka obsypana nagrodami za granicą. Czyta się ją powoli. To nie jest dialog i akcja, ale parę rzeczy można dzięki temu przemyśleć i docenić. Polecam.

8. "Teraz i zawsze" C. Egan - to druga z serii "Dobre strony", którą przeczytam na pewno, zachęcona nr 1. Wiem, że będzie wzruszająca (o kobiecie, która przegrywa walkę z chorobą, a nie chce zostawić męża i synka) i pewnie się przy niej popłaczę, ale czasem trzeba zmierzyć się z własnymi lękami, a strach przed tym, że zostawię Patisia jest we mnie bardzo silny. Może ta książka da mi nadzieję, jak poprzednia? Jedno muszę dodać: obie są bardzo ładnie wydane, mają piękne, choć proste okładki. Lubię to.

9. "Życie Pi" Y Martel - kupiłam, bo wszyscy o niej mówią i wszyscy ją czytają, ale jeszcze sama nie zaczęłam. Choć nie, przeczytałam przedmowę autora (co zwykle najmniej mnie interesuje) i spodobała mi się. Pisarz pisarza zrozumie. ;) Książka opowiada historię chłopaka, który dryfował po oceanie z tygrysem. Cóż... znając tygrysy nastawiam się na baśń, a nie dokument, bo tygrys na dzień dobry powinien urwać chłopakowi rękę (patrzy moje wspomnienia z zoo w "Poczekajce"), ale skoro Tarzan mocował się z lwem, to chłopak może pływać z tygrysem. Zobaczymy. Czeka na przeczytanie.

10. "Przędza" G. Albin - kupiłam po prostu oszołomiona okładką. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam i gdy wpadnie Wam w ręce, pewnie stwierdzicie to samo. Nawet jeśli nie zamierzacie kupować, czy czytać, obejrzyjcie ją w Empiku czy najbliższej księgarni, a zrozumiecie moje ŁAŁ (znając hopla, jakiego mam na punkcie okładek...). Nie mam pojęcia o czym ta książka jest, nie wiem, jak się czyta, nie znam recenzji. Po prostu kupiłam dla okładki. Przekonamy się. PS. Już wiem! Ta książka ma okładkę "lakier tęczowy metalic" ;D

11. "Fashion Babylon" i "Ślubny Babylon" I. Edward-Jones plus autor anonimowy - mam słabość do serii Babylon. To prawdziwe opowieści kilku anonimów na temat ich pracy, zebrane i spisane przez dziennikarkę. Czytałam już o menadżerze ekskluzywnego kurortu i o szpitalu i muszę Wam powiedzieć, że czytało się świetnie, z zapartym tchem i niedowierzaniem, że takie są kulisy (nic dziwnego, że źródła pozostają anonimowe) i będę kupować następne książki tej serii w ciemno. Dobra rozrywka i parę informacji, które... mogą się kiedyś przydać. Polecam!

Czytałyście coś z powyższych pozycji? Jak Wasze wrażenia? Macie na którąś ochotę? Zachęciłam do jakiejś?

PS. A oto stosik Kiti


 Po prostu musiałam Wam go pokazać. Jeśli ktoś szuka informacji ile książek wydałam i jakie, spokojnie może zajrzeć na stronę Kiti. Ona ma komplet. :))) (No prawie, bo w małym specjalnym nakładzie wyszedł jeszcze "Powrót do Ferrinu"). 

środa, 1 maja 2013

"Bezdomna": głosowanie, wywiad i... kolejna recenzja pisana emocjami

"Bezdomna" nie ma już raczej szans na przejście do drugiego etapu konkursu organizowanego przez Granice.pl, ale od czego mam Was, moje drogie Czytelniczki? Już raz pokazałyście, że potraficie wszystko, nawet zwyciężać, może więc ponownie namówię Was na pospolite ruszenie do głosowania?

Wiem, wiem, zarzucono mi w komentarzu do notki, że książka się jeszcze nie ukazała, bo premierę ma dopiero w czerwcu. Odpowiadam: to nie ja zgłaszam książki do tego konkursu, niektóre mają premierę w lipcu, a jeśli "Bezdomna" ukazuje się w czerwcu to jaką ma być książką? Na zimę? To konkurs organizowany raczej po to, by promować książki, które warto przeczytać. Latem. Co jak co: "Bezdomną" warto. Dlaczego? Dwa posty poniżej są chyba wystarczającym uzasadnieniem.

LINK DO GŁOSOWANIA jest tutaj. Trzeba się pospieszyć, bo pierwszy etap trwa tylko do jutra, ale poprzednio też w ostatnim dniu "zwyciężyłyście" Lidzię, więc wierzę w Was do końca. Jeszcze jedno: za wygraną "Najlepszej Książki na Wiosnę" nie dostałam żadnej nagrody. Prawdę mówiąc dowiedziałam się o niej tutaj, od moich Czytelniczek. Wydawca "Sklepiku z Niespodzianką" nawet nie wysłał maila z gratulacjami. Tak więc jedyną nagrodą jest radość, że na moją książkę głosowali Internauci - Wy.

Jeśli ktoś miałby wątpliwości, że "Bezdomna" jest nie gorszą książką od "Lidki" i zasługuje na Waszą uwagę, poniżej króciutki wywiad z autorką...

video

Oraz druga recenzja, również pisana sercem, tym razem przez Kasiek

Wraz z premierą „Lidki” runęła na mnie niezbyt miła wiadomość, mianowicie, że premiera „Bezdomnej” została przesunięta, może nie na św. Nigdy, ale nie mogłam już liczyć dni do lata. Bardzo mnie to zasmuciło, bowiem czekałam na drugą książkę z serii „z czarnym kotem”, pierwszą była „Nadzieja”, a więc książka dzięki której wpadłam w Katarzynę Michalak. „Nadzieja” wciąż trwa w mojej pamięci, pamiętam dokładnie dzień w którym ją kupiłam, bardzo słoneczny piątek, wtedy było tak pięknie na zewnątrz i cieszyłam się na całodniowy wypad do Lublina, podczas którego będę czytała. Niestety wówczas nigdzie nie pojechałam, a miałam plany i romansowe, wiec pocieszałam się Martini i płakałam nad losami Lili. Mimo, że minęło ponad pół roku, wciąż pamiętam silne emocje towarzyszące mi podczas lektury, więc podświadomie liczyłam na kolejne katharsis. A tu „Bezdomna” przesunięta. Jak ja byłam zła na autorkę!!!!

Kiedy więc dostałam możliwość przeczytania „Bezdomnej” byłam w siódmym niebie, natychmiast wszystkie obowiązki poszły w kąt, a ja przypięłam się do laptopa. Zaczęłam płakać na stronie drugiej, bo ciarki chodziły po mnie od początku.  Liczba stron, która z początku gwarantowała mi całodzienne zajęcie w zatrważającym tempie malała i nim się zorientowałam czytałam ostatnie zdanie, zapłakana i z emocjami kłębiącymi się jak fale wzburzonego morza. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca, wciąż z trudem szukam słów, aby opisać „Bezdomną”. Jest to książka z gatunku „po lekturze nic już nie będzie takie samo”.

Na samym początku poznajemy Kingę, bezdomną, która w Wigilię Bożego Narodzenia chce popełnić samobójstwo. Ma dosyć życia, swojego życia, przez rok bezdomności dźwigała jarzmo swoich błędów, pomyłek, swojej choroby. Kinga, dobrze zapowiadająca się architekt krajobrazu, piękna, mądra kobieta w jakiś sposób znalazła się na dnie drabiny społecznej. Nie widzi dla siebie innego wyjścia niż garść psychotropów zapitych wódką. I pewnie opowieść by nie powstała, gdyby nie kotek, który utknął z nią w śmietniku i kobieta, która o północy wyszła wyrzucić śmieci. Los Kingi zostaje odwrócony, przez małego kociaka i przez ostatnią osobę od której Karolina spodziewałaby się wybawienia.
Tą osobą jest Joanna, dziennikarka pisująca w brukowcach, która jako upragnione dziecko swoich rodziców, miała wszystko, pieniądze, doskonałe wykształcenie, ale zamiast spełnić marzenia rodziny i zostać lekarzem lub prawnikiem wybrała dziennikarstwo.  Nie miała żadnych oporów, po trupach wspinała się po drabinie kariery.  Była silną i niezależną kobietą, do czasu aż na jej drodze stanął mąż Kingi. Kawał łajdaka.  Joanna, po wysłuchaniu fragmentu opowieści Kingi postanawia jej pomóc, coś co najpierw miało być daniem schronienia wędrowcowi w Wigilię i materiałem na poruszający serca materiał, staje się czymś więcej. Owszem Joanna wciąż widzi w Kindze materiał na artykuł, który ma jej zapewnić Złoty Laur, ale historia dziewczyny ją porusza, zwłaszcza, że na jaw wychodzą coraz to nowe fakty.

Naprawdę słów mi brakuje, aby opisać „Bezdomną”, głównymi  bohaterami tej opowieści są trzy osoby Joanna, Kinga i Czarek.  Z tej trójki Czarek, który miał potencjał na drugiego Aleksieja, okazuje się łajdakiem i dla którego nie mam słów usprawiedliwienia. Ale gdyby nawinął mi się pod rękę, oj ciężki byłby jego los.  Nie potępiam Joanny, która mimo wszystko miała dobre intencje, podszyte egoizmem, ale w gruncie rzeczy dobre.  No i trudno mi potępiać Kingę, która owszem dokonała złych wyborów, może kilka rzeczy zaniedbała, ale była chorą kobietą której nikt nie pomógł póki był na to czas.
Ta książka porusza ważny problem siły stereotypów, które dobiły Kingę. I chociaż obawiam się, że znajdą się głosy, które potępią autorkę za wykorzystanie głośnej tragedii małej Madzi sprzed roku, tragedii, którą wciąż żyje Polska, aby sprzedać kolejną książkę, ja sądzę że ta książka jest potrzebna, tak jak czytamy w książce: „Opisz to. Spisz każde moje słowo. Może moja historia uratuje choć jedną matkę i choć jedno dziecko.” Jest dokładnie tak jak czytamy w książce, w społeczeństwie funkcjonuje przekonanie, że urodzenie zdrowego dziecka jest dla matki największym szczęściem, a każda inna postawa jest, albo fanaberią, albo objawem bycia zwyrodnialcem. Nasze społeczeństwo nie przyjmuje do wiadomości istnienia jednostek chorobowych związanych z ciążą i porodem. Depresja poporodowa jest nowomodną fanaberią, a choroba opisana w książce jest przejawem szaleństwa. Kobieta zwariowała, jest „psychiczna” ciężko dostrzec w matce, chora kobietę, która potrzebuje pomocy, a nie jest bezduszną psychopatką. Jak łatwo się ją potępia. To jest dramat, społeczne potępienie, napiętnowanie jej jako najgorszej. Przyznam szczerze, że nie słyszałam o psychozie poporodowej wcześniej, a przecież może ona spotkać każdą kobietę. O takich sprawach powinno się mówić! A nie zamiatać pod wykładzinę gabinetów psychiatrycznych.

To jest bardzo smutna i ciężka książka, cięższa i smutniejsza niż „Nadzieja”, której mały wąteczek autorka wplata do „Bezdomnej”. Wydaje mi się, że trzeba „Bezdomną” po prostu przeczytać, pozwoli nam spojrzeć na wiele spraw inaczej.  Chociaż po lekturze tej książki, ciężko będzie znaleźć sobie miejsce, myśli będą buzować, łzy będą wciąż cisnąć się pod powieki, to trzeba ją przeczytać, żeby dostrzec drugie dno, żeby zacząć się zastanawiać nim osądzimy osobę o której czytamy w gazecie, widzimy w telewizji, czy mijamy na ulicy.
„Bezdomna” to powieść, jakiej drugiej nie ma na polskim rynku, powieść pełna prozy życia, ale tak wciągająca, że nie sposób się od niej oderwać. Od pierwszej, do ostatniej strony na równym poziomie, pełna zwrotów akcji, sekretów i dużej dawki emocji. Podczas czytania będziecie przeciągnięci przez wyżymaczkę i znajdziecie katharsis.  Czyta się ją bardzo szybko, chociaż tak ciężko czyta się załzawionymi oczami.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"Bezdomna" do kupienia dwa tygodnie przez premierą!

Dostałam taką oto wiadomość od Wydawcy, którą od razu się z Wami dzielę:

Kup książkę „Bezdomna” z 30% rabatem już 2 tygodnie przed oficjalną premierą!
Skorzystaj z systemu „POWIADOM MNIE”, a na podany adres otrzymasz kod na rabat w wysokości 30%!
Bądź pierwszy i przeczytaj książkę, na którą czekają tysiące czytelników!

TUTAJ przypominam, że można przeczytać początek książki (bardzo mi się podoba taka forma, bo nie jestem jeszcze przyzwyczajona do e-booków, co dla Was jest pewnie normalką).

A tu poniżej coś wyjątkowego: jedna z pierwszych recenzji "Bezdomnej" autorstwa Karoliny Laube Przeczytajcie. Warto!

"Bezdomna" - recenzja pisana emocjami

Okładka najnowszej powieści Katarzyny Michalak przyciąga wzrok, widniejące na niej zwierzaki, do których wprost. uśmiechają się oczy i profil smutnej, lecz mimo wszystko bardzo delikatnej z urody dziewczyny, nie zapowiadają gamy emocji, z jaką przyjdzie mi się zmierzyć po przeczytaniu "Bezdomnej".

Jest wigilijny wieczór. Czas, w którym ludzie siadają przy suto zastawionych stołach, dzielą się opłatkiem, składając sobie życzenia łamiącym się ze wzruszenia głosem i obdarowują się nawzajem prezentami. Trzydziestoletnia Kinga mogłaby obserwować te pełne uroku scenki, spoglądając w okna mijanych apartamentowców. Mogłaby, ale nie chce. Jej umysł zaprząta pełen odpadków śmietnik, który wybrała sobie na miejsce spędzenia ostatnich chwil swego nędznego życia.

Bo Kinga chce popełnić samobójstwo. Nic ani nikt jej na tym świecie nie trzyma. Cały dobytek tej znękanej przez los młodej kobiety mieści się w małym tobołku. Najcenniejszym przedmiotem w nim są tabletki, które pieczołowicie zbierała przez długi, długi czas. To właśnie one uwolnią główną bohaterkę "Bezdomnej" od konieczności zmagania się z każdym kolejnym dniem.

Życie Kingi ratuje mały bury kot, który przez przypadek został zamknięty w śmietniku. Ciche mruczenie zwierzęcia przywraca dziewczynie świadomość. Na Kingę i jej czworonożnego przyjaciela mimowolnie natyka się Aśka, z zawodu dziennikarka. Zwietrzywszy doskonały materiał na reportaż, zaprasza bezdomną Kingę wraz ze zwierzakiem w progi swego ociekającego luksusem, lecz mimo to bezosobowego apartamentu. To właśnie o te bezosobowe ściany rozbije się część historii Kingi, opowiadanej przez nią samą.

Ludzie, którzy planują kupić dom, luksusowy samochód, wyjechać w wymarzoną wakacyjną podróż z czasem stają się więźniami własnych pragnień. Kinga powinna więc czuć się wolna, bo przecież nic nie posiada, nie ściga jej ani ZUS, ani Urząd Skarbowy. Jej "wolność", którą ludzie czasami "wybierają" ot tak, z powodu nadmiernego pociągu do alkoholu lub hazardu jest tylko pozorna. Kinga bowiem zamknięta jest w niewoli po stokroć straszniejszej niż ta, której synonimem staje się duży dom bądź nowe, bardzo drogi, auto. Sama sobie narzuciła kajdany poczucia winy, chce, by ludzie nią gardzili. Dlaczego, chciałoby się wykrzyknąć? Odpowiedź na to pytanie może przynieść jedynie lektura książki.

"Bezdomna" nie jest z pewnością pozycją lekką, łatwą i przyjemną, którą czyta się dla rozrywki i podtrzymania nadziei w spełniające się marzenia, jak zdecydowaną większość poprzednich powieści Autorki. Nie ma w niej księcia na białym koniu, ani niewinnej dziewczyny, uparcie wyczekującej swego ukochanego. Nie ma w niej wiary w to, że świat jest dobry i piękny, jest za to brutalna rzeczywistość.

Walka o kęs jedzenia wygrzebany ze śmietnika i łzy płynące po policzku, kiedy z trudem przechodzi przez zaciśnięte gardło. Walka o kurtkę umazaną fekaliami i kawałek śmierdzącego materaca. Jest jama, która początkowo miała stać się grobem, a staje się schronieniem. Błysk szaleństwa. Pierwszy czwartek każdego miesiąca. Wspomnienia, mnóstwo bolesnych wspomnień. I samotność każdego z bohaterów, choć każda z tych samotności ma inny odcień bólu.

Choć język "Bezdomnej" jest lekki i prosty w odbiorze, to treść, jaką ze sobą niesie, ma potężny ładunek emocjonalny. Słowa, które są w stanie oddać go najpełniej to: po prostu wstrząsająca.

Bo ta powieść mną wstrząsnęła. Przed oczami miałam rozgrywające się w niej wydarzenia, powodujące, że często łzy szkliły mi się pod powiekami. To zupełne przeciwieństwo "Nadziei", "Mistrza", a nawet "Zmyślonej", która również mnie sponiewierała.

Pani Katarzyna Michalak po raz kolejny udowadnia, że nic, co ludzkie, nie jest jej obce, a jej literacki talent ma wiele twarzy.

"Bezdomna" to dla mnie opowieść o tym, że czasami nie mamy wpływu na to, co się z nami dzieje, choć bardzo byśmy chcieli. Na jej kartach poruszanych jest wiele istotnych kwestii. Najważniejsze jednak wydają mi się te, pozwalające na nowo docenić smak ciepłej herbaty i bułki z masłem jedzonej na kolację.

"Bezdomna" uczy, by nie oceniać po pozorach, gdyż nigdy nie wiadomo, jakie koleje losu wygnały odzianego w łachmany człowieka na ulicę.

Stanowi ona także swoistą przestrogę przed naiwnością i zbytnią ufnością, ponieważ tak łatwo jest stracić to, co się posiada, nawet w ułamku sekundy, po jednej nieprzemyślanej decyzji.

Ale "Bezdomna" to także nadzieja na to, iż choć jedno z "piętnastu istnień ludzkich" uda się tą powieścią ocalić...

sobota, 27 kwietnia 2013

Wieści z frontu

No, no, widzę, że wspieracie mnie w drimowaniu rzeczywiście z serca, bo Wydawcy zaczęli interesować się Kronikami. Mam nadzieję, że teraz to już kwestia czasu i będziecie miały znów co czytać. I to pięć tomów od razu. No może co kwartał, ale całe pięć.

Jeszcze jedna fajna Anaela dla okraszenia tego wpisu. Przyznam, że dzięki poszukiwaniom okładek do Kronik trafiłam do mojego małego prywatnego nieba, na STRONĘ gdzie publikują swoje prace genialni graficy, czasem zawodowcy, czasem zapaleńcy. Jestem pod ogromnym wrażeniem tych cudeniek! Obejrzyjcie koniecznie. Link prowadzi do działu, który najbardziej mi się podoba...

Z wieści aktualnych

"Bezdomną" można już kupić w przedsprzedaży:
w Merlinie
w Empiku
i
u Wydawcy gdzie pewnie będzie można kupić książkę z autografem autorki (znacie jakąś Michalak?) i gdzie znajdziecie POCZĄTEK POWIEŚCI. Nota bene "Bezdomna" na stronie Znaku widnieje jako "najbardziej wyczekiwana książka". Niesamowite!

Spływają też pierwsze recenzje tej powieści i są... poruszające tak jak ona sama.
Ja miałam wczoraj dwa wywiady - jeden dla radia, drugi dla prasy - i oczywiście musiałam się troszeczkę wzruszyć (no dobra, głos mi się załamał i nagranie na minutę przerwaliśmy). Czy ja kiedyś przestanę płakać nad moimi własnymi książkami? Odpowiedź: pewnie nigdy. Trudno nie przeżywać dramatów kogoś, kim na parę tygodni się staję... Ale nie zamierzam nigdy napisać książki, która nie będzie częścią mnie. Howgh!

Znak wraz z onetem zamierza rozpocząć "Bezdomną" akcję społeczną, uświadamiającą ogrom problemu w książce poruszony i jego tragiczne skutki. Do mnie napływają też pierwsze opowieści, jak to z Wami było i, kurczę, coraz bardziej utwierdzam się w słuszności napisania i wydania tej książki. Oby jej cel został osiągnięty. O nim mówi Kinga-Bezdomna do Aśki-dziennikarki

"- Opisz to. Spisz każde moje słowo. Może moja historia uratuje choć jedną matkę i choć jedno dziecko. Niech śmierć Alusi nie pójdzie na marne. Opisz to."

Z ostatniej chwili: znów możecie głosować na moją książkę w konkursie organizowanym przez portal literacki granice.pl (który szczerze lubię), tym razem oczywiście na "Bezdomną", która została zgłoszona do kategorii "powieści obyczajowe". Liczę na Was, Waszą wierność i oczywiście Wasze głosy, kochane moje Czytelniczki, dzięki którym jak gópia cieszyłam się miesiąc temu, gdy mój "Sklepik z Niespodzianką. Lidka" został głosami internautów wybrany NAJLEPSZĄ KSIĄŻKĄ NA WIOSNĘ. Było to dla mnie duże zaskoczenie i niesamowita frajda. Aha, tutaj LINK do nowego głosowania, o którym wspomnę jeszcze nie raz. 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Bo widzicie, to było tak (drogi Wydawco, nie czytaj tego wpisu)...

Wyjechałam specjalnie, żeby kończyć "Jabłoniowe Wzgórze", bo mi z tą zimą w kwietniu jakoś nie po drodze było, skoro tam, w Koniecdrodze (tak nazywa się wioska, w której toczy się opowieść) właśnie zaczyna się lato.
No to wyjechałam tam, gdzie owo lato się zaczęło i...
Cóż...

Rzeczywiście zaczęłam pisać, ale niezupełnie to, na co czeka drogi Wydawca. Wiecie co przy okazji odkryłam? Że ja to mam normalnie świetnie. Bo jeśli nie zabrałam fajnej książki, którą bym sobie (popijając drinka z palemką) poczytała, to zawsze mogę ją sobie napisać. A że po "Bezdomnej" (której widać jeszcze nie odreagowałam) chciałam poczytać o prawdziwym facecie, a nie mendzie, co wyrzuca nieszczęsną chorą żonę z domu, oraz o facecie co walczy o swoją kobietę, a nie walczy z ową o pilota do tv, więc zaczęłam pisać coś o kimś, kto... Pozwólcie, że załączę fotografię pierwowzoru tego kogoś, a resztę sobie dopowiedzcie.
Premiera "The Last White Lioness" za jakieś trzy-cztery lata. :)

Dobra wiadomość: wróciłam. Mogę się zająć wysyłaniem wygranych książek.

Zła wiadomość: właściwie nie mam złej wiadomości. Do planu wydawniczego wraca "Przepis na szczęście" i "Zabajka", bo mój drugi drogi Wydawca nie dał mi pić tych drinków z palemką, dopóki nie podpisałam chociaż wirtualnie umowy na te dwie książki.

PS. Która z Was podkochiwała się w Michaelu Biehnie z "Terminatora"? (Ja! Ja!)

PS. Jeśli nie w Biehnie, to w kim się podkochiwałyście??

PS. Podrzuciłam jeszcze fajniejszą fotkę, adekwatną do treści...

niedziela, 14 kwietnia 2013

Wyjątkowe Top20 Recenzentek - nowy ważny konkurs!!


 Każdą książkę piszę w jakimś celu.

Nie tylko po to, by zapewnić Czytelnikom dobrą lekturę – w swoich powieściach poruszam trudne tematy, by skłonić czytających do refleksji, a także do konkretnych działań. Tak było
z Rokiem w Poziomce, gdzie jedną z bohaterek jest dziewczyna umierająca na białaczkę – po ukazaniu się tej książki dostawałam maile od Czytelników, którzy zgłosili się na dawców szpiku kostnego. Natomiast  Adela z serii Sklepik z Niespodzianką, ze względu na chorobę tytułowej bohaterki, stała się ambasadorem walki z rakiem piersi w Wielkopolsce. 

Tym razem oddaję w ręce Czytelników książkę poruszającą temat jeszcze bardziej delikatny, a zarazem wstrząsający: problem psychozy poporodowej. Urocza, inteligentna, zdrowa kobieta, matka nad życie kochająca swą nowo narodzoną córeczkę staje się tytułową Bezdomną, kobietą skazaną na wegetację i pogardę. Pracując nad powieścią, która miała być jedynie opowieścią o losie bezdomnych, odkryłam problem znacznie poważniejszy, z którym może się zetknąć każda kobieta i jej rodzina – to problem depresji poporodowej i jej najcięższej postaci, czyli właśnie psychozy. 
Powieść tę wyrwałam sobie z serca, bo pisać o bohaterce, której serdecznie współczułam,
o tym, co zrobiła swojej córeczce i jak potem karała za to samą siebie; było bardzo, bardzo trudno, ale jeśli ta książka uratuje choć jedną matkę i jedno dziecko – warto było. Mam nadzieję, że ta książka po pierwsze otworzy oczy społeczeństwu na istnienie tego zagrożenia, po drugie – uprzedzi przyszłą matkę o możliwości wystąpienia tego stanu właśnie u niej. Może któraś z Czytelniczek, poruszona historią Bezdomnej, skuteczniej poprosi o pomoc i ta pomoc zostanie jej udzielona, a Czytelniczka i jej dziecko zostaną uratowane

Po to napisałam tę powieść.
 
           A skoro książka jest wyjątkowa to i konkurs na Top20 Recenzentek musi być wyjątkowy. Otóż zgłaszać do konkursu możecie tylko i wyłącznie recenzje "Nadziei" (skoro seria z czarnym kotem, to seria z czarnym kotem). Nie muszą to być recenzje z Waszych blogów, nie muszą być to recenzje profesjonalne. Czasem ujmie jurorów parę pięknych zdań. Nie muszą to być również opinie już istniejące, do końca trwania konkursu macie szansę napisać własną i zawalczyć o książkę. Nagrodą będą przedpremierowe, dedykowane egzemplarze "Bezdomnej", przy czym to Wydawca dokona wyboru tych dwudziestu zwycięskich. Może oprócz "Bezdomnej" Znak przygotuje jeszcze jakąś niespodziankę? Naprawdę warto!
Linki do recenzji wklejajcie w komentarze pod tym wpisem. Umieszczę go zaraz obok, by łatwiej było trafić. Konkurs trwa do końca kwietnia.
Na koniec jeszcze jedna niespodzianka: ja dokonam swojego wyboru i oddam własnych dziesięć egzemplarzy m.in. Czytelniczkom, które wypowiedziały się w konkursie "Która była Twoją pierwszą", bo bardzo mi się podobały niektóre wpisy. 
Dodatkowo "Bezdomną" otrzyma pięć Czytelniczek, z którymi konsultowałam powieść w trakcie pisania: Gosia M., moja najdroższa Przyjaciółka, Sabinka, Kasiek, Miłośniczka Książek i nieoceniona Karolina L. Jestem Wam, kochane, przewdzięczna.

Mam nadzieję, że weźmiecie udział w konkursie, ja na razie się z Wami żegnam - wyjeżdżam popracować nad "Jabłoniowym Wzgórzem".
Do przeczytania za tydzień!!

piątek, 12 kwietnia 2013

Czego nie lubicie najbardziej na świecie?

Moje Top10, czyli czego szczerze nie cierpię:

1. zimy, gdy już ma być wiosna plus deszczu ze śniegiem w ramach urozmaicenia
2. opluwania przez różnych nawiedzeńców naszych Bohaterów i fałszowania historii (jak dalej będą nad tym pracować, to okaże się, że IIWŚ wywołali Polacy, napadając Bogu ducha winnych Niemców)
3. pięciu godzin w fotelu dentystycznym plus nazajutrz jedynie cztery
4. odwołania pociągu, gdy spieszę się na ważne spotkanie i mogę sobie co najwyżej dojechać te 60 kilosów rowerem, ewentualnie spóźnienia się tego pociągu o 300 minut
5. pierwszego tomu książki/pierwszego odcinka serialu, który mnie niesamowicie wciągnął, a ciąg dalszy za rok
6. gdy choruje Patinek, a ja siedząc w tym lesie strasznie się o niego boję, bo pogotowie owszem, dojedzie, ale za 45 minut
7. zbliżającego się terminu oddania książki, której nadal mam tytuł i okładkę, ale środka brak
8. niedotrzymywanych obietnic, na które niesamowicie się cieszyłam (bardzo ci "dziękuję" sponsorze ekranizacji Poziomki)
9. banków, urzędów skarbowych i zusów, tudzież prób załatwienia w nich czegokolwiek
10. tego, że wydanie Kronik Ferrinu znów stanęło pod poważnym znakiem zapytania.

Podzielicie się ze mną swoim najbardziej wkurzającym Top10?

PS. Zapomniałabym dodać: gra naszych orłów w piłkę nożną. To dopiero jest żal.pl